Avalon » Publicystyka » Artykuł

Avalon Pulse #450 (18.04.2016)

avalonpulse0.png
Poniedziałek, 18 kwietnia 2016Numer 16/2016 (450)


Nie był to najlepszy tydzień w komiksach Marvela, o czym świadczy wiele opinii zamieszczonych w tym wydaniu Pulse'a. Jednak nie bez wyjątku i jeżeli chcecie wiedzieć, na co najlepiej zwrócić uwagę, zajrzyjcie najpierw do opinii o pierwszym numerze nowej serii Moon Knighta.

13.04.2016

A-Force #4
Krzycer:
Czyli nie dostaliśmy odpowiedzi na palące pytanie, ale kwestia została zaznaczona jako tajemnicza, być może do wyjaśnienia później. Ok, to mi odpowiada. Choć samo wejście nieumarłej Dazzler do akcji było... żadne. Poza tym? Przeciwnik nudny, ale całkiem sympatycznie pokonany zespołowo. Bohaterki są fajnie napisane. Przyjemne czytadło z fajnymi postaciami. Tylko tyle i aż tyle.
Darth: Ekipa nie zostawia Singurality samej sobie, opracowuje plan pozbycia sie wroga z użyciem bomby i wdrążają go w życie. A Dazzler zwyczajnie sobie wstaje z martwych. To jest po prostu.... w zasadzie zgodne z tym jak pisał ją Claremont. Tja, kiedy pisał serię New Excalibur, Dazzler miała dziwną tendencje, do wracania do życia za każdym razem gdy ją zabito, co zdarzyło się co najmniej trzykrotnie. Bez żadnego wyjaśnienia w tej kwestii. Lenistwo scenarzystek serii, czy pilnowanie kontinuom, sami oceńcie. W każdym razie załatwiają wroga, ale nie na dobre, potem postanawiają wpaść coś zjeść, są całkiem niezłe moment z udziałem Dazzler-She-Hulk-Singurality i drużyna zostaje oficjalnie sformowana. Troche sie zastanawiam czy Medusa i Carol mają czas być jeszcze w jakimś teamie przez swoje obowiązki, ale niech będzie, nie takie rzeczy przechodziły. Ogólnie, całkiem sympatyczny początek serii, bohaterki dobrze są prowadzone, sam przebieg wydarzeń ma sens. Dobra historia.
wolvie111: Trochę to wszystko siadło. Bohaterki wreszcie pozbyły się Antimater, ale jednak nie do końca, a szkoda, bo chciałbym je zobaczyć jako drużynę z innym przeciwnikiem. Z drugiej strony próbowały tak wielu rzeczy i zadziałać miała specjalnie przygotowana bomba? Poza tym trochę ciężko uwierzyć w to, że tak złożona drużyna mogłaby działać, co potwierdza trochę dyskusja nad przywódctwem, ale relacje wewnątrz obserwuje się całkiem ciekawie. Na pewno zaskoczyła Dazzler. Oczywiście nie sądziłem, że jej śmierć może być dłuższa niż na jeden numer, ale sposób w jaki tego dokonała jest na pewno zastanawiający. Druga mutacja? W sumie powinna pojawić się przy traumatycznych przeżyciach, więc by się zgadzało, ale Alison mówiła, że miała tak już więcej niż jeden raz? Coś często jej się ostatnio umierało i chciałbym o tym więcej wiedzieć. Od strony graficznej cały czas kolorowo i dynamicznie, już chyba tak musi być kobiecej serii, ale generalnie ok. Daję 7/10.

