Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja komiksu - Avengers: Dostosuj się lub zgiń - Krzysiek Ceran

Po wojnie z Budowniczymi i odparciu ataku Thanosa na Ziemię (jedno i drugie wydarzyło się w Nieskończoności), Avengers relaksują się przy grillu. Spokój zostaje zaburzony już po paru stronach, ale i tak najnowszy tom Avengers to przerwa na złapanie oddechu po wydarzeniach z gigantycznego crossovera. 



Słówko o konstrukcji albumu. Znajdziemy tu dwie historie – zamkniętą w jednym zeszycie opowieść o Swobodnej Planecie (#24) i drugą, w której różne eksperymenty AIM wymykają się spod kontroli, doprowadzając m.in. do starcia Avengers z ich złymi odpowiednikami z innego wymiaru. A ponieważ to run Hickmana, w tle nieustannie obecny jest wątek Inkursji i umierania Multiwersum. Teraz nawet bardziej niż poprzednio – wydaje mi się, że Nieskończoność była punktem, od którego czytanie tylko jednej z dwóch serii Hickmana ostatecznie straciło sens. Więc choć nominalnie Avengers wciąż jest serią o Avengers, podczas gdy New Avengers dotyczy Iluminatów, to właśnie w "Dostosuj się lub zgiń" dostajemy wydarzenia o ogromnym znaczeniu dla tych drugich. 

I jak to wszystko wypada? W skrócie: nieźle. Za każdym razem, gdy recenzuję Hickmana, raz po raz wracam do tego samego – że traktuje swoich bohaterów jak pionki, że ich indywidualne charaktery praktycznie nie mają znaczenia, że w jego rękach te postaci kompletnie nie mają życia wewnętrznego. W związku z tym za ogromną zaletę biorę każdy moment, gdy Hickman jednak poświęca im chwilę i pokazuje ich ludzką stronę. W tym albumie robi to na dwa sposoby. Zaczyna od imprezy przy grillu, pełnej sympatycznych, jednokadrowych scenek z Mścicielami wpisanymi w niemal absurdalny kontekst popołudniowej rozrywki. A kończy świetną konfrontacją Bruce'a Bannera z Tonym Starkiem. Ta scena rozgrywa się na drugim końcu skali, dotyczy rzeczy wielkich i jeszcze większych – ale to wciąż po prostu rozmowa dwóch ludzi siedzących przy stole. I czyta się ją świetnie, tym bardziej, że Hickman bardzo prostym zabiegiem buduje napięcie, a następnie eskaluje je, gdy jak refren wraca pytanie "Co jest w walizce?". Świetna rzecz. 

Podsumowując – sympatyczny początek i świetny koniec. A środek? Nie ukrywam, środek jest do zapomnienia. Cały wątek Avengers z innego wymiaru czyta się jako taką nieistotną zapchajdziurę. Scenarzysta jej potrzebował, by wprowadzić na scenę parę rekwizytów, które wrócą w kolejnych historiach, ale ta konfrontacja nie jest pod żadnym względem ciekawa. Źli Avengers są nudni, bo są po prostu źli, bez żadnej motywacji. "Nasi" Avengers też nie prezentują się ciekawie, bo... prawie ich tu nie ma, większość akcji obserwujemy z perspektywy naukowców AIM. Tylko w wątku Adaptoidów coś się naprawdę dzieje, a to ostatecznie tylko kilka stron w całym komiksie. 

Jeszcze słowo o rysunkach. Są nierówne. W sumie każdemu z trzech rysowników trudno coś zarzucić pod względem technicznym, na dodatek ich style są w miarę kompatybilne, więc kolejne zmiany nie przeszkadzają w lekturze. W związku z tym zostają mi tylko wysoce subiektywne odczucia, że coś tu nie gra. I tak np. świetny rysownik Esad Ribic nienajlepiej się sprawdza, gdy ma rysować relaksujących się bohaterów, więc cała sekwencja z grillem wypada trochę dziwnie. Z kolei Salvador Larroca często nie rysuje żadnego tła, przez co jego bohaterowie wypadają tak, jakby egzystowali... no, na kartce papieru. Ale niezarysowanej niczym innym. To nie są obiektywne wady, to po prostu elementy ich stylu czy kwestia tego, jak sprawdzają się w poszczególnych scenach. A sprawdzają się tak, że miałem z tym pewne problemy. 

Ostatecznie zostajemy z albumem, który nie porywa pod żadnym względem. Ma dobre i bardzo dobre sceny, konfrontacja Bannera i Starka jest świetna, a na dodatek jest ważny dla całości runu Hickmana. Ale każdy tom runu Hickmana jest ważny dla całości, a nie da się ukryć, że ten jest w najlepszym wypadku po prostu średni. 

3/5 



Krzysiek "Krzycer" Ceran


Avengers: Dostosuj się lub zgiń
Scenariusz: Jonathan Hickman 
Rysunki: Salvador Larroca, Esad Ribic, Mike Deodato i Butch Guice 
Wydawnictwo: Egmont
Tłumaczenie: Marek Starosta
Rok wydania oryginału: 2015
Liczba stron: 132
Format: 165x255 mm
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Papier: kredowy
Zawiera: Avengers vol. 5 #24-28 
Cena: 39,99 zł 

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za udostępnienie egzemplarza do recenzji.


Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.