Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja komiksu - Superior Spider-Man: Zło Konieczne - Dominik Nowicki

W zeszłym tygodniu do polskich sklepów trafił już piąty tom spod szyldu Superior Spider-Man. Jak tym razem radzi sobie Doctor Octopus w ciele Petera Parkera?


Swego czasu psioczyłem sporo na Superiora. I gdzieś tam odkładając już na bok animozje wynikające z decyzji wrzucenia Octaviusa w skórę Parkera, dodając do tego upływ czasu, patrzę już na cały ten run z innej perspektywy. Powtarzając sobie lekturę Zła koniecznego po raz kolejny widzę zalety jak i wady całego Superior Spider-Mana.

Jakby nie patrzeć, trzeba przyznać, że Dan Slott dostał wolną rękę przy Spider-Manie i rzeczywiście miał jaja, aby wprowadzić konkretne zmiany. Zresztą cały ongoing jest dobrym przykładem rozwoju postaci i nie inaczej jest w tomie wydanym ostatnio w Polsce. Scenarzysta stara się wycisnąć jak najwięcej z Octaviusa w obecnej sytuacji i mu się to udaje. Slott nie staje w miejscu i posuwa fabułę, jak i pajęczy świat, do przodu, nie zapominając także o głównym bohaterze. I naprawdę doceniam właśnie z perspektywy czasu sam pomysł, który wbrew pozorom się broni (szczególnie jak czyta się Zło konieczne, znając zakończenie serii). Zresztą ten tom jest ważny nie tylko w kontekście całego Superiora, ale kładzie także podwaliny pod wątki, które do tej pory przewijają się przez komiksy Domy Pomysłów.

Niestety o ile mogę gratulować, że w odróżnieniu od większości komiksów Marvela, Superior rzeczywiście rozwija tytułowego bohatera i zmienia świat wokół niego, tak niestety muszę przyznać, że ma sporo wad. Główną z nich jest sam fakt, że historia jest strasznie nijaka. Nie da się ukryć, że pojawienie się Spider-Mana 2099 wynika głównie z oczekiwań fanów (swego czasu typowano, że to właśnie on będzie tytułowym Superior Spider-Manem). Sama zaś historia jest tylko pretekstem, aby osadzić go w teraźniejszości (jeżeli Egmont zdecyduje się na wydawanie Spider-Man 2099 w Polsce, to jest to nieobowiązkowy prolog tej serii). Ale na tym nie kończą się problemy. Intryga, w której O’Hara przybył, aby uratować swoją linię czasową jest niezwykle nudna. Kurczę, przez cały ten tom dzieją się istotne rzeczy, ale Slott zapomina o najważniejszym – aby zaciekawić czytelnika. Nie inaczej jest także w drugiej części wydania, gdzie Parker musi się zmierzyć z obroną doktoratu. Tak, dzieją się w tych dwóch numerach ważne rzeczy, ale jest to tak przeciętna historia, że chyba bardziej się nie da.

I to jest tak naprawdę największy problem tego tomu, jak i zresztą większości numerów całej serii. Mimo kontrowersji i sporego rozwoju postaci, to tak naprawdę strasznie bezpłciowy komiks. Nie mam już problemu z tym, że Otto podszywa się pod Spider-Mana, nie ma problemu z różnymi głupotami scenariuszowymi, które są wymagane, aby za szybko nie zdemaskowano prawdy, moim problemem jest to, że nie potrafię się zaangażować w opowiadaną przez Slotta historię (to udało mu się dopiero pod koniec ostatniego tomu, który jest jeszcze przed nami).

Nie pomagają w tym wszystkim rysunki. Prace Stegmana nawet mi się podobały w Scarlet Spider, niestety teraz widzę, że tam broniły się dzięki temu, że sam komiks był niezwykle wciągający, przez co nie zwracałem aż takiej uwagi na oprawę graficzną. W Superiorze niestety przeszkadzają. Lepiej sprawa ma się w przypadku Giuseppe Camuncoliego. To też nie są jakieś wybitne prace, ale mają jeden plus. Niezwykle podoba mi się to, jak artysta pokazuje Ottona w skórze Parkera. Kiedy do głosu dochodzi ta bardziej złowieszcza strona Octaviusa, od razu przekłada się to na wyraz twarzy postaci i tworzy fajny efekt. 

Dla kogo jest zatem Zło Konieczne? Dla osób, które czytały poprzednie tomy. Tak naprawdę nie wiem, czy mógłbym polecić ten komiks komukolwiek innemu. No, może jako prolog do Spider-Man 2099, jeśli Egmont postanowi go wydać. A tak? To po prostu kolejny tom tego samego. Więc jeżeli wyrobiliście już sobie opinie o Superiorze, Zło konieczne jej nie zmieni.


Dominik Nowicki
 

Superior Spider-Man: Zło Konieczne
Scenariusz: Dan Slott
Rysunki: Ryan Stegman, Giuseppe Camuncoli
Wydawnictwo: Egmont
Tłumaczenie: Piotr Cholewa
Liczba stron: 108
Format: 167x255 mm
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Papier: kredowy
Data wydania: wrzesień 2016
Sugerowana cena detaliczna: 39,90 zł

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

Recenzje powiązanych komiksów:


Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.