Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja komiksu - A-Force vol. 1 & vol. 2 - Rodzyn

Oto A-Force: Captain Marvel, She-Hulk, Medusa, Dazzler, Nico Minoru i Singularity. Ktoś uznał, że powstanie takiego zespołu ma sens, ale czy miał rację?

W głowach marvelowskich redaktorów w pewnym momencie zrodził się pomysł na drużynę złożoną z samych superbohaterek. Stworzenie takiego projektu przypadło G. Willow Wilson, która odniosła niewiele wcześniej sukces przygodami Kamali Khan, nowej Ms. Marvel. Seria, którą zatytułowano "A-Force" miała ruszyć tuż po "Secret Wars", jednak Marvel niestety zdecydował się zmienić początkowe plany. Ponieważ wspomnianemu eventowi towarzyszyło wiele miniserii, które ukazywały wiele alternatywnych wersji dobrze znanych nam bohaterów, historii i wielkich wydarzeń, również seria autorstwa Wilson miała się w to jakoś wpisać. 

Tak oto na świecie zwanym Battleworld, gdzie rozgrywały się odmienne wersje Civil War czy też Spider-Verse, pojawiła się także kraina zwana Arkadią, gdzie rządzą kobiety pod wodzą She-Hulk. Historia jaką zaprezentowano na łamach tej miniserii nie była szczególnie wciągająca i czuć było, że zawiera naciągane wątki. Stąd więc tomu "A-Force vol. 0", który ją zawiera, nie polecam. Najistotniejszym jej aspektem było wprowadzenie postaci Singularity, tajemniczej dziewczyny o potężnych mocach, przez wielu uznawanej za uosobienie zniszczonego Multiversum. Ważnym dlatego, gdyż jako jedyna tak naprawdę wysępuje w kolenych tomach.

Na początku pierwszego z nich, Singularity pojawia się nagle w odrodzonym uniwersum Marvela, spotykając tutejszą Carol Danvers, która jej nie poznaje. Podobnie jest z pozostałymi kobietami, które ta poznała w Arkadii, gdyż tamte postaci były alternatywnymi wersjami tych, które my dobrze znamy. I trochę szkoda, bo tamta Nico Minoru zdążyła stworzyć już z nią jakąś relację, a tutaj zaczynamy od zera. Dlatego też lepiej jest zacząć czytać "A-Force" właśnie od tomu "Hypertime" znając jedynie podstawy tego, skąd wzięła się Singularity.

Pojawienie się tej bohaterki w świecie Marvela sprawia, że tworzy się tam też zagrożenie pod postacią Antimatter. Jak można przypuszczać jest to przeciwieństwo Singularity i dąży do jej zniszczenia. By zapobiec nieszczęściom, zbiera ona drużynę bliskich sobie osób, i tak oto She-Hulk, Captain Marvel, Medusa, Nico Minoru i Dazzler łączą siły tworząc A-Force.

Gdy zagrożenie zostaje zażegnane, drużyna nie rozpada się, lecz musi zmierzyć się z kolejnym. Ma to ponownie powiązane z "Secret Wars", gdyż tajemniczy smok, o którym mowa, pochodzi właśnie stamtąd. Podobnie jak alternatywna wersja Dazzler, na którą natykają się nasze bohaterki. Jest ona członkinią korpusu Thorów, który zajmował się egzekwowaniem prawa na Battleworld w trakcie "Secret Wars". To ciekawa bohaterka, która świetnie wkomponowuje się w drużynę i w tworzące się tam relacje.

Interesująco rozwijające się wątki zostają przerwane przez rozgrywające się w tym samym czasie wydarzenia z "Civil War II". Jak wiadomo, w starciu z Thanosem została tam poważnie uszkodzona She-Hulk, tutaj jeden z filarów drużyny. W śpiączce, wspomagana przez maszyny, staje się jednym z argumentów dla Carol Danvers do wykorzystania chłopaka przewidującego przyszłość, by zapobiec kolejnym nieszczęściom. Prowadzi to do pierwszych spięć w drużynie, które zostają spotęgowane przez kolejną wizję, w której Nico Minoru zabija pewną kobietę. Bohaterki muszą poradzić sobie z nową sytuacją i zobaczyć, czy są w stanie sobie zaufać. Do tego gościnnie mamy udany występ Elsy Bloodstone.

