Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja komiksu - Doctor Strange vol. 1 The Way of the Weird HC - Rodzyn

Gdy za tworzenie nowych przygód najpopularniejszego maga Uniwersum Marvela zabiera się jednocześnie Jason Aaron i Chris Bachalo, to można być pewnym, że o tej serii będzie się dużo mówiło. Czy jednak w samych pozytywach? Sprawdźcie, czy tuż przed debiutem Doctora Strange'a na wielkich ekranach, warto zapoznać się z jego najnowszą komiksową serią. 



Stephen Strange długo czekał na swoją kolejną solową serię, a jego fani musieli zadowalać się do tego czasu paroma miniseriami i jego występami gościnnymi. Z najbardziej aktualnych można przytoczyć New Avengers Jonathana Hickmana, gdzie dane mi było po raz pierwszy śledzić regularnie jego przygody. Przeszedł tam wiele, jednak konsekwencje Secret Wars dużo z tamtych wydarzeń cofnęły. 

Kim jest więc Doctor Strange w wykonaniu Jasona Aarona? Na pierwszy rzut oka to ten sami mistrz magii, którego znamy z jego dotychczasowych występów, jednak w moim odczuciu scenarzysta pozwolił sobie na dodanie mu odrobiny więcej luzu - tak, magia dla Stephena jest tutaj sporą zabawą. Czy spowodowane jest to możliwym podobnym przedstawieniem tej postaci w nadchodzącej filmowej odsłonie, czy też jedynie interpretacją samego Aarona, przyjdzie nam się dopiero przekonać. Mnie pasuje takie podejście i dzięki temu mamy szansę zobaczyć kilka świetnych scen i interakcji Stephena z innymi ludźmi. 

Problem, z jakim przyjdzie się zmierzyć Strange'owi w tej serii, ujawnia się w pełni dopiero pod koniec tego tomu. Do tego czasu zauważa on jedynie wraz z innymi magami Uniwersum Marvela, że dzieje się coś złego z magią i przedziwne istoty chcą przez to przedostać się w najróżniejszy sposób do ich rzeczywistości.Wynikiem tego jest spotkanie przez Doctora Zelmy Stanton, której umysł zostaje zainfekowany przez stwory żywiące się jej umysłową energią, a głównie znajdującymi się tam sekretami. Kobieta jest bibliotekarką i wiele wskazuje na to, że po przygodzie jaką wspólnie odbyli w tym tomie (w towarzystwie Wonga, wieloletniego pomocnika Strange'a), wkrótce znów przyjdzie im połączyć siły i możliwe, że nie tylko w formie porządkowania książkowych zbiorów Stephena. Liczę, że stworzą relację podobną do Dawn i Silver Surfera czy też Tary Tam i Howarda z ich również obecnie wydawanych serii. 

Jeżeli chodzi o wspomnianego już głównego złego, to przewija się on na łamach serii przez wszystkie numery, lecz dopiero pod koniec staje twarzą w twarz ze Strange'em. Nazywa siebie Imperatorem a jego podwładni to Empirikul. Razem chcą zniszczyć całą magię we wszechświecie, zabijając po kolei władające nią istoty z różnych rzeczywistości. Więcej o nich na pewno napiszę w recenzji kolejnego tomu tej serii, gdzie wydaje mi się, że zakończy się ich potyczka ze Strange'em. Nie chcę bowiem teraz wyciągać pochopnych wniosków, gdyż na ten moment Imperator mocno przypomina mi Gorra, Rzeźnika Bogów, którego Jason Aaron wykreował na łamach swojej serii Thor: God of Thunder. Mam nadzieję, że kolejne numery i finał historii pozwoli mi zmienić to zdanie, choć pierwsze rzuty oka na nie nie wytwarzają we mnie większych pokładów optymizmu. 

To, co było największym zaskoczeniem pierwszych numerów tej serii, to rysunki Chrisa Bachalo. Każdy, kto zna tego artystę, wie, że z czasem jego kreska stała dużo mniej znośna, a ze złym tuszowaniem i/lub źle nałożonymi kolorami tworzyła praktycznie odpychający efekt. O dziwo już pierwsze strony nowych przygód Stephena Strange'a pokazały, że koncepcja jaką przyjął dla tej serii sprawdza się w zupełności. Świetnie wypada tu magiczna rzeczywistość otaczająca Doctora i egzystujące tam istoty. Bachalo ciekawie komponuje plansze, a kolory Townsenda świetnie je uzupełniają. Choć ze stroną graficzną tego tytułu mogło być wiele problemów, nic nie zawiodło i serie dobrze się ogląda, a niekóre kadry naprawdę przyciągają oko na dłużej. 

Żałuję, że Jason Aaron tak szybko zdecydował się rozegrać historię Last Days of Magic, która na dobre zacznie się w kolejnym tomie. Wydaje mi się, że dodatkowe krótsze historie pokazujące zmiany zachodzące w uniwersum lepiej by się sprawdziły, a sam Imperator mógłby zostać oryginalniej przedstawiony, przez co też czuć by było epickość i rozmach historii, którego na ten moment brak. I choć brak we mnie entuzjazmu związanego z tym co nastąpi po tym tomie, to czyta się go i ogląda dobrze. Może trzecia część przyniesie nam znów bardziej wciągającą fabułę, która będzie bardziej ciekawa a mniej epicka. 

The Way of the Weird to z pewnością dobra lektura dla osób, które z Doctorem Strange'em nie miały dotąd styczności. To nie najlepsza z jego przygód, ale to interesująca lektura, która ciekawie wprowadza w świat magii Uniwersum Marvela. Jjeżeli ktoś nie czytał pisanych przez Aaorna pierwszych numerów "Thor: God of Thunder", to też na pewno będzie czerpał z tego tomu więcej przyjemności. Mam nadzieję, że ostatecznie będę mógł wystawić kolejnemu tomu tej serii równie dobrą ocenę. 

4-/5 

Rodzyn

Recenzja oparta na wydaniach zeszytowych. 

Doctor Strange vol. 1 The Way of the Weird HC 
Scenariusz: Jason Aaron
Rysunki: Chris Bachalo
Okładka: Chris Bachalo
Zawiera: Doctor Strange vol. 4 #1-5
Liczba stron: 136 
Data wydania: 17.04.2016
Cena: 24,99 $ 




Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.