Avalon » Publicystyka » Artykuł

Avalon Pulse #440 (08.02.2016)

avalonpulse0.png
Poniedziałek, 08 lutego 2016Numer 6/2016 (440)


Choć tydzień ten to debiut nowej serii z przygodami Milesa Moralesa, zainteresowanie czytelników skupiło się w większym stopniu na kolejnych odsłonach Uncanny Avengers i Uncanny X-Men, a nawet A-Force i Captain Marvel.

03.02.2016

A-Force vol. 2 #2
wolvie111:
Przyjemna lektura, a i ciekawiej się zrobiło w tym numerze. Stylistyka i mocna kolorystka tej serii jest nie do końca w moim klimacie, ale da się przyzwyczaić...rozumiem, że seria o kobiecej drużynie może tego wymaga. Cała akcja w Japonii wypada tu świetnie i momentami jest bardzo zabawnie, jak chociażby wspominanie Runaways. Generalnie wejście do serii Nico jak i Alison wypadło bardzo dobrze. Ta lekka seria nie ma raczej wielu wad, sama Singularity jest świetną bohaterką i już zdążyłem ją polubić. Osobiście to chyba nie angażowałbym do tej serii Carol, bo nie jest tu aż tak potrzebna, a możemy ją zobaczyć w innych seriach. Numer oceniam na 8/10, bo mnie rozbawiał bardziej niż jakaś Gwenpool.
Darth: Jest nawet lepiej. Przeszkadzają mi momentami twarze, a także to jak długo zajmuje im zauważenie obcego, wielkiego jak góra, ale ponadto całkiem dobre to wszystko. Singurality nadal urocza, powoli ogarnia sytuacje i to jak potem się gapiła na Dazzler, to win tego numeru. No ale z perspektywy mutantki, to była uzasadniona reakcja. Dobrze że znaleźli jednak dobry powód by udać się do Sister Grimm, a potem Dazzler. Jak również to, że Grimm nawiązała kontakt z normalną rodziną. Obawiam się niestety, że do poprzedniej nie ma już co wracać.
Krzycer: Jest lepiej. Fabułka wciąż jest pretekstowa, ale teraz, gdy autorka zebrała już lwią część drużyny i zaczęła rozgrywać interakcje między nimi nagle czyta się to o wiele lepiej. Teraz tylko się niepokoję, ze ta gonitwa za Antimatter zajmie całą historię, czyli jeszcze trzy numery? Naprawdę nie widzę tu treści, którą można by tak rozciągnąć. A jednocześnie ponieważ nagle zaczęło się to fajnie czytać, to zacząłem się niepokoić o rychłą zmianę scenarzystki.

Amazing Spider-Man vol. 4 #7
Darth:
Więc jak Peter oprze się korupcji Negativa? Okaże się, iż kto już raz wyrwał się spod jego jego kontroli, jest teraz naturalnie odporny na jego moce. Tak, to pierwszy raz kiedy coś takiego ma miejsce. Jest to niesamowicie wręcz leniwe i znacznie osłabia poziom zagrożenie, jakie Negative że sobą prezentuje. No ale przecież, chcemy patrzeć, jak to Spider ma przeciwnika w garści i powoli go rozpracowuje. Zaraz co to za dziewczyna? A tak, ta która miała wcześniej co najmniej 3 dobre okazję, by mu nadmienić o problemach zdrowotnych swej matki, a nie czekać do chwili gdy nie będzie miał czasu jej wysłuchać(choć mogła tez zadzwonić, bo ma komunikator w masce). Fakt, ze ma telefon do Scorpio, znaczy iż to nie jest nagły problem i znacznie osłabia ewidentne zrozumienie jej postępowania(do zera) i postanowienie zabicie Spider-mana, swoim spider-mobilem. Jestem poważny. Hej, Negative będzie próbował przekonać swoją "dobrą stronę do kooperacji", to może być.... a nie poświęcą na to jedynie 3-4 kadry. Wiecie co, to jest problem. Ten komiks ma za dużo fabuły. Cały czas skaczemy od wątku do wątku realizowanego na chybcika, zamiast robić to powoli i z odpowiednim wyczuciem. A teraz jeszcze dodali problemy z komunikacją miedzy dzieciakami Harrego i Regenta. Dosyć tych wątków pobocznych, czytelnicy zapomną połowę z nich. Wiecie, naprawdę jest więcej rzeczy, ale zwyczajnie nie warto już się w to zagłębiać. To wszystko marne i co najwyżej bez wyrazu.

