Avalon » Publicystyka » Artykuł

Avalon Pulse Movie Special #6 - Batman v Superman: Dawn of Justice

avalonpulse0.png
Piątek, 01 kwietnia 2016Filmowe wydanie specjalne #6


W końcu się doczekaliśmy - najważniejszy pojedynek gladiatorski w historii już w kinach. Czy "Świt Sprawiedliwości" spełnił pokładane w nim nadzieje?



Uwaga na spoilery!

Nadia: O matko, czemu ten Batman jest taki głupi? Clark może być naiwnym chłopakiem z farmy, ale Bat?  Ludzie. 
Ale motyw muzyczny Wonder Woman był ładny, muszę na spokojnie odsłuchać.
Im dłużej nad tym myślę tym jest gorzej. Ogólnie bardzo podzielam opinię S_O. Ale żeby nie było, że tylko się czepiam. Naga klata Cavilla była całkiem całkiem! I Wonder Woman była fajna. I chyba kończą mi się plusy. 
I nigdy nie przestanie mnie śmieszyć: "dobrze, że jest noc i śródmieście jest puste, możemy się naparzać!" "O nie, walka przeniosła się do Portu! To nic on też jest pusty!"  Obserwacja walki z MoS z punktu widzenia Batka pokazuj, że powinny być tam miliony ofiar, a nie kilka kamieni z nazwiskami.
Xavier83: Moja narzeczona tak podsumowała film po wyjściu: 
ten film zniszczył jej wyobrażenie o świecie ! Jak mogłeś zabrać mnie na ten film. W domyśle: przecież Jego nie można zabić, jak mogli!
Dopiero jak jej powiedziałem, że w komiksach wrócił do życia i że jakby się przypatrzyła to czarna ziemia na trumnie delikatnie się podniosła/jej grudki.  Więc pewnie pole energetyczne jego ciała zaskoczyło czy coś w tym stylu  :D 
Ogólnie ja to tak oceniam: 
Na minus: 
- czyli jednak MUSZĘ obejrzeć ten wcześniejszy film o Człowieku ze Stali bo ma znaczenie! A miałem nadzieję, że to ten film będzie jakimś nowym początkiem dla Clarka. 
- Lex Luthor zna tajemnicę Clarka? Jak, gdzie i kiedy i czemu to wykorzystał na końcu? Pewnie odpowiedź brzmi, że w tym pierwszym filmie... 
- To Lex miał tatę czy to jest klon z przeniesionym umysłem? Za mało informacji. 
- Batman dał się podejść jak dziecko Lexowi. W tym filmie to dupa a nie DETEKTYW. 
- Superman zachowuje się zbyt "bosko" w swym działaniu i równocześnie w stosunku do Batmana daje się ponieść wrażeniom. 
- Lex Luthor ma pokaźną wiedzę o Meta-ludziach. Zbyt pokaźną - ktoś tu macza place. Za mało informacji. 
- Superman nie zauważył bomby?!? Serio, aż tak z nim źle było? 
- Jakoś za mało informacji odnośnie tego, dlaczego Wayne Manor jest taką ruiną. 
- tłumacz polskiej wersji powinien wyjechać z kraju. Doomsday = Apokalipsa! 
Na plus: 
- Wonder Woman i podkład muzyczny wypadły rewelacyjnie. 
- Zapowiedź tworzenia grupy, prawdopodobnie JLA, ładnie wpleciona w główną opowieść. 
- Mimo tego, że tak DALEKO origin Doomsdaya odbiega od oryginału, podobało mi się jego przekształcanie/reagowanie na zagrożenia. 
- wizja przyszłości we śnie Batmana bardzo smakowita! I do tego Lois jest kluczem! 
- mglista wizja głównego złego, który najwyraźniej wspomagał Lexa jest dobrym posunięciem. Mój kandydat jest oczywisty skoro zagrożenie z kosmosu: Darkseid. Zwłaszcza jak dodam do tego te latające potwory z koszmarów/snów Batmana wyglądające jak jego sługusy.
- sama walka Supermana i Batmana według mnie wyszła solidnie. Myślałem, że będzie gorzej, ale sprawiła mi przyjemność. 
- Koszmary senne Batmana zostały dobrze zrobione. Wystarczył ten jeden z potworem z lustra by narzeczona zerwała się z fotela. 
Szkoda, że raczej nie ma szans abyśmy dostali w kolejnym filmie: Superboya, Steela, Cyborg Supermana i Eradicatora ! to by było piękne.... 
