Avalon » Publicystyka » Artykuł

Avalon Pulse #447-448 (05.04.2016)

avalonpulse0.png
Wtorek, 05 kwietnia 2016Numer 13-14/2016 (447-448)


Podwójne wydanie Pulse'a i podwójna dawka opinii o komiksach. Co w ubiegłych tygodniach zainteresowało naszych forumowiczów?  

23.03.2016

All-New All-Different Avengers #7
Darth:
Zacznijmy od dobry rzeczy. scenka gdy Vision sprawia prezent Kamali(która reaguje trochę histerycznie) była przyjemna. Miło ze tak próbuje odpłacić się dziewczynie, za swoje wcześniejsze zachowanie, w przeciwieństwie do niektórych. Rozmówka między Jane a Samem, też była OK. No to teraz będę Ja, narzekający na błędy w kontinuum. Ten cały Night Phantom, sugeruje że był wieziony w Pleasent Hiil przez kilka lat, co jest bzdurą, ponieważ doskonale wiemy że Kubik uzyskał ludzka formę, w okresie gdy działał Whisperer. A Whisperem jest Rick Jones, który uzyskał swoje zdolności informatyczne, po cofnięciu przemiany w A-Bomba, więc na podstawie tego, nie dam temu więzieniu więcej więcej niż 2 lata. Ponadto w CASW, Hill sama stwierdza że nie było z tym miejscem problemów przez miesiące, czyli powstało całkiem niedawno. Dalej, po walce z Night Phantomem, Falcon kontaktuje się z Avengers i informuje ich o tym, ze zmierza do Plesant Hill, czyli musi być świeżo po rozmowie z Rickiem Jonsem. Tylko że w AoPHA wyraźnie widać, że w tym okresie co najwyżej mógł dopiero zacząć się bunt w wiezieniu, a ponieważ Night Phantom nie ma super-szybkości, więc nie mam dobrego wyjaśnienia, jakim cudem udało mu się dostać do tego miasta(New York lub New Jersy, nie mam pewności) tak szybko.
I kolejna kwestia, w UA Quinjet strzela w Uncanny Avengers potężnymi pociskami energii, a tutaj jest to zwyczajna seria z karabinu. No i dochodzi do walki, co kończy się kraksą. Szczerze to UA maja większe powody by się tłuc, bo w sumie to tamci zaczęli, bez wyraźnego powodu. To jest dość frustrujące, mamy całe miasto pełne złoczyńców, przez co każda grupa herosów może dostać jakiś przeciwników którymi mogą się zając, ale zamiast tego marnują czas na jałowe walki między sobą, bo to najwyraźniej bardziej zainteresuje czytelników. Samo starcie jest bardzo krótkie i kończy się..... Kubik czyni z nich więźniów Pleasent Hill? Dlaczego? Skoro możesz to zrobić z nimi i nie masz z tym problemów, to czemu nie zrobisz tego z tymi złoczyńcami którzy się buntują? Jak to niby może się zdarzyć, skoro powinniśmy być teraz chronologicznie w trakcie buntu? I jeszcze jedna kwestia, populacja Pleasent Hill to wedle tabliczki to: 1,507. Wydaje mi się to cyfrą wyciągniętą kompletnie z pupy i nawet jeśli uznamy ze zaledwie setka z nich to faktyczni złoczyńcy, to powinni zgnieść herosów liczebnie bez żadnych problemów. I niektóre ujęcia rysownika. Zwłaszcza twarz Kamali z początku, w jednej scenie zapomniał dorysować w kopicie Marie Hill i Kamale.

All-New Hawkeye #5
Darth:
To się nazywa niezręczna scena obiadowa. Stwierdzam po raz kolejny, że najbardziej podobały mi się przygody małej Katie. Szczególnie jej przemyślenia, o tym jak ojciec podchodzi do sprawy, która tak ją zszokowała. O hej Matador, minęły lata od twojego ostatniego wystąpienia. Co prawda wiem doskonale ze Kaite nic się nie stanie, ale wciąż jestem ciekaw jak potoczy się ta sytuacja. Świadczy to o sile tego komiku i jak umiejętnie prowadzona jest historia. Natomiast wydarzenia w teraźniejszości, dość przewidywalne i w porównaniu do kwestii powyżej, już nie tak zajmujące. Już wcześniej domyśliłem się ze Hawkeye sobie wszystko zaplanowali, aczkolwiek samo pojednanie ich z dziećmi, było jak najbardziej urocze. Zastanawiam się tylko, czy hill za łatwo nie odpuściła. No i ten szary kolor na białym tle na paru kadrach. Miało to wyjść symbolicznie?

