Avalon » Publicystyka » Artykuł

15 najciekawszych serii lat 2002-2017

W ubiegłym tygodniu świętując 15. urodziny strony przedstawiliśmy Wam 15 najważniejszych historii Marvela, które powstały w okresie jej istnienia. Teraz pora na 15 najciekawszych! 

Na wstępie trzeba zaznaczyć, że do listy zaliczyć mogły się tylko serie, których pierwsze numery ukazały się w 2002, stąd brak kilku bardzo dobrych serii trwających w tych latach jak np. "Daredevil" Bendisa. Nie pojawiają się też tu tytuły, które były obecne na zeszłotygodniowej liście "Najważniejszych tytułów", chociażby "Hawkeye" duetu Fraction/Aja, gdyż listy te dla nas się uzupełniają i warto poznać tytuły z obu. Ale nie przedłużając: oto najciekawsze komiksy ostatnich 15 lat!



Runaways (2003-2007)

scenariusz: Brian K. Vaughan
rysunki: Adrian Alphona, Takeshi Miyazawa

Jak inaczej zacząć tę listę jak nie od pierwszego komiksu zrecenzowanego na naszym portalu? Tą serią byli "Runaways" opowiadający o grupce nastolatków, którzy nagle dowiadują się, że ich rodzice są złoczyńcami. Żadne z nich nie było powiązane ze znaną inną postacią z uniwersum, żadne nie przyjęło znanego pseudonimu. Brian K. Vaughan stworzył markę od podstaw, szybko zgarniając grupę oddanych fanów, którzy wciąż wyczekują dalszych losów swoich ulubionych bohaterów. Choć Marvel w ostanich latach stworzył wiele postaci, zawsze były one podłączone pod jakąś inną znaną postać czy grupę, tutaj mamy coś całkiem nowego.  Runaways to grupa szczególnych postaci, oryginalnych i świetnie skonstruowanych. To one świadczą o sile serii pisanej przez Vaughana. I nawet gdy później ich przygody zmieniły scenarzystę i sama opowieść nie porywała, one pozostały najlepszym elementem. 

"Runaways było swego czasu chwalone jako powiew świeżego powietrza w zatęchłym pokoju komiksów z superbohaterami. Minęło dziesięć lat i słowa te dalej są prawdą." - Demogorgon



Punisher MAX (2004-2008)

scenariusz: Garth Ennis
rysunki: Lewis Larosa, Leandro Fernandez, Goran Parlov i inni

Przed rokiem 2004 Garth Ennis nie raz pisał Punishera, udowadniając, że jest odpowiednim człowiekiem na odpowiednim miejscu. Najlepsze, co stworzył z tą postacią, nastąpiło jednak gdy rozpoczął serię z MAX w tytule, w której mógł sobie pozwolić na większą swobodę twórczą. Rozgrywająca się poza regularnym uniwersum Marvela, skupiająca się wyłącznie na Punisherze i jego krucjacie, a nie jego istnieniu w świecie pełnym bohaterów. Liczba pozytywnych recenzji kolejnych tomów serii, jakie znajdziecie na naszym portalu niech sama świadczy o jej jakości.

"Ennisowi udało się pokazać Franka jako mężcyznę, który dokladnie wie czego chce. Całe jego życie podporządkowane jednemu celowi. Jak różny jest to Frank od tego, który był wcześniej pokazują sceny z Micro. Jego motywy, dlaczego walczy, są ciągle oczywiste. Frank zabija przestępców, ale pojawia się powoli pytanie, czy robi to dla polepszenia świata, czy dla siebie. Bo lubi zabijać i nie potrafi bez tego żyć. Przeniesienie do imprintu dla dorosłych wyszlo Punisherowi na dobre. Dostaliśmy większą doże przemocy, brutalności i ludzkich motywów, często ze sobą sprzecnych. Czegoż chcieć więcej o serii opowiadającej o socjopatycznym mordercy?" - redevil




