Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja komiksu - Superior Spider-Man: Nie ma ucieczki - Radosław "Radziu" Szalek



Superior Spider-Man autorstwa Dana Slotta to jeden z najszybciej ukazujących się tytułów w ramach cyklu Marvel NOW od Egmontu. Czas szybko leci i przyszedł czas na czwarty już tom - Nie ma ucieczki. Dość dziwny zresztą, bo podzielony na dwie oddzielne części, każda po trzy zeszyty. Pierwsza, napisana wyjątkowo przez Christosa Gage’a, dotyczy konfliktu Pajęczaka ze Spider-Slayerem w więzieniu Raft. Druga natomiast opowiada o ataku na Shadowland (siedzibę Kingpina) i jego konsekwencjach. Cały czas w tle oczywiście widzimy Otto Octaviusa, próbującego żyć jako Parker. 

Szkoda tylko, że seria zaczęła już męczyć. Nie jestem pewien, czy po prostu po trzech (a w zasadzie dwóch, bo nie wliczamy pierwszego, który należał do Amazing Spider-Man) tomach wyczerpała się formuła czy zabrakło humoru, wynikającego z obecności "ducha prawdziwego Parkera". Niezależnie od powodu, ledwo doczytałem to wydanie zbiorcze do końca. Nie mogę powiedzieć jednak, że nie ma tu żadnych zalet. Największą z nich jest obecność pulpowych i kompletnie absurdalnych elementów, takich jak Pajęcze Patrole (pracownicy Spider-Mana), posiadane przez superbohatera mechy, czy powracające małe robociki. Jako fan dziwnych rzeczy, nie mogę nie docenić tego aspektu. Cieszy także fakt, że otoczenie Petera zaczyna w końcu na poważniej zauważać, że coś jest nie tak z ich bliską osobą. Nadal nie jest to na tyle silne, by można ich było nazwać inteligentnymi, ale lepsze to niż nic. 

Pozytywnym zaskoczeniem natomiast okazała się warstwa wizualna. Z przyjemnością podziwiałem dość realistyczne kadry Camuncoliego w pierwszych trzech zeszytach. W poprzednich recenzjach raczej niezbyt pochlebnie wypowiadałem się na temat Ramosa. Tym tomem jednak odkupił się w moich oczach i zmieniłem zdanie. Jego karykaturalne kadry idealnie pasowały do tego dziwacznego konfliktu z Kingpinem, Hobgoblinem i innymi, szczególnie w scenach walki. 

Pozwolę sobie powiedzieć jeszcze parę słów o tłumaczeniu, które nie jest zbyt wysokiej klasy w kilku momentach. Jak często można zauważyć na forach komiksowych i grupach facebookowych, najbardziej problematycznym aspektem jest translacja nazw własnych. I o ile staram się być wyrozumiały pod tym względem wobec specjalistów zajmujących się przekładem, to nie przeboleję arbitralnego wyboru, które nazwy tłumaczymy, które nie a które tłumaczymy w połowie. Powoduje to, że czytelnik dostaje mierną mieszankę, nawet na jednej stronie i takie kwiatki jak "Spider-Zabójca" (na obronę Oskara mogę powiedzieć, że to akurat jest zgodne z tłumaczeniem Piotra Cholewy w pierwszym tomie) w towarzystwie Pajęczego Patrolu i Spiderlingów. 

Mam mocno mieszane uczucia po lekturze „Nie ma ucieczki”. Z jednej strony nie wiem na czym polega różnica między tym tomem a poprzednimi, które dostarczały mi przedniej rozrywki, ale z drugiej było naprawdę dość nijako. Gdyby była to pierwsza część opowieści, nie poleciłbym jej nikomu. Natomiast jeśli czytałeś, drogi Czytelniku, poprzednie tomy, sprawdź i ten. Może to tylko moje jakieś subiektywne wrażenia a nie kwestia obiektywnej jakości tej historii? Czekam na Wasze opinie na forum i w komentarzach na Facebooku. 

Radosław "Radziu" Szalek
 

Superior Spider-Man: Nie ma ucieczki
Scenariusz: Dan Slott, Christos Gage
Rysunki: Giuseppe Camuncoli, Humberto Ramos
Wydawnictwo: Egmont
Tłumaczenie: Oskar Rogowski
Liczba stron: 132
Format: 167x255 mm
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Papier: kredowy
Data wydania: czerwiec 2016
Sugerowana cena detaliczna: 39,90 zł

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za udostępnienie egzemplarza do recenzji.


Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.