Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja komiksu - Amazing Spider-Man: New Ways to Die - Rodzyn




Kontynuując swoją przygodę z komiksami o Spider-Manie, które rozgrywały się po One More Day, postanowiłem sięgnąć po historię New Ways to Die. Powód był podobny jak przy mojej recenzji z zeszłego tygodnia, gdyż przede wszystkim przyciągnęły mnie do niej rysunki. Johna Romitę Jr. cenię od dawna i bardzo dobrze wspominam jego run w "Amazing Spider-Manie" za czasów J. Michaela Straczynskiego. Bez niego już nie miałem takiej radości z czytania, a pierwsze historie z nim w roli rysownika to dla mnie wciąż jedne z najlepszych komiksów o Pająków jakie czytałem. W tej historii po raz pierwszy powraca po przerwie do ilustrowania przygód Spider-Mana i byłem ciekaw, jak sobie poradzi.

W New Ways To Die mamy kilka wątków. Przede wszystkim, do życia Petera Parkera powraca Norman Osborn, który w tym czasie rozwija swój program Thunderbolts. Na celownik drużyny trafia Spider-Man, a najprostszym sposobem skontaktowania się z nim jest dla nich wykorzystanie jego fotografa. Norman nie pamięta bowiem, że Peter jest Pająkiem, gdyż działania Mephisto z One More Day miały wpłym na wszystkich. Widać to także w przypadku Venoma. Symbiont nie pamięta bowiem, kto był pod maską jego dawnego nosiciela. Obecnym Venomem jest Mac Gargan, dawny Scorpion, a w drużynie Thunderbolts widzimy także Songbird, Radioactive Mana i Bullseye'a.

Spider-Man musi także zmierzyć się z Menance, nowym złoczyńcą korzystającym ze sprzętu Green Goblina, choć prezentującego inny kostium i inny styl. Na jego celowniku znalazł się Billy Hollister, kandydat na burmistrza miasta i ojciec Lily, dziewczyny Harry'ego Osborna. Syn Normana prowadzi własną kawiarnię, co nie budzi entuzjazmu odwiedzającego go ojca, który po cichu liczy, że to własnie on znajduje się pod maską Menance i przejmie jego dziedzictwo. 

New Ways to Die to także powrót Eddiego Brocka. Mężczyzna od dawna zmaga się z rakiem, o czym mogliśmy dowiedzieć się w opublikowanym w Polsce przez Dobry Komiks fragmencie Spectacular Spider-Man. Sprzedał on w pewnym momencie swój kostium Venoma i na różny sposób walczył z chorobą. By po części zadośćuczynić za swoje dawne przewinienia, pomaga on także w schronisku, w którym pracuje ciocia May. Właścicielem i organizatorem placówki jest Martin Li, posiadacz pewne zdolności, którymi w tajemnicy pomaga choremu Eddiemu. Gdy w wyniku kolejnych zdarzeń mężczyzna znów wchodzi w kontakt z symbiontem, zamienia się w Anti-Venoma.
 
Widać więc, że scenarzysta historii sporo do niej napakował. Kim jest ta osoba? To Dan Slott. Narzekałem i narzekałem na niego, ale pomimo to sięgnąłem po kolejny jego komiks skuszony świetnym rysunkami. Naprawdę, Romita Jr., dzięki pomocy Klausa Jansona w roli inkera i Deana White'a odpowiedzialnego za kolory, postarał się i stworzył ponownie świetne kadry, komponując je w dobrze znany sobie sposób. Jednak bywało już, że nawet one nie miały takiego oddziaływania, jeżeli kolory źle dopasowały się do jego rysunków. White postawił się tu na wysokości zadania, kładąc barwy nadające kresce Romity jeszcze więcej charakteru, niż można się było spodziewać.

Wracając do Slotta: udało mu się dobrze spleść kilka wątków i to tak, że każdy jest ciekawy w śledzeniu. Spodobały mi się ukazane przez niego relacje między postaciami i ich indywidualny charakter. Norman Osborn jest tu taki, jakim go znamy, a jego oddziaływanie na innych bohaterów jest jak zawsze bardzo silne. Widzimy go tu na moment przez jego największym sukcesem, który nastąpił w evencie Secret Invasion. Slott interesująco prowadzi też Eddiego Brocka, choć tutaj z drobnym wsparciem Marka Waida. Scenarzysta ten tworzy krótką historię na samym początku komiksu, która skupia się na byłym Venomie i rozwija jego wątek z głównej historii, pokazując jego spotkania z lekarzami i reakcje na zmiany. Waida wspiera Adi Granov w roli rysownika i nie mam mu nic do zarzucenia, bo to klasa sama w sobie, przez co ta chwilowa zmiana grafiki nie razi. 

Slott wprowadza w komiksie wspominanego już Anti-Venoma i muszę przyznać, że rozegrał to na tyle dobrze, że nawet tak absurdalny pomysł wypada tu całkiem interesująco i po prostu chce się kontynuować czerpanie rozrywki z lektury. Scenarzysta przeszarżował dopiero w momencie, gdy przedstawił hybrydę Scorpiona i Venoma, gdyż prezentowało się to dość komicznie. Ten element i trochę zsunięci pod koniec na bok pozostali Thunderbolts nie sprawiają jednak, by jako całość nie poleciłbym tej historii. Nie jest tak przyziemna jak te opisywane przeze mnie tydzień temu, co było dla mnie ich największym atutem, ale za to interesująco rozwija dawnych wrogów Spider-Mana. Nie jest to na pewno lektura obowiązkowa dla fanów Pająka, o takich napiszę w kolejnych tygodniach. To jednak porządny kawał historii ze świetnymi rysunkami Romity Jr. i jeżeli ktoś lubi go równie mocno, musi poznać ten komiks, jeżeli jeszcze tego nie zrobił.

Rodzyn

Amazing Spider-Man: New Ways to Die
scenariusz: Dan Slott, Mark Waid
rysunki: John Romita Jr. & Klaus Janson, Adi Granov
kolory: Dean White
zawiera: Amazing Spider-Man #568-573
liczba stron: 192


Recenzje powiązanych komiksów:

Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.