Carnage #6
Darth:
Autor konsekwentnie stara się trzymać Carnage'a z dala od bycia centralna postacią tej serii. I to nadal działa. Nie mam pojęcia jak znalazł się na pełnym morzu, ale skupienie w tej chwili uwagi na nowej postaci i jego niedoszłej ofiary, dobrze zadziałało dla komiksu. Nie jest co prawda jakaś specjalnie interesująca, ale oglądanie wydarzeń z jej perspektywy, jest zdecydowanie lepsze, niż gdyby to Cassidy był postacią centralną. Nadal nie przekonuje mnie Carnage z fiksacją na punkcie okultyzmu, ale akurat w tym komiksie to tak nie przeszkadza. Zwłaszcza że magiczny rytuał, próbuje przeprowadzić głównie z ciekawości. Mogę tylko mieć pretensje, co do jego opieszałości momentami, ale nie jest to jakaś poważna wada. No i hej, ekipa ścigająca Carnage'a, załatwiła sobie magika, w postaci Victori Montesi z Darkhold, miło ze wyciągnęliście ją z Limbo. I jedna dziwna rzec, na jednym kadrze Cassidy nie ma nóg, ale potem już je ma. Może symbiot je tworzy, co by tłumaczyły to różnicę na przestrzeni ostatnich lat.

Contest Of Champions #6
Darth:
Poświeciliśmy cały numer na to, aby wyjaśnić o co w ogóle tutaj chodzi. Rychło w czas, choć należało to zrobić wcześniej. Potwierdzono że Meastro w tym komiksie to ten z Secret War, który jakoś przeżył zniszczenie Battelworldu, po którego szczątki(a raczej pozostawiona energie) zgłosili się Elders of the Universe. Zasadniczo, nawet akceptuje takie rozwiązanie bo ma sens, a także potrafię zrozumieć, dlaczego zamiast się dzielić energią, postanowili za pomocą "konkursu" wyłonić tego co zgarnie wszystko. Czepiałbym się, że niektórzy z nich nie powinni byli tak łatwo być zainteresowani tego typu rozwiązaniem, ale mniejsza. No i muszę tez przyznać, ze jest sensowne wyjaśnienie jak Punisher i maestro zostali kumplami, choć mimo wszystko Elders powinni być ostrożniejsi, bo dali się łatwo podpuścić. I teraz dostają od nich zasłużonego łupnia za swoja nieuwagę, a Maestro ma teraz nieograniczone możliwości. Nie widzę jak ekipa która pozostała, mogłaby teraz powstrzymać sytuacje. Chyba Ultimates musieliby się zainteresować tym co się wyprawia, hmmm.

Howling Commandos Of S.H.I.E.L.D. #6
Darth:
Dobra, najpierw mały błąd w kontinuum. Orrgo był widziany w AoPHA w grupie złoczyńców, którzy dołączyli do Zemo w celu pochwycenia Rogersa i Hill. Tutaj natomiast ewidentnie zaraz po swoim powrocie do normy, odchodzi gdzieś tam szukać Kobika. Komandosi zjawiają się szybko na miejscu, skąd wiedzieli o samym wiezieniu i jego lokalizacji, nie jest do końca jasne, załatwiają paru złoczyńców i potem ruszają szukać kumpla. Zostawiając ogłuszonych bez opieki. W sumie to nie ich sprawa co zrobią, gdy się przebudzą. Dziwie się, że doktorek z STAKE wiedział o tym wiezieniu, a taki Colusion w serii Agents of Shield, wydawał się o nim nie wiedzieć. Nie było też rzec jasna żadnego śledztwa w sprawie Orrgo, Hill po prostu uwierzyła w oskarżenia i zasugerowała zmianie go w coś miłego, jak pieska. No ale nasz kosmita, był nawet zadowolony z pieskiego życia, wiec można jej wybaczyć takie zachowanie, co nie? I Kobik, wydaje się teraz siedzieć na jakimś placu zabaw, w momencie gdy zaczęły się zamieszki. A także zachowuje się dużo bardziej pro-aktywnie, żeby nie rzec off-character w innej serii. "Bawi się" z Orrgo waląc w niego piorunami, zmienia Dungana w złego robota dla frajdy i najwyraźniej sprawia jej przyjemność patrzenie jak inni się biją. Pamiętacie jak zostały opisane jej moce? "Seeking what's pure and good in anything and giving it life". Widać to tutaj w pełni okazałości. Zwłaszcza kiedy nasyła na Orrgo iluzje cyrkowego goryla JoJo, który swego czasu nieomal pobił go na śmierć, krzyżując jego plany przejęcia władzy nad światem. Tak jest taki komiks. W każdym razie, Orrgo gada sobie z kumplami, dowiaduje się ze wcale nie został zdradzony, jak wszyscy są przyjaciółmi nawet jeśli mało co ze sobą gadali, ogółem tęcza i kraina kucyków. Dziewczynka pokonana, ale ostatecznie teleportuje ich wszystkich z Plesant Hill, do bazy komandosów w New Jersey. Wiecie takie coś szkodzi całości eventu. Jeśli mała już tutaj tak potężna i nie ma problemów z używaniem mocy, to powinna zakończyć ten cały bunt w parę minut. Sam komiks się kończy, komandosi wracają do bazy, gdzie dowiadują się iż doktorek uwolnił innych więźniów w bazie(nie widzimy tego) i ruszają naprzeciw im. A ponieważ to ostatni numer serii, czego można było się spodziewać, ze względu na jej ogólny poziom i wyniki sprzedaży, możemy założyć ze wszyscy zostali zabici w trakcie walki. Nie żeby to była jakaś strata, choć Nina mogłaby jeszcze pojawić, nie koniecznie za to jaka była w tej serii, ale jako ogół jej działalności.

