Avalon » Publicystyka » Artykuł

Magia za okładką - Clint Langley

Okładka może zadecydować o sukcesie lub porażce tytułu, który sygnuje. Są artyści, którzy specjalizują się w tworzeniu dopieszczonych arcydzieł, obok których nie można przejść obojętnie. Jednym z nich jest Clint Langley, którego prace mieliśmy okazję poznać w miniserii Annihilation: Conquest - Wraith, a nie tak dawno przy okazji premiery okładki do pierwszego numeru Guardians of the Galaxy. Serwis IGN był tak zachwycony talentem Langleya, że poprosił go o podzielenie się magią, którą zaprzęga podczas pracy nad swoimi pracami. W tym artykule artysta pozwoli Czytelnikom zajrzeć za kulisy podczas jego prac nad okładką do Wraith #2 oraz pierwszą okładką Strażników Galaktyki.
Wraith #2

Clint Langley sam zdecydował się podzielić wrażeniami z pracy nad drugą okładką do miniserii Wraitha. Był on zachwycony rysunkami koncepcyjnymi wykonanymi przez Marko Djurdjevica, uważa, że już one same nadają się na okładkę.

clintlangley_1_resize.jpg

Przygotowania
Nie ma utartych zasad podczas tworzenia takich obrazów. Każde nowe zlecenie stawia artystę przed nowymi wyzwaniami, dlatego kreatywność jest tak istotna. Należy pójść w kierunku, który podpowiada intuicja, a wtedy fani na pewno nie odnajdą w pracy fałszu.

Pierwszym krokiem było narysowanie kilku szkiców różniących się dynamiką i kątami ujęcia. Redaktor Bill Rosemann wybrał szkic, który posłużył za bazę ostatecznej wersji okładki.
Od kiedy zaczął pracować w Photoshopie, Langley mniej uwagi poświęca szkicom i woli od razu przystąpić do obróbki. Wcześniej rysował ogromne, pełne szczegółów szkice, co później odbierało renderowaniu kreatywność. Teraz na karteczkach wielkości karty kredytowej Langley szkicuje długopisem - dzięki temu wykonuje więcej wstępnych szkiców i może wybierać z większej puli kompozycji podczas poszukiwania ostatecznego wzorca.

clintlangley_2_resize.jpg

Krok pierwszy
Najpierw zawsze powstaje tło. Langley stara się puścić wodze fantazji i zatopić się całkowicie w klimacie, środowisku i kolorystyce. Wraz z powstawaniem tła, dodaje szczegóły, takie jak pomnik czy latający samochód. Zaczynanie pracy od tła szybko likwiduje pustkę obszaru roboczego, pozwala rozgrzać się przed umieszczeniem na wirtualnym płótnie bohatera.
Następnie, artysta dodaje do kompozycji uprzednio zatwierdzony szkic bohatera, jako osobną półprzezroczystą warstwę - tak, aby tło za nim nadal było widoczne. Umieszcza go tam, gdzie uważa, że powinna znajdować się jego głowa, pamiętając o martwej strefie przeznaczonej na logo tytułu. Wraz z postępem prac często to wszystko idzie w cholerę, ale od czegoś trzeba zacząć.

clintlangley_3_resize.jpg

Krok drugi i trzeci
Kiedy wszystko powyższe jest już na swoim miejscu, nadchodzi czas na nałożenie aerografem czerni. Langley podchodzi do tego jak do malowania olejnego - najpierw definiuje się większe obszary, by później wydobywać z ciemności szczegóły.

clintlangley_5_resize.jpg

Krok czwarty i piąty
Wraith zostaje uszczegółowiony poprzez kolory nałożone aerografem, odblaski i cień nałożony narzędziami Dodge i Burn. Na tym etapie zmieniono ułożenie nóg na "skaczące w kierunku obserwatora", zamiast "biegnących w kierunku obserwatora" z oryginalnego szkicu.
Efekt falowania został osiągnięty za pomocą filtra Plastic wrap, obrobionego aerografem. Należy pamiętać, aby używane filtry dopełniały styl artysty, a nie go przytłaczały.

clintlangley_4_resize.jpg

Wersja finalna
Biczowa broń Wraitha była ostatnią i chyba najważniejszą częścią. Artysta chciał, aby bicz przecinał całą kompozycję, dodając jej dodatkowego wymiaru. Na ostatecznej wersji znalazła się srebrna broń, chociaż teraz Langley ma wątpliwości, czy biały bicz nie byłby lepszy. Większość jego prac to rezultaty procesu prób i błędów, tak chyba być powinno.
Langleyowi trudno wybrać ulubioną z serii okładek o Wriathu, wszystkie są spójne i tworzą jedną całość. Skłania się ku ostatniej z serii, może dlatego, ze łączy elementy gotyckie ze szczyptą samurajskiego klimatu.

Guardians of the Galaxy #1

Na początku należy zaznaczyć, że ta okładka nie jest jeszcze w wersji finalnej. Langley nadal chce dopracować kolory.

clintlangley_6_resize.jpg

Drużyna
Okładka do GotG była o tyle inna od tych do miniserii Wraith, że kiedy tam mieliśmy jednego bohatera, tutaj należało umieścić ich aż sześcioro, a każdy miał przyciągać uwagę jednocześnie nie odwracając jej od Star-Lorda, który miał być centralną częścią kompozycji. Szkicowanie nie przyniosło żadnych zadawalających rezultatów, dlatego Langley przystąpił od razu do pracy z Photoshopem. Nie jest to idealny punkt wyjścia, ale artyście zdarzało się już wcześniej wykonywać zlecenia omijając etap szkicu.

Najpierw utworzono tło, podobnie jak to miało miejsce przy okazji okładek Wraitha. Z początku Langley stworzył futurystyczne niebo, z którego jednak z żalem musiał zrezygnować, bo odwracało uwagę od postaci i nadawało całości ponury klimat, który chociaż pasował do Wraitha, do tej serii nie był pożądany.

clintlangley_7_resize.jpg

Langley chciał uzyskać efekt głębi i wrażenia, że kompozycja wyskakuje z kadru. Kiedy ktoś mu kiedyś powiedział, że jego prace ranią oczy, wziął to za komplement. W tym momencie nie było jeszcze postaci, dlatego Artysta zabrał się za tworzenie każdego z osobna, mając na uwadze, gdzie chciałby każdą postać umieścić.

Star-Lord miał był głównym akcentem, dlatego Langley zaczął od niego. Początkowo, biegł w kierunku obserwatora strzelając i chociaż wyglądało to dobrze, to pozostawał problem zmieszczenia pozostałych postaci. Problem został rozwiązany, zmieniając pozę Star-Lorda na skaczącą, co jednocześnie zmieniło dynamikę ujęcia. Otworzyło to dolne rejony kadru, pozwalając na umieszczenie Draxa i Rocketa, nadal pozostawiając dość miejsca dla Adama, Quasar i Gamory.

clintlangley_8_resize.jpg

Kiedy postaci były już gotowe, Langley przeniósł je do kompozycji, bawiąc się ich rozmieszczeniem, aż do osiągnięcia właściwego efektu. Ostatnim etapem było dodanie efektów specjalnych, takich jak wybuchy wylotowe z luf, połyskujące łuski i emanacja mocy Adama Warlocka - wszystko to dołożyło do dynamiki i "kozackości" ujęcia.

Pozostało jeszcze kilka drobnych poprawek, ale nawet już teraz całość prezentuje się imponująco.


Źródło: IGN.com
Tłumaczenie: Hotaru
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.