Avalon » Publicystyka » Artykuł

Hail... Ultron? - komentarz do Secret Empire #4-5



Gdy zabieram się za komentowanie kolejnych numerów Secret Empire, wspomnienie wydarzeń z poprzednich zbija mi się w jedną całość i nie mam pojęcia, na co zmarnowano tam miejsce, gdyż praktycznie akcja w ogóle się nie ruszyła przez aż trzy zeszyty. Dostaliśmy tam jedynie szokujące informacje o tym, kto z bohaterów znajduje się po stronie HYDRY (jednak bez wiekszych wyjaśnień) i sceny z drugim (prawdziwym?) Stevem Rogersem, choć tak naprawdę nie do końca wiadomo, kim dokładnie jest ta osoba i gdzie się znajduje. 

Czwarta odsłona Secret Empire jest o tyle ciekawa, że nie mamy tu aż tak wiele skakania po różnych miejscach i większość numeru zajmuje jeden wątek. Chodzi tu o wyprawę HydrAvengers i Avengers z Podziemia na Alaskę, gdzie znajduje się jeden z fragmentów Kobik. Zadanie przechwycenia go nie jest łatwe, gdyż jest on w posiadaniu Pym-Ultrona, który stworzył tam swoją fabrykę Ultronów. Kim jest ta postać? Jakiś czas temu w historii Rage of Ultron pisanej przez Ricka Remendera Ultron powrócił na Ziemię i w trakcie wallki z Avengers niespodziewanie scalił się z ciałem Hanka Pyma. Zachowanie powstałego w ten sposób tworu sugeruje, że przejął on od Hanka Pyma wiele cech i ten po części kieruje poczynaniami Ultrona, tworząc bardzo oryginalną osobowość.

Nim jednak Pym-Ultron zaangażował się w wydarzenia, doszło do starcia obu drużyn Avengers. Po trwającej jakąś chwilę potyczce, przerwał ją i zabrał wszystkich do swojej posiadłości, gdzie nastąpiła jedna z najdziwniejszych scen ostatnich lat w komiksach Marvela. Oto złoczyńca siada wszystkich do stołu do posiłku w pomieszczeniu przypominającym wnętrze dawnej posiadłości Avengers, próbując powrócić jakoś wspomnieniami do czasów, gdy wszyscy bohaterowie byli jak rodzina. Pym trafnie skomentował poczynania obu stron i ich spór, choć umyka tu fakt, iż Rogers jest kimś kompletnie innym, więc ciężko porównywać ten konflikt do chociażby Civil War. Jest to ciekawy metakomentarz, który daje nadzieję na to, iż to co nastąpi po tym evencie nie będzie tak tragiczne dla postaci, zniżające je do bardzo niskiego poziomu, po prostu niszczące ich dziedzictwo (tak, to umyślne nawiązanie). Bohaterowie, zwłaszcza sztuczna inteligencja Tony'ego Starka na tyle zirytował Pym-Ultrona, że zaczął on sprawiać zagrożenie. Uspokoił go dopiero Scott Lang, a jego działanie owocuje zdobyciem przez Podziemie kawałka Kobik.



Czwarty numer to zaskakująca zmiana tonu, w końcu nie mamy tu urywków pewnych wydarzeń, przedstawiania kolejnych pionków i przenoszenia ich po planszy, lecz zagłebienie się w charaktery tych postaci i pokazanie interesujących relacji, nawet jeżeli Pym-Ultron, HydraCap czy A.I.Stark nie jest losem, jaki chcielibyśmy dla tych postaci jako ich fani. Spencer buduje pewien autokomentarz i to mu się udaje, ale problemem pozostaje to, że same wydarzenia nie krytykują HYDRY, nie krytykują faszyzmu jaki ta sobą reprezentuje, brakuje prawdziwego komentarza rzeczywistych realiów politycznych, co sam Spencer chciałby osiągnąć. Wszystko jakoś mija się ze swoim celem, nawet jeżeli dostajemy fragment dobrej historii.

Zeszyt kończy się przekazaniem przez Namora swojego fragmentu Kobik w ręce Kapitana. Kto myślał, a ja należałem do tej grupy, że czeka nas wojna między Atlantydą a HydrAmeryką, ten się srogo zawiódł. Może coś się jednak zmieni, choć teraz mam wrażenie, że pod koniec zobaczymy prędzej starcie bohaterów z armią Ultronów. Cóż, Spencer mnie zaskoczył, choć nie powiem, by pozytywnie. Niegatywnie odebrałem też informację, iż ktoś wśród Podziemia jest zdrajcą i przekazuje Rogersowi informacje o poczynaniach bohaterów. Wśród podejrzanych: A.I. Stark, Quicksilver, Mockingbird, Hercules, Ant-Man i Sam Wilson. Chcecie wiedzieć kto? O tym już za chwilę. 

