Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja komiksu - New Avengers: Inne światy - Krzysiek Ceran

Katastrofalne Inkursje zdają się nie mieć końca. Aby uzyskać więcej informacji, Iluminaci budują urządzenie, dzięki któremu mogą obserwować, jak z tym problemem radzą sobie bohaterowie zamieszkujący tytułowe inne światy. Prowadzi to do niewesołych wniosków - niestety, do niewesołych wniosków doszedł również nasz recenzent. 


W najnowszym tomie „New Avengers” rola Iluminatów sprowadza się do biernego obserwowania tytułowych innych światów, celem odkrycia, jak bohaterowie z innych wymiarów radzą sobie z problemem Inkursji. Czytelnik jest więc biernym obserwatorem tego, jak bohaterowie biernie obserwują wydarzenia, które dotyczą ich tylko pośrednio. I jaki komiks wyszedł z tego pomysłu? 

Nudny. Niestety. Rozumiem stojącą za nim ideę. Tak, Inkursje są problemem multiwersalnym, ale dotąd było to tylko puste hasło. Tym bardziej, że bohaterom dotychczas sprzyjało szczęście i albo wysadzali martwe światy, albo ktoś je niszczył za nich. Tymczasem w „Innych światach” widzimy, że te inne światy mają swoich bohaterów ze swoimi dylematami. 

Rozumiem również ideę stojącą za tym, by pokazywać nam ciągle te same wydarzenia, tylko z podmienionymi postaciami. Inkursje się powtarzają, są schematyczne, więc powtarzają się wydarzenia, które obserwujemy. Tylko że schematy są nudne. I ten komiks też bardzo szybko staje się nudny. 

Poza powtarzaniem tego samego wzorca Inkursji mamy tu i inne wątki – całkiem ładnie przedstawiony upadek doktora Strange’a, kilka scen z przeszłości Czarnego Łabędzia, których, szczerze mówiąc, nie rozumiem (wydaje się, że są tu po to, by bohaterowie przypomnieli sobie, że Łabędziowi nie można ufać – ale czemu w ogóle o tym zapomnieli?). Szczególnie udane są dwa ostatnie zeszyty, które również pokazują kolejne Inkursje, ale odwracają schemat wydarzeń, zaburzają go. Oto widzimy bohaterów, którzy nie stracili nadziei, bohaterów, którzy wciąż przestrzegają zasad moralnych – a mimo to wychodzą zwycięsko z kolejnych Inkursji. Mówiąc krótko, są po prostu lepsi od naszych bohaterów. Do tego stopnia, że komiks w pewnym momencie przyjmuje ich punkt widzenia, nazywając Iluminatów „mrocznymi istotami obserwującymi ich z innej Ziemi”. 

W tym momencie jednak zastanawiam się, czy Hickman nie popełnił błędu, wprowadzając bohaterów będących oczywistym odpowiednikiem Justice League z komiksów DC. Czy efekt nie byłby mocniejszy, gdyby Iluminaci nie musieli zmierzyć się z tym, że gdzieś w multiwersum jest Reed Richards, Tony Stark, T’Challa i reszta ekipy, którzy wciąż są prawymi i szlachetnymi postaciami, pomimo mierzenia się z tym samym problemem, co oni? 

Potem zacząłem się zastanawiać, czy to, że tę historię rysuje Rags Morales ma być jakimś meta komentarzem – w końcu Morales rysował „Kryzys tożsamości”, w którym zakwestionowano moralność bohaterów DC, podczas gdy tutaj mamy do czynienia z odwrotną sytuacją. Co pewnie jest naciągane, ale przynajmniej byłby to jakiś argument przemawiający za zaangażowaniem tego rysownika. Niestety, jego bohaterowie mają dziwne twarze i mimikę, która nie pozwalała mi się skupić na lekturze. 
A Morales i tak ciągnie poziom rysunków w tym albumie w górę. Pierwsze trzy zeszyty wyszły spod ręki Simone Bianchiego, którego dziwaczny styl sprawia, że akcja bywa nieczytelna, a postaci – zwyczajnie brzydkie. To się sprawdza w wątku doktora Strange’a, który rozmawia z wieloma niezwykłymi istotami, czy w wypadku nieludzkich Czarnych Kapłanów, ale zwykli ludzie… cóż, tu po prostu nie ma człowieka, który wyglądałby jak zwykły człowiek. 

Na zakończenie kilka uwag, które odnoszą się do całej serii, więc będę je powtarzał w każdej recenzji. Wątek konfliktu Black Panthera i Namora jest chyba najlepszym, jaki Hickman ciągnie w tej serii. Także i tutaj napisał im bardzo dobrą scenę. A dla równowagi – Beast jak zwykle nic nie robi. Nie mam pojęcia, czemu Hickman w ogóle umieścił go w tym komiksie. Każda inna postać dostaje jakiś swój wątek, poza nim. Od początku serii Hank jest podpierającym ściany statystą i jeśli dobrze pamiętam pozostanie nim aż do końca serii. 

Ostatecznie jest w tym albumie kilka dobrych scen i ciekawych pomysłów. Niestety, są osadzone w powtarzającym się schemacie, który błyskawicznie mnie znudził. 
2/5 


Krzysiek "Krzycer" Ceran



New Avengers: Inne światy 
Scenariusz: Jonathan Hickman 
Rysunki: Simone Bianchi, Rags Morales
Tłumaczenie: Marek Starosta
Wydawnictwo: Egmont
Liczba stron: 120
Format: 165x255 mm
Oprawa: Miękka ze skrzydełkami
Papier: Kredowy
Zawiera: New Avengers vol. 3 #13-17 
Cena: 39,99 zł 

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za udostępnienie egzemplarza do recenzji.




Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.