Avalon » Publicystyka » Artykuł

Reakcja Atomowa #8 - Daredevil vol. 5 #11




Daredevil vol. 5 #11 - "Dark Art", part 2
Scenariusz: Charles Soule
Rysunki: Ron Garney
Kolory: Matt Milla

Po raz pierwszy piszę Reakcję Atomową na temat serii, której nie czytam. Mam więc do czynienia z numerem ze środka, drugą częścią historii, jedenastym zeszytem od początku runu. Nie mam kontekstu, mam tylko te dwadzieścia parę stron historyjki obrazkowej. 

I wiecie co? To jest fajny komiks. 

Jeśli zatrzymaliście się na waidowej wersji Śmiałka, czy może nawet jeszcze wcześniej, krótkie przypomnienie – dwie najważniejsze rzeczy odróżniające run Soule'a od poprzednich są następujące: sekretna tożsamość Matta Murdocka znowu jest sekretna. Nie "on zaprzecza, ale wszyscy wiedzą", nie "a w gazetach pisali" – poza Foggym i może paroma innymi najbliższymi Mattowi osobami nikt nie wie, że niewidomego prawnika coś łączy z obrońcą Hell's Kitchen. Jak do tego doszło? Na razie nie wiadomo, ale żadne wyjaśnienie poza nadnaturalnym raczej nie miałoby sensu. Druga różnica – Matt, który zawsze był obrońcą, pracuje teraz w nowojorskiej prokuraturze. 

To ma spore znaczenie – z jednej strony wpływa na charakter postaci, z obrońcy zmienia w agresora, przynajmniej na sali sądowej. Z drugiej – Matt nie jest teraz niezależny, nie może przyjmować spraw według własnego widzimisię. Musi robić, co mu każą. Warto też nadmienić, że Charles Soule jest prawnikiem, więc pisząc Daredevila może w jakimś stopniu korzystać z własnego doświadczenia. 

Czas na konkrety. Historia "Dark Art" dotyczy zbrodniarza-artysty, który zostawił na ścianie pewnego nowojorskiego lokalu mural namalowany krwią ponad stu zaginionych osób. Sprawa ta dotyka Matta na obu płaszczyznach jego życia – jako Daredevil będzie musiał powstrzymać złoczyńcę, jako adwokat – zaciągnąć do sądu właściciela owego lokalu, próbującego zarabiać na wpuszczaniu ludzi, by mogli za opłatą oglądać krwawe dzieło sztuki. Do tych dwóch wątków Soule dodaje sceny, które – jak mniemam – rozwijają wątki wprowadzone wcześniej, takie jak napięte stosunki Matta z Foggym czy jego kiepską sytuację w nowej pracy. 

Spośród wszystkich wątków, ten superbohaterski dostaje najmniej miejsca. Matt występuje w kostiumie tylko na trzech ostatnich stronach. Zamiast tego mamy sceny, które całkiem nieźle budują atmosferę tajemnicy, a do pewnego stopnia i grozy, dookoła zbrodniarza-artysty; krótkie i treściwe przedstawienie wątpliwości Matta dotyczących jego nowej fuchy; pozbawioną ciepła, niezręczną rozmowę z Foggym; a także, last but not least, krótki rys charakterologiczny mieszkańców Nowego Jorku w postaci portretu oślizgłego właściciela lokalu, próbującego zarobić na makabrycznym malowidle. Wszystko razem tworzy ciekawą mieszankę – w sumie niewiele tu Matta, ale jestem na tyle zaintrygowany, by rozważać nadrobienie serii. Nastrój byłby dość ciężki, gdyby nie spora dawka humoru – czarnego, zgorzkniałego, ale jednak humoru. Portret Nowego Jorku, nowa sytuacja Matta – to wszystko jest interesujące. 

Oczywiście, to jest wrażenie wyniesione z lektury pojedynczego zeszytu, w oderwaniu od całej serii. Ale nie mogę udawać, że Daredevil jest mi całkiem obcy. A że trochę go znam, to pojawiają się dodatkowe pytania i wątpliwości. Największa wiążę się z kwestią tajnej tożsamości Matta. Z tego, co się zorientowałem, od początku serii autor robi z tego wielką tajemnicę. Szczerze mówiąc wątpię, czy będzie w stanie rozwiązać tę zagadkę w satysfakcjonujący sposób. Poza tym jakoś nieprzyjemnie kojarzy mi się to z zabiegami, które zastosowano wobec Spider-Mana po "One More Day". Kolejnym, jeszcze bardziej subiektywnym zastrzeżeniem jest kierunek, w jakim zmierza historia "Dark Art" – jak sugeruje okładka następnego numeru, autor zamierza wplątać w wydarzenia Inhumans, za którymi nie przepadam. Co w sumie nie powinno dziwić – Soule jest od paru lat głównym scenarzystą wszystkiego, co wiążę się z Inhumans, a przecież wiadomo, że autorzy lubią co jakiś czas wrzucać wszystkie swoje zabawki do jednego wiaderka. To zresztą prowadzi mnie do podejrzeń, że i wyjaśnienie tego, jak świat zapomniał, że Matt jest Daredevilem, okaże się Inhumanokształtne… 

Pora na parę słów o szacie graficznej. Rysunki Garneya są porządne, sprawnie ilustrują akcję. Raz na jakiś czas trafia się wyjątkowo udane zbliżenie – kadr ukazujący jakiś szczegół, "kamera" umieszczona bliżej twarzy postaci – akcentujące wymowę danej sceny. Poza tym o Garneyu nie potrafię napisać nic ponad tradycyjne de gustibus – kogoś ten styl przekona, kogoś nie. Ciekawsze są kolory Milli – to one nadają rysunkom specyficznego, nieco odrealnionego klimatu. Niektóre sceny – przede wszystkim te z Mattem – mają ograniczoną paletę barw, w skrajnych wypadkach jest to niemalże sprowadzone do trzech barw – czerni, bieli i akcentu kolorystycznego. Zazwyczaj jakiejś plamy czerwieni związanej z Mattem – czy będzie to jego laska, czy czerwone elementy nowego kostiumu. Początkowo założyłem, że ma to nawiązywać do tego, jak Matt postrzega świat, potem jednak zwróciłem uwagę, że te – nazwijmy to "czarno-białymi wtrętami" – pojawiają się również w scenach bez Matta. Szczerze mówiąc chyba wolałbym, gdyby było to bezpośrednio związane z Mattem. A ponieważ tak nie jest, pozostałem z jakimś takim wrażeniem niekonsekwencji. 
Wracając na moment do Garneya – tak, jak nie jestem przekonany do nowego kostiumu Matta (Blindspota zresztą też nie, choć musiałem go wyguglać, by się upewnić – nie pojawia się w tym zeszycie), tak złowrogi artysta robi odpowiednie, niepokojąco dziwne wrażenie. 

Tytułem podsumowania: lektura pozostawiła mnie z wieloma wątpliwościami, ale są to wątpliwości dotyczące całej serii – wątpliwości, których być może w ogóle bym nie miał, gdybym tę serię na bieżąco czytał. Natomiast jako pojedynczy zeszyt Daredevil #11 sprawdza się znakomicie – nie tylko miałem satysfakcję z lektury, ale i poważnie myślę o nadrobieniu całej serii. Trudno oczekiwać więcej.

Krzysiek "Krzycer" Ceran

Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.