Avalon » Publicystyka » Artykuł

Do czego zainspirował mnie serial Agent Carter?

Mimo faktu, że Peggy Carter to postać fikcyjna, jest jedną z nielicznych bohaterek, które zawojowały jak dla mnie popkulturę, a przynajmniej moje serce jako fana postaci Marvela.


Mimo faktu, że Peggy Carter to postać fikcyjna, jest jedną z nielicznych bohaterek, które zawojowały jak dla mnie popkulturę, a przynajmniej moje serce jako fana postaci Marvela. W emitowanym obecnie w kinach na całym świecie obrazie studia Marvel pt. Kapitan Ameryka: Wojna Bohaterów jest scena, gdzie Sharon Carter (Agentka 13) na pogrzebie Peggy, założycielki S.H.I.E.L.D. a zarazem jej ciotki, wspomina ją takimi oto słowy: W czasach, gdy nikt nie chciał widzieć kobiety odnoszącej sukcesy w tych zawodach, mówiła: "Gdy się da, idź na kompromis. Gdy nie możesz, nie rób tego. Nawet jeśli każdy mówi ci, że coś jest inne niż w rzeczywistości. Jeśli cały świat każe ci się odsunąć, twoim obowiązkiem jest zapuścić korzenie, spojrzeć im w oczy i powiedzieć: 'Nie, to ty się odsuń'."

fot. Marvel Television

Jak śpiewał Eugeniusz Bodo w filmie "Piętro Wyżej" z 1937 roku "Seksapil to nasza broń kobieca". Tym emanowała panna Carter na przestrzeni dwóch sezonów produkcji stacji ABC o jej przygodach, emitowanej w latach 2015-2016. Swój debiut w MCU zaliczyła jednak kilka lat wcześniej,  w pierwszym solowym obrazie o przygodach Steve'a Rogersa zatytułowanym Captain America: The Fist Avenger.

To tam byliśmy świadkami uczucia, które powoli rozkwitało pomiędzy nią a głównym bohaterem, które jednak później, dość boleśnie zostało z(a)mrożone na wieki.

Dzięki ogromnej popularności wśród widzów powstał pomysł opowiedzenia o jej powojennych losach. I tak 6 stycznia 2015 roku na kanale ABC wyemitowano pierwszy epizod serialu o wielce wymownym tytule Agent Carter.

fot. Marvel Television

Produkcja ta dała nam możliwość poznać nowe postaci, które podobnie jak tytułowa bohaterka niemal od razu zawojowały serca fanów. Dla mnie prym wśród nich wiedzie Edwin Jarvis, dużo bardziej kojarzony przez miłośników historii obrazkowych z Domu Pomysłów jako lokaj w siedzibie Avengers. Tutaj przedstawiono go jako tzw. szofera Howarda Starka (ojca filmowego Tony'ego Starka, czyli Iron Mana). Z biegiem czasu oraz emisją kolejnych odcinków można było odnieść wrażenie, że jego relacja z szefem opiera się na wzajemnym zaufaniu oraz szacunku, czyli to bardziej przyjaźń niż praca.

fot. Marvel Television

Ms. Carter (tak do niej często zwracał się Jarvis) przez budowanie wizerunku twardej oraz niepokonanej kobiety na przestrzeni 18 odcinków pokazała mi, że warto walczyć o swoje marzenia mimo wielu przeciwności losu.

Choć na zewnątrz prezentowała niezłomną postawę wojowniczki, w środku była pełną wątpliwości osobą, która jednak nie pozwalała, by brały one nad nią górę. To ona jak nikt inny pokazała mi, jak potrafi zjednoczyć wokół siebie wielu ludzi.

fot. Marvel Television

Zaprezentowała postawę, że chcieć, to znaczy móc. Nieważne skąd jesteś, nieważne, jakie masz wykształcenie, najważniejsze jest, co sobą reprezentujesz. Wielu będzie próbowało Cię wyśmiać, pogardzać tobą, ale jeśli Ty wiesz, czego chcesz od życia, to nikt i nic nie może cię zranić, nieważne, jak bardzo będzie próbował to zrobić.

To nie jest laurka na jej cześć. To tylko kilkadziesiąt, a może i więcej zdań, że jej postawa zainspirowała mnie do tego, że warto gonić za marzeniami.

Serial o jej przygodach nie jest idealnie napisany, wiele w nim dłużyzn oraz niepotrzebnych wątków, jednak jego siłą są dialogi oraz interakcje między postaciami. Te pomiędzy Peggy a Edwinem Jarvisem, te między nią a Danielem Sousa, który jako jeden z nielicznych potrafił dostrzec w niej ogromny potencjał, nie ignorując jej tylko dlatego, iż jest kobietą.

Czas, a dokładnie zakończenie drugiego sezonu pokazał, że to właśnie on skradł serce panny Carter.

fot. Marvel Television

Jako ogromny fan Agentki Carter bardzo liczę na jej nowe przygody – może na platformie internetowej Neflix? Mam taką ogromną nadzieję; ba, nawet podpisałem się pod stworzoną przez fanów petycją, by przenieść produkcję ze stacji ABC, która ją anulowała, właśnie do Nefliksa. Trzymam kciuki, że się uda.

Chcę zobaczyć, jak przyczyniła się ona do powstania T.A.R.C.Z. Y., jak przebiegały jej kolejne losy na przestrzeni wielu dziesięcioleci (drugiej połowy) XX wieku, jak budowała własną legendę. I mam nadzieję, że mi, tak jak wielu innym fanom na świecie, będzie dane to ujrzeć!

Cały ten tekst to nie jest recenzja, to kilka różnych moich przemyśleń, które już od jakiegoś czasu siedziały w głowie, aż wreszcie postanowiłem, by ujrzały światło dzienne. Jeśli komuś przypadną do gustu, to fajnie.

Utek
fot. Marvel Television

Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.