Ogólnie film sprawił przyjemność i tylko na to liczyłem nie mając wielkich oczekiwań. 7,5/10
Mr.J: Nie wiem czy padło, ale od siebie dodam jeszcze, że muzyka w całym filmie to jakiś dramat (z dwoma wyjątkami)... Serio, zamiast dodać jakiejś powagi, to ja się chichrałem jak głupi momentami... Z montażem to samo, chyba po pijaku to montowali i momentami aż mnie oczy bolały i czułem niezłe zagubienie.
Z ciekawostek. Czy jeden z policjantów, z początku filmu (dokładnie to ten co znalazł gościa przykutego do kaloryfera i prawie odstrzelił głowę swojemu partnerowi) to Scott Snyder? Tak trochę podobny mi się wydawał.
Ryba2111: Właśnie wróciłem z sensu. I powiem jedno. F-u Snyder. Dawno nie oglądałem tak słabego, głupiego, nieprzemyślanego filmu. Kupa/10 i muszę o tym szybko zapomnieć. Pozytywny element to to, że film się kończy i można wyjść z kina z przeświadczeniem, że dałeś radę dotrwać do końca. Ja jestem obrażony na Snydera za to, że robi z widza idiotę. Zlepek durnych, bezsensownych scen. Dialogi to kpina i napisanie ich zajęło pewnie jakieś 5 minut. WSZYSTKO w tym filmie ssie na poziomie hard. Jestem zdenerwowany, że uraczono mnie taką szmirą. Szkoda aktorów, że musieli zmierzyć się z tak durnym scenariuszem. Jedynie Eisenberg powinien smażyć się w piekle, bo to co zobaczyłem spowodowało wzrost nienawiści względem tego beztalencia. Odradzam pójście do kina. Kupcie sobie za to jakiś komiks, upominek dziewczynie/żonie, idźcie na coś innego do kina. Kupa/10 to jedyna adekwatna ocena.
Sążny: Nie posługuję się za często liczbowymi ocenami przy formułowaniu własnych opinii na temat filmu. Ale tak na szybko (bo zamierzałem dzisiaj-jutro napisać jakiegoś dłuższego posta) mogę stwierdzić, że o ile nie jest to totalna chała i można znaleźć w tym filmie pozytywne elementy, tak "subtelność" Snydera na poziomie dowcipu przeciętnego polskiego kabaretu w połączeniu z frenetycznym montażem skutecznie obdarła tę produkcję z jakiejkowiek gracji. Takie 4/10.
Wesoł: No średniawa niestety. Było pojedyncze rzeczy, które mi się spodobały, ale Snyder zdecydowanie powinien oddać te zabawki komuś innemu. Scena otwierająca w której widzimy Man of Steel z perspektywy Wayne'a jest bardzo udana. Ale później zacząłem się irytować tym, że wyskakujące jak króliki z kapelusza nowe wątki jakoś nie potrafią mnie wciągnąć, kula w notesie, przepowiednia ze snu czy cztery sceny po napisach ala Marvel "sprytnie" wciśnięte w środek filmu trochę tandetą powiały, pościg batmobilem zmęczył mi oczy. 
Dalej, przeszkadza mi, że Batman wypadł dość głupio. Głupio, w sensie że mało inteligentnie. Zero pretensji do Affecka. Czysto wizualnie, głosowo, grając Bruce'a jest moim ulubionym wyborem castingowym w historii filmów o Nietoperzu. Ironia to wielka, że zanim film powstał to to było największym zarzutem, heh. No ale scenariuszowo bardzo zabrakło mi jakiegoś przebłysku geniuszu u Gacka. Daje się podejść Wonder Woman (która najpierw kradnie mu zabawkę, później niepostrzeżenie oddaje), daje się podejść Luthorowi, cała jego motywacja że Supermana trzeba zabić.. kurcze, poświęcili w filmie dużo czasu, żeby nas przekonać, że Bruce ma prawo tak myśleć, ale powinien chociaż spróbować umówić się z Supkiem na kawę, żeby tak chociaż z grubsza się przekonać jakiej muzyki słucha, czy podoba mu się #dobraZmiana w Polsce, czy faktycznie rozważał kiedyś zagładę ludzkości i takie tam. Miał okazję zamienić z nim dwa zdania, to postanowił zapytać czy krwawi. Eh. No i podczas walki z eSem był dziwny moment. Te działka które wyskoczyły z ziemi i zaczęły strzelać. WTF? Przecież Batman wiedział, że to nie zrani jego przeciwnika. W pełni bym zrozumiał, gdyby miały służyć dywersji, żeby Gacek w tym czasie się schował/podszedł go od tyłu/wrzucił selfie na fejsa. Ale nie, stał w miejscu. Stoją naprzeciwko siebie, wyskakują strzelające działka, "S" się dziwi, "S" rozwala je laserami z oczu, nic się nie wydarzyło.  Co powiedziawszy, walka sama w sobie mi się podobała. No i chyba właśnie sceny walki muszę najbardziej na plus wyróżnić w tym filmie. No bo mamy je 3: Najpierw BvS, jest spoko, moment z odzyskiwaniem mocy przez Supermana świetny. Troooszkę miałem problem z tym, że pod koniec Gacek jakby trochę się znęcał nad nim? Trochę monologował przed wykończeniem przeciwnika jak tani bondowski villain? Tak wczoraj po seansie o tym myślałem, dzisiaj, mooże trochę na siłę, ale widzę usprawiedliwienie w tym, że gdzieś wewnętrznie ciągle się wahał czy zabójstwo to dobre wyjście i trochę odwlekał ten moment. Dobra, nie wiem, nie chce mi się myśleć nad tym za dużo, sama bitka była spoko. 