Hyperion #1
Darth
: Wykazuje wstępne zainteresowanie serią. Poszukiwanie własnej drogi oraz tożsamości, to znany motyw, ale wciąż posiadający spory potencjał. Konstrukcja komiksu, skupia się na śledzeniu akcji oczami... nie jestem pewien płci dzieciaka, no dobra to jednak dziewczyna. W każdym razie, sposób narracji nawet się sprawdza w komiksie i rozsądnie jeszcze trzyma nas w niewiedzy, przed tym czego Hyperion naprawdę chce i jak zamierza się zachowywać. Jest sporo pytań, włącznie z tym kim są ci goście z karnawału, dlaczego go ścigają, czemu akurat Hyperion ma pomóc, ale to dopiero początek, wiec pewnie dowiemy się już wkrótce. Trochę się tylko zastanawiam, czy nie za długo Marc bawił się z tą przykrywką, przecież strzelali do nich na litość boską. No i jest przeciwny przemocy, ale jednak jak trzeba to poparzy kogoś laserem. No nie nie przesadzajmy, sytuacja wymagała takiego działania. A skoro już sprawa się rypła to postanowił się przebrać w swój super-ciuchy, które miał gdzieś pod rekom, w jakiś sposób. Jak powiedziałem. Wstępne zainteresowanie komiksem jest.

Illuminati #5
Darth:
Wiecie co, ta seria idzie chyba ku lepszemu. Grafika wydaje mi się lepsza. To wciąż ten sam zespół twórców, a Walker nadal momentami deformuje swoje postaci, ale coś definitywnie się zmieniło. Może kwestia leży w tym, ze kadry są dużo bardziej jasne i kolorowe, co znacznie ułatwia mi odbiór niż w poprzednim zeszycie. Coś musi być na rzeczy. Anyway, pozbywamy się Black Anta i mam nadzieje że na dobre. A teraz pojawiają się Asgardianie i oczywiście nikt nie rzuci oskarżenia co do blondyny, za to co robiła z Malekithem ostatnio. Zaraz, Enchantress w tym komiksie to jednak nie jest ta sama co w Mighty Thor? Ktoś odrobił zadanie i zachował porządek w kontinuum? OMG. To tak jakby być świadkiem narodzin jednorożca, po prostu nie mogę w to uwierzyć. W każdym razie, dowiadujemy się też ze Hood nie ma więcej ludzi, walka nie idzie złym za dobrze, do momentu gdy Titania znów dostaje swego power-upa, ale to nie wystarczy na długo, dlatego Hood wysyła wszystkich do piekła. Więc tak teraz działają jego moce, ciekawe skąd je ma. Nauczyłem się ich, to nie jest wyjaśnienie jakiego oczekuje. Wszystko to, było podyktowane upgradem Titani? Ryzykowne dość i mało przemyślane, nie dziwie się Titani ze ma dość. Ale dostaje całkiem rozsądna ofertę by zostać, z jej perspektywy.

New Avengers #8
Darth:
A wiec tak New Avengers dowiedzieli się o Ricku Jonesie i postanowili mu pomóc. Jestem w stanie to kupić. Wiecie co jednak najbardziej mi sie podobało, sam fakt ze Sunspot pozwolił członkom grupy i organizacji, zaproponował głosowanie nad tym co robić. Miło że liczy się z opiniami innych. Z użyciem detektora kłamstw, ale ostrożność przede wszystkim. Było to także okazja by pozbyć się z grupy, tych którzy nie podążyli za większością, ale zrobił to w dobrym stylu. Nie zrobił im krzywdy, tylko opóźnił ich działania i w zasadzie nie wykopał z Avengers. To teraz ci przeciwni interwencji są Avengers, bo Sunspot jest świadom ze występują otwarcie przeciw organizacji rządowej, a tak Avengers nie robią. A dobrych rzeczy jest więcej w komiksie, starcie z agentami SHIELD wypada nieźle(tylko Deathlock trochę niepodobny) i wprowadza całkiem interesujący wątek, z kim tak naprawdę trzyma Songbird. To na razie tylko sugestia, która może się okazach czymś innym, niż się teraz wydaje. Rząd dość szybko się dowiaduje o ich akcji, o ile jednak ktoś rozsądnie stwierdza że były już problemy z SHIELD i powinno się przyjrzeć sprawę, to znalazł się jakiś matoł, który domaga się wysłania na ich Kaiju. Tak, wielkiego potwora. To naprawdę nie wydaje się mądrym posunięciem, ale być może kuzyn Rossa(serio, podobny) nie dostanie autoryzacji i zrobi to samemu.