Astonishing X-Men (2004-2008)

scenariusz: Joss Whedon
rysunki: John Cassaday

Gdy Grant Morrison skończył swój run w "New X-Men", poprzeczka była ustawiona bardzo wysoko. Jego czasem dziwne, ale ogólnie bardzo dobre pomysły wprowadziły sporo nowości do świata mutantów, wprowadził ponownie do pierwszego szeregu bohaterów i dał ciekawe podstawy do dalszego rozwoju. Jego następcą został Joss Whedon, który wraz z Cassaday'em dostał dla siebie własną serię. Przede wszystkim przywrócił on postaciom bardziej bohaterskie kostiumy, a do aktualnego zespołu dołączył Kitty Pryde i przywrócił do świat żywych Colossusa. Poza tym jednak kontynuował kierunek obrany przez Morrisona, choć dodając wiele typowych dla siebie elementów. To tutaj Cyclops jeszcze mocniej został ukazany jako prawdziwy lider mutantów i świetny strateg, a jego związek z Emmą Frost rozpoczął się na dobre. Historie Whedona pełne są akcji i dobrego humoru, co Whedonowi nie zawsze się udaje. "Astonishing X-Men" byli dla mutantów tym, czym "New Avengers" dla Mścicieli, i okazali się dobry wprowadzeniem do ich nowej ery.

"Pamiętam że gdy ta historia się ukazywała, ja dołączyłem do redakcji Avalonu (cheers, boys and girls) i wszyscy się zachwycali, rzucajac oceny w stylu 10/10, a ja to czytałem z dużym "To jest komiks na dychę?" na twarzy. Bo to nie jest genialny komiks. To jest świetnie płynąca, mainstreamowa historia. Tylko i aż tyle." - Spence




Madrox/X-Factor (2004-2013)

scenariusz: Peter David
rysunki: Ryan Sook, Dennis Calero i inni

W 2004 roku pewnie żaden fan X-Men i komiksów Marvela nie przypuszczał, że przez prawie całą kolejną dekadę będą go obchodziły przygody Multiple Mana. Peter David, który swego czasu świetnie rozbudował postać  Bruce'a Bannera, tutaj postanowił stworzyć historię wokół Jamie'ego Madroxa, który zakłada własną agencję detektywistyczną. Miniseria o tej postaci przerodziła się w pełnoprawną serię pod tytułem "X-Factor", która  przez większość czasu rozgrywała się trochę z boku, ale w kluczowych momentach podłączała się pod ważne wydarzenia, wykorzystując je do dalszego rozwoju postaci. David stworzył ciekawe relacje między postaciami i nigdy przez cały swój run zszedł poniżej dobrego poziomu. To jeden z najdłuższych runów w historii Marvela i taki, który warto poznać w całości.
  
"Jesteś fanem mutantów, ale masz dość czytania ciągle o tych samych postaciach? Ta pozycja jest dla ciebie. Lubisz komiksy zespołowe, ale niekoniecznie chcesz kolejny raz czytać o ratowaniu świata? Ta pozycja jest dla ciebie. Nie rozumiesz fenomenu Petera Davida i chcesz się przekonać, o co cały ten szum? Ta pozycja jest dla ciebie" - Sc0agar4k




NEXTWAVE: Agents of H.A.T.E. (2006-2007) 

scenariusz: Warren Ellis
rysunki: Stuart Immonen

Warren Ellis w ciągu opisywanych tu 15 lat stworzył kilka niezapomnianych historii z bohaterami Marvela. Ostatnio zachwycano się jego sześcioczęściowym "Moon Knight" z Declanem Shalveyem, wcześniej miał świetny run w "Thunderbolts" z Normanem Osbornem w roli głównej i uwspółcześnił Iron Mana historią, która stała się podstawą dla wszystkich jego filmowych odsłon. Tym, co jednak najlepiej wspominamy z tego wszystkiego, jest komiks "NEXTWAVE: Agents of H.A.T.E.", coś czego wcześniej i później nikt w Marvelu nie dał rady tak dobrze powtórzyć. 

