Avalon » Publicystyka » Artykuł

Reakcja Atomowa #13 - Black Widow vol. 4 #7




Black Widow #7
Scenariusz: Chris Samnee, Mark Waid
Rysunki: Chris Samnee
Kolory: Matthew Wilson 

Siódmy numer najnowszej odsłony przygód Black Widow to początek nowej historii, która jest jednak bezpośrednią kontynuacją poprzednich wątków. Nie powinno to jednak przeszkadzać nowym czytelnikom w odnalezieniu się w tym numerze, tym bardziej, że to jeden z lepszych z dotychczas wydanych. Po świetnym pierwszym numerze seria odrobinę straciła swój rozpęd, ale wraz z nowym story arkiem na nowo zostajemy zaangażowani w historię. 

Główna tego zasługa jest w tym, że przez cały zeszyt śledzimy Black Widow wraz z Weeping Lionem i duet ten wypada po prostu świetnie. Pod koniec poprzedniej historii Natasha zaangażowała go do swoich celów i razem starają się przedostać do siedziby jej dawnej nauczycielki, by wydobyć z niej informacje o nowym programie szkolenia młodych zabójczyń. Dawny Red Room zamienił się w Dark Room i Black Widow stara się zrobić wszystko, by go zamknąć, póki nie wywoła większych szkód i nie powstała kolejna taka osoba jak ona. W celu wydobycia wszelkich danych z Dyrektorki, wykorzystuje telepatię Weeping Liona, jednak nie wszystko toczy się zgodnie z planem. 

Oprócz wspomnianej głównej historii mamy też szansę zagłębić się w retrospekcje z pierwszej misji Natashy, która wiąże ją z przeszłością Weeping Lion w sposób, w jaki sama nie zdaje sobie sprawy. Z tej perspektywy, wszystko to, co robił on wobec niej dotychczas wydaje się choć w jakimś stopniu uzasadnione, choć oczywiście niegodne pochwalenia. Mimo obustronnej nieufności, a tak naprawdę nienawiści, jaką oboje siebie darzą, i mimo początków współpracy tworzą zgrany duet, którego interakcje świetnie się czyta i ogląda. Mam nadzieję, że to nie ostatnia ich wspólna misja, bo takiej dynamiki ta seria zdecydowanie potrzebuje. Po przeczytaniu całości nie mogę też pozbyć się wrażenia, że to Weeping Lion był tu postacią bardziej wysuniętą na pierwszy plan, to jego motywacje lepiej poznajemy i w jakimś stopniu zaczynamy sympatyzować. Zaś sama Natasha wydaje się tu być bardziej bezwzględna i pozbawiona wszelkich uczuć. 

Nawet, jeżeli w dotychczasowych numerach sama historia miała pewne braki, to nie można było tego powiedzieć o ich stronie graficznej. W każdym z nich można było znaleźć kadr, który na dłużej pozostawał w pamięci i jest to zarówno zasługa rysunków Chrisa Samnee, jak i kolorów Matta Wilsona. Tutaj również mamy do czynienia ze świetnym rozplanowaniem kadrów, a poszczególne sceny, zwłaszcza retrospekcje, dzięki swej kolorystyce mają idealny klimat. Cieszy mnie, że twórcy serii nie zdecydowali się na oddanie tworzenia kilku numerów innemu rysownikowi, jak to bywa obecnie w wielu mainstreamowych tytułach, tylko zrobili krótką przerwę wydawniczą i wrócili w pełnej formie. 

Muszę przyznać, że numer ten sprawia, że daję kolejnym odsłonom serii spory kredyt zaufania, liczę, że wiele wątków rozwinie się w dobrym kierunku, a ciekawa dynamika relacji między postaciami, nie tylko Black Widow i Weeping Lionem, będzie dalej obecna. O jedno nie muszę się martwić: to dalej będzie jedna z najlepszych graficznie serii, jakie ma w swojej ofercie Marvel.

Rodzyn

  

Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.