Później B bije się z dwudziestoma bandziorami i wygląda to lepiej niż u Nolana, jest git.
No i finałowa walka Doomsday'a z sojuszem wielkiej trójcy DC (hmmm. Wielka trójca DC. Trzy osoby boskie... Dobra, nie będę dorabiał ideologii tam gdzie jej nie było, tę możliwość do biblijnych nawiązań Snyder sobie zostawił na kolejne filmy ;) ). Wiem, że trochę Michael Bay Style, ale nawet miałem frajdę oglądając to. Było czuć moc bijącą od poszczególnych powerhousów uczestniczących w tym starciu. Niepotrzebnie w mojej czysto popcornowej frajdzie zwalniali tempo na dramatyczne nurkowanie Lois. 
Film wyszedł średnio. Cyferek nie będę dawał, ale na osi leży jednak bliżej strony "słabo" niż "dobrze". Szkoda, bo to jednak z perspektywy fanów komiksów historyczne pierwsze spotkanie na dużym ekranie. Z wielką chęcią mógłbym oglądać filmy w uniwersum budowanym wokół Afflecka, Cavilla i Gadot, ale nie wokół Snydera niestety. Eh.
radef: "Batman v Superman: Świt sprawiedliwości", czyli wielkie łubu-du. 
Jeżeli chcecie filmu, który prawie w 100% skupia się na walce, fabuła służy tylko do pokazywania jak największej ilości CGI, lokowań produktu oraz zapowiedzenia kolejnych filmów uniwersum DC, a humoru nie ma praktycznie wcale - idźcie na "Batmana v Superman: Świt Sprawiedliwości". Ale lepiej zostać w domu i obejrzeć jakiś film lub serial Marvela.
Co do dubbingu - poziom niżej w filmach Marvela (co jak co, ale większość Marveli od Disneya ma dobry dubbing, jest kilka złych głosów na całe uniwersum, ale ogólnie jest dobrze i bardzo dobrze).
Ogólnie mógłbym podsumować tak, głosy męskie - nieźle, tu zbytnio nie mam zastrzeżeń, choć Luthor zbyt przerysowany, ale kobiece (nie licząc Wonder Woman) wyszły źle. Każdy kto widział "Muppety" i "Zaczarowaną" z dubbingiem przyzna, że Aneta Todorczuk-Perchuć dobrze zdubbingowała Amy Adams, a tu dali zupełnie inną aktorkę, która, jak ktoś tutaj napisał, czasami nie dało się jej słuchać. Tak samo senator, fatalnie dobrana.
deamonGH: Ja byłem na wersji tego filmu z dubbingiem (stwierdziłem że jak iść to na całość :D). I było to straszne doświadczenie. Nie ogarniam zbytnio tematu, więc nie podam żadnych nazwisk. 
Po pierwsze - bardzo źle dobrane głosy. Kobieta która podkładała Lois Lane skrzeczała niemiłosiernie, i chyba przez to znienawidziłem tę postać jeszcze bardziej. Supek podobnie, jedyny głos, który jakoś się obronił to ten Batmana (choć niektórzy twierdzą że gdy mówił w zbroi był niezrozumiały).  Gdy za to pojawiał się na ekranie Lex, i coś mówił, to słychać było chichot na sali. Głównie w końcowej scenie w więzieniu. Już w "oryginale" Luthor zachowywał się jak psychopata, ale polski aktor tak spotęgował to uczucie, że było to aż absurdalne. Niczym w kreskówkach czy komediach :P 
Druga sprawa to tłumaczenie .... Masa bardzo dziwnych zwrotów, głównie ze strony Alfreda. Mój faworyt to dialog między Supkiem a Gackiem znany ze zwiastunów (gdy pojawia się Wonder Woman podczas walki z Domsday'em): 
- Znasz ją ? 
