Avalon » Publicystyka » Artykuł

Living Tribunal #29 - newuniversal TP

newuniversal vol. 1 TP
Scenariusz:
Warren Ellis
Rysunki:
Salvador Larroca
Okładka:
Salvador Larroca
Liczba stron: 144
Cena: 14.99$
Zawiera: newuniversal #1-6

29.jpgDemogorgon: Rzadko się zdarza, żeby komiks stworzony na fali pogoni za kasą był wiele wart. W przypadku wykorzystania recepty Ultimate Marvela zdarzyło się to dwa razy. Najpierw w Supreme Power za sprawą J. M. Straczynskiego. Za drugim razem w odświeżonym New Universe - newuniversal. I znów za sprawą scenarzysty. Ale czego innego można się spodziewać po Warrenie Ellisie?

Świat, który zastajemy tu na "dzień dobry" odróżnia pewna cecha od wspomnianych uprzednio serii. Nie jest on identyczny z naszym aż do chwili, gdy z krzaków wyskakuje jakiś nadczłowiek. Tutaj mamy ZSRR w 2006 i Chińskie bazy na Księżycu. Mimo tego życie przeciętnych Amerykanów wygląda całkiem zwyczajnie. I wtedy nastaje White Event. Niebo na całym świecie rozświetla błysk nieznanego pochodzenia. Kilkoro osób, które przespało to wydarzenie, budzi się już obdarzone dziwnymi, nieznanymi mocami. Ken Connel, prosty chłopak z Oklahomy, zyskuje niewyobrażalną wręcz potęgę. Policjant John Tensen budzi się ze śpiączki postrzałowej i nie tylko widzi grzechy innych ludzi, ale ma też moc, by należycie ich ukarać. Jennifer Swann zaczyna rozmawiać z maszynami. Gotka Izanami Randall trafia do przestrzeni między wymiarami. Każde z nich czuje się zagubione w nowej sytuacji, ale najszybciej przystosowuje się panna Randall. W przypadku Connela i Tensena wychodzi zaś mistrzostwo psychologiczne Ellisa. Bardzo realistycznie wygląda zarówno załamanie tego pierwszego z powodu śmierci ukochanej, jak i popadanie w obłęd drugiego, spowodowane przez kawałek pocisku tkwiącego w jego głowie. Również intrygująco wypada psychika Jenny Swann, która dalej kontynuuje swoje badania, choć wie, że będzie pierwszą osobą, przeciw której użyte zostanie jej dzieło. Tak się bowiem składa, że nie są to pierwsi nadludzie w historii tego świata. Zjawiska podobne do White Event zdarzały się już wcześniej, ale na mniejszą skalę. A tych, których obdarzyły mocą, zlikwidowało Spitfire - specjalnie powołana do tego rządowa organizacja. A teraz, gdy nadludzie powrócili, powróciło też Spitfire, w którym pracuje Jenny. A jej szef doskonale wie, jak najprościej pozbyć się zagrożeń tego typu. Zaczynają też pojawiać się byty i osoby uważające White Event za działania kosmicznego mechanizmu, który wpłynął na ten świat. Jakby tego było mało, osób z nadludzkimi mocami przybywa, a w Łotwie odkryte zostaje starożytne miasto, które ma związek z całą aferą. Fabuła jest bardzo pozytywnie zakręcona, a Ellis mnoży tajemnice jedna za drugą, doprawiając całość smacznymi dialogami, kreując nietuzinkowych i ludzkich bohaterów. Jedyne, czego jej brakuje, to porządne, efektowne zakończenie. Tutaj akcja zwyczajnie nagle się urywa, ponieważ seria została nagle przerwana.

Nie można też nie wspomnieć o warstwie graficznej. Salvador Larroca jest trochę jak Crazy Frog - albo go kochasz, albo nienawidzisz, w zależności od nastroju. Tutaj spisuje się bardzo ładnie, zdecydowanie lepiej, niż na przykład w niedawnych Amazingach, czy Ultimate X-Men. Może być to jednak spowodowane wpływem scenarzysty, widać bowiem, że obaj panowie ściśle współpracowali przy tworzeniu tej serii. Co prawda parę kadrów wyszło mu nieszczególnie, ale ogólnie jest to porządna robota.