Agents Of S.H.I.E.L.D. #4
Darth
: Moje pożegnanie z tytułem. I tak wpadłem tutaj tylko ze względu na crossa z New, a że nie znalazłem tutaj nic interesującego, nie widzę powodu by zostać. Zasadniczo to i ten numer mogłem sobie darować, bo wszystkie sceny powiązane z eventem/crossem to recap tego co widzieliśmy w ostatnich New, nic od siebie nie wnoszące. A dalej agenci robią coś powiązanego z głównym wątkiem ich serii, nie wiem co i nie interesuje mnie to. Jest też jedna rzecz która mnie zirytowała. Coluson jako przykrywkę wybrał przebranie Wolverine'a. Może jestem naiwny, ale jako tajny agent, chyba powinien się postarać, aby nie zwracać zbytniej uwagi innych, a Wolverine zawsze zwraca uwagę innych gdziekolwiek się pojawi. To głupota.
wolvie111: Numer totalnie niepotrzebnie podczepiony pod Standoff, bo nie ma tutaj nic związanego z eventem, czego już nie widzieliśmy. Bardzo słaba praktyka zarobkowa. Okładka jest całkowicie myląca, jeśli ktoś miał nadzieję, że będzie tu jakiś ciąg dalszy walki z ostatnich New Avengers to by się zawiódł. Grafika przeciętna, więc nie widzę zbyt dużo plusów tego numeru. May i Mockingbird pokonują przeciwników jak na treningu, Logan to Coulson. Zerknąłem tutaj na dwa numery ze względu na event, poza tym chyba pozostanę tylko przy serialu, który trzyma fajny poziom, a komiks już sobie daruję. Numer słaby, 3/10.

All-New All-Different Avengers #8
Krzycer:
...nope. Nie. Myślałby kto, że przy okazji wielkiego eventu wydarzy się coś ciekawego, ale nie. Do tego dochodzi łopatologiczny wstęp do finału pt "dobrze, że to my z nią porozmawiamy, a nie... ON!" *kazam* "och nie, przewrócił mnie błysk światła i teraz to ON z nią porozmawia". Badziew. Poza tym - kurczę, lubię heroicznego Deadpoola, ale z umiarem. A odkąd został Avengerem (...co wciąż jest niezwykle idiotyczne) stał się jakiś turbokompetentny i zwyczajnie zaczynam mieć go dość.
Darth: Kurka wodna i od czego by tu zacząć? To zdecydowanie najgorsza warstwa graficzna, ze wszystkich komiksów wchodzących w skład tego eventu. Spójrzcie tylko na Kobik na niektórych kadrach. A scenariuszowo wcale nie lepiej, to istny badziew. Marie Hill to uciekinierki z Plesant Hill, które Kobik tak przerobił aby trzymać Avengers z dala od więzienia.... tylko ze jedna z nich została pojmana przez Wreckera i wyciągnięta poza więzienie. Tak więc ta mała planowała i tak je wypuścić, aby spotkali się z Avengers o których istnieniu być może miała pojecie, aby na wszelki wypadek trzymały ich z dala od miejsca, o którym istnieniu nie wiedzieli i wcale się w praktyce "agentki" nie opierały przed zaprowadzeniem ich do Plesent Hill. Które powinno być w samym środku bycia demolowanym przez złoczyńców, skoro co najmniej dwóch z nich zbiegło jakiś czas temu i pokonało teren całego stanu trafiając na Avengers, uniemożliwiając realną możliwość na egzystowaniu w nim Avengers po praniu mózgu. I z jakiegoś powodu, jedna z Hill planowała ukatrupić drugą drużynę Avengers, po zobaczeniu samej siebie, ale przeszło jej po kraksie i teraz zdejmują z siebie fałszywą skórę, chociaż było pokazane że w nie taki sposób złoczyńcy odzyskiwali swoja formę, a Bloodlust może mówić choć nigdy wcześniej nie wykazywała zdolności mowy.... arrrgh! To wszystko jest bez sensu, zbędne i niepotrzebne. Niech Avengers zostaną zaprowadzeni do tego pudła przez zbiegłych przestępców, którzy im po drodze wyjaśnią co to za miejsce, po co było to kombinowanie z Hillami? Och Kobik, nie podoba ci się to co się dzieje? Wiec zrób z tym coś do cholery. Teleportuj ich poza teren, pozbaw atakujących mocy, rób cokolwiek! Część Avengers zostaje walnięta przez gości z super-siłą, a Nova zostaje przebity mieczem, już powinni być martwi. A tak swoją drogą, dlaczego Quicksilver ma moce a inni nie? Gadka, Avengers wracają do siebie, większość z nich na początku komiksu było pokazanych nieprzytomnych, ale jak widać szczegół bez znaczenia. I chwilę potem odmłodzony Roger wzywa ich do siebie. Matko, ależ chronologia w tym evencie leży. O, i jeszcze na sam koniec, czy Avengers Waida zrobili coś godnego uwagi, w tym crosszie z Uncanny? To Rouge wyrwała wszystkich z transu(dyskusyjne czy mogła), Quicksilver przeniósł ich z dala od wkurzonej Kobik, a Deadpool przemówił jej do rozsądku. A co takiego zrobili All-New? W zasadzie nic i to nawet w komiksie pisanym przez Waida. Warto się nad tym zastanowić.
wolvie111: No rozwiązanie zagadki podwójnej Marii Hill było jak najbardziej rozczarowujące. Poza tym cały numer jest dość rozczarowujący, spodziewałem się ciekawszej, bardziej efektownej walki ze złoczyńcami, ale to już głównie wina marnego rysownika... Kubert po raz kolejny zawodzi, nie wiem jakim cudem on rysuje flagową serię Avengers. Tę najważniejszą rolę w numerze odegrał właściwie Deadpool, który zaskakująco racjonalnie rozmawiał z dziewczynką. Na koniec wreszcie pojawiają się Kapitanowie A. i w sumie czuć, że ten numer był jedynie przelotem do finału. Daję 5/10.

