Avalon » Publicystyka » Artykuł

15 najważniejszych komiksów lat 2002-2017


Ultimates (2002)


scenariusz: Mark Millar
rysunki: Bryan Hitch

Teraz już to tak nie zaskakuje, ale gdy "Ultimates" miało swoją premierę, widać było, że to komiks na swój sposób wyjątkowy. W ramach rodzącego się świata Ultimate Mark Millar uwspółcześnił klasycznych Avengers, nim udało się to zrobić w głównym uniwersum Marvela. Kotrowersyjnym było wtedy zrobienie ze Steve'a Rogersa kogoś więcej niż "harcerzykowatego" patrioty, który nie przebiera w słowach i nie powstrzyma się od zadania ciosu - obecnie gdy w centrum wydarzeń mamy HydaCapa jakiekolwiek zmiany w symbolu Stanów Zjednoczonych nie dziwią. Komiks ten idealnie wpisywał się też w debatę po 11 września, a bohaterowie w nim umieszczeni byli żołnierzami na usługach rządu, a nie niezależnymi herosami. Dodatkowo, komiks ten dał nam też jeden z najlepszych elementów przyszłego fimowego uniwersum: Samuela L. Jacksona w roli Nicka Fury'ego. 

"Dzięki niesamowitej wyobraźni scenarzysty o komiksie The Ultimates można powiedzieć to, czego nie można powiedzieć o jego odpowiedniku w normalnym kontinuum: TEN KOMIKS WCIĄGA. [...] Dodatkowo niesamowitą treść wspomagają cudowne rysunki Bryana Hitcha, które potegują wrażenie, iż oglądasz wysokobudżetowy film, a nie czytasz komiks." - redevil





Avengers: Dissasembled (2004)


scenariusz: Brian Michael Bendis
rysunki: David Finch

To co było codziennością w świecie Ultimate, do regularnego uniwersum Marvela nadeszło dopiero dwa lata później. Brian Michael Bendis, który w tym czasie tworzył już kilka świetnych serii, jakimi były "Ultimate Spider-Man",  "Daredevil" czy "Alias", został zaangażowany do stworzenia czegoś równie wyjątkowego z Avengers w roli głównej. Historia "Dissasembled" zakończyła starą erę w historii zespołu i rozpoczęła tę, która tak naprawdę trwa do dziś. Wydarzenia, z jakimi bohaterowie musieli się w niej zmierzyć były naprawdę szokujące, a końcowe rozwiązanie zespołu było poruszające. Oczywiście nie mogło to trwać długo i niewiele później otrzymaliśmy "New Avengers", serię która była tym co zapowiadała, czymś nowym w świecie Marvela. Nikt wcześniej nie przypusczałby, że Wolverine i Spider-Man mogą być głównymi członkami drużyny. Brian Michael Bendis od tego moemtnu na długo stał się głównym architektem uniwersum, dostarczając kolejnych wielkich eventów, które stały się symbolem nowej ery komiksu. Nie wszystko mu wychodziło, ale wspomniane już tytuły, czy późniejsze "Dark Avengers", to dobre historie, których nie można pominąć.

"Skoro, jedna z Avengers może zabić członków własnej grupy, a potem zmienić świat, skoro bohaterowie mogą tłuc się między sobą o sprawy polityczne, a zginąć może nawet Captain America, niczego nie możemy być pewni. A wszystko to zaczęło się od Disassembled. Nikt wtedy nie postawiłby na to złamanego grosza, ale okazało się, że naprawdę ten crossover wyznaczył początek nowej ery." - Gil



Captain America: The Winter Soldier (2005)


scenariusz: Ed Brubaker
rysunki: Steve Epting i inni

Na początku tego stulecia śmierć postaci w komiksach znaczyła jeszcze naprawdę wiele. Przywrócenie jej do świata żywych, zwłaszcza takiej, która przez wiele lat nie była obecna na łamach historii, musiało być naprawdę dobrze skonstruowane. Tego czegoś dokonał w 2005 roku Ed Brubaker sprowadzając Bucky'ego Barnesa pod postacią Winter Soldiera na początku swojego runu w serii o przygodach Kapitana Ameryki. Było to wielkie wydarzenie, które zapoczątkowało nową erę w historii tytułowej postaci. Steve Rogers w rękach Brubakera stał się bohaterem na miarę nowej epoki, w swoich przygodach o polityczno-szpegowskim charakterze nabrał właściwego dla siebie znaczenia i stał się symbolem współczesnej Ameryki. Dzięki temu jego późniejsza śmierć miała większe znaczenie i nie była bezmyślnym chwytem marketingowym. 