Patsy Walker A.K.A. Hellcat #4
Darth:
Hmm, jest OK, chociaż mam przeczucie, ze jednak seria zmarnowała trochę swego czasu. Zeszyt poświęcony gościowi od owadów mógłby być krótszy i jednak można byłoby poświecić więcej miejsca głównej złej i realizacji jej planów wcześniej. Sama wizyta u Howada tez była trochę niepotrzebnie wydłużona. Howarda który kompletnie nie przypomina kaczki z takim dziobem. Nie kupuje tez problemów z brakiem rekrutów u królowej zła, biorąc pod uwagę interes jaki otworzył swego czasu Hobgoblin lub to co robi Power Broker na łamach Ant-Mana obecnie. Skoro o niej mowa, to wypada nieźle. Trochę staroświecka i nie do końca przedstawiona poważnie, ale nie poopada w jakąś parodie i nadal jest na tyle groźna, ze można uznać ją za zagrożenie. Szkoda tylko że jej "oficer" Bailey, najpewniej teraz będzie trzymać się z tymi dobrymi, bo trochę za dużo już tych "nawróceń" na łamach serii. Ale to co mamy poza tym jest niezłe. Starcie z przeciwniczka jest niezłe, gagi są nawet zabawne, koligacja życia bohaterki z prywatnym, to jest coś czego brakowało mi w wielu komiksach od dłuższego czasu, a wezwanie Vallkyri na pomoc logiczne.

Totally Awesome Hulk #4
Darth:
Emm, dziewoja kolekcjonowała te potworki, ale po zdobyciu Hulka stwierdziła: "e, po co mi one, mam jego?". Masz zdecydowanie za dużo wolnego czasu i dość łatwo przyjęłaś fakt, ze to Hulk jest najlepszy. Może więcej testów co? No o tym mówię, ale powinnaś to zrobić, przed wyrzuceniem towarzystwa. Walka wybucha na nowo, co prowadzi do kolejnej retrospekcji, jak to Cho stał się hulkiem. Całkiem udanej retrospekcji. Zwłaszcza ten dialog "- don't cry. - Ah, kid, I'm not crying for me". Mam tylko nadzieje ze Bruce nie umarł i znajdą mu jednak coś do roboty. Albo wiecie, przywrócimy go do normalnego stanu, w jakiejś historii na siłę rozciągniętą do rozmiarów eventu. Za to to co zobaczyłem w umyśle cho, było trochę niepokojące. Na chwile traci kontrolę, ale wraca do normy, a łowczyni od tak sobie odlatuje. Dobra sama historia z potworkami i łowczynią nie jest jakaś wybitna, ale retrospekcje, a także relacje na linii Cho-Maddy, plus dość dobrze przedstawiony humor, były dla mnie wystarczające. Niezły komiks, chętnie przy nim pozostanę i zobaczę co ma jeszcze do zaoferowania.

Ultimates #5
Darth:
Podróż do wnętrza... Neutral Zone zdaje się, nie przebiega zbyt pomyślnie, aż miss America dostaje falshbacka. Ale na szczęście na miejscu jest Galactus, który pomimo swej zmiany nie jest jednak jednoznacznie skory do pomocy i przedstawia całkiem interesujący monolog na temat linii czasowej. Dobrze też wiedzieć, że pojawiają się sugestie, ze linia czasowa ulega zniekształceniu i niektóre znaczenia idą innym torem. Przynajmniej jest to możliwe wyjaśnienie, na temat wielu nieścisłości, wynikających z lenistwa scenarzystów. No i Galctus otrzymuje quest od najwyższej możliwej instancji. A w epilogu, powrót Thanosa i to z wyjaśnieniem dlaczego. Wiecie co. Doceniam to. Wielu scenarzystów, pewnie po prostu przywróciłoby go do życia od tak, licząc na to ze czytelnicy przyklasną temu leniwemu rozwiązaniu jak tresowana foka. Tak, bardzo sobie teraz cenię panie Ewing, za to ze starasz się wkładać wysiłek w to co robisz i nie wybierasz leniwych rozwiązań. A przynajmniej, nie w tym przypadku.

Uncanny X-Men #5
Krzycer:
Trochę zbyt standardowe łubudu jak na mój gust. Spodziewałem się czegoś ciekawszego. Ale miło zobaczyć, że Magneto wciąz jest skurczybykiem, nawet będąc po dobrej stronie. Liczę, że związanie Mystique i Fantomeksa z wątkiem głównym rozrusza fabułę. Land ssie, a Kartagina powinna być zniszczona.
Darth: Chwileczkę niech sprawdzę jak daleko od Egiptu znajduje się Genosha. Hmm. Tak też myślałem, to jak szybko M i spółka dostali się z jednego miejsca na drugi to bujda na resorach. A tymczasem walka, walka. Typowe ujęcia dla Landa, zarówno w czasie walki jak po niej, coś ty zrobił z Magik na litość. Dark Raider-jaszczu zamiast dobić Triage postanowił się mu poprzyglądać, bo tak. Albo raczej autor postanowił go nie zabijać, bo jest świeżą postacią i ma więcej fanów niż taki Elixir. To zapewne się zmieni za jakieś 3 lata, ale do tego jeszcze sporo czasu. Magneto to uber kozak, który w zasadzie mógłby ich rozwalić w pojedynkę. Serio mówię, reszta grupy była w sumie zbędna. Ten który mierzył z karabinu w łeb Magneto, został zdjęty przez samego Magneto. A ponadto, oczywiście ekipa miała wcześniej problem z pobiciem przeciwników, teraz roznosi ich na łopatki bez żadnego problemu. Och na litość... Hurricane dołączył do grupy, gdy ta już dawno odwróciła się od Apocalypsa, niby czemu ma przywoływać jego imię? W każdym razie giną i tyleśmy ich widzieli. Z pewnością był dobry powód dla którego przywrócono dożycia tą bandę bez wyjaśnień, tylko po to by ich wyrżnąć, zamiast np. postawić na ich miejsce jakiś oddział Purifiers. Nie, nie było. A Magento skądś wytrzasnął dość materiału, by wysadzić Genoshę w powietrze, bo czemu nie. Ach, tyle dla niego cennych wspomnień wiązało się.... OK to jest Magneto-Punisher, On już nie ma ludzkich odruchów, tylko jest maszynką do zabijania. O spójrzcie, Magneto miał dość tego, ze Fantomex i Mystique, nie robią praktycznie nic wartościowego dla komiksu i postanowił się z nim skonfrontować. Wreszcie.