"Nie wiem czy jest to najlepszy komiks Marvela, ale z całą pewnością jest najzabawniejszy. Czego tu nie ma! Trening Elsy Bloodstone, strzelające hamburgerami Elvis-MODOKI, słodkie misie ZAGŁADY, Aaron Stack pełen wielu użytecznych urządzeń, sado-maso dzieci w maskach Iron Mana, "Victim?! Do you think this letter on my chest stands for America?!", DIRK ANGER. Wspaniały scenariusz Warrena Ellisa, wspaniałe rysunki Stuarta Immoena, Nextwave to dwanaście numerów niepowstrzymanej salwy śmiechu. Polecam gorąco." - Demogorgon




Immortal Iron Fist (2006-2008)

scenariusz: Ed Brubaker, Matt Fraction
rysunki: David Aja i inni

Tak jak Ed Brubaker nadał współcześnie sens istnienia Kapitanowi Ameryce, tak samo we współpracy z Mattem Fractionem zrobił to z Iron Fistem. Postać, które przez wiele lat pojawiała się tylko w bardzo krótkich miniseriach, w końcu dostała regularną serię, która rozbudowała mitologię postaci i pokazała, że wciąż może być ona ciekawa. Jeżeli dodamy do tego rysunki Davida Aji, który dokonał świetnego redesignu kostiumu postaci, nie da się oderwać od czytania tej serii. 

"Nie oszukujmy się - postać Iron Fista na pierwszy rzut oka wygląda jak dziecko, które kicz spłodził z klasą B. Pozory mają jednak to do siebie, że lubią mylić. Zwłaszcza, gdy da się takiego bohatera z okolic niezamierzonego żartu twórcom, którzy, zachowując dystans, będą potrafili wpisać go w ciekawą intrygę, pokombinować trochę z jego historią, pobawić się konwencjami, okrasić to wszystko naprawdę dobrymi dialogami i oprawą graficzną przez wielkie O i G. Brubaker, Fraction, Aja i spółka poradzili sobie z tym wszystkim doskonale." - Jaro




X-men / X-Men: Legacy (2006-2011)

scenariusz: Mike Carey
rysunki: Chris Bachalo, Humberto Ramos i wielu innych 

Wkraczając do świata mutantów Mike Carey umiejętnie potrafił połączyć klasyczne opowieści z czymś całkiem nowym. Rozpoczął od stworzenia zespołu pod wodzą Rogue złożonego nie tylko z bohaterów, ale też postaci, które przez większość historii zespołu stały po drugiej stronie barykady. Później umiejętnie wykorzystał budowaną intrygę do współtworzenia najciekawszego i najlepszego wydarzenia w historii X-Men ostatnich lat, czyli "Messiah Complex". Później w bardziej kameralny sposób skupił się na pojedynczych postaciach, jak Xavier, Rogue, Gambit czy Legion, potrafiąc rozwinąć je i wkroczyć z nimi w nową erę. Seria miała problemy, ale wynikające z wpływy redaktorów, którzy zrzucili ją do drugiej lini tytułów, choć Carey zasługiwał na flagową serię. Nikt później nie czuł lepiej tych postaci i nikt tak dobrze nie umiał przywrócić im właściwy im status. Carey pożegnał się z mutantami, choć miała na nich jeszcze wiele pomysłów. Być może jeszcze kiedyś do nich wróci i pozostaje trzymać za to kciuki.





