Avalon » Publicystyka » Artykuł

Reakcja Atomowa #7 - Spider-Man vol. 2 #7

Mam teorię, że dla Marvela pisze dwóch Brianów Michaelów Bendisów. No bo jak inaczej wytłumaczyć, że jeden scenarzysta pisze zarówno Civil War II jak i Spider-Man vol. 2? O tym dlaczego sięgnąć po przygody Milesa Moralesa, piszę w recenzji najnowszego numeru jego solowej serii.



Spider-Man vol. 2 #7
Scenariusz: Brian Michael Bendis
Rysunki: Nico Leon
Okładka: Sara Pichelli
Kolory: Marte Garcia

Brian Michael Bendis. Świetny scenarzysta. Szkoda, że ostatnio zalicza więcej wpadek niż porządnych komiksów. Nie mniej jest jedna pozycja w której zawsze trzyma poziom – Ultimate Spider-Man. Teraz pewnie powiedzie: "Ale Undercik, Ultimate Spider-Mana już nie ma". No rzeczywiście, nie ma, ale jest jego duchowy spadkobierca. Co ja bredzę spadkobierca. Po prostu skasowali Ultimate, a Miles musieli gdzieś upchnąć, więc ucięli mu tylko przymiotnik. 

Zastanawia mnie jakim cudem jeden scenarzysta może jednocześnie tworzyć komiks strasznie przeciętny jakim jest Civil War II, a jednocześnie, w tym samym czasie, dostarczać komiks perełkę… która jest częścią Civil War II. Tak, Spider-Man vol. 2 #7 jest świetnym numerem. O dziwo, pomieścił też naprawdę wiele rzeczy jak na jeden zeszyt tej serii. Nie mniej to jedyny wyjątek, cała resztą jest wypełniona standardowymi elementami z których znany jest Bendis. Ale może po kolei.

Dla osób nie w temacie dam małe wprowadzenie – Milesowi ostatnio spadły wyniki w szkole przez to, że bawi się w superbohatera. No więc jego babcia która twierdzi, że to wszystko przez narkotyki wynajęła prywatnego detektywa. Teraz mały quiz: Pisze to Bendis, kto jest detektywem?
Czas start
3…
2…
1…
Brawo! Tak to Jessica Jones. 

Żeby nie było – nie uważam tego za wadę. Uwielbiam kiedy scenarzyści korzystają z dobrodziejstw wspólnego uniwersum. To zresztą największa zaleta Marvela. Oczywiście wiadomo, że jak to Bendis – lubi korzystać z postaci które stworzył lub tych które uwielbia. Tutaj wypada to naturalnie i wprowadza ciekawe możliwości na przyszłość. Plus zawsze fajnie poczytać o Jones którą lubię. 

To jednak na razie tylko wątek poboczny. Głównym trzonem numeru jest rozterka Milesa na temat tego czy dołączyć do jatki między bohaterami. To niezwykle mnie zaskoczyło. Spodziewałem się ciągnięcia sprawy – czy po dobrej stronie stoję/którą mam wybrać – a tutaj Bendis zszokował. Ponieważ… to jak najbardziej naturalna postawa która powinien zaprezentować superbohater. Civil War II kręci się wokół wybujałego problemu i fajnie, że w końcu ktoś jasno wyłożył co jest większym problemem – sam konflikt, a nie to czego dotyczy. Sprawdzałem - to naprawdę napisał Bendis. I nie martwcie się, nie zaspoilerowałem wam jakoś strasznie tego numeru. Ponieważ nie liczy się tutaj to nad czym Spider-Man się zastanawia, tylko jak to robi. 

Szczególnie, że jak już mówiłem – to standardowy Bendis. Dialogi są tutaj wspaniałe, a interakcje wypadają najnaturalniej jak tylko mogą. Dodatkowo scenarzysta tak pisze komiks, że bez problemu można "wejść w głowę" Milesa i się z nim utożsamić. Może w tym tkwi sukces Bendisa w Spider-Manie? Nie jakieś wybujałe historie a po prostu skupienie się na postaci i jej interakcjach z otoczeniem. A do tego scenarzysta zdążył z humorem nawiązać do pierwszych spoilerów odnośnie Civil War II i wepchnąć w usta jednej z postaci meta komentarz na temat tworzenia historii.

Kurczę, to nie jest jakiś przełomowy komiks. Nie ma niewiadomo jakich zwrotów akcji. Nie ma jakichś fajerwerków. Ale na co to komu? To rewelacyjny komiks. Czyta się go z ogromną przyjemnością i naturalnością. I tylko żal, że na kolejny numer trzeba czekać aż dwa tygodnie. Przed lekturą zastanawiałem się, czy Civil War II przypadkiem nie pogrąży tego komiksu. Szczególnie, że poprzedni numer miał drobne przesłanki które to sugerowały. To jednak ten z tie-inów, który wykorzystuje bycie częścią eventu na swoją korzyść, a nie jako kolejną przeszkodę dla scenarzysty w opowiadaniu tego, co zaplanował.

Jeżeli miałbym się czegoś przyczepić to jedynie rysunków, które są całkiem udane, ale nie umywają się do tego co w tej serii robi Sara Pichelli. Szkoda, że utalentowaną artystkę w Spider-Manie zobaczymy najwcześniej w grudniu. No i nie zrozumcie mnie źle – prace Nico Leona nie są złe. Wypadają bardzo przyjemnie. Mimo to odczuwalna jest zmiana rysownika.

Czy zatem warto sięgać po Spider-Man vol. 2 #7? Jak najbardziej. Szczególnie, że można go przeczytać, nie tracąc za wiele bez lektury poprzednich numerów. Jeżeli jednak chcecie mieć jakiś krótki wstęp – wystarczy wam #6, który jest początkiem tie-inu do Civil War II, aczkolwiek warto sięgnąć także po pierwsze numery serii. Lecz nie dlatego, że są wymagane do zrozumienia co tu się w ogóle dzieje. To po prostu dobry i przyjemny komiks.



Dominik "Undercik" Nowicki



   






Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.