All-New X-Men #8
Krzycer:
Przyjemne, o niczym. Ale fajnie, że kolory - a raczej ich brak - w trakcie magicznych przygód korespondują z tym, jak to wygląda w ongoingu "Strange'a". Fajnie, że ktoś pomyślał o tym, by zadbać o spójne przedstawianie magii. Natomiast "zmusiłem się, by zobaczyć w tym magicznym czerwiu równania matematyczne" to jakiś niewiarygodny bełkot. Wiem, że komiksowi supergeniusze tak mają, ale... łał. To było głupie.

Amazing Spider-Man #10
Darth:
No więc Scorpio ma Spidera na swej łasce i dlaczego go nie wykończy? Którą kliszą zagra Slott? Nie mam czasu zadać ci ostatniego ciosu, który zająłby mniej niż pół minuty, bo spóźnię się na pociąg. To absurdalne. Zamiast tracić czas na gadanie wystarczyło poświecić ten czas na strzał. Miałeś maski pozwalające ci stworzyć nowych pomagierów cały ten czas? I zamiast użyć ich wcześniej na jakiś najemnikach czy ekspertach walk, używasz ich dopiero teraz na kierowcach pociągu? Jesteś porażką. Spider leci za pociągiem, ale ten mu ucieka więc to było bez znaczenia. Potem wpada do jego opuszczonej siedziby, karty na stół, lament Spidera że Scorpio wykorzystywał zasoby jego firmy do działalności przestępczej. Na co konkretnie nie zostaje powiedziane, więc to nie jest big deal. I na sam koniec zły grozi zniszczeniem kompletnym firmy... czy kogokolwiek z czytających to rusza? Spider rzuca patosem, a z pudła uwolniony zostaje Lizard i Electro, w ramach wątku pobocznego numer 245. Możemy skończyć już ten obecny?

Darth Vader #19
Krzycer:
Gillen wie jak pisać fajnego Vadera. Nic pod tym względem się nie zmienia.

Guardians Of The Galaxy #7
Darth:
Chciałbym tylko przypomnieć, iż ostatnim razem mieliśmy scenę, w której Kitty wykrzyczała nam w twarz, ze Guardians ratują obcych z obozu koncentracyjnego, implikując jaka poważna i szalenie istotna rzecz się dzieje. Dlatego też w tym numerze, dziejącym się dokładnie w tym samym miejscu co ostatnio, pora poświecić czas na to, jak Thing zaleca się do jakiejś kosmitki, dzieciak robi za tłumacza i ostatecznie biorą ślub czy coś. Thing z kosmitką, nie dzieckiem. Ciekawe jak zareagują na to osoby, które ostatnio dały się wkręcić i naprawdę pomyślały "sprawa jest jednak poważna"? A poza tym Rocekt rzuca luźne teksty, źli obcy dostają wycisk i po raz kolejny to wszystko pachnie zapychaczem. Teraz poważnie, Bendis wyraźnie nie ma ochoty pisać dłużej tego komiksu, znajdźcie mu zastępstwo.

