Avalon » Publicystyka » Artykuł

Reakcja Atomowa #32 - Astonishing X-Men vol. 4 #1



Astonishing X-Men #1
Scenariusz: Charles Soule 
Rysunki: Jim Cheung 
Tusz: Mark Morales, Guillermo Ortego i Walden Wong 
Kolory: Richard Isanove i Rain Beredo 

Jestem zaskoczony tym zeszytem. A dokładniej – jestem bardzo pozytywnie zaskoczony tym zeszytem. Charles Soule jest scenarzystą, który nigdy mnie do siebie nie przekonał i który zawsze, pisząc mutantów, robił z nimi dziwne rzeczy (nic nie pobije pod tym względem absurdalnych Wolverines). Na dodatek ta seria została zapowiedziana niejako na doczepkę, obok fali nowych tytułów wydawanych w ramach ResurreXion. Na etapie zapowiedzi sprawiała wrażenie czegoś wydawanego na chybcika, byleby na półkach stało więcej mutancich komiksów. 
A tymczasem – jestem bardzo pozytywnie zaskoczony. 

Gdyby streścić zawartość tego numeru, wyszłoby, że mamy do czynienia z bardzo standardowym pierwszym numerem drużynowego komiksu superbohaterskiego. Mamy punkt zapalny, przyczynę, wokół której gromadzą się bohaterowie, zażegnanie pierwszego kryzysu i odkrycie, że to tylko początek o wiele grubszej afery. Przy okazji dokonuje się zawiązanie drużyny - Astonishing X-Men wpada tutaj do szufladki pt. "bohaterowie przypadkiem byli w pobliżu". Standard? Standard, znamy wszystkie te schematy. 

A jednocześnie – jest to bardzo dobrze wykonane. Jasne, mamy do czynienia z dużym zbiegiem okoliczności, że akurat wszystkie te postaci były w pobliżu ("w pobliżu" w tym wypadku oznacza "w okolicach Europy Zachodniej"). W paru wypadkach naprawdę brakuje dobrego uzasadnienia (najbardziej w wypadku Rogue i Old Man Logana – Rogue jest obecnie Avengerką, Logan siedzi w Instytucie Xaviera i nie ma powodu, by wspólnie latali do Europy). Ale na to można przymknąć oko. 

Bardziej przeszkadzała mi narracja, której było tu nieco za dużo. Początkowo służyła wprowadzaniu kolejnych postaci na scenę, jednak po kilku początkowych scenach zrobiła się zbyt przegadana. Nie jestem również pewien, czy mamy do czynienia ze wszystkowiedzącym, trzecioosobowym narratorem, czy też może narratorem jest główny zły. Na to ostatnie wskazywałoby to, że ramki z narracją mają ten sam schemat kolorystyczny, co dymki z jego wypowiedziami, ale brakuje tu miękkiego przejścia między jednym a drugim, które rozwiałoby moje wątpliwości. 

Z kompletnych drobiazgów – nie wiem również, czemu główny zły jest nazywany Pająkiem i wyrosły mu pajęcze nóżki, ale może po prostu nie znam jego historii tak dobrze, jak mi się dotąd wydawało. 

I jeśli chodzi o wady – to naprawdę wszystko (no dobrze, mam jeszcze zarzut do tego, jak ten komiks był zapowiadany i reklamowany, ale do tego wrócę na końcu). Głównymi zaletami zaś jest to, że ten zbiór schematów jest naprawdę pierwszorzędnie wykonany. Dobór postaci jest całkiem ciekawy (choć miło byłoby widzieć tu jakąś nowszą postać, może nawet kompletnie nową – a tak to poza Fantomexem wszyscy bohaterowie pochodzą najpóźniej z 1991 roku <Bishop>, większość jest zdecydowanie starsza). Lwia część numeru poświęcona jest rozwiązywaniu sytuacji kryzysowej – ratowaniu Psylocke przed telepatycznym atakiem. To o tyle specyficzna sytuacja, że większość postaci jest tu zasadniczo bezużyteczna, a mimo to twórcy tak to przedstawili, że dobrze się czyta ich starania. Na pewno pomagają tu bardzo dobre rysunki Jima Cheunga. I wreszcie zaskoczenie na koniec – odkrycie prawdziwej natury zagrożenia – jest o tyle skuteczne, że na scenę wraca jeden z najpoważniejszych przeciwników X-Men. I jest to tak przedstawione, że wierzę, że tym razem ma plan zakrojony na dużą skalę. A i samo odkrycie, o kim mowa, to jeszcze nie wszystko, bo ostatnia strona komiksu dodatkowo podbija stawkę. 