Venom Space Knight #5
Darth:
Znowu się nudzę. Wszystko jest takie nijakie, bez wyrazu i pozbawione jakiegoś znaczenia. Flash obmyśla jakiś przesadzony plan, w którym jego towarzyszka udaje że go zdradza, aby dali się pojmać i stracić symbiota, który połączy się z głównym złym. Nie widzę powodów, aby bawić się w ten sposób, tylko dokonać infiltracji bazy, złoić im skórę oraz uwolnić dzieciaka. Ale przecież Flash nie ma doświadczenia tajnego agenta, a nie przecież ma. No i główny zły, zostawia jednak Flasha żywcem, choć, chwile potem stwierdza że jednak go zabije. Jestem tak niezainteresowany tym wszystkim, że to jest przerażające.


Zgadzasz się z opiniami, a może wręcz przeciwnie? Skomentuj na forum, w temacie New Spoilerownia - 2016.03.23.

30.03.2016

All-New X-Men #7
Krzycer:
...ok, kupuję to. Zazwyczaj drażni mnie, gdy zreformowana pozytywna postać zostaje znowu ściągnięta na Ciemną Stronę Mocy, bo w 9 przypadkach na 10 odbywa się to bez choćby próby wytłumaczenia, czemu tak się stało. Ale tutaj? Wierzę w taką przemianę Toada. (Aczkolwiek timeline chyba się nie zgadza? Czy Toad nie był wciąż woźnym, gdy młodzi X-Men przybyli do teraźniejszości? Ot, detal.) No i miejscami aż mnie bolało, gdy Cyclops obrywał, a to też rzadkość.

Amazing Spider-Man #1.4
Darth
: Jestem tak mało zainteresowany tym komiksem, że niewiele pamiętam już z tego co się wydarzało wcześniej. Jeśli dobrze pojmuje, cudownie przywrócony do życia, zaczyna przejawiać po raz kolejny tendencje typowe dla villiana, powiązane z wiarą i religią, ale w mało interesującym stopniu. Jego "scena śmierci" wypada jakby był jakimś chorym fanatykiem. A potem przebiera się za Mikołaja i w tym kostiumie dokonuje cudów w super-markecie. Tylko mnie się to wydaje trochę kuriozalne. Spider trochę się wygłupia, przedstawia swoją teorie śmierci, a ponieważ Santerians, są w gorącej wodzie kąpani, zaraz dochodzi do walki, co na razie kończy współpracę. Dość marny ten team-up póki co. A potem postanawia go uprowadzi pod okiem glin prosząc się o kłopoty i otwarcie domagając się wyjaśnień, sprawiając wrażenie, jakby ostatnimi czasy nie wierzył w cuda i boskie interwencje. Kwestia religijności Spidera nigdy wcześniej nie była poruszana zbytnio, ale jakoś nie odpowiada mi sposób, w jaki jest tutaj przedstawiony. Nie wiem, tak jakoś to nijako wygląda i nie pasujące do niego. I warstwa graficzna jest naprawdę marna. Czy tylko Ja mam wrażenie, ze kolor skóry u niektórych postaci, zrobił się jakiś wyblakły? Na jednym kadrze żona-żałobnica wygląda jakby demon ją opętał, podobnie jak to dziecko na kolanach Mikołaja. Te oczy. A potem w połowie numeru ulega ono zmianie, a potem znowu, bez żadnego powodu. Wypada to lepiej przyznaje, ale to strasznie wybija z rytmu czytania.

