Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja komiksu - Captain Marvel vol. 1 Rise of Alpha Flight - Rodzyn

Nim nastały czasy Civil War II i losy całego uniwersum Marvela znalazły się ponownie w rękach Briana Michaela Bendisa, Carol Danvers rozpoczęła nowy rozdział w swoim życiu jako dowódca nowej kosmicznej drużyny. Nic nie zapowiadało tego, co spotka ją niewiele później i warto przyjrzeć się bliżej tej historii. 



Kelly Sue DeConnick tworzyła przygody Carol Danvers praktycznie nieprzerwanie od 2012 roku. To ona konsekwentnie tworzyła jej nowy wizerunek jako Captain Marvel, zdobywając przy tym oddaną grupę fanów znaną jako Carol Corps i wprowadzając bohaterkę do pierwszego szeregu superbohaterów Marvela. W 2014 Carol doczekała się kolejnej #1 na okładce i wtedy też zacząłem swoją przygodę z tą postacią. Seria, choć zawierała ciekawe elementy, nie była jednak na tyle interesująca w porównaniu z innymi tytułami, bym czytał ją aż do jej końca, który nastąpił wraz z historią Secret Wars. 

Nie potrzeba było długo czekać na kolejną odsłonę przygód Captain Marvel, gdyż powróciła ona zaraz potem w nowej serii, tym razem jednak już bez Kelly Sue na pokładzie. Jej tworzenia podjęły się dwie scenarzystki serialu o przygodach Agentki Carter, czyli Tara Butters i Michele Fazekas. To jednak Kris Anka, który stał się rysownikiem tej nowej serii, był tym, co przekonało mnie do sięgnięcia po nią. 

Carol zdobywając swoją coraz ważniejszą pozycję w świecie Marvela, tym razem zostaje wyznaczona do bycia pierwszą linią obrony Ziemi w razie ataku spoza planety. Po rozwiązaniu organizacji SWORD, do której wcześniej należało to zadanie, na jej miejsce stworzono nowy rozbudowany projekt Alpha Flight, na którego czele staje właśnie Captain Marvel. Nie zrezygnowano przy tym z jego oryginalnych członków i tak dzięki temu na łamach komiksu możemy śledzić też losy Aurory, Pucka i Sasquatcha. Swoją rolę ma tu też do odegrania Abigail Brand, była dowódca SWORD, teraz już jednak jako pomocnik Carol, co nie do końca ją cieszy. 

Danvers w nowej roli nie będzie łatwo się odnaleźć, gdyż przede wszystkim jest ona żołnierzem i widzi siebie jako uczestnika wszelkich bitew i akcji, a nie osobę spokojnie kierującą wszystkim z oddali. Jej temperament nie okaże się też pomocny gdy przyjdzie jej zająć się dyplomacją, a to spory zakres jej nowych obowiązków. Z pewnością nie jest to dla niej łatwe zadanie, a problemy będą pojawiać się już od samego początku na każdym kroku. Carol nie podda się jednak tak łatwo i da z siebie wszystko, by sprostać wyznaczonemu zadaniu i ochronić Ziemię, przezwyciężając przy tym swoje słabości, a nawet wykorzystując je do osiągnięcia sukcesu. 

Wybór Alpha Flight na jej nowych towarzyszy to świetny pomysł. Drużyna ta od jakiegoś czasu nie miała swojego stałego miejsca w Uniwersum Marvela, a jej członkowie też na długo nigdzie nie gościli. Każdy z nich dodaje czegoś od siebie do zespołu, widać też wyraźnie, że wiele już razem przeszli. Szczególnie Puck staje się dla Carol sporym wsparciem gdy zaczyna ona wątpić w swoje umiejętności. Alpha Flight w nowej odsłonie to także szereg agentów, naukowców i żołnierzy pochodzących nie tylko z Ziemi, którzy stacjonują na kosmicznej bazie orbitującej wokół tej planety. Do tak obszernego zespołu udaje się przedostać osobie, która sabotować będzie poczynania całej stacji w zetknięciu z nowym zagrożeniem, a znalezienie tego kreta nie będzie aż takie proste. 

Alpha Flight z Carol na czele zmierzyć się będzie musiał z kosmicznym statkiem widmo, który kryć będzie nie jedną tajemnicę. Niektóre będą miały bezpośredni związek z Danvers, której symbol pojawi się na pokładzie obcego pojazdu. W międzyczasie Captain Marvel wejdzie również w konflikt z jedną z delegacji dyplomatycznych, gdzie uaktywni się też Abigail Brand. Nie jest ona zadowolona z tego, że to Carol, która nie posiada zbyt wielkiego doświadczenia, została wyznaczona do dowodzenia tym projektem. Obie mają różne poglądy na wiele spraw, do spięć dojdzie również w sprawie odszukania kreta wśród załogi. 

