Avalon » Publicystyka » Artykuł

Luźna opinia o serialu Iron Fist - Dominik Nowicki

Już 17 marca na platformie Netflix zadebiutuje czwarty serial oparty o komiks Marvela. Tym razem padło na Iron Fista. Jak prezentuje się sześć pierwszych odcinków.


Pierwotnie miałem napisać recenzje, ale po dłuższej analizie tego co chciałbym przekazać, doszedłem do wniosku, że lepiej będzie przygotować dość luźną opinie o serialu. Pierwszy powód wynika z tego, że miałem możliwość obejrzeć tylko 6 odcinków. Drugim powodem jest fakt, że analizując część rzeczy, musiałbym wejść na terytorium spoilerów, czego nie chcę (i nie mogę) robić. Dlatego też podzielę się z wami moimi przemyśleniami. Jeżeli bardzo chcecie, to możecie traktować to jako recenzje.

 

Dostęp do odcinków dostałem na 2-3 dni przed najważniejszym egzaminem w semestrze i wiedząc, że muszę się skupić na nauce, starałem się poświęcić jej jak najwięcej czasu. Cóż. Z ciekawości wieczorem odpaliłem jeden odcinek. Na tym się jednak nie skończyło i ani się obejrzałem, a wychodząc z egzaminu szybko zmierzałem do domu, aby zobaczyć szósty odcinek. Tak. Iron Fist strasznie wciąga i nie mówię to tylko z perspektywy osoby, która lubi tytułowego bohatera z kart komiksów. Każdy odcinek sprawiał, że chciałem natychmiast odpalić kolejny i niekoniecznie jest to zasługa cliffhangerów. Po prostu nie mogłem się doczekać, aby wiedzieć co będzie dalej, co jest zasługą niezwykle interesującej historii.



Do tego Finn Jones wypada w swojej roli fenomenalnie. Jak pewnie wiecie ze zwiastunów, Danny był nieobecny w "normalnym" świecie jakiś czas, a do tego przebywał w innej kulturze. I tak, widać to, ale podziwiam twórców i aktora, z jaką gracją prezentują zagubienie bohatera. Widać, że Rand jest lekko oderwany od rzeczywistości, ale wydaje się to jak najbardziej naturalne. Tak jakby normalny człowiek odnalazł się w tej sytuacji. Za to należy się ogromny plus, ponieważ bałem się, że serial może pójść w coś na modłę filmu Goście Goście. Jednak wracając do samej postaci. Iron Fist jest niezwykle sympatyczny i od pierwszej sceny daje się polubić (no dobra, to jest bardzo subiektywne stwierdzenie, bo jak pisałem, już na starcie lubiłem postać z łam komiksów). Sam Jones idealnie oddaje niewinność gościa, który jest żyjącą bronią. Tak, niewonność. Danny to naprawdę złożona postać.

 

I samo jego pojawienie się w firmie swojego ojca po tylu latach wypada niezwykle naturalnie. Właśnie, naturalnie. To chyba dobre słowo dla tego serialu. Ponieważ, naprawdę wszystko wypływa ze wszystkiego naturalnie. Oszem mamy zwroty fabularne, ale widać, że historia rozwija się tak jak teoretycznie mogłaby rozwinąć się w prawdziwym świecie… W którym istnieją Avengers, a kosmici atakują z nieba. No co? To w końcu MCU. Nie mniej nie cały czas jest idealnie. Miałem wrażenie, że niektóre rzeczy mogłyby zostać rozegrane szybciej, a niektóre wolniej. To jednak tylko drobne problemy, które nie wpływają na odbiór serialu.

 


To co jeszcze zasługuje na wyróżnienie to sceny akcji. Wypadają świetnie i myślę, że bez problemu można je porównać do poziomu Daredevila. Oczywiście wskutek obecności konkretnych sztuk walki, same starcia wyglądają inaczej, ale ogląda się je wyśmienicie. Więc jeśli obawialiście się, że coś pod tym względem może pójść nie tak, to nie musicie.

 

I pewnie zauważyliście, że nie poruszam kwestii innych postaci. Cóż, tak jak pisałem na początku, nie chcę wchodzić na terytorium spoilerów, a niestety oceniając niektóre z nich, musiałbym na to terytorium wejść. Dlatego też bardzo skrótowo napiszę, że cała obsada daję radę. Spośród tego grona wybijają się Jessica Henwick oraz świetny Tom Pelphrey.

 

I tak, mówię w samych superlatywach, ponieważ naprawdę ciężko doszukać mi się wad. Nie mniej muszę brać poprawkę na to, że pierwszy sezon składa się z 13 a nie 6 odcinków, więc równie dobrze serial może złapać zadyszkę, jak było chociażby w przypadku Jessici Jones. Na szczęście, póki co nic nie zwiastuje takiego obrotu spraw. Myślę, że spokojnie możecie sobie zakreślić siedemnasty marca w kalendarzu i wyczekiwać pojawienia się serialu na platformie Netflix. Ja zrobiłem to od razu po obejrzeniu szóstego odcinka i czekam aby wciągnąć naraz pozostałe siedem epizodów.


Dominik Nowicki


 

Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.