W czwartym numerze dowiadujemy się także, że Punisher, który jest po stronie Hydry, dostał zadanie powstrzymania Black Widow i wątek ten nie rozwinął się nawet w kolejnym numerze. Za to sama Natasha, jak już pisałem ostatnio, szkoli młodych herosów, pokazując im, że drastyczne tortury to jedyny sposób na agentów HYDRY. Młodzież jest oporna, ale kontynuują współpracę z nią. Efekty widać w kolejnym, piątym numerze, gdy pomagają jej wydostać z rąk HYDRY pewną osobę, która ma pomóc pokonać ich przeciwnika. Plan jest prosty: Black Widow zostaje pochwycona przez przeciwnika, po czym w trakcie prześłuchiwania przez Viper szantażuje ją, wiedząc, że ta bez wiedzy Rogersa rozwija swój narkotykowy biznes. Dzięki temu udaje jej się wydostać z rąk wroga wraz z młodymi bohaterami i uwolnionym mężczyzną: bardzo starym i do tego przykutym do łóżka. Kim on jest? Jeszcze nie wiadomo. Być może to prawdziwy Rogers i Kobik tak naprawdę nie przywróciła mu jego młodości, a jedynie stworzyła jego kopię poddaną HYDRZE. Myślę, że kolejny numer przyniesie nam jakieś rozwiązanie.

Tymczasem tutaj dostajemy powrót naszych bohaterów z Podziemia do ich kryjówki po nieudanych poszukiwaniach fragmentów Kobik. Udało im się odzyskać jeden od Pym-Ultrona, a drugi w Savage Land, o czym opowiadał jeden z tie-inów. Kolejny fragment posiada Black Panther, który nie chce przekazać go żadnej ze stron, mówiąc Starkowi, że jeżeli zależy mu na wygranej, to przekaże zdobyte fragmenty Wakandzie, a nie wykorzysta je dodatkowo do swoich celów. Jeszcze inna część Kobik jest w posiadaniu Emmy Frost, o czym nikt nie ma pojęcia - kobieta staje się tym samym bardzo waznym graczem w tym evencie. Wracając do naszych bohaterów: dwa fragmenty to nie jest zadowalająca liczba. Do tego mnóstwo miejsc, w których te miały się znajdować, okazały się nietrafione. A.I. Stark wyjawił Giant-Manowi, że okłamał resztę, mówiąc iż zbudował maszynę do szukania tych fragmentów - swoje lokacje opierał wyłącznie na przypuszczeniach z danych przekazanych mu przez Ricka Jonesa. Za to Giant-Man przedstawił mu swój plan zbudowania wehikułu czasu - czy coś z tego wyniknie? Nie zdziwiłbym się, choć plan ten jest bardzo naciagany.



Długo czekaliśmy, ale w końcu potwierdzono, że Scarlet Witch jest pod kontrolą jakiegoś demona zesłanego przez Madame Hydra, a Vision opanował wirus stworzony przez Arnima Zolę. Oboje strają się walczyć, ale póki co ulegają sile przeciwników. Najważniejszą informacją jest tutaj jednak motywacja Odinsona do stania po stronie HYDRY. Okazuje się, że Jane Foster, pozbawiona swego młota, znajduje się w więzieniu. Do tego fakt, iż Rogers podniósł młot Thora, a sam Odinson nie był tego godny, dodatkowo daje mu do myślenia, po której ma być stronie. Nie pomaga brak kontaktu z Asgardem i Ojcem, Odinson jest w tym wszystkim póki co sam i boi się, że będzie musiał dokonać czegoś naprawdę okropnego. Poza wspomnianymi już bohaterami, Rogers ma też jeszcze jeden as w rękawie. Jest nim Bruce Banner, który w ostanim czasie nie należał do świata żywych. HydraCap wszedł w posiadanie jego ciała i z pomocą Arnima Zoli udało mu się go przywrócić do życia. Wspominają jednak w rozmowie, że procedura jest tymczasowa. Czy chodzi o samo ożywienie, czy też utrzymanie Hulka w postaci Bannera, dowiemy się dopiero w kolejnym numerze.