Captain America: Sam Wilson #6
Darth:
Wiesz Viper, to nie będzie dobre dla twojego biznesu, jeśli będziesz walił monologi i planował mord człowieka-ptaka na ulicy. Zaraz, cały świat doskonale wie o twoim interesie, a ty nawet publicznie pokazujesz się w swoim stroju złoczyńcy, tylko zakładasz na niego garnitur? Ten komiks pachnie Golden Agem. W każdym razie biją się, człowiek-ptak radzi sobie aż za dobrze, a Dimadback nagle postanawia zmienić strony. Ta, to co węże robiły wcześniej(min. zabicie FalCapa) będziesz tolerowała, ale mord kompletnie ci nieznanej osoby? To już za dużo. A potem znika bez słowa, czyniąc jej wątek tak samo zbędny, jak utrzymanie Sama jako wilkołaka. Nie powiem komentarze specjalistów w czasie walki, były na swój sposób zabawne, konfrontacja z biznesmenami niezła. Ale nie mogę oprzeć się wrażeniu, ze Viper przegrał na własne życzenie. A, strój nowego Falcona jest okropny. Nie dość że niepotrzebnie zielony, to jeszcze odsłania fragment jego klatki piersiowej. Po co? Kłoci się to estetycznie z hełmem, który ma na głowie.
Krzycer: Wciąż sympatyczne. Przerysowana wizja Wall Street ma swój urok. Lubię tego Capa - i resztę postaci też. Tylko kostiumy... Misty Knight nosi jakąś... uprząż? Zamiast koszulki. A nowy Falcon dostał chyba jakiś odrzut z lat 90. Paradoksalnie najlepiej wygląda chyba D-Man...

Captain Marvel vol. 8 #2
wolvie111:
Zwiedzanie statku widmo i czekanie na czyhające w nim niebezpieczeństwo było całkiem dobrą zabawą. Interakcje zespołu są przyjemne, a rysunki Anki nadal mi się podobają, jednak mam wrażenie, że trochę ten numer osiadł. Poza akcją ucieczki ze statku był delikatnie przegadany, a postaciom drugoplanowym z załogi stacji brakuje charyzmy. Jednak jest w tym pewna intryga, która daje nadzieje na coś ciekawego w następnych numerach i ciekaw jestem jaka w tym wszystkim będzie rola Brand. Plus za Aurorę i Sasquatcha. Daję 6/10
Darth: Klimat poszukiwań opustoszałego okrętu, nawet działa. Parę klisz się znajdzie, ale są jak najbardziej zamierzone i mają swój urok. Jest też trochę wyraźnej chemii miedzy postaciami, są przesłanki na jakiegoś "aliena" i grubszej intrygi, a także poważniejszego konfliktu wewnętrznego. Rzetelne to wszystko, ale jeszcze nie złapałem bakcyla. Może to trochę przez dość prostą warstwę graficzną.
Krzycer: Nie-SWORDu ciąg dalszy. A może to bardziej Deep Space Alpha? Wciąż jest ciekawie. Jeśli twórcy utrzymają takie tempo i poziom zapowiada się naprawdę bardzo przyjemny tytuł. To może nawet być najlepsza seria, jaką Carol kiedykolwiek miała... głównie dlatego, że konkurencja jest na poziomie "ech, w sumie porządne czytadło". (Gwoli ścisłości znam serie DeConnick i Reeda).

