Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja komiksu - Vision TP vol. 1 Little Worse Than a Man - Rodzyn

Vision to postać, która w swej bogatej historii wielokrotnie miała wpływ na losy uniwersum Marvela. Jednak nigdy jeszcze nie miał szansy wykazać się w swojej solowej serii. Zmiana ta nastąpiła wraz z All-New, All-Different Marvel, a historia którą otrzymaliśmy zaskoczyła wszystkich. 



Dzięki swojemu debiutowi w Avengers: Age of Ultron, Vision doczekał się swojej pierwszej solowej serii komiksowej. Miał przy tym na tyle duże szczęście, że trafił w ręce Toma Kinga, którego twórczość w DC zbierała bardzo pochlebne recenzje. Zarówno Grayson jak i Omega Men mogły pochwalić się oryginalnym podejściem do tematu, co dawało szanse na równie ciekawą intepretację postaci od Marvela. 

Punktem wyjścia dla serii jest chęć Visiona do stworzenia wokół siebie środowiska uznawanego powszechnie za normalne. Na swój własny sposób i także na swoje podbieństwo tworzy żonę Virginię i dwójkę nastoletnich dzieci, Vina i Viv. Razem wprowadzają się na przedmieścia, Vison znajduje pracę jako doradca w Waszyngtonie, a dzieci trafiają do lokalnej szkoły - wszystko to, by poczuć się jak prawdziwa część społeczeństwa. Jego założenia i plany muszą się jednak zmierzyć z dość brutalną rzeczywistością, gdyż zarówno świat nie jest do końca przygotowany na taką rodzinę, jak i oni sami nie są w stanie w pełni zrozumieć tego świata. 

Vision jest tutaj postacią, która nie potrafi zapanować nad tym, co dzieje się za jego plecami i nie zakłada, że jego historia może mieć wpływ również na jego najbliższych. Jego działania od poczatku są kwestionowane przez innych superbohaterów, którzy mimo łączących ich więzi, boją się konsekwencji kolejnych czynów androida. Stworzona przez niego rodzina jest dla nich niezrozumiałym odruchem, wręcz zachcianką. Vision stara się jednak sprawić, że będzie miał to, na co nie może pozwolić sobie większość superbohaterów i w ostateczności chronić swoją rodzinę tak, jak oni robiliby na jego miejscu. 

Zarówno jego żona jak i dzieci nie są tutaj zwykłymi statystami. Od początku widać, że Virginia nie czuje się najlepiej w swojej skórze. Jej osobowość została stworzona w oparciu o fale mózgowe Visona i Scarlet Witch, która ofiarowała mu je jako prezent lata wcześniej. Niespodziewany atak Grim Reapera na jej dom będzie miał dodatkowy, ogromny wpływ na jej psychikę, a ochrona rodziny stanie się jej głównym priorytetem. Również Vin i Viv mają tu swoje rozterki, a bycie nastolatkiem z pewnością nie pomaga w zrozumieniu otaczającego ich świata. Szkolne życie i interakcje z ludzkimi równiesnikami przysporzą im obu wiele emocji, i to nie zawsze samych złych. W tle tego wszystkiego swoją rolę ma też do odegrania Agatha Harkness, dawna nauczycielka Scarlet Witch. Jej działania będą miały konsekwencja dla tego, jak reszta bohaterów postrzega poczynania Visona i ich możliwe konsekwencje. 

Scnariusz Toma Kinga często porównywany jest do dokonań Alana Moore'a przy Watchmen. Było już tak przy Omega Men, gdy stosował klasyczny dziewięciopanelowy układ stron, jest i teraz, gdy postaci o bogatej historii dodaje nową twarz i stara się nakreślić jej rozwój w nowej rzeczywistości. Wpływy z pewnością są widoczne, jednak praca Kinga broni się sama i nie potrzebuje do tego łatki "współczesnych Watchmen". King tworzy rozbudowaną, klimatyczną historię, która mimo iż dotyczy androidów, to pełna jest emocji, których brak w innych superbohaterskich seriach. Napięcie, jakie czuć przy narracji w niektórych numerach jest zaskakujące, kolejne dymki i kadry czyta się i ogląda z narastającą fascynacją. Wszystko to tworzy opowieść, która czerpiąc z różnych gatunków staje się wyjątkową na tle innych współczesnych komiksów. 

Ponadto cieszy mnie, że rysunkami w tej serii zajął się Gabriel Hernandez Walta. Pierwszy raz miałem z nimi kontakt w Astonishing X-Men pisanych przez Majorie Liu i choć sama historia miała wtedy swoje wzloty i upadki, to rysunki dodawały jej klimatu, który mocno zaznaczał przyziemność tych historii, czego nadal brakuje mi w większości serii o mutantach. Podobnie było w serii o Magneto, nad którą pracował od jej początku, nie inaczej jest też przy pierwszej solowej serii Visiona. Dzięki niemu w rysunkach czuć wspomnianą przyziemność, jednocześnie wychwytując płynący z nich niepokój, którego na nieszczęście dla rodziny Visiona nie brak w tej serii. 

"Little Worse Than a Man" to dopiero połowa historii, jaką ma nam do zaoferowania Tom King i na żadnym jej etapie nie czuć, by coś było tutaj zbędne. Wręcz przeciwnie, każdy element jest odpowiednio dopracowany, a każdy członek rodziny ma swój czas na pokazanie i rozwinięcie swojej osobowości. Wszystko powoli lecz konsekwetnie składa się na opowieść, którą nazwać można dramatem rodziny Visiona, jednak póki nie nadejdzie ostatni jej akt, dużo jeszcze się może zdarzyć. 

Bez wątpienia Vision to najlepsza seria, jaką na ten moment ma do zaoferowania Marvel, szkoda więc, że Tom King podpisał kontrakt na wyłączność z DC i po zakończeniu tej serii przyjdzie nam trochę poczekać nim napisze on równie ciekawą historię o innej postaci Marvela. Na nas czeka jeszcze jeden tom przygód androida i już nie mogę sie doczekać, jak skończy się ta opowieść. Wszystko wyjaśni się już w październiku i z pewnością w finale nie zabraknie emocji i napięcia, które towarzyszą serii od jej początków. 

5/5 

Recenzja na podstawie wydań zeszytowych. 

Rodzyn

Vision TP vol. 1 Little Worse Than a Man 
Scenariusz: Tom King 
Rysunki: Gabriel Hernandez Walta 
Okładka: Mike Del Mundo
Zawiera: Vision #1-6 
Liczba stron: 136
Data wydania: 29.06.2016
Cena: 17,99 $ 




Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.