Avalon » Publicystyka » Artykuł

Avalon Pulse #445 (14.03.2016)

avalonpulse0.png
Poniedziałek, 14 marca 2016Numer 11/2016 (445)


Wydarzeniem ubiegłego tygodnia na pewno była premiera pierwszego numeru serii Mockingbird z rysunkami Kasi Niemczyk. Ostatnia środa to również kolejne części Standoff!, prezentujące różny poziom, jak i finały pierwszych historii w tak dobrych tytułach jak Howard the Duck czy Mighty Thor.

09.03.2016

Agents Of S.H.I.E.L.D. #3
Darth:
Nie czytam tej serii i zajrzałem tylko, by uniknąć ewentualnych nieznajomości wydarzeń w evencie, w kolejnych numerach. Tak więc nie będzie oceny przeze mnie wątku Coulsona i jego dziewczyny, tego Quantum Drive czymkolwiek to jest i tym podobnych. W zasadzie nie znalazłem w tym numerze nic, co by było niezbędnego dla eventu. Część agentów poszła łapać Ricka Jonesa, udaje im się to, a potem wpadają New Avengers by zdaje się go uratować. Nie jestem pewien czemu akurat oni, czy ekipa Falcona nie miałaby więcej sensu, biorąc pod uwagę to co widzieliśmy? A, i zdaje się niektórzy agenci SHIELD, w tym również tacy wysoko postawieni, nie mieli pojęcia o praktykach Hill z praniem mózgu, co rodzi pytanie ilu jest faktycznie wtajemniczonych w ten projekt i na jakiej zasadzie. Agenci w miasteczku to LMD? Cóż mogę rzecz, nic złego, nic zajmującego, nic potrzebnego dla eventu póki co. No ale jest jeszcze jeden numer powiązany z nim, więc może coś się zmieni.

All-New Wolverine #6
Darth:
Serio Lopez, popracuj nad tymi twarzami. A sama historia kończy się ostateczną rozprawą z Alchemax, no a przynajmniej z personalem odpowiadającym za program. Jest klasyczna zagrywka z cyklu "damy ci uciec", niezła choć ryzykowna zmyłka, Laura ma swoje dobre momenty(min. w stylu Batmana - będę was obserwować i zawsze was wytropię), a każda z ocalałych sióstr postanawia podążać własną ścieżką. Ta spokojniejsza postara się być dobra(będziesz sidekickiem Laury?), a ta agresywna nie za bardzo. Tylko czekać aż sprzymierzy się z jakimiś śmiertelnym wrogiem X-23. O, to było szybsze niż myślałem. Ogólnie, całkiem udane pierwsze numery oraz historia. Co prawda jest niby jeszcze taki epilog, ale to raczej nie zmieni mojego nastawienia do serii. Byłem sceptyczny do serii, ale na razie jest całkiem dobra i przekonała mnie, ze warto przy niej pozostać. Zobaczymy co dalej nam scenarzysta wymyśli.
Krzycer: To wciąż jest bardzo dobry "komiks o Wolverinie". A wraz z tym numerem, dzięki podkreśleniu paralel między Laurą a siostrami, otrzymaliśmy wreszcie bardzo porządny komiks o Laurze. (Tytułem wyjaśnienia przez "komiks o Wolverinie" mam na myśli historię w której równie dobrze mógłby wystąpić Logan.) Na końcu zaś czeka cliffhanger. No i... hm. Szczerze mówiąc? Byłem zaskoczony. Ale nie do końca pozytywnie? Czytając tę scenę zacząłem liczyć na to, że tajemniczym rozmówcą okaże się Miss Sinister - bo ją lubię i tęsknię za nią. Zamiast tego pojawiła się Kimura, która - szczerze mówiąc - jest dla mnie najnudniejszą i najbardziej nijaką postacią z historii X-23. Ale może Taylor zrobi z nią coś ciekawego?
Do tego uważam, że Kartagina powinna zostać zniszczona, a twarze Lopeza wciąż sa dziwne.