Captain America Sam Wilson #7
Krzycer
: Hm. Całkiem fajne? Z drugiej strony spodziewałem się jakichś większych fanfar przed tym, jak StaryCap zostanie OdmłodzonymCapem. Poza tym: czy ktoś jeszcze ma dojmujące wrażenie, że Pleasant Standoff Hill jest historią, którą Spencer chciał przeprowadzić tylko w tej serii, a którą jacyś frajerzy z redakcji postanowili rozwinąć w event? Bo sprawia takie wrażenie jeszcze bardziej, niż AXIS (co do którego było oficjalnie powiedziane, że tak właśnie powstał).
Darth: Okładka z podpisem: "Smashing thru, captain America came face-to-face with Steve Rogers" - kłamie. Sam i Bucky się spotykają, mamy recap wydarzeń, rzekomy powrót zza grobu(to inna para Blood Blothers, moje wyjaśnienie) i dostają misję od jakiegoś randoma z SHIELD, aby czymś zapchać kartki. Polega to na zdobyciu jakiejś broni, która jest trzymana gdzieś w mieście pełnym super-łotrów, co wydaje mi się głupim i ryzykownym pomysłem tak szczerze. To wszystko ma na celu pokazanie jak dobrze Samowi i Capowi się współpracuje. Potem kontaktuje się z nimi Kobik, jakoś ale już ustaliliśmy wcześniej ze może wszystko w zależności od scenariusza i daje im wskazówkę, ze powinni pójść do kręgielni. Co powinno im zając trochę czasu, bo raczej nie mają przy sobie mapy miasta i nie zapamiętali wszystkich lokacji, ale może ptaszki Samowi pomogą. Tak więc to miałby wstęp, mający nam pokazać ze wszyscy są Captainem America i można zrobić to, co zdaje się było głównym powodem powstania tej historii. Więcej retrospekcji, dużo przemyśleń. Hill majaczy, ma niesłuszne pretensje do Rogersa i wyznaje ze planowała sama dokonać na sobie procesu prania mózgu, być mieć łatwiejsze życie. Zamiast ją wybielić, to tylko pokazało ją jako osobę niezbyt odpowiedzialną. Zemo zaczyna swój monolog i gadkę typową dla villiana, z zabiciem jakiegoś randoma. Szczerze to nie jest zła, ale nie do końca odpowiada mi takie przedstawienie Zemo, zwłaszcza fragment z ujawnieniem brudnych sekretów, zbytnio mi się kojarzy z Udencover. No i błąd w kontinuum. Wrecker w tym numerze, wydaje się całkiem spokojny w wyniku swego uwiezienia i nie wykazuje żadnej chęci, opuszczenia w pośpiechu Pleasent Hiil, jak to zrobił w UA. Jak zła jest komunikacja miedzy edytorami, że nie są w stanie powiedzieć wzajemnie:"ten złoczyńca odgrywa role w mojej historii, proszę użyć innego mięśniaka w tej". Chociaż nie, cofam to, nad tym komiksem i UA, pieczę sprawują ci sami edytorzy, co tylko pokazuje jak bardzo grupa edytorska w Marvelu ma teraz na wszystko wyrąbane. Dalej Rogers obmyśla plan, zyskuje informacje, ta część akurat wypada dobrze, a jego przewodnikiem okazuje się... Red Skull? Po prostu dowiedział się o tym wiezieniu i zinfiltrował Plesent Hill całkiem niedawno OK? W innym przypadku, to będzie się znowu gryzło z UA. Spotkanie z dzieciakiem, Rogers dostaje wciry, w wyniku czego zostaje odmłodzony, zero zaskoczenia, bo od dawna wiedzieliśmy ze znów stanie się młody. Sama sekwencja nie jest zła, nawet dobra, ale mój problem leży w tym, ze Marvel znowu cofa swoja decyzję, tak jakby wysyłał sygnał:"czytelników nie będzie obchodził Rogers, bo nie jest piękny i młody, tylko tacy się sprzedają".
Kolejna krótka historyjka, nawet mi się podoba. Porusza kwestię tego, dlaczego Cap nie zdecydował się nigdy przedłożyć karabinu nad tarczę, pomimo namów szefostwa, gdyż byłoby to sprzeczne z ideą bycia obrońcą nie tylko Ameryki ale i potrzebujących. Kolejne już mało konkretne w sumie i do zapomnienia. w pierwszej Roger odzyskuje piłkę basbellową, a w drugiej chroni balerinę z Latverii. Nic wartego uwagi.