Fantastic Four/FF (2008-2012)

scenariusz: Jonathan Hickman
rysunki:  Dale Eaglesham, Neil Edwards i inni

Na początku dekady Fantastycznej Czwórce trafił się świetny run duetu Waid/Wieringo, lecz później trochę trzeba byłopoczekać na coś równie dobrego. Dopiero w 2008 roku za sterami przygód Pierwszej Rodziny Marvela stanął Jonathan Hickman, dzięki któremu nabrały one głębi i w końcu wciągały. Bohaterowie nie byli jednowymiarowi i każdy miał swoje miejsce w drużynie. Do tego dołączył bogaty drugi plan z pełną rodziną Richardsów i nie tylko, tworząc w pewnym momencie tzw. Future Foundation. Do tego równolegle Hickman stworzył równie dobre "Secret Warriors", najlepszą serię tego okresu z Nickiem Fury, oraz "S.H.I.E.L.D." rozbudowujące mitlogię uniwersum. Nic dziwnego, że od 2008 przejął rolę głównego architekta świata Marvela.

"Pierwsza rodzina Marvela to temat do pisania wyjątkowo niewdzięczny, o czym srogo przekonał się na przykład Mark Millar. Trudno winić tu samych scenarzystów, istotą casus fantasticum jest bowiem pewna przewidywalność i stałość wpisana w konwencję przygód tych bohaterów, co siłą rzeczy przekłada się na mniejsze lub większe związanie rąk autora. [...] Można z tymi związanymi rękami szamotać się i szarpać, można też poluzować więzy na tyle, by przestały krępować ruchy. Sukces Hickmana polega właśnie na tym drugim, na tym, że udało mu się połączyć klasyczny, "fantastyczny" klimat opowieści o Czwórce z bardzo dużą dawką umiejętnie wszczepianych innowacji. Nie przekracza tym samym ram konwencji, tworząc jednocześnie zupełnie nową jakość. Duża w tym zasługa tego, że scenarzysta bardzo dobrze przygotował się do swojego zadania. Garściami czerpie z wątków podejmowanych przez jego poprzedników, przepuszczając je jednak skrupulatnie przez filtr swojej wyobraźni." - Jaro





Uncanny X-Force (2010-2012)

scenariusz: Rick Remender
rysunki: Jerome Opena, Esad Ribic, Bili Tan i Phil Noto 

Po "Second Coming", trzeciej wielkiej historii poświęconej Mesjaszowi Mutantów, świat mutantów wkroczył w nową erę. Kończyły się świetne serie, a na ich miejsce wkraczało dużo mniej tych naprawdę dobrych. Wyjątkiem było własnie "Uncanny X-Force", które kontynuowało idę "X-Force" Yosta i Kyle'a, gdzie specjalna drużyna zajmowała się tymi sprawami, którym X-Men nie wypada. Dojrzalsi fani byl więc zadowloeni, bo krew i przemoc były tam na porządku dziennym. Tutaj Wolverine zaangażował tu do pomocy Deadpoola (jeden z najleszych występów ostatnich lat), Psylocke, Fantomexa i Archangela. Każda z tych postaci równie intrygująca, mająca na sumieniu już wiele i nie bojąca się podjąć trudnych decyzji w ciężkich momentach. Do tego zawsze przepiękne rysunki czy to Openy, czy Ribica czy Noto. Seria ma czasem gorsze momenty, ale początkowe "Apocalypse Solution" i dalsze "Dark Angel Saga", to to na co warto zwrócić uwagę i dlaczego warto przeczytać całą serię.

"Scenarzysta ma świetne wyczucie postaci, które są tu równoprawnym motorem napędzającym historii, a nie kukiełkami scenarzysty, jak co u niektórych, potrafi rozbawić i przykuć do swojej historii, a gdy robi się dramatycznie, to naprawdę robi się dramatycznie. Całość czyta się doskonale jednym tchem." - Demogorgon o tomie pierwszym





Punisher (2011-2012)

scenariusz: Greg Rucka
rysunki: Marco Checchetto

Na tej liście już raz pojawiła się postać Punishera, którą przez wiele lat kształtował Garth Ennis. W końcu musiała nastąpić jakaś zmiana, a postać wróciła do głównego uniwersum Marvela, i dopiero w rękach Grega Rucki Frank Castle nabrał pewien nowy, ciekawy kształt. Na tyle oryginalny, by trafić ponownie na tą listę. Wszystko to po części dzięki wprowadzeniu elementu charakterystycznego dla Rucki, czyli silnej postaci kobiecej, w tym przypadku Rachel Cole-Alves. Do tego dochodzą nieprzypadkowe nawiązania do "Siedem" Davida Finchera, które przewijają się przez cały run Rucki. By to wszystko odkryć, nie ma innej opcji, jak sięgnąć po ten wyjątkowy komiks. 

