Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja filmu "Elektra" - jsf

Nie ukrywam, że po zawodzie, jaki spotkał mnie ze strony Daredevila, do Elektry podchodziłem ze sporą rezerwą. Muszę jednak przyznać, że miło się rozczarowałem, gdyż produkcja ta, mimo że daleko jej do perfekcji, zrobiła na mnie dużo lepsze wrażenie, niż przygody Diabła z Hell's Kitchen.

RECENZJA FILMU ELEKTRA

 

Nie ukrywam, że po zawodzie, jaki spotkał mnie ze strony Daredevila, do Elektry podchodziłem ze sporą rezerwą. Muszę jednak przyznać, że miło się rozczarowałem, gdyż produkcja ta, mimo że daleko jej do perfekcji, zrobiła na mnie dużo lepsze wrażenie, niż przygody Diabła z Hell's Kitchen.


W główna bohaterkę wcieliła się Jennifer Garner - czy to dobry wybór ze strony producentów? Kwestia sporna. Nie mniej jednak, Garner nie należy do najbardziej charyzmatycznych aktorek, a taką zdecydowanie należałoby obsadzić jako Elektrę Natchios. Pomijając fakt, że Garner zagrała Elektrę z dziwną manierą przywodzącą mi na myśl wystraszoną kurę domową, jej kreacja jest w miarę zjadliwa.

 

Fabuła filmu nie jest zbyt skomplikowana - to raczej standardowa historia typu "good vs evil". Nie będę się tu rozwodził na temat szczegółów, aby nie popsuć przyjemności oglądania tym, którzy jeszcze owego dzieła nie widzieli. Nie da się ukryć, że jest parę niedoróbek, ale ogólnie całość trzyma przyzwoity poziom. Jednak w moim odczuciu przydałoby się przedstawić odrobinę więcej historii samej Elektry. Flashbacki po części odpowiadają na pytania dotyczące jej korzeni, jednak nie na tyle, na ile moglibyśmy sobie tego życzyć.

 

Spece od efektów specjalnych wykonali w miarę solidną robotę. Jest kilka ciekawych scen walki, lecz fani "Kill Billa" będą niestety zawiedzeni – nie jest to nic nadzwyczajnego w tego typu produkcjach. Na szczególną uwagę zasługują wrogowie, z jakimi nasza zabójczyni w karmazynowym stroju będzie się zmagać. Nie są zbytnio wyrafinowani, brak im jakiejkolwiek głębi i służą raczej za mięso armatnie dla naszej bohaterki. Dodam, że ich moce są równie absurdalne, np. osobnik o posturze goryla, któremu pchnięcie sztyletem nie wyrządza nawet szkody w ubiorze, mimo to ginie przygnieciony drzewem, lub inny delikwent wypuszczający z ciała żywe tatuaże. Być może twórcy silili się na jakąś oryginalność, lecz to, co im wyszło, raczej rozczarowuje.

 

Jak na film o płatnej zabójczyni, w obrazie nie ma praktycznie krwi. Trochę to razi w oczy. Natomiast przeciwnicy, o których pisałem wyżej, po pokonaniu przez bohaterkę zamieniają się w zielona chmurę dymu… Pozostawię to bez komentarza.

 

Prawdopodobnie przebrnąłem przez ten film tylko dlatego, że akcja była bardziej żwawa i interesująca niż w "Daredevilu", o co niestety trudno nie było. I to chyba jeden z niewielu jasnych punktów tej ekranizacji, bo innych plusów próżno się doszukiwać. Pozycja raczej tylko dla fanów komiksowego pierwowzoru, do których ja, jak widać, się nie zaliczam.


Moja ocena 3-/6

 

Autor: jsf

 

 

alli-elektra.xvid2.jpg alli-elektra.xvid1.jpg

alli-elektra.xvid.jpg alli-elektra.xvid4.jpg
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2018 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.