Więc tak – komiks składa się ze schematów, ale wykonanie jest bardzo dobre. A na dodatek w obecnej linii x-komiksów nie ma takiego tytułu, jak Astonishing. Mamy kilka komiksów drużynowych, z czego dwie grupy są przywiązane do Instytutu, a Blue jest ekskluzywną grupą (to komiks o Oryginalnej Piątce i Jimmym Hudsonie). W zasadzie najbliższy AXM jest w tym momencie Weapon X – tam też mamy do czynienia z grupą dość przypadkowo zebranych postaci, które łączą siły, by wykonać konkretne zadanie. Ale bohaterowie Weapon X to banda morderców z pazurami i/lub absolwentów X-Force, a obsada Astonishing to X-Men pełną gębą. 

Seria wystartowała naprawdę dobrze. Czy jestem w związku z tym dobrej myśli? Chciałbym być, a jednak... Cóż, jak dotąd Charles Soule zawsze mnie rozczarowywał, gdy pisał mutantów. A choć ten numer ma świetne rysunki Jima Cheunga, to przecież koncepcja jest taka, że każdy zeszyt wyjdzie spod ręki innego artysty, co może wyjść strasznie. (Ciekaw jestem, jak to będzie wyglądało w wydaniu zbiorczym). Z drugiej strony – to ma być maxi seria. Redaktor zapowiada na ostatniej stronie, że Soule przyszedł z konkretną historią, którą opowie na tych łamach, a potem komiks się skończy. I to też mnie intryguje, bo znowu – obecnie mutanci nie mają takiego komiksu. Ba, Marvel w ogóle od dawna nie wydawał takich komiksów. Albo stawia na miniserie, albo – jeśli coś ma być "bardzo ważne i zmieni wszystko" - robi z takiej historii event. Maxi seria może być czymś ciekawym. 

Co automatycznie prowadzi mnie do tego, jak ta seria była reklamowana i zapowiadana. Bo ja na przykład dopiero czytając to posłowie dowiedziałem się, że mam do czynienia z maxi serią, a nie ongoingiem. Ale może to ja coś przegapiłem. Tu wina może leżeć po mojej stronie. Natomiast na pewno to Marvel zawinił, od samego początku zapowiadając, że w tej drużynie znajdzie się Mystique. Bo wiecie, technicznie rzecz biorąc Raven nie widać w tym numerze. Ale jest tu inny mutant, którego z kolei w zapowiedziach nie było. Więc zakładam, że scenarzysta wymyślił sobie, że ujawnienie tożsamości Raven będzie zaskoczeniem dla czytelnika, a tymczasem wygląda na to, że wszystko jest już jasne.

Ale wciąż – ten zeszyt bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Jeśli dalsze numery serii będą na tym poziomie, to AXM będzie jednym z najlepszych komiksów o mutantach, które Marvel obecnie wydaje. 

Na sam koniec dodam jednak, że i tak wolałbym, by w obsadzie była obecna Wolverine zamiast Old Man Logana. To już trzecia drużyna, w skład której wchodzi staruszek. Tymczasem Laura nie należy do żadnej. 

Krzysiek "Krzycer" Ceran

  
   

Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.