Avalon » Publicystyka » Artykuł

Avalon Pulse #443 (29.02.2015)

avalonpulse0.png
Poniedziałek, 29 lutego 2016Numer 9/2016 (443)


W tym numerze Pulse'a przeczytacie opinie o rozczarowującym szóstym numerze All-New All-Different Avengers, o mocno opóźnionej drugiej odsłonie Karnaka a także o kilku innych mniej lub bardziej interesujących seriach. 

24.02.2016

All-New All-Different Avengers #6
Krzycer:
Wcześniej narzekałem, że Waid strasznie wolno rozkręca tę serię, teraz ponarzekam, że za szybko i za łatwo rozwiązał starcie z Kangiem. Poza tym... Kang? Jestem rozczarowany. Tyle foreshadowingu o Dynastii Queng, i wielki zwrot akcji polega na tym, że ktoś się przesłyszał, i zamiast o "Queng" chodziło o "Kang"? Śmiechu warte. Tutejszy Vision nie ma ponadto nic wspólnego z Visionem ze swojego ongoingu, czyli przynajmniej Waid jest konsekwentny i każdą postać przedstawia inaczej niż w jej ongoingu.
wolvie111: Koniec końców z Visiona żaden villain. No nie było to wielkie zaskoczenie. Generalnie numer nie podszedł mi za bardzo, może dlatego, że nie kręcą mnie ostatnio zabawy z czasem w komiksach (po prostu było tego w pewnym momencie za dużo). Plusem jest na pewno wątek Thor i Capa, a co za tym idzie relacji Jane z Samem, których rozwoju jestem bardzo ciekaw. Inny przyjemny duet stworzyła tu Kamala z Novą na przystanku. To co mi się nie podobało to dziwne i jak dla mnie nierówne tempo akcji. Nie wiem czy to wina rysownika, po prostu nie podobała mi się choreografia walki, a Kang nie pokazał od siebie nic ciekawego. Ostatecznie to nie jest zły numer, ale po budowaniu pewnego gruntu pod historię, po działaniach Visiona, spodziewałem się o wiele więcej od finału historii...tyle. Daję 6/10.
Darth: To było słabe i za szybkie. Jedno wynika z drugiego. To jednak faktycznie ma być Kang, który nawet chyba nie jest tym samym Kangiem, tylko tym którym się rozdzielił kiedyś tam, bo coś tam? Kiepsko. No i jego plan polegał na atakowaniu losowych lokacji, aby zaprocentowało to kiedyś tam w przyszłości? Też słabo. Poza tym, ma moce ograniczonej ingerencji w przyszłość i to jest najlepszy plan na jaki wpadł? Rozczarowanie. Vision zostaje za łatwo przeprogramowany i koniec problemów ze zdradą, a pseudo-Kang zostaje załatwiony też zdecydowanie za gładko. No i pytanie do fanów Milesa. Czy jego zmysł zawsze działał tak, ze z radarową precyzją pozwalał mu określić gdzie i z jakiego dokładnie miejsca płynie zagrożenie? Niezły pomysł, aby zaskoczyć jednego wroga, związując sojuszników i zostawiać ich na pastwę tych, którzy nie będą zaskoczeni takim działaniem. Na pewno to było jedyne wyjście. Thor nadal ma znowu moce przenoszenia się w czasie? Czy to aby nie czyni jej zbyt potężnym i mogącym za łatwo rozwiązać każdy problem? No i na koniec. Czemu Nova i Ms. Marvel chcą jeszcze być w tych w Avengers? Vision ich przeprosił, a co z pozostałymi, którzy skreślili ich przy pierwszej okazji, nie potraktowali uczciwie i w ogóle zachowali się okropnie. Zwłaszcza najaktywniejszy w tej kwestii Falcon? Przez myśl im nawet nie przeszło, by przyznać się do błędu i powinni mieć w nich więcej wiary. Panie i panowie Sam Wilson, największy obecnie buc wśród wszystkich Avengers.