"Z Captainem Americą zawsze było dziwnie. Facet ubrany jest w amerykańską flagę, ma skrzydełka obok uszu, wielkie "A" na czole, a do tego jego jedyną bronią obok intelektu i fizycznej sprawności jest tarcza, którą rzuca w przeciwników. Ciężko sobie wyobrazić takiego kogoś stojącego ramię w ramię z osobami, które samodzielnie mogą zrównać z ziemią jakiś kraj. Ale, o dziwo, przy całej tej odpustowej otoczce Steve Rogers ma w sobie niesamowite pokłady klasycznej badassowości i charyzmy, a jak jeszcze trafi na dobrego scenarzystę, to już w ogóle. W piątym restarcie swojej serii na szczeście trafił na świetnego, a mogę nawet zaryzykować stwierdzenie, że najlepszego, na jakiego mógł." - Gamart



House of M (2005) 


scenariusz: Brian Michael Bendis
rysunki: Steve Coipel

Era Bendisa trwa w najlepsze. Scarlet Witch, która w "Disassembled" naprawdę namieszała, tutaj rozkręca się na dobre, tworząc całkowicie alternatywną rzeczywistość, w której to mutanci dominują na świecie, a nie ukrywają się przed prześladowaniem. "House of M" połączyło na dobre świat Avengers i X-men, których przygody przeplatały się, ale nigdy w aż tak wielkim wymiarze. I choć konsekwencje tej historii nie odgrywają już obecnie żadnej roli, to wtedy ukształtowały świat Marvela na kilka dobrych lat. Końcówka historii i słowa "No more mutants" mocno odznaczyły się na świecie mutantów, dając nam jedne z najlepszych komiksów o X-Men ostatniej dekady. 



Planet Hulk (2006-2007) 


scenariusz: Greg Pak 
rysunki: Carlo Pagualyan, Aaron Lopresti, Juan Santacruz, Gary Frank, Takeshi Miyazawa 

Kto by pomyślał, że wysłanie Hulka w kosmos może okazać się tak dobrym pomysłem i jednocześnie najważniejszym dla tej postaci w ostatnich 15 latach. Greg Pak zbudował od podstaw ciekawy świat i umieścił w nim Zielonego Olbrzyma, dając mu szansę przeżyć swoje najlepsze przygody od lat. Odrzucony na Ziemii, tutaj został doceniony i znalazł swoje miejsce -  nic jednak nie może trwać wiecznie. Nic dziwnego, że fani od dawna domagają się jej ekranizacji i ułamek tego dostaniemy w zbliżającym się "Thor: Ragnarok". Kto chce więcej, a wierzę, że będzie to spora większość, musi sięgnąć po tę historię.

"Podsumowując, mogę z czystym sumieniem polecić Planet Hulk każdemu czytelnikowi. Nie ważne czy jesteś fanem Hulka czy do tej pory nie przeczytałeś żadnego komiksu z jego udziałem. W Planet Hulk będziecie świadkami narodzin nowego wojownika, zielonoskórego syna Sakaaru który według przepowiedni miał ocalić ten świat lub doprowadzić do jego zniszczenia. Jak stało się naprawdę, przekonajcie się sami." - Foxdie



Civil War (2006-2007)


scenariusz: Mark Millar
rysunki: Steve McNiven

Choć "Avengers: Dissasembled" i "House of M" na nowo ukształtowały świat Marvela i wprowadziły jego bohaterów w nową erę, to właśnie "Civil War" stało się jej największym symbolem, przez wiele lat pozostając bestsellerem wydawnictwa. Historia, w której nie ma złoczyńcy, a jedynie dwa obozy bohaterów z Kapitanem Ameryka i Iron Manem po obu stronach barykady, tak jak nigdy wcześniej zaangażowała czytelników w lekturę i śledzenie tego, jak dalej potoczą się losy wojny. Próbowano to powtórzyć, ale to Mark Millar zrobił to najlepiej. Dodatkowo, komiks ten mocno odznaczył się na historii Spider-Mana, stająć się tym samym początkiem końca pewnej ery w jego życiu, o czym za chwilę. Nie bez powodu ostatni film z Kapitanem Ameryką nosił taki podtytuł, choć skala wydarzeń tam ukazana i ich konsekwencjom, daleko do tych z tego komiksu.


