Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja komiksu - Doctor Strange vol. 2 Last Days of Magic HC - Rodzyn

Jason Aaron kontynuuje swoja opowieść o przygodach Doctora Strange'a, jednak czy jest ona równie epicka, jak mógłby sugerować tytuł drugiego tomu tej historii? 



W recenzji poprzedniego tomu przygód Stephena Strange'a pisałem, że mam spore obawy co do jego dalszego ciągu. Wiązało się to głównie z tym, że nowe zagrożenie mocno przypominało to, z czym mieliśmy już do czynienia na łamach innej serii Jasona Aarona. W Thor: God of Thunder tytułowy bohater mierzył się z Rzeźnikiem Bogów i jego krucjatą przeciw bogom w całym Wszechświecie, tutaj Strange walczy z Imperatorem chcącym zniszczyć magię we wszystkich uniwersach. I o ile tam wszystko od początku się zgrywało i dotrwało do ciekawej kulminacji, tutaj coś zaczynało zgrzytać już w pierwszym tomie, gdy po raz pierwszy poznajemy przeciwnika. 

Jest nim Imperator, który ze swoimi podwładnymi niszczy magię w kolejnych uniwersach, a gdy dociera na Ziemię, opór jaki jest mu stawiany nie jest w stanie wiele wskórać. Konsekwencją tego jest prawie że całkowity zanik magii. Niedobitki tej niezbyt spektakularnej walki decydują się wycofać i odnaleźć jakiekolwiek artefakty, do których nie dotarli ich wrogowie, by z czasem stanąć do ostatecznej walki. Wśród ostatnich magów jest oczywiście Doctor Strange, który również szuka wszelkich pozostałości po magii, gdy w tym samym czasie jego Sanctum Sanctorum jest penetrowane przez sługi Imperatora. Swoją misję ma także Wong, który za plecami Stephena od wielu lat utrzymywał kontrowersyjne źródło mocy Doctora i chce je ponownie wykorzystać. 

W tomie tym poznajemy również genezę samego Imperatora, która nie wypada zbyt oryginalnie. Skrzywdzony przez magię w młodości postanawia ją całkiem zniszczyć, a koniec jego krucjaty śledzimy właśnie na kartach tej historii. Jednak tutaj ciężko na większe emocje, być może akcenty zostały przez Aarona źle rozłożone, na pewno wypada to gorzej od początków Gorra, Rzeźnika Bogów. Żałuję również, że konsekwencje praktycznie minimalnej obecności magii na Ziemi nie zostały przedstawione na łamach większej liczby numerów. Sami magowie nie wydają się przejmować całą tą sytuacją zbyt mocno, choć robią wszystko, by przeciwstawić się najeźdźcy. 

Stephen Strange zdecydowanie jest tutaj bardziej zdeterminowaną postacią niż w pierwszym tomie, a uśmiech na jego twarzy pojawia się rzadziej. To on staje do ostatecznej walki z Imperatorem, a to, co doprowadziło do jej końca, z pewnością powróci na łamach kolejnego tomu i jest to jeden z powodów, dla których warto dalej śledzić tę serię. Wątek Wonga i jego tajemnicy jest jednym z ciekawszych pomysłów Aarona w tej serii i interesuje mnie, czy również tego konsekwencje pojawią się w dalszych numerach. Swój występ zalicza tu też debiutująca w pierwszym tomie Zelma Stanton, bibliotekarka, której spokojne życie wydaje się nie wystarczać i na jakiś czas woli złączyć swoje losy ze Stephenem Strangem. 

Poza pięcioma zeszytami regularnej serii w skład tego tomu wchodzi też one-shot Doctor Strange: Last Days of Magic, gdzie śledzić można losy innych magów mierzących się z konsekwencjami ataku Empirikul, których spotkać można jedynie na drugim i trzecim planie głównej historii. Z racji tego, że recenzja oparta jest na wydaniach zeszytowych, numeru tego nie czytałem. Nie jest on jednak potrzebny do zrozumienia historii, jedynie odrobinę ją rozbudowuje. 

Rysunki Chrisa Bachalo w pierwszym tomie były sporym zaskoczeniem, gdyż udało mu się wpasować w klimat i świat Doctora Strange'a, choć wielokrotnie był nazwiskiem, które zniechęcało do sięgnięcia po inne serie. Tutaj wciąż prezentuje dobry poziom, jednak zdecydowanie wolę go, gdy rysuje magiczne światy, a nie świat pozbawiony magii i zaatakowany przez istoty wielbiące wyłącznie naukę. 

Zawartość tego tomu nie była tak wielkim rozczarowaniem, jakiego się spodziewałem, historia przedstawiona przez Jasona Aarona zawierała dobre pomysły, szkoda jedynie, że nie poświęcono trochę więcej miejsca na ich rozwinięcie, pokazanie większych konsekwencji walk i warunków, w jakich muszą żyć okaleczeni magowie. To dalej Strange, którego dobrze się czyta, a dla osób nieznających przygód Thora pisanych przez Aarona z pewnością będzie to dużo ciekawsza historia. To, co zachęca mnie do dalszej lektury tej serii, to świadomość, że magia pozostaje okaleczona i jest to nowa sytuacja zarówno dla Stephena, jak i dla innych magów uniwersum Marvela. W kolejnym tomie osłabiony Strange zmuszony będzie więc do walki z dawnymi wrogami i będzie musiał znaleźć na to nowe sposoby. 

Nie jest to historia idealna, ma swoje wady, a mimo to najnowsza seria o przygodach Doctora Strange'a dalej wydaje się interesująca. Walkę z Imperatorem mamy już na szczęście za sobą i liczę, że kolejne numery pokażą nam prawdziwą wartość tej serii i Aaron swoim scenariuszem zaprezentuje się ze swojej najlepszej strony. Na pewno nie jest to tom, od którego polecałbym rozpoczęcie przygody z tą postacią osobom, które wyszły z seansu najnowszego filmu o przygodach Strange'a, jednak sama seria na dobry początek nadaje się w sam raz. 

Rodzyn

Doctor Strange vol. 2 Last Days of Magic HC 
Scenariusz: Jason Aaron, Gerry Duggan, James Robinson
Rysunki: Chris Bachalo, Leonardo Romero, Danilo Beyruth, Mike Perkins i inni
Okładka: Chris Bachalo
Zawiera: Doctor Strange vol. 4 #6-10, Doctor Strange: Last Days of Magic #1 
Liczba stron: 168 
Data wydania: 05.10.2016
Cena: 24,99 $ 


Recenzje powiązanych komiksów:



Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.