All-New Inhumans #4
Krzycer:
W sumie całkiem fajne zakończenie. Fajnie wypada Crystal wybijająca się na niezależność, nieźle wypadają różni Inhumans którzy mają swoje momenty w tym numerze... Gdyby tylko którakolwiek z tych postaci mnie obchodziła. Niestety - nie potrafię się przejąć Inhumans.

All-New X-Men vol. 2 #5
Krzycer:
Kto kiedy ostatnio przedstawiał Bloba jako autentyczne zagrożenie? A jednak - to działa. Głównie ze względu na konsekwencje przemocy pokazane - czy raczej zasugerowane - w scenach z Angelem i Laurą. A do tego: fajna Idie krzycząca na Boga, niezły Evan w roli wingmana Icemana. I choć wciąż uważam, że potrzebujemy All-New X-Men jak dziury w moście i wolałbym czytać o każdej innej grupie młodych mutantów, to skoro już dostaliśmy tytuł o tych młodych mutantach - dobrze, że jest zaskakująco dobry.
Amazing Spider-Man vol. 4 #1.3
Darth:
Czy ta sekwencja z wujkiem Benem, miała jakiś większy cel w tej historii? Bo wydaje mi się, że autor ją tam umieścił tylko po to, aby skomentować jego obecną działalność jako gostka który chce ratować cały świat. To dość trafny komentarz moim zdaniem, ale nie ma większego wpływu na historię. Mamy jakieś vodoo, gostki z tej drużyny porywają cudem zmartwychwstałego i niewiele z tego wynika, a sam numer kończy się niby rewelacją iż nie jest On człowiekiem(zdziwiłbym się gdyby był) i... pocałunkiem śmierci? Paru scen, jak ten z lampą nie do końca zrozumiałem, to miało być śmieszne? No i przede wszystkim, to wszystko jest strasznie wręcz nieciekawe i kompletnie mnie nie interesuje, to co się stanie. A, i warstwa graficzna mocno kuleje. Zwłaszcza te twarze domowników na początku. Blech.

Angela: Queen Of Hel #5
Krzycer:
Trochę mały ten wielki finał. I nie bardzo rozumiem, czemu cała seria ma podtytuł "Queen of Hel", skoro najwyraźniej właśnie zamknęliśmy ten wątek...

Astonishing Ant-Man #5
Darth:
Nadal nie przekonuje mnie Scott jako główny bohater. Ponownie, za bardzo odbiega od tego kim był wcześniej i nie jest wystarczająco sympatyczny, abym tolerował tą zmianę. A teraz trzeba mu kazać, aby zainteresował się problemami gostka, któremu dał kostium i nie myśli sprawdzić jak sobie radzi. Ale sam trening z pomocą lego był niezły, Giant-Man nawet wypada sympatycznie, tylko nie pojmuje czemu Scott tak zmyśla i koniecznie musi go za sobą targać na akcje, choć nawet Giant-Man stwierdza, iż to słaby pomysł. Dużo lepiej wypada sam Power Broker, którego idea może nie jest w sumie taka innowacyjna, ale daje sporo ciekawych możliwości. No i ma niezłą gadane oraz dobry styl bycia, dlaczego to nie jest komiks tylko o nim? Zobaczymy kto skorzysta z jego oferty... nie, nie, nie. Nie zgadzam się na to. Panie scenarzysto, nie idź tą drogą. To jest naprawdę zły pomysł.

Daredevil vol. 5 #4
Darth:
Podobała mi się sekwencja z Daredevilem i Capem. Walka w budynku dzięki odpowiedniej warstwie graficznie, a sama scena z bombą, za problem z licznikiem i jej rozbrojeniem, na który Matt znalazł jednak sposób. Szkoda tylko, iż sama wizyta wydała mi się nieco bez celowa, no i ta kwestia że nikt już nie wydaje się pamiętać jego tożsamości. Umowa z diabłem, lub jakiś magiczny trik z praniem mózgu, to jedyne rozwiązania jakie mogą być i nie jest to zachęcające. Natomiast z sekwencje z Tenfingerem - mech. Główny powód: to marny złoczyńca. Brakuje mu charyzmy i nie widziałem nic, co by pokazywało ze faktycznie pomaga biednym imigrantom, ze jest ich nadzieją itd. W tym komiksie pozbawia ich resztek funduszy na litość. Nie pomaga tez fakt, ze w pewnym momencie szybko przechodzi z "savior" na "god", tytułując się w ten sposób. Bardziej widzę w nim bufona, wykorzystującego naiwnych emigrantów. A Blindspot robi głupią rzecz ujawniając przed matką kim jest. Powiedziała mu wyraźnie, ze nie jest zadowolona z postępowania swego syna i uważa Blindspota za wroga. Jaki niby w tej sytuacji, odkrycie prawdy miałoby w niej coś zmienić na "lepsze"?