Annihilation (2006-2007)


scenariusz: Keith Giffen, Dan Abnett, Andy Lanning, Simon Furman, Javier Grillo-Marxuach, Christos Gage, Stuart Moore
rysunki: Mitch Breitweiser, Scott Kollins, Ariel Olivetti, Kev Walker,  Renato Arlem, Jorge Lucas, Gregory Titus, Andrea DiVito, Giuseppe Camuncoli, Mike McKone, Scott Kolins 

Po tym co Jim Starlin zaprezentował w swojej trylogii rozpoczętej historią "Infinity Gauntlet", przez około dekadę w kosmosie Marvela wiele się nie działo. Zmiany nadeszły trochę niezauważenie rozpoczynając się od miniserii "Drax the Destroyer", by nagle przerodzić się w wielkie kosmiczne wydarzenie znane jako "Annihilation", którego nieodłączną częścią stały się wspomnaine przygody Draxa. Historia ta zmieniła praktycznie wszystko i dotknęła każdej z kosmicznych postaci, czy to Novy czy Silver Surfera. Odmieniła obraz kosmosu Marvela na kolejne pare dobrych lat, pociągając za sobą kolejne wielkie eventy jak "Annihilation Conquest", "War of Kings" czy "Thanos Imperative", będący symbolicznym zwieńczeniem tego wszyskiego. W międzyczasie dostaliśmy także odświeżoną serię "Guardians of the Galaxy", której to zespół stał się podstawą chyba wszystkim dobrze znanego filmu. Znaczenie tej historii jest niezaprzeczalne i wielu by chciało, by kosmos Marvela znów stał się równie ciekawy.

"Warto zapoznać się z Anihilacją. To naprawdę kompetentna historia, dająca furę rozrywki. Korzysta z mniej znanych postaci, co jest jej największą zaletą, ponieważ pozwala je poznać i praktycznie od razu polubić. To jest właśnie ten typ komiksów, jakie Marvel powinien wypuszczać. Aż żal bierze, że od czasu Marvel NOW, kosmos MU leży i kwiczy." - Undercik



Amazing Spider-Man: One More Day (2007)


scenariusz: J. Michael Staczynski
rysunki: Joe Quesada

Wielu fanów Pająka, gdy czyta tytuł tej historii, przechodzi dreszcz. Nie da się jednak ukryć, że to najważniejszy komiks ostatnich 15 lat dla tej postaci. "One More Day" to opowieść, w której Peter i Mary Jane by ratować ciocię May postanawiają skorzystać z pomocy demona Mephisto. Ten zrobi to w zamian za odmianę rzeczywistości tak, że ci nigdy nie byli małżeństwem. Ruch ten miał odmłodzić Pająka i przywrócić mu w jakiś sposób wolność, wprowadzając go w nową erę, zaprzepaszczając rozwój postaci, jakiego dokonał w poprzedzających tę historię komiksach ich scenarzysta. Tłumaczenia "It's magic" nie pomagały w przetrawieniu nowej rzeczywistości i choć zdarzyły się potem dobre komiksy z Pająkiem, zagineły gdzieś w natłoku przeciętnych historii autorstwa Dana Slotta. 

""Czy naprawdę nie dało się tego zrobić inaczej, bez udziału magii czy sił wyższych?" - takie pytanie ciśnie się na usta po przeczytaniu "One More Day". Czarę goryczy przepełniają kontrowersje wobec scenariusza, w który mocno ingerował Joe Quesada, a także próby tłumaczenia dziur logicznych w zakończeniu sławnym już "It's magic, okay?". Czy warto zainteresować się "OMD"? Jeśli jesteś hardcore'owym fanem Pająka, mimo poważnych wad opowieści, odpowiedź brzmi "tak", bo jest to dla postaci moment bardzo ważny." - Jaro




X-Men: Messiah Complex (2007)


Scenariusz:Ed Brubaker, Mike Carey, Craig Kyle, Chris Yost i Peter David
Rysunki: Chris Bachalo, Scot Eaton, Humberto Ramos, Marc Silvestri i Billy Tan

Historia "House of M" drastycznie odmieniła rzeczywistość mutantów, zmieniszając ich liczbę na planecie do zaledwie ułamka z tego ile było ich wcześniej. Był to na szczęście okres, w którym wszystkie tytuły z tymi bohaterami w roli głównej trafiły w ręce wyjątkowych scenarzystów: Eda Brubakera w "Uncanny X-Men", Mike'a Carey'a w "X-Men", Craiga Kyle'a i Chrisa Yosta w "New X-Men" oraz Petera Davida w "X-Factor". Wszyscy oni zbudowali wciagające opowieści, które każda z osobna warte są poznania i docenienia. Udało im się nadać odpowiedni klimat całej sytuacji i rozpocząć wątki, które skumulowały się w wielkim evencie, jakim było "Messiah Complex". Oto na Ziemi pojawia się pierwszy mutant od czasu M-Day i pojawia się nadzieja, że wszystko może się zmienić. Nim jednak to nastąpi, wiele musi się wydarzyć, mamy znaczące śmierci, zdrady w zespołach i spore zmiany dla historii wielu postaci. Wszystko to poprowadzone naturalnie, zasłużenie stając się najlepszym eventem X-Menów ostatnich 15 lat. Choć jego dwie kontynuacje jeszcze trzymały poziom, a towarzyszące im serie takie jak "X-Force" czy "X-men Legacy" okazły się dobrym eksplorowaniem bohatej historii mutantów, później ciężko doszukać się równie znaczącego i dobrego eventu dla mutantów. 





