Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja komiksu - Uncanny Inhumans TP vol 01 - Dominik Nowicki

Marvel coraz śmielej wciska wszędzie Inhumans. Czy kolejna seria z tymi bohaterami w roli głównej jest warta uwagi? Undercik twierdzi, że tak. 



Inhumans, ach Ci Inhumans. W ciągu ostatnich dwóch lat co nie otworzyłeś lodówki, to Inhumans. Marvel tak bardzo chciał odreagować sobie brak praw do filmów o mutantach, że chciał wyhodować sobie tani zamiennik. Jeszcze to wrzucanie ich do każdego komiksu do którego się da bym przetrwił, ale Agents of S.H.I.E.L.D. przelało szalę goryczy. 

A jednak, mimo tego o czym wspomniałem, mimo faktu, że nigdy nie byłem wielkim fanem tych postaci, starałem się do nich podejść. Przy serii Inhuman, która miała być Grą o Tron Marvela, nie mogłem zajść dalej niż drugi numer. Jakiś czas temu zamówiłem w preorderze Uncanny Inhumans. Szaleństwo? Może, ale w tym szaleństwie jest metoda. Samo skupienie się na Black Boltcie, który wydawał się dla mnie zawsze najciekawszą postacią wśród Inhumans, a także pojawienie się Human Torcha, Kanga czy konfliktu z X-Men, zainteresowało mnie na tyle, aby dać szanse komiksowi. 

Komiks łączy się bezpośrednio z wydarzeniami runu Hickmana w Avengers vol. 5/New Avengers vol. 3. Aby ocalić swojego syna przed końcem świata, Black Bolt oddaje go Kangowi, aby ten przeniósł się z nim bezpiecznie do przeszłości. Kiedy jednak opadł kurz po Secret Wars, a świat stoi na swoim miejscu, Cichy Monarcha postanawia odzyskać Ahurę. Wokół tego wątku kręci się cała historia, ale Soule na tym nie poprzestaje. Oczywiście wynika to po części z dorzucenia numeru z Free Comic Book Day, ale także numery z głównej serii kładą fundamenty pod wiele wątków. Nie jest to nachalne i naturalnie wpasowuje się w opowiadaną historię. 

Tutaj wielkie brawa należą się Soule’owi za wybranie Kanga na przeciwnika. Ta nieoczywista decyzja okazała się strzałem w dziesiątkę. Kiedy stara się stworzyć markę w świecie superbohaterskim, potrzebny jest dobry złoczyńca. Owszem, jest Maximus, ale to za mało. W momencie kiedy rusza się z dwiema drużynowymi seriami, to potrzeba czegoś więcej. Tym więcej na pewno jest Kang. Dzięki temu scenarzyście udaje się stworzyć uczucie zagrożenia. Samo przechytrzenie rywala potrafi podbudować postać Black Bolta i pokazać mocne strony postaci. Co prawda ostateczne rozwiązanie problemu wydaje się drogą na skróty, ale mimo wszystko przez całą historie dostajemy kładzione pod nie fundamenty. Szkoda tylko, że zamyka to pewne możliwości fabularne na przyszłośc. 

Co prawda nie jestem jakimś specem od Inhumans o czym już wspominałem, ale odnoszę wrażenie, że Soule radzi sobie znakomicie z prowadzeniem postaci, a w szczególności Black Bolta. Może nie starczyło na gruntowne przedstawienie całej obsady, ale każdy dostał co najmniej fragment, który z grubsza opisuje jego charakter i motywacje. 

Oddzielną kwestią są rysunki. Szkoda że Steve McNiven opuszcza serie po tej historii, ponieważ znakomicie odnalazł się w tym klimacie i jego rysunki niesamowicie pasują do fabuły. To prawdopodobnie najwyższa półka jeśli chodzi o komiksowych rysowników, ale za tym niestety idą opóźnienia, co uniemożliwia dłuższy pobyt na stałe w jednym tytule. Nie wiem czy kto inny tak dobrze wpasuje się w pozostawione po nim buty. Jedyne do czego mogę się przyczepić u McNivena, to grafika umieszczona na okładce. Niestety coś się popsuło z perspektywą i wygląda to słabo. Nie zmienia to jednak faktu, że strasznie podoba mi się sposób zaprojektowania przez Marvela wyglądu wydania. Nie licząc komiksów Hickmana, to żadne wydanie zbiorcze nie zrobiło na mnie takiego wrażenia. Kiedy położyłem Uncanny Inhumans na biurku, co jakiś czas spoglądałem na nie i nie mogłem oderwać wzroku. Dziwi mnie to, szczególnie, że nie wygląda ono jakoś specjalnie. Powiem tak: Świetna robota Marvel! 

Na dobrą sprawę pierwszy tom Uncanny Inhumans nie jest wybitnym komiksem. Nie mniej on do tego tytułu nie inspiruje. To najwyższa półka jeśli chodzi o standardowe superhero, będąca po prostu dobrą rozrywką. Porównując – to taki naprawdę pyszny hamburger. Nic specjalnie wartościowego, ale konsumuje się z przyjemnością. To zresztą chyba najlepsza pozycja o Inhumans od czasu ich wysypu w Marvel Universe. Osobiście polecam, ja bawiłem się przednie. 

Dominik "Undercik" Nowicki
 

Uncanny Inhumans TP vol. 01 
Scenariusz: Charles Soule
Rysunki: Brandon Peterson, Steve McNiven
Okładka: Steve McNiven
Zawiera: Uncanny Inhumans #0-4, materiał z Free Comic Book Day 2015 (Avengers #1)
Liczba stron: 144 
Data wydania: 30.03.2016
Cena: 17,99 $ 





Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.