Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja komiksu - Wolverine: Snikt! - Rodzyn

Czy coś dobrego może wyniknąć ze współpracy amerykańskiego superbohaterskiego wydawnictwa z japońskim twórcą cyberpunkowych historii? Sprawdźcie sami w recenzji Wolverine: Snikt!, komiksu wydanego w tym miesiącu nakładem wydawnictwa Waneko.


Po wielu latach domagania się przez fanów Tsutomu Nihei wydania jego mang w Polsce, ich głos został w końcu wysłuchany. Abara z 2014 roku była tego jedynie przedsmakiem, gdyż prawdziwy urodzaj nastąpił dopiero w tym roku, gdy na rynku pojawiły się dwie serie Nihei, Blame! i Rycerze Sidonii. Pierwsza to jego najgłośniejsze dzieło, a druga: najnowsze, wydane kolejno przez JPF i Kotori. Jednak nie był to koniec premier, gdyż do tego wszystkiego dołączyło się wydawnictwo Waneko wydając najbardziej zaskakującą w tym zestawie pozycję, czyli Wolverine: Snikt!

Nie często zdarza się, by doszło do takiej współpracy, jednak w 2004 roku Marvel połączył siły z Tsutomu Nihei by stworzyć komiks o jednej ze swoich najpopularniejszych postaci. Nihei, którego popularność na zachodzie cały czas rosła, stał się odpowiedzialny za całość albumu i nadał mu charakterystyczny dla siebie cyberpunkowy klimat, przez co żaden z elementów komiksu nie powinien zdziwić dotychczasowych fanów tego twórcy. Zachował przy tym pełen charakter Wolverine'a i postać nie jest tutaj przerysowana czy zreinterpretowana, to bohater którego w podobnym stanie mogliśmy znaleźć na kartach innych równolegle wydawanych komiksów. 

Stworzona przez Tsutomu historia zaczyna się, gdy w przedziwnych okolicznościach Logan trafia do przyszłości, której dalszy los okazuje się leżeć praktycznie wyłącznie w jego rękach. Świat pogrążony jest w destrukcji, a rasa ludzka znajduje się na skraju wymarcia, jednak Wolverine nie potrzebuje wiele namawiania, by pomóc tym, którzy tego potrzebują, choć fakt sprowadzenia go bez jego zgody jest dla niego mocno irytujący. Można przypuszczać, jak zakończy się ta historia, bo nie jest ona szczególnie skomplikowana ani nie zawiera zaskakujących zwrotów akcji. 

Mimo to czyta się ją przyjemnie, choć może lepiej napisać, że przegląda się ją przyjemnie, bo tekstu nie ma tu wiele, a nasza uwaga skupiona jest głównie na efektywnych walkach Wolverine'a z nowym, nieznanym przeciwnikiem. Zdecydowanie mogłaby to być odrobinę bardziej zawiła historia, ale jej celem nie jest zmuszenie czytelnika do myślenia, a czerpanie czystej rozrywki, płynącej także z faktu, że ktoś taki jak Tsutomu Nihei tworzy przygody Wolverine'a. 

To, co nie przypadło mi do gustu w tej pozycji, to kolory jakimi zostały uzupełnione rysunki. Jestem przekonany, że bez nich komiks ten prezentowałby się wizualnie dużo lepiej, bo inne czarno-białe dzieła Nihei stoją pod tym względem na bardzo wysokim poziomie. Wiadomym jest jednak, że amerykański czytelnik przyzwyczajony jest do kolorowych komiksów superbohaterskich, jednak wątpię, by rysunki Nihei w swojej podstawowej formie wywołałyby wiele negatywnych opinii. Najważniejsze jest jednak to, że kolory te nie przeszkadzają w lekturze, szkoda jedynie, że się na nie zdecydowano. 

Choć komiks ten stworzony jest przez mangakę, ma on standardową dla komiksów zachodnich kolejność czytania, czyli od lewej do prawej. Również format wydania to rozmiary zeszytówki, a nie japońskich tomików. Nie wiem, czy zniechęci to fanów mangi do sięgnięcia po tę pozycję, ale dla mnie nie ma to wielkiego znaczenia. 

Wolverine: Snikt! nie jest komiksem, który w dorobku tej postaci szczególnie by się wyróżniał pod względem fabuły czy rysunków. Jest to pozycja zdecydowanie poniżej oczekiwań i kto już miał kontakt z twórczością Nihei może się zawieść. Jest to jednak artysta, z którego spojrzeniem na tę postać warto się zapoznać. Polecam sięgnąć po Wolverine: Snikt! bardziej w formie ciekawostki, jak może wyglądać współpraca zachodniego wydawnictwa z japońskim twórcą, być może też jako jakieś wprowadzenie do twórczości Nihei, wiedząc przy tym, że inne jego dzieła są od tego zdecydowanie lepsze. 
Rodzyn

Wolverine: Snikt!
Scenariusz: Tsutomu Nihei 
Rysunki: Tsutomu Nihei 
Wydawnictwo: Waneko
Liczba stron: 120
Format: 170x260 mm
Data wydania: październik 2016
Sugerowana cena detaliczna: 44,99 zł


Dziękujemy wydawnictwu Waneko za udostępnienie egzemplarza do recenzji.


Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.