Hercules #6
Darth:
Cały komiks poświęcony na dyskusjach i dialogach miedzy postaciami. I to mi się nawet podobało. Miedzy postaciami jest chemia i są na tyle interesująco prowadzone, ze ich rozmowy czyta się z przyjemnością. Co prawda nie dostajemy za dużo konkretów, większość kwestii się powtarza, ale sama dyskusja przy stole, a także na dachu wypada całkiem interesująco. Zdziwiło mnie co prawda to, że Iron man okazał się jednak bożkiem w przebraniu i w sumie trochę rozczarowało, albowiem naprawdę brzmiał jak Stark i pasował do sytuacji w której znalazł się Herc, którego własny Demon in Bottle dochodzi do głosu. Nic nadzwyczajnego, ale przyjemna rzecz. Mam jednak nadzieje ze seria nie ulegnie kasacji.

Illuminati #6
Darth:
Wiecie co? Ten numer zawiera to, co powinno było zostać wyraźniej ukazane w samym evencie, ale zostało zlekceważone. Punkt widzenia przestępców, którym wyprano mózgi. Widzimy tutaj wyraźnie, ze taki Absorbing Man ma istotne powody, aby być wkurzony jak diabli za to co mu zrobili i ma to dość negatywny wpływ na jego postrzeganie rzeczywistości. Oczywiście zaprezentowało by się to lepiej, gdyby jego "lepszemu życiu" i romansowi poświęcono jednak więcej miejsca, by czytelnik bardziej się wczuł jego sytuację, ale trzeba docenić to, co już się ma. No i też dziwi mnie jednak, dlaczego Elektra też została umieszczona w Plesent Hill. To naprawdę wygląda, jakby Hill brała jak leci do tego wiezienia, bez głębszego dochodzenia. I w tym komiksie, Elektra(przypominam zabójca) jest tym, która staje w obronie agentów, którzy nie tak dawno zrobili jej pranie mózgu. Nie kupuje tego. Zasadniczo, jeden z niewielu numerów, który jednak coś wnosi do samego eventu i wpływa przy tym znacząco na samą serie. Da się?

Mockingbird #2
Krzycer:
Całkiem zabawny numer. Jak łączy się z poprzednim? O co tu w ogóle chodzi? Cholera wie. Autorka obiecuje, że wyjaśni się do piątego numeru. Przekonamy się. Tymczasem - diabli wiedzą co się dzieje, ale jest przyjemnie. No i "nasi rysują", więc w ogóle czad itd.
Darth: Hellfire Club zmienił się od ostatniego razu. Teraz przypomina jakiś klub sado-maso, który lubuje się w zabujaniu innych z pomocą buldogów. Czy ta co im przewodzi, to nie ta sama mutantka z czasów Onslaughta? Kolejny mutant który zachował moce po M-Day. Czy ktoś jeszcze pamięta to zdarzenie? Muszę nadmienić, że sztuczka z porażeniem wszystkich prądem była niezła, choć mieli sporo farta przy jego realizacji. Pomijam to, że raczej niepotrzebnie dali się złapać tym gościom, których jedyną bronią wydawały się kilofy, ale niech będzie. Ogólnie niezły numer, z dość komediowa otoczką, który mam jednak nadzieje, że zostanie jednak nieco stosowany w przyszłości.

Moon Knight #1
Krzycer:
...jest to jakiś pomysł. Zdaje się, że z autentycznymi zaburzeniami psychologicznymi Muniek i tak nigdy nie miał nic wspólnego, więc pod tym względem nic się nie zmieni, a tymczasem dostajemy całkiem intrygującą wizję... czegoś. (A to i tak jest bardziej zrozumiałe od "Mockingbird".)
Darth: Jestem zainteresowany jak to się potoczy. Najważniejsze pytanie, póki co brzmi, czy faktycznie to wszystko co się dzieje, jest jakąś intrygą wymierzoną w Moon Knighta, czy też definitywnie stracił rozum. W zasadzie znajome twarze w tym szpitalu oraz jego spojrzenie na anubisów, może być równie dobrze wytworem jego wyobraźni. Albo może tez być wszystko wymieszane. Goście w szpitalu nie wyglądają na profesjonalnych pracowników i ten Egipt w środku miasta trudno jednak zaakceptować na spokojnie. Chyba że to magia, wspomina się Setha wiec coś może być na rzeczy. Jak wspomniałem, jestem zainteresowany.
wolvie111: Wygląda to szalenie dobrze. Bohaterowi z szaleństwem na pewno do twarzy. Grafika i kolory prezentują się świetnie. Bardzo intrygująca historia się zapowiada, podobają mi się odniesienia do przeszłości bohatera i osób, które napotkał na drodze. Wszystko to tworzy złudzenie, przez które można uwierzyć w autentyczność psychozy bohatera. Pułapki umysłowe Marca zawsze były wciągające. Dodatkowy plus za kostium stworzony z prześcieradeł. Z powodzeniem można czekać na ciąg dalszy. Daję 8/10