Wolverine: Old Man Logan (2008)


scenariusz: Mark Millar
rysunki: Steve McNiven

Podobał się wam tegoroczny "Logan"? Trzeci film z Wolverinem w roli głównej okazał być się najlepszym w serii i kto wie, czy doszło by do tego, gdyby wcześniej nie pojawił się komiks, z którego czerpie on swoje główne założenia. "Old Man Logan" był dość krótką historią, która ukazała alternatywną przyszłość, w której życie Logana nie należy do najciekawszych.  Mark Millar, który na tej liście pojawił się już dwukrotnie, ponownie pokazuje, że potrafi dobrze opakować swoje pomysły i nawet gdy przesadza, to można było te komiksy docenić. Oto historia drogi z Loganem w roli głównej, ślepego Hawkeye'a w roli towarzysza i Amerykę opanowaną przez złoczyńców. "OML" zdobył oddanych fanów, nic więc dziwnego, że gdy "nasz" Wolverine umarł, ten został przeniesiony ze swojej rzeczywistości do głównego Uniwersum i nic nie zapowiada, by miał z niej szybko zniknąć.  




Secret Invasion (2008)


scenariusz: Brian Michael Bendis
rysunki: Lenil Francis Yu

Historia zapoczątkowana przez Bendisa w "New Avengers" i "Illuminati" tutaj osiąga swój punkt kulminacyjny, a uniwersum po wielu tragicznych momentach musi dodatkowo zmierzyć się z infiltracją jakiej dokonali Skrullowie i ich następującą po tym Inwazją. Historia ta doceniana jest nie tylko za całą zarysowaną na jej kartach intrygę, ale przede wszystkim za jej konsekwencje, prawdopodobnie ostatnie tak wielkie i długo trwające w historii ostatnich eventów. Po "Secret Invasion" następuje bowiem okres "Dark Reign", gdzie Norman Osborn przejmuje kontrolę nad obronnością kraju, tworząc własny oddział Avengers i na długo będąc w centrum uniwersum. 

"Koniec inwazji wyznaczył jednocześnie początek nowego światowego ładu, który określono jako Dark Reign. Skompromitowani przywódcy bohaterów i organizacji, które właśnie przed czymś takim miały chronić, dostali klapsa, a teraz ta sama ręka głaszcze po główce Normana Osborna. Początkowo nic nie zapowiadało takiego stanu rzeczy [...] Okazało się ostatecznie, że, jak sam to ładnie określił: otrzymał klucze do królestwa, a co ważniejsze - ma plan. Mieliśmy już okazję zapoznać się z tym planem i rzeczywiście można tu mówić o małej rewolucji, która ma duży potencjał. Rządy tych złych przypominają na pierwszy rzut oka wizję z jakiegoś elseworlda, w którym wszystko poszło nie tak, ale też dobór postaci sprawia, że nie czuć tutaj schematyczności" - Gil




Ultimate Comics: Spider-Man - Who Is Miles Morales? (2011)


scenariusz: Brian Michael Bendis
rysunki: Sara Picheli

"Ultimate Spider-Man" autorstwa Briana Michaela Bendisa pozostał przez wiele lat najlepszym, najrówniejszym w swoim poziomie komiksem jaki oferowało Uniwersum Ultimate. Inne postaci z czasem musiały zmierzyć się z absurdalnymi historiami, zabrakło na nie większego logicznego pomysłu i świat, który miał być pierwszy w odkrywaniu nowych możliwości, zagubił się w opowieściach od których sam początkowo się odcinał. Bendis konsekwetnie tworzył coś interesującego, aż w końcu zdecydował się uśmiercić swoją tytułową postać. Pomysł, który w głównym uniwersum prawdopodobnie by nie przeszedł, tutaj został zrealizowany. Co jednak okazało się najlepsze w tym wszystkim, to nowa postać, jaka wkroczyła na miejsce Petera Parkera. Kto by przypuszczał, że uda się stworzyć kogoś, kto stanie się równie godny miana Spider-Mana, co stary dobry Peter? Miles Morales ma w sobie wszystko to, za co kocha się Pająka, mając przy tym swój własny charakter, a nie będąc wariacją na temat Parkera. 