Daredevil #5
Darth:
  Więc, jak ten cały Tenfinger zabezpieczył się przed powrotem Hand? Ma spluwy. Tak, to jego wielkie zabezpieczenie. Kończy się to dokładnie tak jak wam się wydaje, a On sam desperacko poświęca niewinnych w swoim kościele, podaje tyły, tłumaczy że nie może umrzeć i jest wybranym, każe zabić tych którzy widzieli jego słabość i ogólnie jest żałosny. Niech ktoś w końcu zabije tego gościa. Dziękuje. Daredevil trafia do świątyni(w ekspresowym tempie), ponieważ Blindspot na swoim twetcie poprosił swoich zwolenników o powtarzanie, "Daredevil Temple" i oni to zrobili. Wiecie, wiem ze wielu ludzie to fanboye, którzy są gotowi zrobić wiele dziwnych rzeczy dla ludzi których podziwiają, ale ten myk nie wydaje mi się zbytnio cwany, a jedynie trochę dziwny. I najwyraźniej jest w stanie usłyszeć, jak ludzie powtarzają tą frazę w budynku i okolicach, a nie był w stanie usłyszeć ataku przydupasów Tenfingera na jego świadka i tego jak obcinali mu palce. Daredevil walczy, Blindspot pewnie tylko się wcześniej przyglądał(sam stwierdza, ze tak naprawdę zależało mu tylko na ochronie matki, więc coś jest na rzeczy), a potem wyprowadza ludzi i chroni ich przed siepaczami Tenfingera. A jego matka po chwili walki, postanawia pomóc mu w krytycznym momencie ponieważ.... emmm, wytrzymał dłużej niż zakładała? Sprawa zamknięta, Daredevil ma jakąś marna wymówkę, ze nie jest zły z faktu że Blindspot zataił przed nim pewne informacje(a gdybyś nieświadomie i przypadkiem zranił w akcji jego matkę to co wtedy?). Ludziska, to jest słaba pierwsza historia. Jedyna rzecz która mi się podobała, to sekwencja z bombą, która nie miała praktycznie żadnego związku z główną sprawą. A tak, główny złoczyńca jest fatalny, Blindspot jest nijaki, jest kilka rzeczy mocno dyskusyjnych i wydaje się że autor zapomniał udzielić nam kilku istotnych informacji o sprawie. Jak na przykład, czemu wszyscy tak lgną do tego Tenfingera, jak stado baranów? W czym konkretnie ma wam pomóc, czemu uważacie go za zbawcę, durne naiwniaki. A Daredevila mogłoby w sumie nie być. No bo co zrobił w sprawie załatwienia sprawy Tenfingera? W zasadzie nic. Miał niby świadka i sprawę sądową, ale ostatecznie nie miało to żadnego znaczenia. W zasadzie jedynie pogadał z nim bez żadnej konsekwencji, a potem stłukł ninja z hand, którzy w zasadzie są w pełni odpowiedzialni za upadek Tenfingera. No i jeszcze sama sprawa spuszczenia w toalecie, wszystkiego co Waid wprowadził w czasie swego runu, nie tylko niejasnym off-panelowym rozwiązaniem, ale pachnącym umową w stylu One More Day. To już będzie chyba czwarty raz, gdy sekretna tożsamość Matta się wydała, ale potem znów stała się sekretna. Czy ktokolwiek teraz będzie się interesował tym, jak będzie starał się ją ponownie utrzymać w sekrecie? Mówiąc krótko, już wiem ze nie lubię tej serii póki co.

Hercules #5
Darth:
Ech, ten cały crypto-coś nie ma dużo miejsca, ale już samym swoim jestestwem działa mi na nerwy. Jego kumpel sprawia lepsze wrażenie, zarówno wizualnie jak i swoją postawą, przynajmniej głupot nie gada. Za to Hercules gada teraz za ich obu, przy czym nawet przyjemnie wypadło, jak uznał swoja głupotę i upartość za największą siłę. Komiks przepełniony walką, a że warstwa graficzna jest dobra, to nawet nieźle się prezentuje, choć przydałoby się trochę inwencji w jej przedstawieniu. Ogółem przeciwnicy nie robią aż tak dobrego wrażenia, zwłaszcza ze jeden z nich dostaje w tym komiksie niezły łomot. Aczkolwiek trzeba przyznać, ze walczył na równi z Herculesem, a potem jeszcze znienacka zaatakował go Gil, Ire i banda centaurów, to dość zrozumiałe, ze tak to się dla niego skończyło. Ogółem mało konkretnie, choć Herc ma teraz pamiątkę która powinien się zająć, ale dość przyjemny numer. Nie powiem, to przyjemna w odbiorze seria i szkoda by było, gdyby skończyła się przedwcześnie, mimo wszystko.

Moon Girl And Devil Dinosaur #5
Darth:
Najwyraźniej autor uznał, ze cały ten temat "chce być normalna", nie bardzo działa, dlatego w tym komiksie Moon Girl stwierdza, ze jest życie normalnego człowieka to nie jest coś czego pragnie. No dobra mniejsza z tym. Postanawia uwolnić dinozaura, i o ile nie dostrzegam żadnej więzi między nimi, to przynajmniej ma sensowny powód by nie chcieć widzieć go jako więźnia. Uwięzionego w muzeum historii naturalnej i strzeżony przez zwykłych oficerów policji, co nie ma za dużo sensu i ma za zadanie tylko ułatwić dziewczynce misje ratunkową. Wychodzi ona, w miarę OK choć dziewczynka zbytnio się nie popisuje i nie rozumiem czemu musieli wiać korytarzami i przebijać się przed ochronę, zamiast zwyczajnie sforsować najbliższa ścianę. Dalej, małpiszony nadal panoszą się po mieście, do którego dociera też... naprawdę żadna z grup Avengers lub agentów SHIELD, nie wymyśliła jakiś środków zapobiegawczych dla tej cholernej chmury Terrigenu? Porusza się z wiatrami, wykorzystajcie Thora lub zbudujcie jakąś maszynkę i problem z głowy. Zostawienie tego od tak, to proszenie się o kłopoty. W każdym razie, dziewczynka trochę naiwnie chce puścić dinozaura wolno, aby radził sobie sam, tak jest to bezpieczne jak diabli, ale ponieważ zachowuje się zwierzątko, to chce zostać, a Ona się zgadza bo potrzebuje mięśni do odzyskania urządzenia od małp. Jestem w stanie to kupić. No i darzy gada jakąś sympatią czy coś.