Rocket Raccoon And Groot #4
Darth:
Warstwa graficzna mocno się pogorszyła. Albo po prostu znów jesteśmy na Ziemii i widzimy jakieś karykatury. Rocket Raccon i grupa herosów gra w jakąś planszówkę, co jest bardzo surrealistycznym obrazkiem i w efekcie prowadzi to do zakładu, w którym Rocket i Iron Man biorą udział w kosmicznych rozgrywkach footbollowych. Taka właśnie jest fabuła tego komiksu. Trochę tak parodystycznie to wypadło, więc nie zdziwię się jeśli komuś to nie przypadnie do gustu. Mi tam podobał się stereotypowy trener, Rocket pozbywający się zachamowań w trakcie gry i to jaką postać do gry dostał Stark pod koniec komiksu. Z drugiej jednak strony, w sumie niewiele się wydarzyło i wolałbym jakąś konkretną historię, bo na tego typu historyjkach, seria raczej nie zajedzie długo.

Web Warriors #6
Darth:
Miejcie litość i nie pokazujcie więcej świata Noir z tą warstwa graficzną to takie złe. Więc teraz Karn nie jest w stanie znaleźć świata Lady Spider, bo w sumie tak i zostaje ona skazana na pozostanie w tytule na dłużej. Z czego nie jest zadowolona i trudno jej się dziwić, bo w jej świecie jest nadal armia Electros, która może się w każdej chwili uwolnić. A jak reagują pozostali? E, klatka wytrzyma. Patrz mogę usprawnić naszą technologię. Hej może wpadniecie na mój koncert(nie masz przyjaciół w swoim świecie Spider-Gwen?). Z taką postawą, nie dziwię się, ze Noir Spider chce bawić się symbiotami, co przecież zawsze źle się kończy. A te symbioty są zdaje się magiczne, bo pochodzą że świata Spider-India, nigdy wcześniej ich nie widziałem, komiks nie jest zainteresowany wyjaśnieniem tego należycie, załatwia to bardzo łatwo, więc mnie to nie obchodzi. Numer wypełnia też narracja Spider Noir, co nawet wypada nieźle, aż do momenty gdy opisuje opisuje kolegów z teamu wymieniając ich wady i zalety jakie dostrzega. A w przypadku Spider-Gwen ta wada to: "she dosent need a team". Nieważne co myślicie o tej postaci, musicie przyznać że jest to przykład strasznego lizusostwa scenarzysty, względem fanów tej postaci. O i na sam koniec UK i May żyją, jakoś trafili na powrót do świata Lady Spider i teraz pilnują Electros. Jasne. Klatka ogarnia cały cholerny park i myślę że nikt z lokalnych nie zechce zbadać dogłębnie tej sprawy, tylko uwierzy na słowo dwóm obcym przybyszom aby tam nie wchodzić, nie wspominając o lokalnych złoczyńcach, którzy się mogą tym zainteresować. Nie cierpię tej serii.

X-Men '92 #2
Krzycer:
Ech. Nie mój humor, nie moja estetyka. Niby wszedłem w iksmenów przez TAS, niby jakieś losowe numery TM-semicowych iksmenów z lat 90 były pierwszymi komiksami z tymi bohaterami, które miałem w rękach... Seria bardzo próbuje grać na nostalgii za tamtym okresem, ale po prostu nie działa. Przynajmniej nie na mnie.
 A mimo to fajnie jest zobaczyć Chambera, Gen X i X-Statix, nawet jeśli tylko tutaj.


Zgadzasz się z opiniami, a może wręcz przeciwnie? Skomentuj na forum, w temacie New Spoilerownia - 2016.04.13.



Redaktor prowadzący: Rodzyn
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.