Amazing Spider-Man vol. 4 #9
Darth:
No i nowi przepowiadacze Scorpio, nie radzą sobie z mocami i teraz ma przez to trudności. Tak się kończy bezmyślne marnowanie, doświadczonego personelu. Spider i Fury lecą Arachno-Rocket(nowa zabawka wkrótce w sklepach dzieciaki), by z pomocą satelity poszukać bad guya i powstrzymać go przed.... em, przejęcia kontroli nad światem chyba, z pomocą jakiegoś artefaktu i "zdarzenia", które ma lada chwila nastąpić. Naprawdę nie mam pewności, seria dała sobie z tym spokój na parę numerów, więc to pewnie nic istotnego. Scorpio używa satelit do ich zniszczenia, ale to oni niszczą je i mają lokalizacje jego bazy. Spider zostawia Furego, aby na własna rękę dotarł do pobliskiej stacji, przez zniszczenie ich transportu, a on sam..... czy Spider-Man ma "życzenie śmierci"? Po jaką cholerę, postanowiłeś lecieć z kosmosu do Francji, w swoim nie do końca przetestowanym stroju? Po co ten pośpiech? Spider-Man prawie sam się zabija, bo zachciało mu się ryzykować lot do Francji z kosmosu i teraz wymęczony, jest na łasce Scorpio, który na niego czekał. Co-za-matoł. A na niebie nowa konstelacja pająka, co jest ważne z jakiegoś powodu, a Octto-Brain, wkrótce pewnie zamorduje nowego chłopaka swojej byłej.

Black Knight vol. 4 #5
Darth:
Mam przeczucie, ze ktoś tu upchał tyle wątków ile tylko mógł na koniec. Nie mam oczywiście pewności, ile zostało z oryginalnego skryptu do numeru, ale zaryzykuje że masę rzeczy dodano. Rewelacja że węże to tak naprawdę ludzie HYDRY, a przynajmniej ci wysoko postawieni, w pierwszym zeszycie wydawali się definitywnie gadami, w zasadzie nic nie wnosi. Syn zdetronizowanego króla, pojawia się nagle, ma swoja walkę, niby ginie i to wszystko dzieje się za szybko. A było sporo możliwości, by nie pokazać go jako jednoznacznie złego. Black Knight lamentuje z powodu straty miecza, ale szybko bierzecie w garść, gdy Steve traci kontrolę i go odzyskuje, a następnie zachowuje. Mam przeczucie, że masa rzeczy miała zostać ukazana dopiero w kolejnych numerach, a ten nadmiar wydarzeń, psuje dość odbiór. Wolałbym aby seria zakończyła się przezwyciężeniem przez Danea, potrzeby noszenia miecza i zapowiedzią kontynuacji tego, co do tej pory robił z New Avalonem. Ale cóż poradzić. Ogółem, nie była to zła seria, która miała spory potencjał, na który uczciwie rzecz ujmując, nie dostała odpowiedniej ilości czasu. Ostatecznie, klasyfikuje ją tylko nieco ponad przeciętną i tak po cichu mam nadzieje, ze jednak Dane nie zostanie zapomniany.

Doctor Strange vol. 4 #6
Darth:
Podoba mi się starcie Strange'a z imperatorem. Co prawda ten drugi, jedynie zbija jego ataki, ale jest różnorodność rzucanych zaklęć, chociażby próba zmiany przeciwników w emo, ożywienie drzewa oraz stworzeniu tego czegoś, z one-linerem rodem z filmów akcji lat 80, na który nie mogłem zrobić nic, tylko się uśmiechnąć. Dostajemy też, bardzo generyczne i mało interesujące backstory głównego łotra. Mało ciekawe, choć przydałoby się tego więcej. Sytuacja jest dość dramatyczna, Strange musi postarać się o krawca dla płaszcza i zakładam że Monako(który jest młodszy niż ostatnio), niedługo umrze bohaterska śmiercią. A końcowe sceny ze światem bez magii, parodiujące kilka klasyków, były nawet zabawne.
Kminek: Psychodeli ciąg dalszy. Empirikul atakuje, magowie walczą, magia umiera i wszystko monumentalnie, wręcz podniośle ("Abracadabra, you son of a *itch!) to wygląda, ALE... To już było. Dla mnie, pierwsza historia o Stephenie Strange'u to mniej lub bardziej dosłowna kalka z "Thor: God of Thunder". Skrzywdzona w młodości istota zaczyna zwalczać źródło swojego cierpienia i tylko jeden, samotny wojownik może się jej przeciwstawić. Brzmi znajomo?