Tak jak nie byłem na początku przekonany do tej serii po tym co prezentował Wilson wspólnie z Marguerite Bennet w tomie zerowym, tak gdy zaczęła ją wspierać Kelly Thompson, wszystko zaczęło się lepiej układać. A gdy Wilson odeszła i zostawiła ją samą za sterami, seria rozkręciła sie na dobre, nawet gdy musiała mierzyć się z głupotami "Civil War II". Od pierwszego numeru scenarzystki tworzą dynamiczną relację między kobietami, każda jest inna i tworzy jakąś dodatkową wartość. Tutaj w końcu w Marvelu znalazło się interesujące miejsce dla Nico Minoru i Dazzler, które swoich wczesniejszych przygód do łatwych zaliczyć nie mogą, obie poturbowane zostały odpowiednio przez Hopelessa i Bendisa. Thompson udaje się poprowadzić wszystkie bohaterki w rozsądny sposób i wszystko ma dobre uzasadnienie, nawet gdy zaczynamy wkraczać na grunt "Civil War II". 

Rysunki w serii są różne, gdyż każdej historii towarzyszy inny artysta: najpierw Jorge Molina, potem Ben Caldwell i w końcu Paulo Siqueira. Najbardziej wyróżnia się tu ten drugi, gdyż pozostali mają podobny styl. Caldwell ma bardzo kreskówkowy charakter, ale pasuje on dobrze do opowiadanej tu historii i jej bohaterek. Szkoda, że nie mógł wykazać się w kolejnych zeszytach, które mogłyby zostać wydane.

"A-Force" to seria, która jest kolejnym przykładem dobrze pokazującym błędy Marvel. Nie w kwestii historii, jaką tu zaprezentowała, ale ogólnej promocji serii. Jako seria złożona z samych superbohaterek, została ogłoszona na łamach "The View", popularnego programu prowadzonego przez kobiety. Był to świetny ruch, ale błedem było rozpoczęcie tytułu od zaangażowania go w "Secret Wars", nie pokazało to prawdziwej natury serii i mogło mocno namieszać w głowie nowym czytelnikom. Gdy sprzedaż zaczęła spadać, Marvel zrobił to co robi z większością swoich serii, porzucił ją, zamiast zaufać twórcom i promować naprawdę dobry tytuł. Nie wykluczam, że rozpoczynające się DC Rebirth i trwające Civil War II też miało swój udział w odciągnięciu uwagi od serii. 

Kelly Thompson miała plany na dalszy ciąg, a do tytułu miała trafić kolejna pierwszo-planowa bohaterka Marvela. Wydawnictwo nie wykluczało, że może wrócić do jej wydawania, ale od momentu kasacji, nie słychać o powrocie, sama Kelly zaś została zaangażowana do "Hawkeye", gdzie również pokazuje, jak dobrze wychodzi jej pisanie superbohaterek. "A-Force" to kawał dobrej lektury, czego początkowo się nie spodziewałem, ale miło się zaskoczyłem. W tamtym momencie nie było drugiej takiej dobrej serii drużynowej. Polecam te dwa tomy każdemu, te dziesięć numerów to dobra lektura w każdym wymiarze.

Rodzyn
 
A-Force vol. 1 Hypertime
Scenariusz: G. Willow Wilson, Kelly Thompson
Rysunki: Jorge Molina
Liczba stron: 144
Zawiera: A-Force vol. 2 #1-4, Avengers #0 (historia z A-Force), Avengers #83, A-Force vol. 1 #1
Cena: 17,99$

A-Force vol. 2 Rage Against the Dying of the Light 
Scenariusz: Kelly Thompson
Rysunki: Ben Caldwell, Paulo Siqueira
Liczba stron: 136
Zawiera: A-Force vol. 2 #5-10
Cena: 17,99$


Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.