Contest Of Champions vol. 2 #5
Darth:
Super, więcej ludzi którzy mnie nie obchodzą.... w drużynie Grandmastera nie było więcej Hulków? Komiks poświęcony, pokazaniu temu jaki Night Trasher na deskorolce jest kozakiem. Wiem, ze to dziwnie zabrzmi, ale to nawet się udało. Sentry i Stick współpracują, co ma sens bo nie maja powodów by się mordować, aczkolwiek za dobrze nie ukrywają swego sojuszu. Który albo kończy się bardzo anty-klimatycznie lub to to marna zmyłka. Nie dogodzicie mi. A Maestro i Punisher to kumple, nie jestem pewien kiedy to się mogło zdarzyć i jak. Natomiast organizatorzy imprezy, wydają się trochę niekompetentni jak na to patrzę. A to jeszcze nie koniec.

Deadpool & The Mercs For Money #1 (Of 5)
Darth:
Warstwa graficzna jest zbyt kreskówkowa, moim skromnym zdaniem, co owocuje kilkoma dziwacznymi wyrazami twarzy. Fabularnie niewiele się dzieje. Najmici atakują placówkę Beyond Corporation(to jak to z nimi jest?), a potem tłuką się z Crazy Gang. To dość marnie pokazane starcie, które sili się na bycie zabawnym, a tylko pokazuje najemników(mających przewagę liczebną), jako niekompetentnych. Odkrywają jakiego robota Rigellian i Deadpool, będąc teraz odpowiedzialnym herosem, postanawia wystawić go na aukcji z udziałem masy super-łotrów. Nasz Avenger, panie i panowie. Byłoby to bardziej do zaakceptowania, gdyby nie próbowali w innych seriach, pisać go jako tego dużo bardziej odpowiedzialnego niż wcześniej.

Doctor Strange vol. 4 #5
Darth:
No, akurat takiego sekretu się nie spodziewałem. Ciekawe kiedy Wong, znalazł czas, na wyszkolenie tej całej gromadki i w ogóle ich wytrzasnął. No ale to mniejszy problem, sam koncept jest dobry i jeśli Strange go pozna, to będzie miał teraz olbrzymie wyrzuty sumienia i raczej mocno się wkurzy na swego drogie sługę. Tymczasem atak istot magicznych "rusza z kopyta", jest poczucie zagrożenia, czemu pomagają przebitki na innych magów. Powiedziałbym, ze może "pierwszą falę" odparto troszeczkę za szybko", ale Strange dużo zapłacił za to zaklęcie(fuj, z ust wylazło), a główny zły dopiero się pojawił. Poziom utrzymany, dobrze.
Krzycer: To już chyba trzeci numer po którym mam wrażenie, że Aaron zwalnia, że wyprztykał się z pomysłów na samym początku.

Guardians Of Infinity #3
Krzycer:
Aha. Oho. No i... Aha. Hm. Niby coś się dzieje, niby dostajemy jakieś informacje, ale lektura pozostawia mnie z dogłębnym "i co z tego?"

Howard The Duck vol. 5 #4
Darth:
Dużo się dzieje, ale wiele ma posmak fillera. Za dużo czasu poświęcamy na historii jakiejś fangirl, która chce być heroldem Galactusa(widać dzieje się przed Ultimates), co nie prowadzi do niczego istotnego, tylko Howard wpada na Surfera i pożycza jego moce, co można byłoby rozegrać i bez nich. A, i Guardinas się zjawiają, co póki co też niewiele wnosi. Bardziej chciałbym zobaczyć na interakcje miedzy Rocketem i Socket. W zasadzie, to obie zwierzo-dziewczyny, wydaja się zapomniane w tej historii. no, ale na sam koniec zjawia się collector, więc może będzie więcej konkretnych wydarzeń.

Invincible Iron Man vol. 2 #6
Darth
: Coraz bardziej mam przeczucie, iż Doom jest zakochany w Iron Manie. Tak pół, żartem, pół serio, jego zachowanie wydaje się typowe dla jakiegoś stalkera. W ten sposób na pewno, nie zdobędzie jego zaufania. A poza tym, jak zwykle w tej serii niewiele się dzieje. War Machine bada sprawę jakiś ninja, zapominając że każdy w Japonii jest przecież ninja. No i jednak odczuwam pewną zmianę warstwy graficznej. Niekoniecznie gorsza, ale zdecydowanie inna.
Krzycer: Vincent Cassel von Doom. ♥ A poza tym - Bendis bendisi po swojemu. Pod tym względem żadnych zaskoczeń tu nie ma.