Guardians Of The Galaxy vol. 4 #6
Darth:
Ten komiks sprawia, ze zapominam iż siłą Bendisa są jego dialogi. Strasznie się to nudnawo czyta, histeryzujący Star-Lord nie robi dobrego wrażenia i nie mam za bardzo pojęcia na czym polega ich misja. Pewnie dlatego, ze nagle zostaliśmy wrzuceni w sam jej środek, bez większych wyjaśnień. O, patrzcie. Szantaż emocjonalny. Znikąd wyskakują nam z rewelacją, ze są w jakimiś obozie koncentracyjnym, nawet Kitty wydziera się "this is a concentration camp" , aby czytelnik nie miał wątpliwości, jaka to ważna i istotna rzecz, którą muszę być poruszony, bo inaczej będę jakimś potworem bez serca. Taka sugestia, może autor powinien zbudować cała historie wokół tego motywu, a nie wrzucać go od tak i najwyraźniej kończyć 2-3 strony później, jakby to nie było w sumie nic takiego istotnego? Dając wrażenie, ze wrzucono to po to, abym nie narzekał, ze nic wartego uwagi się nie dzieje? Tak na alibi? A, Quill ma zostać zabity na arenie, bo musi mieć szansę by się z tego wykaraskać.
Kminek:  Najlepszy numer jak do tej pory, chociaż dalej ciężko się to żuje. Rozterki Quilla miały wyjść zabawnie, a wyszły co najmniej kuriozalnie (naprawdę, Petera dopada dół w trakcie misji?!). Za to w miarę logicznie wypada reakcja Kitty na całą sytuację z obozami, ale wątek blednie przy cieniuchnej kłótni o jej nową stylówę.

Howard The Duck vol. 5 #5
Darth:
Historia się kończy, cześć Guardians i Scout byli dość zbędni w jej trakcie. Uważam tez, ze mogliby się jednak postarać, o danie nieco większej roli Shocket i Lindy, a także postarać się o więcej interakcji z innymi postaciami. Rocket i Shocket, to jest to, na co liczyłem najbardziej. No ale, poza tym dość porządne zakończenie, zły pokazany w odpowiedni sposób, więźniowie uratowani i najbardziej w sumie, zainteresowała mnie końcówka, bo Howard trafia do mieszkanie swojej sympatii. Było OK, choć myślę że można by było niektóre rzeczy, lepiej rozwiązać.

Mighty Thor vol. 2 #5
Darth:
Bałem się trochę, ze przesadzą z mocą Thora, bo uczciwie rzecz mówiąc, Odin mimo wszystko powinien z nią wygrać. W sumie dobrze, ze postanowiono zakończyć to w taki sposób, przy okazji pokazując, iż Odin nie jest jednak nieczułym bucem, co dominowało ostatnio przy jego wizerunku. Może być apodyktycznym władcą, nie znoszącym sprzeciwu, ale wciąż ma "ludzkie odruchy" i nie potrafi być obojętny na cierpienia kogoś, kto był mu bliski przez tysiąclecia. Nawet jeśli go zdradził. Tylko czekam, aż Loki zacznie potem przekonywać, gdyż dla dobra Asgardu musiał zakończyć wojnę domową, a Freyja była łatwiejsza do usunięcia niż Odin. Tymczasem siły zła rosną w siłę, planują kolejny podbój, a Malekith ma niezły moment na ślubie. Jakaś stanowczość teraz w tej sprawie Odinie? Wiecie co? Odkryłem ze główna bohaterka, nie ma za dużo konkretnego do roboty w tym numerze, ale wcale mi to nie przeszkadza.
Kminek: Tu nie mam żadnych zastrzeżeń. Aaron obmyślił świetną fabułę na naprawdę widowiskową wojnę, która nie będzie ograniczać się do zwykłego mordobicia. Nie chcę porównywać tego do "Gry o Tron", ale naprawdę, dawno nie było tak świetnie rozbudowanych charakterologicznie bohaterów przy jednoczesnym ogromie wątków. A jeśli tak wygląda prolog, to ja nie mogę się doczekać dalszego ciągu!

