Avalon » Publicystyka » Artykuł

You have a choice - komentarz do Secret Empire #6-7


Na początek małe sprostowanie: przy piątym numerze dałem się zmylić i niesłusznie założyłem, że to Mockingbird jest kretem HYDRY wśród Ruchu Oporu. W szóstej odsłonie eventu, w trakcie kłótni Avengers, możemy się dowiedzieć, że relacje z wydarzeń zdawała ona Marii Hill. Kolejne przepychanki słowne między bohaterami prowadzą do przyznania się do zdrady przez Scotta Langa. Wszystko to dlatego, iż jego córka jest przetrzymywana w rękach HYDRY jako zakładnik. Jest to zrozumiałe i cieszę się, że Spencer nie kazał nam czekać kilku numerów na poznanie jego motywacji jak przy innych bohaterach.

W szóstym numerze wracamy też na chwilę do uwięzionych pod magiczną kopułą w Nowym Jorku, gdzie poza bohaterami działa też Kingpin, który pomaga ludziom w tej trudnej sytuacji, zaznaczając po raz kolejny, że wszystko to po to, by odpłacili mu się gdy wszystko wróci do normalności. Jaki jest sens tych scen? Czy Wilson odegra jeszcze jakąś rolę w tym evencie? Jakoś w to wątpie, ale Spencer potrafi zaskoczyć. Może dostaniemy kolejną serię/miniserię o przygodach Kingpina po zakończeniu Secret Empire lub wątek zostanie kontynuowany w solowej serii Daredevila. 

Najważniejszym elementem numeru szóstego jest prawdopodobnie rozmowa Rogersa z przywróconym do życia Brucem Bannerem. Nie chodzi nawet o samą jej treść, gdyż mamy tu spodziewany sprzeciw ze strony naukowca wobec działań HydraCapa, ale pewien szczegół dotyczący... czcionki. Otóż słowa Bannera zaprezentowano przy pomocy tekstu standardowego dla postaci ze świata Ultimate, choć bohater ten wydaje się być z "naszej" rzeczywistości i ma wspomnienia z życia w tym konkretnym świecie. Jest to ciekawy detal, którego wyjaśnienie bardzo mnie ciekawi.

Wracając do fabuły: okazuje się, że Rogers przemawiał cały czas nie do Bannera, a do Hulka, by przekonać go do swoich racji i oblicze to przejmuje kontrolę nad ciałem. Bohater zostaje zrzucony na bazę Ruchu Oporu i tam doprowadza do niemałych zniszczeń. Herosi jakoś starają się z nim walczyć, a części udaje się nawet uciec, na co pozwala im Odinson, wciąż wątpiący w to, po czyjej stronie powinien stać. Ostatecznie na miejscu pojawia się sam Rogers, który staje naprzeciw A.I. Tony'ego Starka. Po krótkiej rozmowie okazuje się, że Iron Man chce wysadzić wszystko w pobliżu w powietrze, jednak HydraCap zostaje uratowany przez Madame Hydrę, która teleportuje go, samej ginąc w kataklizmie.


Szósta odsłona eventu była... ok. Przede wszystkim Spencer przystopował z szokującymi rewelacjami, a rozwija wprowadzone wcześniej wątki i mam nadzieję, że będzie już tak do końca, bo teraz robi się o wiele ciekawiej. Podobnie jest i w siódmym numerze, który w jakiś sposób bardziej do mnie przemówił. Mamy tu więcej emocji, więcej rozważań nad konsekwencją czynów, niż stawiania postaci w miejscach, które do nich nie pasują.

Zaczynamy od sprawdzenia stanu poza orbitą ziemską, gdzie Captain Marvel i grupa bohaterów odpiera kolejne fale atakujących Chituari. Czytamy jej monolog, w którym przyznaje się do swoich błędów z czasów Civil War II i tego, jak bardzo się zmieniła. Spencer naprawia w ten sposób błędy popełnione przez Bendisa, który nie patrząc kompletnie na charakter postaci, dopasował ją do swoich potrzeb i wypaczył to, co sobą reprezentowała. Nie ma co jednak ukrywać, że i ten scenarzysta popełnia błędy, gdyż całą nadzieję bohaterów kładzie w będącej w śpiączce Quasar, mając do dyspozycji równie potężnego bohatera w postaci Starbranda tuż obok. 