"Cały run Rucki jest studium gniewu na przykładzie [sierżant Rachel Cole-Alves], nawiązującym do "Siedem". Jest to oczywiste w finale historii – w obu wypadkach znajdujemy się na odludziu i obserwujemy wymierzony pistolet, zastanawiając się, czy trzymająca go osoba pociągnie za spust, czy nie." - Krzycer





Daredevil (2011-2015)

scenariusz: Mark Waid
rysunki: Marcos Marin, Chris Samnee i inni

Świetne runy duetów Bendis/Maleev i Brubaker/Lark, ale przede wszystkim to co nastąpiło po nich, mocno poturbowały Matta Murdocka, robiąc z jego historii coraz bardziej dramatyczną, gdzie początkowy realizm, czerpanie z klimatów noir przerodziło się w historię o upadku postaci. To co miało nastąpić później musiało podejść do tematu inaczej i w tym miejscu pojawia się Mark Waid w towarzystwie takich rysowników jak Marcos Martin czy Chris Samnee. 

"Daredevil vol. 3 jest specyficznym eksperymentem (i pewnie vol. 4 to utrzyma, który pozwala dzisiejszemu czytelnikowi poczuć klimat tej postaci z czasów sprzed zmian, które wprowadził Joe Quesada. Ludzie często porównują Waidowego DD do historii od Stana Lee, z czym ja akurat się nie zgodzę, bardziej porównałbym to do zabiegu, który Grant Morrison przeprowadził w swoim Batmanie, zlał 60 lat postaci w jeden tytuł. I właśnie podobny zabieg stosuje Mark, czytając jego vol. 3 mam wrażenie, że równie mocno inspiruje się scenariuszami Steve'a Gerbera i Gerry'ego Connoway'a, co Stanem Lee i... Frankiem Millerem. [..] Jakby nie patrzeć to Miller miał niesamowity talent do pokazywania Matta w szczęśliwej relacji z miastem (ktoś pamięta scenę z joggerem i Mattem biegnącym po rusztowaniu mostu?) i dokładnie to samo możemy zobaczyć przez cały okres DD od Waida." - tak o vol. 3 pisał Kuba G.





Journey Into Mystery (2011-2012)

scenariusz: Kieron Gillen
rysunki: Rickard Enson i inni

Coś co zaczęło się jako tie-in do eventu "Fear Itself" przerodziło się w ciekawą i fascynującą historię o Lokim. Nowe podejście do postaci pokazało go z innej strony, do dziś wpływając na to jak odbiera się tę postać. Siłą serii był jej scenarzysta, czyli Kieron Gillen, wciagając w fabułe nawet gdy rysunki nie przyciągają. Podobnie rewolucyjnych pomysłów, które coś jednak wnoszą do świata Marvela, wiele w ostatnich latach nie było. 

"Fantasy i komiksy o superbohaterach mają wiele ze sobą wspólnego, nie wszystkie te cechy są jednak pozytywne. Dlatego dobrze jest mieć w swojej kolekcji historię taką, jak ta – która przypomina nam, że zmiana, nawet jeśli wydaje się straszna, wcale nie musi być zła" - Demogorgon