Hawkeye (2012-2015)


scenariusz: Matt Fraction
rysunki: David Aja, Javier Pulido, Annie Wu i inni

Mowa była tu o wielkich eventach i historiach, które "na zawsze zmienią oblicze uniwersum", więc co tutaj robi "Hawkeye", komiks tak bardzo przyziemny i rozgrywajacy sie na marginesie świata Marvela? Na swój sposób komiks Fractiona i Aja również zmienił uniwersum Marvela, być może nawet bardziej niż reszta tutaj wspomnanych. "Hawkeye" to opowieść, dzięki której serie superbohaterskie, dla których codzienne losy i problemy herosów są równie ważne co ich wielkie wyczyny, zaczęły odgrywać większą rolę w katalogu Marvela. Niemałe znaczenia miały tu też rysunki, nieustannie próbujące czegoś nowego, podnosząc przy tym poprzeczkę oczekiwań wobec mainstremowego komiksu superbohaterskiego. Bez "Hawkeye'a" i w jakimś stopniu też "Daredevil'a" od Waida, który wychodził równolegle, nie mielibyśmy "She-Hulk" duetu Soule /Pulido, "Superior Foes of Spider-Man" Spencer/Lieber czy też "Black Widow" Edmondsona/Noto i wielu innych komiksów w obecnym katalogu Marvela. 





Ms. Marvel: No Normal (2014)


scenariusz: G. Willow Wilson
rysunki: Adrian Alphona, Takieshi Miyazawa

Nie byłoby Kamali Khan, gdyby dwa lata wcześniej za sprawą Kelly Sue DeConnick Carol Danvers nie została Captain Marvel, porzucając przy tym swój dotychczasowym pseudonim i przyjmując nowy, odpowiedniejszy strój. Znaczenie tamtego komiksu jest duże, bohaterka została świetnie wpisana w nową rolę i trafiła do pierwszego szeregu superbohaterów, zdobywając przy tym grupę oddanych fanów. Podobnie stało się, gdy poznaliśmy nową Ms. Marvel. Czytanie genezy postaci dawno nie niosło za sobą tak pozytywnych wrażeń, pochodzenie Kamali i jej kultura zostało ukazane w naturalny sposób, dając przykład innym "legacy characters". To również wzór, jak dobrze można wprowadzić postać, która jest inhumanem.  Obok Milesa Moralesa to najlepszy debiut ostatnich lat.

"To, co okazało się siłą przygód tej dziewczyny, to jej relacje z rodziną i znajomymi. Młoda muzułmanka chciałaby być zwykła nastolatką, której pochodzenie nie ograniczałoby jej tak bardzo i nie wyróżniało na tle znajomych. Prowadzi to do wielu spięć między nią a rodzicami i choć szanuje zarówno ich jak i swoją kulturę, to czuje się przez nich niezrozumiana. Uczucie to nasila się, gdy dziewczyna zdobywa swoje moce i musi je przed wszystkimi ukrywać. Rodzice nie potrafią zrozumieć jej uporu i zmiany w zachowaniu, licząc, że wkrótce pójdzie ona po rozum do głowy i wydorośleje. Kamala ma jednak inny plan." - Rodzyn 




Secret Wars (2015)


scenariusz: Jonathan Hickman
rysunki: Esad Ribic

Pisać o "Secret Wars" bez zwrócenia uwagi na całą drogę jaka prowadziła do tego eventu, jest bezsensowne. To jedna wielka epicka historia, która zaczęła się w 2012 roku wraz z pierwszymi numerami "Avengers" i "New Avengers". W ten sposób Hickman stał się głównym architektem uniwersum, zostawiając w tyle Bendisa, który zdominował wcześniejsze lata. Najistotniejszym aspektem "Secret Wars" okazało się zakończenie istnienia Ultimate Universe, które towarzyszyło czytelnikom od początku stuleciem, choć postaci które tam powstały przetrwały. Gdy nie było już pomysłu na ten wydawniczy zakątek, zrobienie tego w taki sposób było dobrym pomysłem. "Secret Wars" było też przez jakiś czas końcem głównego uniwersum, na szczęście nie doprowadzając potem do wymazania całej lub części historii Marvela, jak to było w przypadku startu New52 u ich konkurenta.

Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.