Obi-Wan And Anakin #2 (Of 5)
Krzycer:
Rysunki bardzo przyjemne, retrospekcje wciąż ciekawe, treść główna nadal miałka.

Rocket Raccoon And Groot #2
Darth:
Całość poświęcona temu, jak Groot szukał zaginionego przyjaciela. I czy tylko Ja, zainteresowałem się większą ilością konkretów, z otrzymanych przybitek. Może kiedyś dowiem się więcej. Skrótowe to wszystko, ale całkiem niezłe, a sam ból zadawany samemu sobie, aby utrzymać trop za towarzyszem, idealnie pokazuje oddanie Groota. Nadal nie mam pewności, czy przypadkiem jakimś cudem, Groot nie znalazł jakiegoś innego szopa, ale wciąż ciekawi mnie rezultat. Byłaby trochę szkoda Rocketa-tyrana, bo nadal jest zabawny i jednocześnie na swój sposób złowieszczy.

Scarlet Witch vol. 2 #3
wolvie111:
Dillon zawsze mnie odstraszał, bo bardzo nie lubię jego stylistyki. W tym numerze zobaczyłem najlepszego Dillona jakiego do tej pory miałem okazję. Przechodzimy tu do Irlandii, której kultura pełna jest legend i magii, jednak to nie ta zielona kraina, którą wszyscy znamy. Wanda coś na to na pewno poradzi. No i poradziła. Numer wygląda dobrze, magiczne pierdoły wychodzą bardzo fajnie, scenka w barze i czytanie irlandzkiego akcentu było przyjemne. Bardzo ciekawa końcówka, więc czekam na kolejny numer. Daję 7/10
Krzycer: Hm. Ten numer jakoś mi nie podszedł. Może to kwestia Dillona? Może poprzednie szata graficzna ciągnęła w górę i nie zwróciłem uwagi na to, że w sumie niewiele tu treści?

Spider-Man vol. 2 #1
Darth:
Jestem trochę skołowany. Nie tylko Miles, ale wszyscy jego krewni i znajomi trafili do świata 616 i nikomu to nie przeszkadza? Czy znajomi znajomych i ich krewni, też się tu znaleźli, czy tylko wybrani względem bliżej niesprecyzowanego kryterium. W każdym razie, perypetię Milesa w szkolę nie czyta się na razie źle, ale nie ma też niczego przesadnie interesującego. Od typowy szkolny stuff, który dobrze znamy. Nie do końca mnie za to przekonuje końcówka, gdy zmusza Blackherta do ucieczki, który wcześniej powalił bez problemu min. Thora i Scarlet Witch, bo najwyraźniej "jad" mu szkodzi. Trochę to tanie. A może to iluzja? To by tłumaczyło, czemu spider stoi przed nimi jakby zrobił coś złego, zamiast pomagać towarzyszom z Avengers się podnieść.
Krzycer: No dobra. Głupio mi, bo oglądam rysunki, widzę, że coś się zmieniło, ale nie potrafię powiedzieć, co. Pitchelli wcześniej nie kładła sobie sama tuszu? Zmieniła styl? Kolory są inne? Coś się zmieniło i nie wiem co. Fabularnie - ot, Miles. Tylko w 616. Czy Prime Alpha Uber czy jak teraz nazywamy główną rzeczywistość. Myślałby kto, że Bendis zacznie to bardziej z przytupem, ale nie - to po prostu kolejny numer "Ultimate Spider-Mana". Niby zmienił się tytuł i rzeczywistość, a jednak nie zmieniło się nic.