X-Men '92 #1
Krzycer:
Secretwarsową miniserię odpuściłem sobie po pierwszym numerze. Tutaj zajrzałem, bo... bo to wciąż X-Men? No i w sumie miło było zobaczyć Generation X. I to przemieszane z postaciami z X-Statix (choć one nawet kwestii nie dostały). Ale przy tej serii chyba też nie zostanę. Nie moja broszka.


Zgadzasz się z opiniami, a może wręcz przeciwnie? Skomentuj na forum, w temacie New Spoilerownia - 2016.03.30.

AgentsOfShieldBanner.jpg


Agents of S.H.I.E.L.D. - 03x13 "Parting Shot"

Utek: Ten odcinek, to pełnoprawny wstęp do kolejnej produkcji stacji ABC i Marvela, czyli Marvel's Most Wanted. Prolog, który bardzo dobrze spełnia swoje zadanie. Trochę osób do tej pory narzekało, że mamy nadmiar bohaterów w tym serialu, tak teraz ich liczba po tym epizodzie się widocznie zmniejszyła. Ale zacznijmy od początku. Największymi gwiazdami tego odcinka są Bobby oraz Hunter, to oni uczestniczą w najważniejszych wydarzeniach, to wokół nich kręci się akcja i, to oni ponoszą konsekwencje swoich wyborów. Dostaliśmy także kolejnego przedstawiciela Inhumans, który okazał się nie być tym dobrym. Na jego przykładzie twórcy Agentów pokazali, że nie zawsze da się takiego osobnika schwytać, pokonać nie stosując środków ostatecznych. Sceną, która jest najlepsza w tym epizodzie jest jedna z tych końcowych, gdzie wszyscy bohaterowie tego epizodu spotykają się w barze by coś oblać, ale nie jest nic pozytywnego. Nie powiem bardzo fajnie, to zostało zrealizowane i po prostu przez chwilę się wzruszyłem z tego powodu. To najlepszy jak do tej pory epizod Agents of Shield, od czasu jego powrotu na małe ekrany, jaki dostaliśmy po przerwie zimowej.
strz1: Odcinek w sumie bez sensu. O ile koncowa scena (przed napisami) wygladala fajnie i pozegnanie naprawde wzbudzalo emocje to jednak sensu brak. SHIELD to ciagle lekki fairy tale, niezaleznie czy dzialaja z wladzami czy tez nie to kto by sprawdzil Coulsona? Nagle mu sie zebralo na poprawnosc? Sens by byl jakby musieli siedziec w wiezieniu/gulagu x lat i np w nowym serialu pokazano by ze uciekli z jakis powodow natomiast tak bez sensu. Tandetne zagranie bez logiki.
rar: Odcinek przyjemny, scena w końcówce najciekawsza i dobrze, że obsada Agentów została nieco odchudzona.


Zgadzasz się z opiniami, a może wręcz przeciwnie? Skomentuj na forum, w temacie Agents of S.H.I.E.L.D. - 03x13 "Parting Shot"


Agents of S.H.I.E.L.D. - 03x14 "Watchdog"

Utek: Kolejny dobry odcinek w tym sezonie, który jednak zapowiadał się na ten jeden z nielicznych spokojniejszych jakie widzieliśmy w historii tego serialu. Jednak scenarzyści uśpili moją czujność. W końcu poznaliśmy nieco lepiej rodzinę agenta Macka a dokładniej zobaczyliśmy jego relację z bratem. Ale sielanka nie może trwać wiecznie, nie w serialu o Agentach Tarczy, i tak Fitz, Mack i Daisy mierzą się z tytułową grupą Watchdogs, którą dowodzi dawno nie widziany znajomy dyrektora Coulsona, czyli Felix Blake. W końcu dostaliśmy w dialogach oraz w scenach akcji sporo nawiązań do MCU, czyli filmowych przygód Avengers, wynalazków Howarda Starka i nie tylko. Było też kilka dramatycznych scen akcji np. z udziałem Fitza. A Gideon Malick realizuje kolejne punkty swojego tajemniczego planu.
kuba g: Hmmm, z jednej strony cieszę się, że wyciągają takie przaśne pomysły Marvela jak Watchdogs i przerabiają ich sens na dziś. Z drugiej szkoda, że zostało zrobione to tak... po łebkach. Mam wrażenie, że nawet wtedy gdy Grunewald ich ciskał (ba, to był czas Scourge'a, prawda?) byli napisani lepiej, tak, że autentycznie komentowali ksenofobiczne tendencje, tu trochę zaprzepaszczono okazję na kilka prztyczków w nos. Ogólnie jednak dwa ostatnie odcinki prezentują trochę lepszy poziom niż cały ten sezon.



Zgadzasz się z opiniami, a może wręcz przeciwnie? Skomentuj na forum, w temacie Agents of S.H.I.E.L.D. - 03x14 "Watchdog"

Redaktor prowadzący: Rodzyn
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.