Mockingbird #1
Darth:
Emmm. Co? Te twoje badania i iluzje, to efekt działania tych formuł tak. I mamy przybitki rożnych scen, z różnych okresów czasu, aż dochodzimy do finału gdy, emmm. Wiecie, ostatnia strona autorska, otwarcie przyznaje, iż to ma nie mieć na pierwszy rzut oka krzty sensu, ale wszystko się wyjaśni potem, kiedy więcej miejsca poświecimy na przybliżenie tego co się działo. Więc czy jest sens, abym cokolwiek teraz analizował? Co będzie to będzie, ale w porównaniu do wielu innych, póki co jakoś nie wykazuje entuzjazmu. A i warstwa graficzna naszej rodaczki. Jest OK, póki co. Spodziewaliście się, że po jednym zeszycie, w którym nawet nie jestem pewien jego "tonacji", będę ja gnębił lub wychwalał po niebiosa?

Ms. Marvel vol. 4 #5
Darth:
Jak zwykle, najlepiej wypadły dla mnie scenki z rodzinka Kamali, zwłaszcza rozmówki przyszłych członków rodziny. Choć przyznam, "noc żywych Kamali", z paroma elementami typowymi dla zombie Apokalipsy, była dość urokliwa na swój sposób. Zwłaszcza z tymi prowizorycznymi barykadami. Szczęście dla nich, iż "golemy" są w zasadzie niegroźne, chyba że podrosną. Ale mimo wszystko, fakt, iż tak długo ludziom połapanie się z kim maja do czynienia(twarz, ta twarz), jest trochę przegięty. Poza tym Konoha ninja, które wyglądają bardziej jak ninja, niż faktyczni Konoha ninja.

Rocket Raccoon And Groot #3
Darth: Największy trolling roku. Nie w sensie tego, ze szop to jednak Rocket, ale sam powód przez niego podany, ze zachowywał się tak, a nie inaczej. Bo to wszystko było trollingiem względem Groota z jego strony. Nie mam pewności jak na to zareagować. Powinienem być w sumie niezadowolony, ale jakoś nie czuje się pokrzywdzony, po tym co zobaczyłem, bo wydaje mi się to pasować do serii. Dziwne. A ponadto kilka udanych tekstów i scen, odpowiedniki głównych bohaterów maja parę niezłych momentów i w sumie, nawet jestem zadowolony. Choć będę w stanie zrozumieć, jeśli znajdą się tacy, którym nie spodoba się taki obieg wypadków. Nie wiem, jest w tej serii coś, co działa na mnie pozytywnie.

Uncanny Avengers vol. 3 #7
Darth:
Jaki był sens w puszczaniu Wreckera wolno, skoro teraz pojawia się jako zbieg z Plesant Hill? Za co go niby zamknięto? Jak się nad tym zastanowić, jego sposób powrotu to pudła nie ma sensu. Po co iść na Avengers, skoro mógł wszcząć burdę w wiezieniu lub zorganizować nieudaną ucieczkę, za co dostałby dodatkowe parę lat do odsiadki i problem z głowy? O innych metodach nie wspomnę. Czemu nie wykorzystał tej otrzymanej kasy, aby wyciągnąć kumpla z celi? Czemu ją przyjął, jeśli w jego interesie był powrót za kraty? To nie ma sensu. I jeśli Wrecker zrobił coś złego w międzyczasie i został aresztowany, to Avengers(w bardzo złym stylu) właśnie puścili wolno przestępcę, który ma karę do odsiedzenia, zamiast odstawić go lokalnym władzą. Nasi bohaterowie. What the hell Duggan? A przy okazji, Vodoo, powinien zwrócić uwagę bratu, jak się ostatnio zachowywał i kogo zabił, aby uciszyć skutecznie jego marudzenie o powrocie do życia.
Kminek: Dalej jest to seria z "Avengers" w tytule, która podoba mi się najbardziej. Unity Squad wreszcie zaczyna współdziałać jak należy, Cable wreszcie może wykorzystać swoje moce (i to, że nie kuma, co się dzieje zrzucam na karb tego, że w poprzednich numerach zmienił przyszłość swoją interwencją), do tego (wreszcie) trochę więcej Doctora Voodoo, Quicksilver też ma swoją minutę i ciekawy cliffhanger na końcu ( z umiejętnym wyjaśnieniem sytuacji Wreckera). Jest ok!


Zgadzasz się z opiniami, a może wręcz przeciwnie? Skomentuj na forum, w temacie New Spoilerownia - 2016.03.09.

Redaktor prowadzący: Rodzyn
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.