Uncanny Avengers vol. 3 #5
Krzycer:
Huh. Po bardzo (bardzo, bardzo) złym początku Duggan wychodzi na prostą. To jest wciąż bardzo średnia prosta, ale początek był tak koszmarny, że naprawdę mamy do czynienia z #dobrązmianą. Postaci wciąż się miejscami dziwnie zachowują/wypowiadają, wprowadzenie wątku Red Skulla w końcówce poprzedniego numeru było strasznie nagłe i znikąd, i jego kontynuacja tutaj też taka jest (czy inaczej - otwierająca serię historia tak bardzo nie miała z tym nic wspólnego, że teraz sprawia wrażenie czegoś z zupełnie innej beczki; a jak Synapse już wróci, to w ten sposób jeszcze bardziej będzie odstawała od zespołu). Czyli koncepcyjnie seria wciąż ma mnóstwo problemów. Ale na poziomie pojedynczych zeszytów zrobiło się z tego średnie czytadło, czyli poprawa jest znaczna.
wolvie111: Dobrze jest spojrzeć na tę drużynę z trochę innej, na pewno lepszej perspektywy poprzez zmianę rysownika. Czekałem na ten numer dość długo jako fan i Rogue, i Gambita. Za wiele tu się jednak nie wydarzyło. No cóż Remy się tak na prawdę nawet nie pojawił, a Anna Marie dość łatwo dała się wykiwać Skullowi. Jednak plus za całkiem zabawnego Deadpoola i dość udane walki. Rysownik mógłby zostać na dłużej. Daję 7/10
Darth: Cable zgodził się zostać dłużej by zapolować na Red Skulla, ale wystarczyło mu zdobyć nazwę jego miejscuwy, by planował wrócić? Nie za wcześnie? Ograniczenie ilości członków, wyszło na dobre temu komiksowi i warstwa graficzna znacznie się poprawiła. Szkoda tylko, ze wydaja się robić mu wjazd na chatę, bez wyraźnego zabezpieczenia przed telepatią, trochę to naiwne i kończy się fałszywym Gambitem oraz brakiem sukcesu. Trochę taki filler nie uważacie? Ponadto: Sin najwyraźniej zrobiła sobie operację przeszczepu twarzy, a ten Red Skull bardziej powinien być jej wujkiem, bo został zrobiony, zanim oryginał postarał się o dzieciaka, jeśli dobrze kojarzę.

Uncanny X-Men vol. 4 #3
Krzycer:
Nie będę już pisał o Landzie, bo to nie ma sensu. Od strony scenariusza - z jednej strony niektóre wątki rozwijają się raczej powoli (wizyta u Triage'a, kolejne starcie z Dark Riderami - ot, powtórka z poprzedniego zeszytu), z drugiej intryga się zagęszcza (fajne wprowadzenie Fantomexa i tego z kim pracuje). Z trzeciej wreszcie - Xorn? Naprawdę? Naprawdę ktoś uznał, że warto wracać do tej postaci? I to jeszcze w tytule z Magneto jako głównym bohaterem? Bo teraz zasadniczo nie ma dobrego wyjścia - wikłanie się w to dalej bez wspominania o retconach będzie dziwnie nienaturalne, bo jednak te postaci poiwinny zareagować. Ale jak zareagują, to będzie trzeba przypomnieć bzdurny retcon... No chyba, że Xorn już nie wróci w tej serii, ale w takim wypadku kompletnie nie rozumiem poświęcania mu tych kilku stron. A propos retconów - Xorn miał stracić moce po M-Day. Choć to w sumie nic nie znaczy, skoro w komiksie pierwsze skrzypce gra Magneto. Podsumowując: dzieje się. Nie wiem co, nie jestem przekonany co do sposobu przedstawiania niektórych postaci, parę pomysłów wydaje mi się wątpliwych, ale - dzieje się i zasadniczo jestem ciekaw co będzie się działo dalej.
Kminek: Konkluzja na szybko - największy zgrzyt to brak jakiegoś porozumienia pomiędzy grupami mutantów (ewentualnie pomiędzy scenarzystami). Dlaczego, zamiast bawić się w partyzantkę na Genoshy, ekipa Magneto nie może zwyczajnie przekazać uratowanego do Limbo? - zwłaszcza, że w Extraordinary X-Men jest Forge, który zapewnia technologię błyskawicznej teleportacji.
wolvie111: Ta seria zaczyna mi się coraz bardziej podobać, mimo że jestem świadomy jej dużych minusów (jak chociażby sam Land). Ten numer był całkiem przyjemny. Dobrze, że nie uśmiercono (jeszcze) Triage'a, duet Psylocke i Eryka zaczyna mieć sens, przy okazji wreszcie rozdzielono Monet i Creeda. Intrygujący jest wątek Fantomexa i Mystique oraz wizyta u Xorna. Minus nie dotyczy samego numeru, a faktu, że seria nie jest spójna z Extraordinary X-men, bo nie wiem czy choć raz wspomniano X-heaven i nawet nie zaproponowano tam schronienia Triage'owi. Poza tym plan drużyny na wybranie się do bazy Dark Riders brzmi dość idiotycznie, aż proszą się o uśmiercenie Christophera. Jednak całość czyta się dobrze, a Land miał tu dobre momenty. Daję 7/10
Darth: Land i jego twarze. I czemu Psylocke nagle rozkłada ręce i ustawia się w pozycji, jakby była na cholernym Titanicu? A fabularnie niewiele wartego uwagi. Znowu Dark Raiders próbują kogoś zabić, tylko ze teraz im się nie udaje, a Magneto i spółka, mają niesamowicie prymitywny plan działania. I pojawia się Xron, który powinien być bez mocy i póki co, nic z tego nie wynika. Fantomex się też pojawia i pracuje z Mystique. Póki co, na razie to tylko wydaje się ciekawe, bo nadal nie jestem pewien czego chcą i czemu dokładnie to robią.