Hercules vol. 4 #4
Krzycer:
Huh. A to plugawie kłamliwa okładka. A ja naprawdę dałem się nabrać!
Tymczasem pokazała się Nadchodząca Burza, no i... gdzie ja to już widziałem? To znaczy - na pewno widziałem groźnych młodych bogów w Amerykańskich bogach Gaimana, ale mam wrażenie, że w komiksach też już ktoś przerabiał ten motyw. A nawet jeśli nie, to... Abnett naprawdę chce się kopać z Gaimanem? Powodzenia.
Darth: Podobała mi się scena, jak Herc pożegnał się z Sophią i przekonał ją do zajęciu się Tiresias w szpitalu. Reszta niestety była gorsza. Gil coś strasznie łatwo zaakceptował to że ma być poświęcony(może w jego czasach to była norma?), a Herc łatwo znalazł jego trop za pomocą psa. Zważywszy na to, jakiego miał właściciela wcześniej, jestem w stanie kupić to, że jest w miarę inteligentny i potrafi tropić. Potem mamy, całkiem niezłe starcie z Ire, które zostaje przerwane pojawieniem się tytułowych antagonistów tej historii. Chyba już gdzieś widziałem ten motyw, nowych bogów. Niestety nie robią imponującego wrażenia, ani swoim wyglądem, ani też swoimi ksywkami. Castrophobia? Serio? To chyba miało być intencjonalne, ale przez to, trudno traktować mi ich zbyt poważnie i w efekcie, specjalnie przejmować się tym, co nastanie.

Howling Commandos Of S.H.I.E.L.D. #5
Darth:
No to mamy finałowe starcie ze Sphinxem który atakuje muzeum, aby zdobyć artefakt... chyba w celu przejęcia władzy nad światem, nie jestem pewien. Dlaczego nie poczeka do nocy i nie zrobi tego szybko i w miarę po cichu, jak to robił wcześniej, tylko z gromkim hurra, w biały dzień? No i okazuje się, ze w muzeum jest McGuffin, który nawet małpa potrafi używać(jak jeszcze raz zobaczę tekst w stylu "he małpa", lub ogólnie "małpa coś tam", komuś stanie się krzywda), dzięki czemu nawet gładko pokonują Sphinxa. A kompletnie nie przeszkolona nowa, oczywiście po słowach pociechy już kontroluje w wystarczającym stopniu swoje moce, aby walczyć z teoretycznie bardziej doświadczonym bratem. Nudne starcie, gadanina, wielki sekret że jej braciszek jest opętany przez Adversaya. Tak, zdaje się ze tego samego co z X-Men. Dlaczego demon powiązany z Czejenami, pracuje z Egipcjanami? Nie przewodziliście tego, wiec to dobry twist, zdaje się myśleć autor. Jeśli się nie kontrolował, to tym bardziej nie łapie, czemu nie usunął siostry wcześniej. Anyway, walka, demon wygnany, braciszek ginie ale nikt się tym specjalnie nie przejmuje więc spoko. Stillwell strzela i zaczyna składać zdania, więc okazuje się iż ma swoja starą świadomość najwyraźniej. Tak, też tego nie kupuje. A na sam koniec Adversay widzi się z rasistowskim doktorkiem... chwila, to On był tą zjawą dziewczynki przez cały czas? Może być w kilku miejscach naraz, ale mimo to... nieważne. Czy już zostaliście skasowani, czy liczycie, na to że cross z Standoff podbije wam jednak sprzedaż.