- Tak, to moja stara 
Więc nie polecam tego próbować ;)
soltys_kozak: Generalnie nie uważacie że pierwszy człon tytułu to zwykły bait?? Przecież ten pojedynek nie trwa w sumie dużo dłużej od pojedynku Iron Mana z Hulkiem w AoU. I praktycznie cały pojedynek, to klepanie po ryju eSa. A, i na koncu Batman załatwia go umywalką. A całą historię prowadzącą do tego niby "pojedynku", mamy w dupie przez fatalnie zmontowany film. O wszstykich niedorzecznościach nawet nie ma co pisać, bo jest ich tyle że szkoda gadać. Najlepsza jest na poczatku, gdy ludzie z Wayne Enterprise lampią sie jak statek kryptonian niszczy budynki znajdujące sie 6-7 ulic od nich, i dopiero telefon od Bruce'a uświadamia ich, że warto by było uciekać. Muzyka jest fatalna w tym filmie. Zimmer mnie już od jakiegoś czasu irytuje (Interstellar bleh..), ale tutaj ze swoim kumplem Junkie XL, już całkowicie dają ciała. Motyw Batmana jest fatalny, WW całkowicie nie pasuje. Najlepiej wypadają troche przerobione motywy z MoS, za którymi specialnie nie przepadałem. Podoba mi sie Alfred, który tutaj jest takim połączeniem Tony'ego Starka i Black Widow z Zimowego Żołnierza. Tzn. buduje mu prawie wszystko i naciska, żeby sobie znalazł żonę :D. A, no i Superman ma tutaj zdolność regeneracji ala Wolverine. Tylko że troche dłużej to trwa, i nie wiem czy to naturalne, czy spowodowane światłem słonecznym. Generalnie film to takie solidne 4/10. Obejrzeć można, ale potem raczej nie będzie sie do niego wracać.
Nekros: Dobra, jestem świeżo bo seansie. Chciałem powiedzieć, że starałem się dostrzec jak najwięcej zalet tej produkcji i z pewnością można zauważyć sporo niewykorzystanego potencjału. Zacznijmy więc od wymienienia plusów: 
młehehe, jaki ja zabawny. Uznajcie mój humor za spowodowany traumatycznymi przeżyciami. No to z plusów mamy oczywiście Batafflecka, któremu nie pomaga scenariusz, tutaj taki mały spoiler: Scenariusz w tym filmie nikomu nie pomaga. 
Innym plusem jest pewnie to, że scenariusz Goyera został przepisany przez Terrio, bo znając to co pisze Goyer to mogło być gorzej. Jeremy Irons jako Alfred był ok, choć mój kolega ciągle się pytał, co w tym filmie robi siwy Robert Downey Jr. Także ostateczna walka była całkiem miła w oglądaniu, mimo tego, że była NIESAMOWICIE przedłużona. Dużą poprawą było także pozbycie się paskudnego szaroszarego filtra. 
Z elementów ocenionych na Meh to z pewnością Wonder Woman. Wiemy o niej i o umiejętnościach aktorskich Gal Gadot tyle samo co przed premierą, choć trzeba jej oddać to, że ona ma jedyny wyróżniający się motyw muzyczny. 
