Avalon » Publicystyka » Artykuł

I co dalej, Kapitanie? - komentarz Captain America: Steve Rogers #1

Nim nastała ubiegła środa, wielu żyło już sprawą DC Universe: Rebirth #1, który miał mieć wtedy swoją premierę. Wszystko to ze względu na wyciek stron z tego komiksu, które zawierały wiele informacji mających wpływ na kształ uniwersum i jego bohaterów. Trwało to jednak do czasu, gdy we wspomnianą środę światło dzienne ujrzał pierwszy numer Captain America: Steve Rogers, zawierający szokujące zakończenie. 

[tekst zawiera spoilery z "Captain America: Steve Rogers" #1 i spekulacje na temat ciągu dalszego historii] 

Nim jednak do niego przejdę, warto napisać parę słów wprowadzenia. Otóż jakiś czas temu Steve Rogers utracił swój czynnik regeneracyjny a jego tarczę przejął Sam Wilson (recenzja pierwszego tomu jego nowej serii już za tydzień na Avalonie). Trwało to jednak nie tak długo i w trakcie niedawno wydawanej historii "Standoff!" powrócił on do swojej dawnej formy za sprawą tajemniczej Kobik. A że na scenie było przez to dwóch Kapitanów, Steve Rogers dostał własną serię. 


Pierwszy numer, podobnie jak nowe przygody Sama Wilsona, napisany został przez Nicka Spencera i czyta się go całkiem dobrze. Mamy tu dobrze zarysowany konflikt między Marią Hill i Sharon Canter, które stoją na czele S.H.I.E.L.D., na drugim planie nieźle wypadają też interakcje między Rickiem Jonesem, Jackiem Flagiem i Spirit Fire. Gdy pojawia się Baron Zemo i jego podwładni, ich zachowanie przywołuje na myśl to, co Nick Spencer pisał w swoim bardzo dobrym Superior Foes of Spider-Man. Ciekawie wypada również przemowa Red Skulla, gdyż jej treść mogłaby wyjść z ust polityków pokroju Donalda Trumpa, i dziwi mnie, że nikt nie poświęcił jej więcej miejsca - pierwszy numer Capitan America: Sam Wilson za coś takiego spotkał się niestety ze sporą krytyką ze strony mediów pokroju FOX NEWS. 

Tak też w końcu docieramy do ostatnich stron, na których to Steve Rogers wyrzuca z lecącego samolotu Jacka Flaga, po czym wypowiada przy związanym doktorze Eriku Selvigu słynne słowa "Hail Hydra!". To właśnie to doprowadziło wiele osób praktycznie do szaleństwa - bo jak inaczej nazwać stan, w którym ludzie wysyłają z takiego powodu scenarzyście groźby śmierci albo palą publicznie komiks, w którym to się wydarzyło? Nie pierwszy to raz oczywiście, w ostatnich latach zdarzały się już takie sytuacje, gdy pojawił się Winter Soldier lub gdy ciało Petera Parkera zostało przejęte przez Doktora Octopusa. Nie zmienia to jednak faktu, że takie coś nie powinno mieć miejsca, a sam cliffhanger powinien być komentowany w inny sposób, skoro już istnieje wiele wskazówek na to, dlaczego z ust Kapitana padają takie słowa. 

Już w samym numerze pojawiają się retrospekcje z roku 1926, kiedy to Steve był jeszcze małym dzieckiem i wydarzenia mające tam miejsce są co najmniej podejrzane. Oto tajemnicza kobieta, która wie dużo o rodzinie Rogersów, stara się mocno wpłynąć na matkę Steve'a, mówiąc jej, że jej syn stanie się kimś wielkim, tak jakby znała jego przyszłość. Gdy widzimy je po raz ostatni, wręcza jej ulotkę z zaproszeniem na tajne spotkanie Hydry. Warto zwrócić uwage na to, że wszystkie te wydarzenia narysowane są w taki sposób, że na planszach dominuje kolor szary, a na pierwszy plan wychodzi czerwień: taką barwę ma niebo czy też elementy stroju tajemniczej kobiety. Na pewno nie jest to przypadkowe i automatycznie wywołuje skojarzenia z Red Skullem. 


No własnie, to Red Skull wymieniany jest jako powód obecnej sytuacji. Nie tak dawno temu wszedł w posiadanie mocy telepatycznych, mógł więc spróbować zmienić coś w umyśle Steve'a Rogersa. To nie pierwszy raz, gdy kontrolował jego umysł, zdarzyło się to już np. za czasów Stana Lee i Jacka Kirby'ego. Dodatkowo, w historii Standoff! wielką rolę odgrywały Cosmic Cubes, a wiadomo, że potrafią one na różne sposoby zmieniać rzeczywistość, czego doświadczył już Sam Wilson. To ten wariant najbardziej do mnie przemawia. 

Istnieje też możliwość, że Steve Rogers naprawdę należy do Hydry, lecz do jakiejś jej frakcji, która nie jest związana z nazistami. Naprawdę dobrze musiałoby to być przedstawione, jeżeli byłoby to rozwiązaniem całego zamieszania. W jednym z numerów "All-New Captain America" Misty Knight zdradziła Samowi, że w każdej z superbohaterskich drużyn jest jakiś agent Hydry, więc coś może być na rzeczy. 

Wszystko to są jednak domysły i najlepiej będzie zaczekać na to, co przyniosą kolejne numery tej serii. Nick Spencer to dobry scenarzysta i można mieć wiarę w to, że kolejne miesiące przyniosą kawał niezłej historii. Do tego czasu wszyscy "prawdziwi fani" Kapitana Ameryki zapomną, że w ogóle miał swoją premierę taki komiks.

Rodzyn

Captain America: Steve Rogers #1
Data wydania: 2016-05-25
Scenariusz: Nick Spencer
Rysunki: Jesus Saiz
Zapowiedź: On wraca! Orginalny Strażnik Wolności powraca z nową tarczą, nową drużyną i nową misją! Nie jest jedynym, który to robi! Jak to mówią... utnij jedną, a dwie pojawią się na jej miejscu! HAIL HYDRA!

Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.