Avalon » Publicystyka » Artykuł

Reakcja Atomowa #28 - Luke Cage #1




Luke Cage #1 
Scenariusz: David F. Walker 
Rysunki: Nelson Blake II 
Kolory: Marcio Menyz

Niedawno skasowana seria Power Man & Iron Fist była dobrą i sympatyczną opowieścią, która w dobrym stylu złączyła na nowo tych dwóch bohaterów. Marvel zdecydował się jednak znów rozdzielić ich przygody, dając dwa miesiące temu solowy tytuł Danny'emu Randowi, który w tym samym czasie debiutował na małym ekranie. Teraz przyszła kolej na Luke'a Cage'a i w tę środę trafił do własnej serii. 

Osoby niezadowolone ze skasowania wspólnych przygód Luke'a i Danny'ego może uspokoić fakt, że za ten tytuł odpowiedzialny jest ten sam scenarzysta, czyli David Walker. Jednak głównego atutu Power Man & Iron Fist, czyli dynamiki między głównymi bohaterami, tutaj nie ma i Cage musi sam pociągnąć swoją serię. W pierwszym numerze nie pojawia się nawet jego żona i dziecko, są to więc tutaj na razie typowe solowe przygody. 

Zaczynamy od prostego przedstawienia postaci, Luke zostaje wynajęty do odnalezienia porwanej za okup pewnej młodej dziewczyny. To szansa na pokazanie jego charakteru, jego podejścia do przestępców i szukania zleceń. Gdy już z tym się uwija, dostaje wstrząsającą wiadomość o śmierci doktora Noah Bursteina. To on odpowiedzialny był za eksperyment, dzięki któremu Cage zdobył swe moce (w przeciwieństwie do serialu, zachowali dobre stosunki). Na pogrzebie poznaje tajemniczego mężczyznę, któremu doktor również pomagał, a kolejne zdobyte przez Luke'a informacje pozwalają odkryć więcej sekretów z przeszłości. 

Historia rozpoczęta przez Walkera w tym numerze nie należy na ten moment do najoryginalniejszych. Są tu standardowe elementy, które można spotkać w historiach "zmieniających wszystko" w życiu postaci, jednak czyta się to przy tym całkiem dobrze. Widać, że nawet z czegoś oklepanego Walker jest w stanie stworzyć coś, co może czytelnika zaangażować. Narracja Luke'a wypada przekonująco i dobrze zgrywa się z towarzyszącymi jej wydarzeniami. 

Najlepszy moment, gdy mowa o rysunkach, następuje praktycznie na początku numeru. Luke wdziera się do piwnicy, w której przetrzymywana jest poszukiwana dziewczyna i widzimy wtedy sekwencję walki z kolejnymi zbirami, w miarę przemieszczania się Luke'a w dół. Dobrym elementem oprawy graficznej jest też gra rysami Cage'a i kolorami, gdy dowiaduje się on o śmierci bliskiego mu naukowca. I jeżeli pominąć ogólną poprawność rysunków, to by było na tyle z pozytywów. 

Nie ukrywam, że rysunkom zdarzają się wady, a historia nie porywa, mimo dobrze skonstruowanego scenariusza, ale to nie skreśla dla mnie tej serii. Pierwszy numer ogólnie pozostawił mnie z pozytywnym wrażeniem i okazał się całkiem sympatyczny. Daleko mu na ten moment do pierwszej ligi Marvela, ale myślę, że Walker może coś dobrego z przedstawionych tu elementów stworzyć i będę miał ten komiks na oku. Podobnie zresztą pisał dwa miesiące temu Undercik w swojej recenzji pierwszego numeru nowej serii Iron Fista i okazuje się, że przynajmniej na początku tytuły te miały w ten sposób ze sobą wiele wspólnego. Szkoda więc kasacji Power Man & Iron Fist, ale może coś dobrego z jej następców wyniknie, zobaczymy.


   


Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.