Vision #4
wolvie111: Świetny numer, kolejny już w tej serii. Bardzo inteligentnie i ciekawie prowadzone postacie. Najbardziej interesująca jest zdecydowanie żona Visiona, która najmocniej boryka się chyba z rzeczywistością. No cóż jej odwiedziny u szantażysty nie mogły skończyć się dobrze. Plus za dość nietypowe jak na nastolatków kłótnie między dzieciakami i świetną szatę graficzną, która bardzo dobrze komponuje się z trochę poważniejszym klimatem serii. Generalnie nadal tak dobrze jak było, dla numeru 8/10.
Krzycer: ...cztery numery a ja wciąż nie potrafię stwierdzić jakiego rodzaju historię czytam. Wiem tylko, że niesamowicie mi się podoba.

 X-Men: Worst X-Man Ever #5
Krzycer:
Ojej. Hm. Ojej. W pierwszej chwili chciałem napisać "a było tak dobrze - niestety, seria wyłożyła się na ostatnim zeszycie". Po zastanowieniu dochodzę jednak do wniosku, że to jest udane zakończenie - tylko nie spodziewałem się niczego podobnego i mam trochę problem z zaakceptowaniem go. Nagle zmieniamy tempo wydarzeń i przeskakujemy w czasie. Seria, która znakomicie balansowała na linie między "poważnym" x-komiksem a groteskową x-parodią zdaje się w tym numerze dawać nurka w basen x-parodii. Tyle że w końcówce znowu całkiem udanie balansuje na tej linie... Dokładając do tego metakomentarz do całego uniwersum Marvela na dokładkę, by na ostatniej stronie wskoczyć na jeszcze wyższy poziom metanarracji. Więc tak, nie spodziewałem się tego. Ale to w sumie całkiem dobre zakończenie. Tylko chyba chciałbym, żeby motyw po przeskoku w czasie zaczął się już w poprzednim numerze. Żeby nie wytrącał z lektury tak bardzo, żeby był czas się do niego przyzwyczaić... no i może znalazłoby się trochę miejsca na nieco dłuższe wyjaśnienie, bo jednak mamy do czynienia z czymś kompletnie nielogicznym, co po prostu musimy zaakceptować, i to też mnie trochę uwiera. Ostatecznie to jednak była bardzo dobra miniseria.


Zgadzasz się z opiniami, a może wręcz przeciwnie? Skomentuj na forum, w temacie New Spoilerownia - 2016.02.03.

Redaktor prowadzący: Rodzyn
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.