Karnak #2
Krzycer:
Przerost formy nad treścią? Tylko jakoś w Moon Knightcie to samo podejście kopało tyłki, a tutaj... tutaj jednak czegoś brakuje. A może to kwestia czterech miesięcy opóźnienia. To rozwali tempo każdej historii...
wolvie111: Długa przerwa nie wpłynęła dobrze na serię, bo po prostu trochę o niej zapomniałem. Jednak nadal jest to dobry komiks. Karnak fascynuje swoimi mocami, dobrze narysowany jest świetnym komiksem naładowanym akcją i walkami, gdzie możemy obserwować każdy destrukcyjny ruch bohatera. Na mnie to działa, ogląda się to świetnie, ale o czym on tam rozmawiał i czemu on wszystkich bije? To jednak ucieka i historia nie wciąga na tyle, by się w nią zagłębić. Tak więc fajny bohater, świetnie pokazany w akcji, dobra szata graficzna, ale fabularnie...meh. Daję 6/10
Darth: To taki komiks istnieje? A recap page, a no tak pamiętam wszystko. Jak wypada komiks? Cóż to głównie walka z jakimiś randomami i kulturystą. Ale bardzo dobrze przedstawiona wizualnie i dająca jasne sugestie, iż odzyskanie chłopaka nie będzie takie proste. Jest także jeden długi dialog miedzy Karnakiem i kulturystą, który szalenie mi się podobał. Zwłaszcza moment, gdy stoi nad umierającym przeciwnikiem i zdaje się dostrzegać słabe punkty jego ducha/wiary/umysłu/przekonań - niepotrzebne skreślić. Bardzo klimatyczna rzecz. Szkoda że komiks wychodzi tak rzadko i kolejna premiery są przez to niepewne.

Moon Girl And Devil Dinosaur #4
Darth:
Wiecie, to może być najlepszy dotychczas numer. Głównie przez pojawienie się Cho, albowiem jego relacje z małą i ogólny styl bycia wypadają fajnie. I nawet sprawuje się lepiej w roli przeciwnika, niż te małpoludy, które niepotrzebnie zapchały parę kadrów. Pobadała mi się tez końcówka, kiedy Cho wygłosił komentarz że bycie mózgowcem wcale nie jest takie złe. Wspominałem już wcześnie, ale to całe "czuje się inna", jest tak wyświechtane, że im szybciej zaczniemy od niego odchodzić tym lepiej. Jeśli miałbym się przyczepić, a to zrobię, to jednak dałbym jednak jeszcze jeden numer na pogłębienie relacji Moon Girl z Devil Dinosaurem. Trochę za szybko mała przechodzi od boję się ciebie, jesteś irytujący, będziesz moim zwierzakiem, słuchaj się mnie, tęsknie za tobą. Można by było poświecić tej kwestii więcej miejsca. No i scena, gdy mała jest przerażona jak Cho tłucze dinozaura, który kończy się pokazaniem gada z kreskówkowymi gwiazdkami i nienaruszonego, zabiła nieco powagę sceny. Jakby autor się wystraszył. Jakiś progres jest, może będzie teraz lepiej?

