Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja komiksu - Hawkeye: Moje życie to walka - Utek



Wśród wielu albumów z inicjatywy wydawniczej Marvel Now, jakie wydał na naszym rynku Egmont tytułem, który okazał się komiksem przedstawiającym najbardziej przyziemne przygody jest moim zdaniem Hawkeye: Moje życie to walka. To opowieść o tym, co porabia ze swoim życiem jeden z Avengers, czyli Clint Barton, gdy nie musi razem z kompanami z drużyny ponownie ratować świata. Na kolejnych stronach jesteśmy świadkami tego, jak bolesne potrafi być bycie bohaterem własnej dzielnicy, kamienicy czy podwórka. Na zawartość Hawkeye: Moje życie to walka składają się w sumie trzy historie. Łączy je osoba scenarzysty Matta Fractiona. Każda z nich została zilustrowana przez innego rysownika. 

I tak pierwsza połowa albumu to trzy zeszyty stworzone przez Davida Aja. To tutaj Hawkeye staje się właścicielem pewnego bardzo sympatycznego czworonoga. Na kolejnych stronach do bohatera dołącza także jego żeński odpowiednik z grupy Young Avengers, czyli Kate Bishop. Nasz bohater na kolejnych stronach ocenianego przez ze mnie komiksu co rusz wpada w coraz większe kłopoty. A to stawia się lokalnym dresom oraz i ich szefowi, Iwanowi - właścicielowi kamienicy potrafiącemu nagle podnieść swoim lokatorom czynsz, co sprawia, że część z nich trafia na bruk. A to podpada superzłoczyńcom, w tym samemu Kingpinowi, gdy okrada złodziei, którzy go okradli. Tak, dobrze czytacie. Bo Barton to bohater dość nietypowy, który nie boi się łamać prawa, gdy sytuacja tego wymaga. Posiadając w swoim arsenale łucznika wiele przydatnych gadżetów, w tym różnego rodzaju strzał: z siecią, kwasem czy też smołą jest w stanie pokonać, oczywiście z niemałym trudem, wieloosobową grupę, który chce skrzywdzić osoby, na których mu zależy. 

Druga część tomu o przygodach Łucznika z Avengers to dwuczęściowa historia pt. "Taśma" zilustrowana przez Javiera Pulido. Tutaj rolę niemal równą z Clintem pełni również Kate. Panna Bishop odgrywa bardzo ważną rolę w całej intrydze, w której zamieszana jest również T.A.R.C.Z.A. dowodzona obecnie przez czarnoskórego Nicka Fury. Główna intryga toczy się wokół tytułowej taśmy, która, gdyby wpadła w niepowołane ręce, mogłaby wywołać sporo zamieszania. Ta cenna rzecz jest w kręgu zainteresowania wielu różnych podejrzanych indywiduów na czele z Madame Masque. 

Na koniec albumu o podtytule "Moje Życie to walka" dostajemy zeszyt, który moim zdaniem powinien być prologiem, nie epilogiem do niego. Chodzi o komiks narysowany przez Alana Davisa, który rozgrywa się w czasie, gdy Clint Barton przestał być Hawkeyem. a należał do ukrywających się przed konsekwencjami Civil War New Avengers i biegał w kostiumie Ronina. To w nim Kate oraz Barton mają kilka ciekawych interakcji. Młodej łuczniczce w końcu udaje się przekonać Clinta, że także ona może dzierżyć jego łuk i podobnie jak Avengers pomagać innym. 

Podsumowując, komiks czytało mi się dobrze. Nie odczułem jakiegoś mega wysokiego poziomu, ale i też nie uważam go za słaby. Po prostu to solidna, dobra lektura. Jedna z tych, w której to rysunki są moim zdaniem tym elementem, który góruje nad fabułą. Kolejne kadry bardzo fajnie budują atmosferę. Pokazują, iż tytułowy bohater to po prostu ktoś bez supermocy i jego wybryki mogą skończyć się połamaniem kilku kończyn czy żeber, zwichnięciem ręki lub nogi, słowem: kilkutygodniowym pobytem w szpitalu. Pomimo tego nigdy nie ma dość, by pomóc komuś w potrzebie. Nieważne czy jesteś psem, kobietą, z którą spędził upojne chwile czy młodocianą bohaterką, która uważa, że może pójść w Twoje ślady. Taki jest właśnie Clint Barton aka Hawkeye. Często stawiający dobro i bezpieczeństwo innych nad swoje własne. I takim widzimy go w tej serii. 

Na koniec parę słów chciałbym poświęcić stronie graficznej. I tak nie mam tutaj jakiegoś swojego głównego faworyta wśród trójki rysowników wymienionych już w tym tekście. Każdy z nich ma swój indywidualny styl i każdy z nich z powierzonego im zadania wychodzi obronną ręką. Poszczególne kadry są bardzo czytelne i nie sposób się w nich pogubić, a to w tytule naszpikowanym dynamicznymi scenami rzecz naprawdę ważna. Jeśli jednak gdybym wybrać tylko jednego artystę, mój głos oddałbym na prace Davida Aja. Dlaczego? Ponieważ powołał on do życia właśnie na kartach tej serii jedną z najciekawszych postaci pobocznych, jakie dane mi było poznać w komiksach z Marvela. O kogo chodzi? Oczywiście o pewnego kundla o wielkim sercu, czyli psie o imieniu Strzała w późniejszym tomach zwanym Pizza Dogiem. 

To fajnie, że wydawnictwo Egmont zdecydowało się wydać recenzowany tutaj komiks na polskim rynku. To bardzo dobra odskocznia od innych superbohaterskich tytułów, bo tutaj ważną rolę odgrywa praca w duecie, wzajemne zaufanie, umiejętności w posługiwaniu się łukiem jako bronią, doświadczenie i czasem spora doza szczęścia. Słowem warto sięgnąć po przygody Hawkeye'a i dać im szansę. Jest bardzo prawdopodobne, że będziecie się podczas ich lektury dobrze bawić. 
Utek
 

Hawkeye: Moje życie to walka
Scenarzysta: Matt Fraction 
Rysunki: David Aja, Javier Pulido, Alan Davis 
Tłumacz: Marceli Szpak 
Wydawnictwo: Egmont 
cena detaliczna: 39,90zł 
Format: 165x255 mm 
Liczba stron: 132 
Oprawa: miękka ze skrzydełkami 
Papier: kredowy 
Druk: kolor 
Data wydania: marzec 2017




Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.