Skoro była już mowa o młocie, to warto wspomnieć, że pojawia się on ponownie na kartach komiksu, jednak tym razem HydraCap nie decyduje się go podnieść. Czy stracił wiarę w swoje czyny? Tłumaczy się, że po prostu go nie potrzebuje, ale wiadomo, że prawda leży gdzie indziej. Cała scena ma miejsce w towarzystwie Hanka McCoy'a, który jest ambasadorem New Tian, państwa należącego do mutantów, z którym HydrAmeryka stara się mieć pokojowy stosunek. Zachowanie Beasta jest... szokujące. Akceptuje to co robi Rogers i chwali się tym, iż jego rasa ma w końcu własne miejsce dla siebie. Jest to kolejny w ostatnich latach źle pokazany Hank, który zmierza coraz bardziej ku upadkowi. Scenarzyści nie mają na niego pomysłu i potem wychodzą takie potworki jak ma to miejsce tutaj. Nie jest jednak pierwszą postacią, którą źle potraktowali w tym evencie czy nawet ogólnie w ostatnich latach w komiksach Marvela i na pewno nie ostatnią. 

Numer ten to cisza przed burzą, HYDRA pod wodzą Rogersa, dzięki informacji od kreta wśród Podziemia, przygotowuje się do ataku na ich bazę. Kim jest zdrajca? Mógłby nim być Quicksilver, bo zależy mu na siostrze. A.I. Stark podobnie jak Vision mógłby zostać zainfekowany przez wirus. Sam Wilson nadal mógłby wierzyć w swojego dawnego mentora, a Ant-Man, podobnie jak Deadpool mógłby dać się łatwo zmanipulować, ulegając autorytetowi Rogersa. Hercules byłby mało prawdopodobny, ale też Odinson nie wydawał się być dobrą osobą w oddziałach HYDRY. Spencer do tej roli wybrał jednak Mockingbird, co z pewnością nie zadowoli jej fanów, których kobieta zdobyła przy okazji jej ostatniej solowej serii. Wydaje mi się, że mimo iż sam pomysł uważam za słaby, to wytłumaczą to jakąś kontrolą umysłu, gdyż tuż przed startem Secret Empire Doctor Faustus przejał władzę nad wieloma agentami S.H.I.E.L.D., a Mockingbird się do nich zalicza.


Oba numery kontynuują także wątek odnalezionego Rogersa bedącego w tajemniczym miejscu, któremu z pomocą przychodzi dwójka innych mężczyzn. Nie przedstawiają się i istnieje kilka teorii co do ich tożsamości. Może to być James Rhodes albo Sam Wilson lub też Rick Jones albo Bucky Barnes. Trójka z nich, poza Samem Wilsonem, jest martwa lub uznawana za martwą, a charakter miejsca, w którym się znajdujemy, wskazuje na to, że są tam osoby, które nie żyją. Sugeruje to także pojawienie się Red Skulla, który stwierdza, iż to on jest  ratunkiem dla Steve'a Rogersa.

Za rysunki w czwartym numerze odpowiada Lenil Francis Yu, a w piątym: Andrea Sorrentino. Do tego Rod Reis kontynuuje przedstawianie wydarzeń z nowo odnalezionym Stevem. Artyści radzą sobie dobrze, ale nie podoba mi się, że event ten jest tak mało spójny graficznie. Do tego dochodzi też pewna niespojność w samym scenariuszu i chyba bym wolał, gdyby całość przedstawiono w ramach jedne powieści graficznej, gdyż tutaj mam wrażenie, że po prostu nie wiedziano, jakie wydarzenia dać do tie-inów, a jakie zostawić w głównej serii, przez co wychodzi coś przeciętnego, a sama główna historia jest z miesiąca na miesiąc wydłużana o kolejne numery, oddalając nas coraz dalej od finału, choć bylibyśmy już go bardzo bliscy. Czwarty numer dał nam coś odrobinę ciekawszego, ale piąty wraca na wcześniejsze tory. Czy później będzie lepiej? Zapraszam do kolejnego komentarza eventu, który pojawi się po premierze kilku kolejnych numerów Secret Empire.  


Rodzyn

Secret Empire #4-5
scenariusz: Nick Spencer
rysunki: Leinil Francis Yu (#4), Rod Reis (#4-5), Andrea Sorrentino (#5)



Powiązane teksty:
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.