Wątek Carol Danvers nie jest jedynym, który domyka to, co widzieliśmy na łamach ubiegłorocznego wielkiego eventu Marvela. W wizji, która tam się pojawiła, Miles Morales będąc w Waszyngtonie trzymał martwe ciało Rogersa w swych rękach, co sugerowało, że prędzej czy później zabije Kapitana. Black Widow, pod której opieką znajdują się młodzi bohaterowie, zabiera ze sobą Spider-Mana do stolicy, jednak to ona chce zadać śmiertelny cios. W całej operacji pomóc ma im Mosaic znajdujący się w ciele staruszka, które w poprzednich numerach bohaterowie wydostali z rąk HYDRY. Natasha, by Miles nie zrobił nic głupiego, zamyka go w więzieniu, choć ten bez jej wiedzy ucieka.


Sama Black Widow musi skonfrontować się z Punisherem, co zapowiadano już kilka numerów temu. Fakt, iż Frank Castle połączył siły z HYDRĄ był ciężki do usprawiedliwienia i scenarzyście sporo zajęło, by w końcu przedstawić nam jego motywację. Otóż Rogers obiecał mu raz na zawsze zająć się kwestią przestępczości, z jaką od lat się zmagał. Niby zrozumiałe, ale HYDRA to dalej HYDRA i w samym evencie otwarcie dokonali wielu zbrodni - nawet, jeżeli Kapitan obiecał mu, że wskrzesi z pomocą Cosmic Cube wszystkich, którzy w całym procesie stracili swe życie. 

Walcząc, Black Widow dostrzega, że Miles Morales staje twarzą w twarz z Kapitanem, biegnie więc by powstrzymać ich walkę. Gdy znajduje się między bohaterami, Rogers przypadkiem trafia swą tarczą w jej kark i kobieta ginie na miejscy. Wyzwala to furię w Spider-Manie, jednak przed zadaniem ostatecznego ciosu powstrzymuje go nowa Wasp, która pokazuje mu, że Black Widow zrobiła wszystko, żeby on nie musiał tego czynić. Bohater słucha jej i pozostawia Kapitana, który gdy dochodzi już do siebie, nakazuje podwładnym szykować armię. Natomiast w obozie bohaterów, którym udało się przeżyć atak na bazę Podziemia, morale spadają. Zeszyt wieńczy jednak pojawienie się Sama Wilsona w stroju Kapitana Ameryki, który ponownie przywdziewa kostium, by poprowadzić przyjaciół przeciw reżimowi HYDRY i dać im nadzieję.


Za szatę graficzną ponownie odpowiadają Leinil Francis Yu (#6) i Andrea Sorrentino (#7), a uzupełniają ich Rod Reis w scenach z brodatym Stevem i Joshua Cassara z Rachelle Rosenberg, odpowiedzielni za sceny z Black Widow i Champions. Narzekałem już, że niespójność grafiki jest denerwująca, przede wszystkim przy głównych rysownikach: Reis i zespół Cassara/Rosenberg są dobrym uzupełnieniem i przyjemnie ogląda się ich grafiki. 

Przed nami jeszcze trzy numery, choć miało być mniej. Nie wiem, czego można się tutaj spodziewać, ale po raz pierwszy od początku poczułem się naprawdę zaangażowany w historię i jestem rzeczywiście ciekaw, co się stanie. Wiadomo, że prawie wszystko, co nastąpiło w trakcie tego eventu zostanie odwrócone. Nie wiem, co się stanie z Rogersem, wciąż niewiele wiemy, kim jest i gdzie znajduje się drugi Steve, któremu przyszło w tych dwóch numerach zmierzyć się z Red Skullem. O kolejnych trzech numerach napiszę zbiorczo, gdy tylko ukaże się ostatni z nich. 

Rodzyn

Secret Empire #6-7
scenariusz: Nick Spencer
rysunki: Leinil Francis Yu (#6), Andrea Sorrentino (#7), Rod Reid, Joshua Cassara & Rachelle Rosenber

Przeczytaj także:


Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.