New Avengers vol. 4 #7
Krzycer:
A to ci niespodzianka. Kto jeszcze pamięta Angelę del Toro? Ewing pamięta. A na dodatek kontynuuje jej historię od punktu, w którym przerwał ją... kto to wtedy był? Andy Diggle? Ogólnie: fajnie to wyszło, ciekaw jestem, jakie będą konsekwencje. Przede wszystkim zaś jest to takie spojrzenie na postać (w tym wypadku - Avy), którym dotąd w tej serii tylko Wiccan i Hulkling mogli się cieszyć.
Darth: O, Del Toro żyje i nadal nie zerwała z Hand. Maker wyciąga ja z pudła i daje jej amulet z alternatywnego świata i wysyła na krewniaczkę, bo chce coś sprawdzić. Jestem w stanie to kupić. Ograniczenie ilości postaci, nawet dobrze wypadło i przy okazji nawiązaliśmy do ostatnich Mighty Avengers. Miło. Starcie wypadło dobrze, a połączenia tygrysów się nie spodziewałem. Choć w sumie powinienem, bo bóstewko już wcześniej było dość problematyczne. I na sam koniec New Revengers i muszę przyznać, jest to prawdopodobnie najbardziej przemyślana pod względem doboru postaci grupa złoczyńców, jaką widziałem od dawna. Tylko trochę ich mało, chyba że Skar jest przeznaczony na Poda, Hawkeye i Power Mana jednocześnie. A może Aya już się nie liczy? Zobaczymy. Mam też nadzieje, ze nie wskrzesili Angara, tylko ściągnęli gostka z alternatywnego wymiaru.

Patsy Walker A.K.A. Hellcat #3
Darth:
Mój stały problem z serią. Patsy zachowuje się za bardzo jak nastolatka. Ponadto jest OK. Co prawda nie dzieje się nic specjalnie istotnego, ale jest lekko łatwo i... przyjemnie? No przez większość czasu. Nie do końca przekonało to przypadkowe spotkanie rekruta Casileni, który tworzy magiczne pluskwy czy coś. Ale było trochę śmiechu, miło wypadła wizyta u Strange'a, mam jednak nadzieje ze złośliwy wynajemca mieszkania pojawiać się będzie wcześniej, w przeciwieństwie do miałkiego synalka. Trudno szerzej. Spodoba ci się ton komiksu, albo nie.

Silk vol. 2 #5
Darth:
Znowu parę kadrów na tajemniczego Escpectro(jego imię nie pada nadal w komiksie, tylko w zapowiedzi), który się pojawia, coś robi, a potem znika i nic z tego nie wynika. Po co marnować na niego czas? A ponadto numer poświęcony temu, jaka to Black Cat potężna, cwana, mądra itd. Są inne rzeczy, ale to jest najważniejsze w tym komiksie. Tylko że nadal mnie nie przekonuje Ona w roli złoczyńcy. Okazuje się, ze te kradzieże były po to, aby zdobyć antidotum na serum goblina. Jak konkretnie jej się to udało nie wiadomo, ale to nadal w miarę rozsądne działanie z jej strony. Teraz wyleczona Slik na stałe jest w gangu i idą zając się goblinami i jakieś mnie to nie ekscytuje, ani trochę. Chyba nie potrafię polubić tego komiksu.

Spider-Man 2099 vol. 3 #7
Krzycer:
Jakoś nie ptrafię się przekonać do tej serii. Lubię bohatera, ale... to chyba pierwszy raz, gdy w serii PADa kompletnie nie obchodzi mnie obsada drugoplanowa.

Venom: Space Knight vol. 3 #4
Darth:
Venom walczy z zabójcą kogoś tam, który jest wielkim misiem pandą. Czy też raczej innym słodziasznym czymś, co na mnie nie działa. Na tym w większości opiera się numer. Przeciwnik jest słodziaszna(w teorii) i potężna. Aż do momentu, kiedy znikąd pojawiają się łowcy, łapią ich i karzą walczyć na arenie, co przekonuje ich do współpracy i uwolnienia się. I to wszystko w jednym numerze. Nie, to nie dobrze. Te dwa wątki marnie że sobą współgrają, a ten drugi jest kompletnie zbędny i końcową sytuacje z numeru, można by było osiągnąć bez tego. Autor chyba nie ma chyba innego pomysłu na serię niż, leć na tą planetę, zrobimy tam to, to i to. Widziałem to gdzieś indziej, teraz też będzie działać. Brakuje temu wszystkiemu jakieś własnej inwencji i sprawia wrażenie nienatchnionego kopiowania motywów, aby czymś zapchać numer.



Zgadzasz się z opiniami, a może wręcz przeciwnie? Skomentuj na forum, w temacie New Spoilerownia - 2016.02.24.

Redaktor prowadzący: Rodzyn
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.