Co do wad zacznijmy od początku. Mamy dzisieciominutową scenę w której jest origin story Batmana. Po co? Nie wiem, ale Snyder był z niej najwyraźniej tak dumny, że nakręcił ją z niesamowitym patosem i jeszcze w spowolnieniu. Potem mamy młodego Bruce'a który jest obrażony na wszystkich z powodu straty rodziców i wpada do studni w środku lasu (?), tak samo jak w Batman Begins (co za przypadek), a potem otaczają go nietoperze (tak samo jak w BB), ale okazało się, że jest to jedna z wielu niewyjaśnionych halucynacji, których pełno w tym filmie. Potem mamy wydarzenia z MoS, kiedy Superman zniszczył połowę Metropolis. Oto już podstarzały Wayne biegnie przed miasto i dopiero kiedy dojechał pod swoją firmę wyjmuje telefon i dzwoni do Jacka, żeby się ewakuował, bo ten debil stał razem z wszystkimi pracownikami i zamiast uciekać patrzyli na anihilację Metropolis (brawo), jestem pewien, że zostało to zrobione tylko po to, żebyśmy mogli obejrzeć scenę modlitwy (bo on się modli do Boga, a Sups jest bogiem i go zabija ~ symbolizm). Potem mamy mnóstwo nudnych scen z Luthorem. Co do niego, to jest po prostu Joker z dodatkiem miliardera i złego geniusza, poza tym nie ma żadnych motywacji oprócz "I'm crazy ahahahahha". To jest właśnie jeden z moich głównych zarzutów do DcCU, zamiast najbardziej znanych klasycznych wersji postaci, które wszyscy kochają, oni bawią się w jakieś elseworldy, dlatego mamy Supsa Jezusa, Batmana mordercę i Lexa Jokera. Idąc dalej dochodzimy do momentu, kiedy Bruce idzie na przyjęcie do Lexa żeby ukraść dane, które potem kradnie od niego Diana, co było dość głupie, bo nie może ich zdeszyfrować, dlatego potem oddaje mu je (?). Teraz dochodzimy do momentu, gdy Batsuperkomputer deszyfruje dane, co zrobi w jakieś 5 minut, dlatego Batman idzie spać (?) i budzi się w świecie, gdzie latają parademony Darksaida (?) i na koniec zabija go Superman, a wtedy się budzi i przychodzi Flash z przyszłości, który mówi, że on miał rację i musi go powstrzymać. Tu jest ten plot twist, bo Bruce się budzi... Po pokazie tej scenopisarskiej indolencji, jaką zafundował nam Goyer, to nie wiedziałem co mam zrobić, śmiać się, czy płakać. W międzyczasie 'zagęszcza' się jeszcze atmosfera pomiędzy Supsem i Batsem, a do tego jeszcze mamy cały proces Supermana, który wziął się z nikąd, ale nie chciałem się powtarzać. Poza tym specjalnie patrzyłem dlaczego w więzieniach zabijają ludzi naznaczonych piętnem i film tego nie wyjaśnia. Muszę jeszcze wspomnieć scenę pościgu ciężarówki, gdzie batman zaczepia Batnadajnik w kształcie czarnego nietoperza (na białej ciężarówce) i nikt tego nie zauważa, a co dziwniejsze ta pluskwa wcale się nie odczepia mimo tego, że Batman zjechał z chyba drugiego piętra budynku na nią. Dalej mamy budowę zbroi i wydaje mi się, że nawet Batman pomagał tu Alfredowi, ale nie jestem pewien. Zapomniałem jeszcze podać, że mamy w tym filmie przegląd wiadomości, w trakcie których obok Supermana kilkakrotnie pojawiają się porównania do Boga i raz do Jezusa. Choć w kwestii symbolizmu jest jakoś 10 razy lepiej niż w MoS, ale to nie powinno mówić za dużo, ot, po prostu już nie rozmawia z księżmi na tle witraży. Dochodzimy już do końca, finałowa walka jest całkiem ok, oprócz tego, że Batman zamiast od razu rzucić w Supsa wszystkim co ma, woli najpierw pozwolić mu dać sobie wycisk (jaki on miły). Pomińmy fakt, że przed walką mamy scenę rodzaju: 
~Ej Stary nie chcę walczyć, pomóż mi ocalić moją Ma... 
~Argh będziesz krwawił jak moi rodzice i umrzesz 
Potem mamy klasyczną scenę, kiedy Martha zostanie uratowana (swoją drogą może mamy Starka i Steve'a też mają na imię Martha?), a Doomsday wyzwolony, potem zaś mamy klasyczną scenę, kiedy wojsko ma plan zrzucenia Atomówki na środek miasta. Ale Superman ratuje wszystkich wylatując razem z DD w kosmos i tam wybucha bomba. Niestety DD powraca, ale Clark nie. Najlepsze jest to, że on spada na niezaludnioną wyspę (?), ale Batman wraca i zaciąga go do portu, który pomimo tego, że jest ogromny i pełen budynków, to jeszcze niezaludniony (?), ale jak? Z innych debilizmów to wcześniej Lois wyrzuca włócznię Batmana do studni (?), a potem robi się jej smutno bo pojawia się DD (A to jedyna broń zdolna go zabić), Barwo Lois. Potem żeby niespoilerować dzień zostaje uratowany, ale pewnym kosztem i mimo tego twórcy uznają, że muszą to cofnąć dosłownie sekundę przed napisami. 
Ok ogólnie naprawdę polecam obejrzeć, przy dobrym humorze można mieć trochę funu z oglądania tego. 2/10.



Zgadzasz się z opiniami, a może wręcz przeciwnie? Skomentuj na forum, w temacie Batman v Superman Dawn of Justice [Spoilery].




Redaktor techniczny: S_O
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.