Muszę przyznać, że obie scenarzystki spisały się naprawdę dobrze. Przygody Agentki Carter sugerowały, że lepiej wychodzi im pisanie relacji między postaciami niż budowanie większej intrygi, jednak tutaj udało im się zbudować interesującą i czasem zaskakującą historię, nawet jeżeli wykorzystywała do tego dość proste środki. Na pewno wspomniane już relacje są tutaj sporym plusem, niezależnie od tego, czy dotyczą głównej drużyny czy też pobocznych postaci. Fazekas i Butters tworzą historię, która wprowadza nas w trochę nowy świat, kóry jest czymś nowym w świecie Marvela. Udało im się połączyć ciekawe elementy istniejące już w uniwersum i zbudować z nich koncept, który ma spory potencjał na kolejne opowieści. I tutaj, niestety, pojawia się spory problem. 

Mimo swoich zalet, tom ten ma jedną wadę, która tak naprawdę nie zależy od jego twórców. Chodzi o to, że już od kolejnego tomu historia zostaje włączona w wydarzenia Civil War II. Brian Michael Bendis umieścił Carol w ich centrum, jako przedstawiciela jednej ze stron konfliktu i to akurat tę, która jest przedstawiana w gorszym świetle. Nie ukrywam, że to jak jest ona tam przedstawiana, o czym można przeczytać na naszej stronie w kilku tekstach autorstwa Dartha, nie do końca odzwierciedla to, jak była ona do tej pory prowadzona, chociażby w recenzowanym przeze mnie tomie. Niestety, Carol stała się ofiarą słabego planu na dalszy rozwój uniwersum, który zawodzi prawie na każdym kroku. To właśnie konsekwencje tych wydarzeń staną się podstawą dalszych przygód Carol, a nie jej zmagania w roli dowódcy Alpha Flight, a przynajmniej jedynie takie otrzymaliśmy do tej pory zapowiedzi. 

Wszystko to związane jest też z tym, że na pierwszym tomie skończyła się przygoda duetu Fazekas/Butters z pisaniem losów Captain Marvel. Kolejne numery będące tie-inami do Civil War II są już autorstwa Christosa i Ruth Gage, a startująca później nowa seria Carol będzie miała na okładce nazwisko Margaret Stohl. Nie wiadomo, czy obie panie nie zgodziły się z wizją Marvela na tę postać, czy może od początku miały zająć się jedynie pierwszą historię. Szkoda jednak, że przez wydarzenie, które wielkiego potencjału nie ma, straciliśmy szansę na opowieść, która ten potencjał miała i nadała Carol sensowny cel i plan na rozwój. W obecnej sytuacji stała się ona jedynie odzwierciedleniem jednego z poglądów przedstawianych w CW II, który mocno spolaryzował publikę i będzie to miało też odzwierciedlenie w jej kolejnym komiksie. 

Rozwój tych wydarzeń jest równie przykry, gdy zdałem sobie sprawę, że Kris Anka był artystą, który idealnie pasował do nowych przygód Carol Danvers. Nie chodzi tu tylko o zmianę jej wizerunku w duchu ostatnich jej przedstawień, ale też o kreacje pozostałych postaci i przygód w kosmosie. Zaskakujące jest nawet to, że w tej serii starał się dużo bardziej niż wcześniej. Widać to wyraźnie, gdyż mimo iż go bardzo lubię, to dostrzegałem pewne niedopracowania w jego dotychczasowych pracach, chociażby przy Uncanny X-Men. Tutaj nie dostrzegłem wyraźnych niedoróbek i serię czytało się dużo płynniej. Oczywiście, Kris został z tytułem nawet po zmianie scenarzystów, ale to jedynie drobne pocieszenie. W kolejnej serii już go nie będzie, trafi zaś do nowych przygód Star-Lorda, które pisane przez Chipa Zdarsky'ego mogą stać się lepszą lekturą niż to było dotychczas i z pewnością na nie czekam. 

Ciężko mi jest podsumować tę recenzję. Zdecydowanie polecam tę historię, jest ona chyba najlepszym przedstawieniem Carol w ostatnich latach, konsekwencją jej drogi do pierwszego szeregu bohaterów Marvela i w pewnym sensie jej zwieńczeniem. Również graficznie to bardzo dobry album i dotychczas najlepsza praca Krisa. Nie mogę jej jednak polecić, jeżeli ktoś chciałby czegoś, co zatrzyma go przy sobie na dłużej. Historia ta jest świetnym wprowadzeniem, brak jednak jej naturalnego dalszego ciągu, który zostaje zastąpiony planem innego twórcy. Być może nie doczekalibyśmy się ciekawej kontynuacji, ale to co otrzymaliśmy po tym tomie jest zdecydowanie gorsze i krzywdzące dla postaci Carol Danvers. 

Recenzja na podstawie wydań zeszytowych. 


Rodzyn
Captain Marvel vol. 1 Rise of Alpha Flight 
Scenariusz: Tara Butters, Michele Fazekas
Rysunki: Kris Anka 
Okładka: Kris Anka
Zawiera: Captain Marvel vol. 9 #1-5 
Liczba stron: 112
Data wydania: 20.07.2016
Cena: 15,99 $ 



Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.