Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja komiksu - Jessica Jones - Alias, Tom 2 - Rodzyn

Jessica Jones powraca w kolejnym śledztwie, które zabierze ją poza tereny Nowego Jorku. Czy nowa historia okaże się równie ciekawa, co opowieści z tomu pierwszego? 



Mniej więcej w tym samym czasie, gdy w Ameryce zostaje wydany pierwszy numer nowej serii o przygodach Jessici Jones, która powraca do własnego tytułu po dziesięciu latach, polski czytelnik dostaje możliwość zapoznania się z drugim tomem opowiadającym o jej początkach. 

Kolejne śledztwo prowadzi Jessicę do jednego z podnowojorskich miasteczek, gdzie zaginęła pewna nastolatka. Praca w takim miejscu nie jest łatwa, a kolejne tropy jakie napotyka Jones każą jej się zastanowić, jak wiele z tego wszystkiego jest prawdą. Nim dojdzie do odpowiedzi na wszystkie pytania, przyjdzie jej się spotkać z wieloma lokalnymi osobistościami, w tym rodzicami dziewczyny, jednym z duchownych, policjantem i dziennikarką, która wyda się być najlepszym partnerem dla poczynań Jessici. Każde z nich pokaże jej swoje spojrzenie na to miasteczko i jak różni się ono w oczach zagubionej nastolatki od życia w mieście takim jak Nowy Jork. 

Po powrocie do domu Jessica znajdzie odrobinę czasu na odpoczynek i uda się na randkę, którą zaplanowała jej Carol Danvers. Czas spędzony ze Scottem Langiem, znanym bardziej jako Ant-Man, okażę się całkiem miłym przeżyciem i ciekawe, czy w kolejnych tomach rozwinie się ten wątek, czy na tym się skończy i pozostaną jedynie w przyjacielskich stosunkach. Oczywiście znam dalsze losy Jessici, ale liczę, że ten epizod znajdzie choć małe rozwinięcie. A skoro już mowa o jej przyszłości, również w tym tomie Jones natknie się na Luke'a Cage'a, tym razem partnerując mu w ochronie Matta Murdocka. Scenę tę ogląda się tym przyjemniej, jeżeli czytało się wcześniej run Bendisa w Daredevilu, być może za jakiś czas pojawi się on także na naszym rynku, choć są z tym póki co problemy. 

Całość tomu zamyka jednozeszytowa historia związana z J. Jonah Jamesonem, który zleca Jessice odkrycie tożsamości Spider-Mana, na co natchnęły go plotki o tym, że Matt Murdock to Daredevil. Historia jest przedstawiona w innych rysunkach, są one oszczędniejsze i proste, podobnie jak liternictwo, a całość utrzymana raczej w humorystycznym charakterze. W dialogach pojawia się również Ben Urich, który działa tu jako sprzymierzeniec Jessici. Historia w oryginale pojawiła się jako numer dziesiąty, tutaj zamyka tom tuż po numerze piętnastym i służy za pewnego rodzaju wstęp do tomu następnego, w którym redaktor Daily Bugle powróci. 

Jak można zauważyć, wydanie to jest cieńsze od swojego poprzednika i zamiast dziewięciu numerów, dane nam jest przeczytać jedynie sześć. Oczywiście, wraz z mniejszą liczbą stron i cena ulega odpowiedniemu obniżeniu, ale jakość wydania jest taka sama. 

Przyznam się, że tom ten czytało mi się dużo przyjemniej niż jego poprzednik, mimo że już wtedy była to naprawdę dobra i ciekawa lektura. Możliwe, że wspomniana mniejsza liczba stron, która przekłada się na śledzenie jedynie jednej sprawy ma na to wpływ, jednak widzę też większą swobodę w tym co robi Bendis i Gaydos. Sama historia wciąga przez swoją płynność i fakt, że w tym świecie można spodziewać się dosłownie wszystkiego. Zakończenie głównej sprawy jest ciekawe i cieszy mnie, że Bendis nie skręcił w mroczniejsze rejony, a pewne wskazówki okazały się jedynie kłamstwami. 

Rysunki Gaydosa nie ulegają zbyt wielkiej ewolucji od ostatniego tomu i po tym jak przyzwyczaiłem się już do nich, nie sprawiają mi one kłopotu w lekturze i pozostanę przy opinii, że ostatecznie naprawdę bardzo dobrze pasują do tej historii i wizji Bendisa. Gaydos nie jest jednak jedynym artystą, który w tym tomie mógł popisać się swoimi umiejętnościami. Również David Mack, który do tej pory tworzył okładki serii, dostał większe zadanie. Na łamach serii pojawia się pamiętnik zaginionej dziewczyny, który składa się z przeróżnych kolaży i to one zdobią kolejne okładki numerów jak i wnętrza zeszytów. Je wszystkie znaleźć też można pod koniec albumu, gdzie zostały zebrane wraz z małym opisem Bendisa. 

Scenarzysta ten w całym tomie ponownie udowadnia, że potrafi pisać świetne dialogi i to nie tylko gdy mowa o przesłuchaniach Jessici, ale chyba najlepiej widać to w trakcie jej randki z Langiem, gdy dwójka nieznanych sobie wcześniej osób stara się wypaść równie dobrze, co naturalnie. 

Kto przekonał się do Jessici Jones w pierwszym tomie, z pewnością sięgnie po kolejny i nie zawiedzie się tym co w nim znajdzie. Komu coś przeszkadzało, powinien spróbować jeszcze raz, bo dla mnie historia była odrobinę ciekawsza niż wcześniej, a więcej humoru w dalszej części tomu z pewnością serii nie zaszkodziło. A kto nie czytał jeszcze przygód Jessici, niech szybko to nadrobi, ten tom nie jest aż tak złym miejscem na start swojej przygody z tą postacią. 

Rodzyn
 
Jessica Jones - Aliast, Tom 2
Scenariusz: Brian Michael Bendis
Rysunki: Michael Gaydos, Mark Bagley
Kolor: Matt Hollingsworth
Okładka: David Mack
Wydawnictwo: Mucha Comics
Tłumaczenie: Marek Starosta
Liczba stron: 152
Format: 170x260 mm
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Data wydania: październik 2016
Sugerowana cena detaliczna: 59,90zł


Dziękujemy wydawnictwu Mucha Comics za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

Recenzje powiązanych komiksów:

Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.