Podsumowując: Polecam komiks każdemu. Pieniądze wydane na newuniversal na pewno nie będą wyrzucone w błoto, a komiks będzie ozdobą waszej biblioteczki.

Jaro: Przyznaję się bez bicia - nie czytałem niczego związanego ze "starym" New Universe, którego to świata nową wersją ma być ten z newuniversal. Szczerze mówiąc, swojego braku oczytania nie żałuję, gdyż komiks ten czytany jako coś zupełnie "świeżego" broni się znakomicie. Można było się spodziewać, że spod pióra (klawiatury?) Warrena Ellisa tradycyjnie wyjdzie dobry scenariusz, ale ważne jest również to, że Salvador Larroca porządnie zastrugał swoje ołówki i zapewnił opowieści świetną oprawę graficzną.

Historia zawarta w pierwszych sześciu numerach wprowadza czytelnika w świat newuniversal, skupiając się wokół czterech postaci, które podczas wydarzenia nazwanego "White Event" zostały obdarzone nadludzkimi zdolnościami, by mogły przeprowadzić ludzkość przez czas zmian. Bohaterom daleko jest do bycia banalnymi - najpotężniejszym z nich, osobą odpowiedzialną za bezpieczeństwo całej planety, zostaje zwykły chłopak z małej mieściny, przytłoczony tym, że w momencie zyskania swych mocy, zabił nieświadomie swą dziewczynę; uosobieniem sprawiedliwości staje się postrzelony w głowę policjant, który poznając wszystkie uczynki napotkanych ludzi nie jest w stanie nie wymierzać im najwyższego wymiaru kary i zachowuje się jak masowy morderca; nie stroniąca od alkoholu konstruktorka broni przeciwko superludziom sama staje się jednym z nich, zyskując zdolność "rozmawiania" z maszynami. Właściwie jedyną osobą, która zdaje się czerpać radość z zyskanych zdolności, jest dziewczyna, która zostaje łącznikiem między Ziemią, a Superflow (czyli miejscem, skąd pochodzą wszystkie idee i pomysły). Tę pełną sprzeczności i kontrastów czwórkę dobrze uzupełniają postacie drugoplanowe, które są równie przekonująco skonstruowane.

Podobnie zresztą jest ze światem, jaki otacza bohaterów newuniversal. Bezwzględna polityka władz w stosunku do superludzi ma tu uzasadnienie, co najlepiej argumentuje koordynator projektu mającego eliminować nadludzkie zagrożenie; on sam - w przeciwieństwie do wielu komiksowych złych-z-rządu - też jest chłodnym pragmatykiem mającym logiczne argumenty, a nie fanatykiem chcącym wyniszczyć superludzi z jakichś pobudek rasowych. Wiarygodność świata jest budowana również przez odsłanianie jego historii - świetnym pomysłem na to jest odkryte po White Event starożytne miasto, będące namacalnym dowodem na to, że wyżej wymieniona czwórka "wybranych" miała swoje odpowiedniki w zamierzchłej przeszłości. Imponujące wrażenie robi konstrukcja całego wszechświata, włącznie z różnymi wymiarami i świetnie zrealizowanym graficznie obszarem "oceanu myśli", Superflow. Świat newuniversal ma bardzo solidne podstawy zarówno w skali mikro, jak i makro, chociaż sam pomysł na Newuniversal Structure przywodzi lekkie skojarzenie z innym konceptem Ellisa - The Bleed z uniwersum Wildstorm.

Jeśli do powyższych zalet doda się to, że komiks jest świetnie zrealizowany zarówno w warstwie dialogów, jak i od strony wizualnej, a ponadto przez cały czas trzyma w napięciu i nie można odpędzić tej znanej każdemu fanowi komiksów ciekawości "co będzie dalej", sięgnięcie po niego wyda się oczywistym krokiem. Historia wprawdzie nie ma konkretnego zakończenia, jednak będzie kontynuowana w zaczynającym się ukazywać w maju newuniversal: shockfront, także jest to idealny moment na zapoznanie się z dziełem Ellisa i Salvy.

LTplus.jpg
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.