Thor God of Thunder/Thor/Mighty Thor (2012-)

scenariusz: Jason Aaron
rysunki: Esad Ribic, Ron Garney, Russel Dauterman i inni

Jason Aaron rozpoczął swoją sagę o Bogu Piorunów z przytupem, od wielkiej historii o zmaganiach Thora z Gorrem Bogobójcą, wtłaczając nowe życie w postać, o której myślano, że nie da się stworzyć już nic ciekawego i której najciekawsze przygody nie do każdego przemawiały. Tutaj stworzył coś uniwersalnego ale przy tym oryginalnego, by później na solidnej podstawie budować jeszcze większą historię. Gdy w pewnym momencie Odinsona zastąpiła w roli Thora Jane Foster, opowieść zyskała dodatkowy wątek, gdyż kobieta musiała zmierzyć sie nie tylko z rosnącą potęgą Malekitha, ale też walcząc z rakiem. Epicka historia z równie dobrymi rysunkami wciąż trwa i poniekąd znamy jej tragiczny finał. Kto jej nie śledzi, warto się pod nią podłączyć i czerpać przyjemnośc z czytania, póki trwa.





Superior Foes of Spider-Man (2013-2014)

scenariusz: Nick Spencer
rysunki: Steve Lieber

Bycie złoczyńcą nie jest łatwe, zwłaszcza gdy jest się na szarym końcu ich listy. Nie lepiej jest, gdy trzeba współpracować z ludźmi niewiele lepszymi w tym fachu. Przygody Boomeranga i jego Siniser Six (choć składający się z pięciu osób) to historia opowiadająca o zmaganiach takich właśnie postaci. I nie da się tego zrobić inaczej, jak z humorem, co udowodnił Nick Spencer w towrzystwie Steve'a Liebera. Inspiracja "Hawkeye'em" Fractiona jest tu widoczna i kto pokochał tamtą serię i tę polubi, poznając masę przeróżnych złoczyńców świata Marvela i jak wygląda ich codzienne życie. I choć seria jest świetna, to trzeba zadać sobie jedno pytanie: co to świadczy o obecnych komiksach Marvela, gdy najciekawszymi złoczyńcami są Ci przedstawieni w humorystycznej serii?





Vision (2015-2016)

scenariusz: Tom King
rysunki: Gabriel Hernandez Walta, Michael Walsh

Dać Tomowi Kingowi dwanaście zeszytów do napisania, a stworzy dzieło niesamowite. Do tej pory sprawdziło się to trzy razy, w tym raz, na szczęście dla nas, gdy pracował dla Marvela. Solowa seria o przygodach Visiona mogła nie wydawać się dobrym pomysłem, gdyby podejść do niej klasycznie. King zrobił coś ciekawszego, dając tej postaci prawdziwą rodzinę, to znaczy taką, która została stworzona tak jak i on. Wszystko tu gra: relacje między postaciami, budowane napięcie, dialogi, rysunki. To komiks, który powinien być dla wydawnictwa wzorem na kolejne lata, jednak w zapowiedziach ciężko znaleźć coś równie interesującego.
 
"Scenariusz Toma Kinga często porównywany jest do dokonań Alana Moore'a przy "Watchmen". Było już tak przy Omega Men, gdy stosował klasyczny dziewięciopanelowy układ stron, jest i teraz, gdy postaci o bogatej historii dodaje nową twarz i stara się nakreślić jej rozwój w nowej rzeczywistości. Wpływy z pewnością są widoczne, jednak praca Kinga broni się sama i nie potrzebuje do tego łatki "współczesnych Watchmen". King tworzy rozbudowaną, klimatyczną historię, która mimo iż dotyczy androidów, to pełna jest emocji, których brak w innych superbohaterskich seriach. Napięcie, jakieczuć przy narracji w niektórych numerach jest zaskakujące, kolejne dymki i kadry czyta się i ogląda z narastającą fascynacją. Wszystko to tworzy opowieść, która czerpiąc z różnych gatunków staje się wyjątkową na tle innych współczesnych komiksów" - Rodzyn


Tak prezentuje się nasz wybór. Uważacie, że czegoś tu zdecydowanie brakuje? Zapraszamy na nasze forum do dyskusji.
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.