Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja komiksu - Star Wars: W Cieniu Yavina - Rodzyn



"Star Wars: W Cieniu Yavina" to komiks, który w o wiele lepszym stopniu od opisywanego przeze mnie nie tak dawno "Darth Vader i Widmowe Więzienie" pokazuje zmiany, jakie zachodziły w wydawnictwie Dark Horse tuż przed przejęciem praw do tych komiksów przez Marvel. Ponowne skupienie się na postaciach znanych z filmów, których przygody rozgrywałyby się między dobrze znanymi epizodami, miało na nowo przyciągnąć czytelników do marki, stąd też wzięła się prosta nazwa serii: "Star Wars". 

Pisania tytułu podjął się Brian Wood, znany z takich tytułów jak Conan the Barbarian czy Massive dla Dark Horse, różnych odsłon X-Men dla Marvela, czy też DMZ dla Vertigo. Swoją historię umieszcza on tuż po bitwie o Yavin, gdy Imperium zostaje osłabione przez Rebelię, a ona sama ma problemy z powtórzeniem wielkiego sukcesu. Śledzimy w niej równolegle losy różnych postaci: Luke i Leia starają się znaleźć nową bazę dla rebeliantów, Darth Vader mierzy się z konsekwencjami porażki, a Han i Chewie orientują się, że ich los pozostaje związany z Rebelią. Swoją rolę ma tu też do odegrania Wedge Antilles, postać marginalna w filmie. 

Wood poświęca najwięcej miejsca na przedstawienie Lei, która mimo potrzeby żałoby po zniszczeniu Alderaan stara się zachować zimną krew i dalej działać na rzecz Rebelii. Wykonując misję za misją, za wszelką cenę chce pokonać Imperium, starając się jednocześnie znaleźć ich szpiega w swoich szeregach. Jedna ze scen z samego poczatku albumu naprawdę pokazuje, że nie ma ona litości dla wroga. Jednak zarówno ona, jak i inni bohaterowie trochę odbiegają od tego, jak zapamiętałem ich z niedawno powtarzanej oryginalej trylogii, ale nie na tyle, by przeszkadzało mi to w lekturze. 

Rysunki Carlosa D'Andy są poprawne. Ogląda się je przyjemnie, ciekawie wypadają liczne kosmiczne sceny. Komuś mógłby przeszkadzać wygląd postaci, które średnio przypominają grających ich aktorów, do tego rysy wielu osób są dość podobne, przez co Han i Luke zazwyczaj różnią się głównie kolorem włosów. 

Wydanie zawiera również dodatkową historię "Zamach na Lorda Vadera", która jest krótka i nic nie wnosi do odbioru całości. Jest zbędna, a z resztą historii łączy ją jedynie nazwisko scenarzysty. 

Obecnie przy opisywaniu "W Cieniu Yavina" ciężko powstrzymać się od porównywania jej do tego, co obecnie prezentują Jason Aaron i Kieron Gillen w swoich miesięcznikach. Jak wiadomo, Marvel poszedł tą samą drogą, co Dark Horse ze Star Wars, ich komiksy dotyczą więc głównie wydarzeń rozgrywających się po bitwie o Yavin. I muszę napisać, że wykonanie tego pomysłu dużo lepiej wychodzi obecnie wychodzącym seriom, bliższym filmom i lepiej akcentującym część wątków. 

Nie znaczy to, że "W Cieniu Yavina" to zły komiks, bo z pewnością zasługuje on na obecność w serii "Legends". Warto zobaczyć, jak inni twórcy widzą losy filmowych bohaterów między kolejnymi epizodami. Największą wadą tego tomu jest to, że nie jest to całkowicie zamknięta historia, kilka wątków nie zostaje w nim dokończonych. Pisana przez Wooda seria liczyła 20 numerów, nam dane jest poznać zaledwie 6 z nich. Obecnie w planach Egmontu nie ma kontynuacji, można jednak liczyć na ich publikację, gdy seria "Legends" odniesie sukces.

Rodzyn
 

Star Wars: W cieniu Yavina
Scenariusz: Brian Wood
Rysunki: Carlos D'Anda 
Tłumaczenie: Jacek Drewnowski 
Wydawca oryginalny: Dark Horse Comics 
Liczba stron: 152
Format: 165x255 mm 
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Papier: kredowy 
Druk: kolor 
Data wydania: listopad 2015
Sugerowana cena detaliczna: 49,90 zł

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za udostępnienie egzemplarza do recenzji.


Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.