Avalon » Publicystyka » Artykuł

Avalon Pulse #434 (28.12.2015)

avalonpulse0.png
Poniedziałek, 28 grudnia 2015Numer 40/2015 (434)


W najnowszym numerze Pulse'a najwięcej emocji wzbudził czwarty numer Extraordinary X-Men.  Wśród pozostałych tytułów najciekawiej wypadła debiutująca Patsy Walker AKA Hellcat!.

23.12.2015

Amazing Spider-Man vol. 4 #5
Darth
: Peter Parker oczywiście ponosi kolejną porażkę i sam komiks stwierdza, iż jako Spider-Man nie odniósł na razie żadnych sukcesów(kwestia dyskusyjna). Sama historia ma w sobie po raz kolejny kilka scen które mi się nie podobały, ale skupię się na najważniejszych. Wywalanie Sajani z roboty za niewinność, co pewnie odbije się Parkerowi czkawką. Powinno się ją wywalić już wcześniej, za kilka prób sabotażu i wspieranie grupy przestępczej, wiec jakiekolwiek późniejsze wyrzuty sumienia Parkera oraz jej gadanie o zemście, zareaguje zażenowaniem, a nie obojętnością jak teraz. No i Scorpio, postanawia poświecić swoją gromadkę, aby móc uciec przed Spiderem i jakimś cudem mu się to udaje, choć odratowanie ich wszystkich zajmuje pająkowi może parę sekund, a na miejscu była masa innych postaci które mogłyby go zatrzymać. Jeśli się teleportował off-panel, to ta zagrywka była bez sensu, bo mógł to zrobić bez problemu. Pomijam fakt, iż mógł zabrać ze sobą na akcje paru szeregowych przydupasów i ich poświecić w razie czego, zamiast swoich "poruczników", nie marnując swoich zasobów. No i na sam koniec, okazuje się być kompletnie nieznanym nam francuzem. Po co nam to ujawniliście?
Krzycer: Zodiac wciąż taki nudny. Reveal z ostatniej strony nic w tej sprawie nie zmienia. Za to zamiana Parkera w International Man od Mystery wciąż jest... nijaka. Jasne, jest to jakiś rozwój postaci, ale wydaje mi się, że wylądowaliśmy tak daleko od typowego Spider-Mana, że nic ze Spider-Mana nie zostało.

Angela: Queen Of Hel #3
Krzycer:
Coraz bardziej lubię Serę. Dostajemy też pewne wyjaśnienia na temat Leah, ale... Nic z tych wyjaśnień nie rozumiem. Znaczy, to jest oryginalna Leah, a nie ta stworzona przez Lokiego? Ale oryginalna miała być wessana przez Helę... Nie wspominając już o tym, że oryginalna Leah była dzieckiem, a ta tutaj jest co najmniej "niesprecyzowane young adult". Gah. Będziemy potrzebowali hickmanowskiej prezentacji w powerpoincie, by to ogarnąć, prawda? Tymczasem do akcji wkraczają dawno niewidziani Tyr i Balder, i pomału ta seria zaczyna mi się naprawdę podobać.

Astonishing Ant-Man #3
Darth:
Najbardziej zainteresował mnie wybuch konfliktu między Power Brokerem, a Crossami, którzy podwędzili mu pomysł na biznes. Co niestety pokazuje, iż scenarzysta nie jest w stanie przedstawić Langa na tyle interesująco, aby mnie obchodziły jego losy. Jedyna istotna rzecz jaką zarejestrowałem z jego strony w tym komiksie, jest to iż powinien iść do okulisty. Walka z randomowym zbirem i potworkiem kompletnie mnie rusza, podobnie jak ten cały, w sumie niepotrzebny team-up z Falconem(który gada po "żołniersku" z jakiegoś powodu).

Captain America: Sam Wilson #4
Darth:
Chyba muszę odwołać swoją uwagę, iż Cap-Wolf nie ma żadnego wpływu na fabułę. Nie dla tego, iż w tym komiksie robią z tym coś poza wątpliwej jakości wstawkami humorystycznymi, ale mam nadzieje że jednak coś z tym zrobią sensownego, skoro nadal to trzymają. W tej chwili bardziej mnie interesuje(obawiam się), co dalej będzie z Diamndback i że jednak nie cofną ją do bycia bad guyem. Poza tym, dużo węży, Viper ma kilka niezłych scen, ale tez kilka dość głupowatych, kiedy paraduje w stroju golfowym, nadal nosząc swoją maskę. Przyszły Falcon jest tresowany, poprzez strzelanie do niego... (zabawne?), a warstwa graficzna utrzymuje się na bardzo wysokim poziomie. Jest OK, ale jeszcze czekam jak to się rozwinie.
Krzycer: O, Capwolf wciąż jest w grze? Byłem przekonany, że to był jednorazowy wyskok. Muszę powiedzieć, że podoba mi się pomysł na Serpent Solutions. I podobał mi się powrót Diamondback. W ogóle ten numer mi się podobał. I nowego rysownika wolę od Acuñy. Innymi słowy - jest dobrze. Może nawet bardzo dobrze?

Daredevil vol. 5 #2
Darth:
Nadal nie wiem, czy polubię nowe realia przedstawione w serii. Znowu odczuwam wrażenie, iż za bardzo lecimy z fabułą, ale jeszcze może wyhamować i to nadrobić. Główny zły, wypada mocno nijako i w sumie ciężko mi go brać za realne zagrożenie. Moja główna uwaga, dotyczy akcji Blindspota(o którym dowiadujemy się trochę więcej) i tych dwóch, którzy dopadli tego słabo strzeżonego świadka, nie nosząc przy tym masek, więc obezwładnieni strażnicy powinni ich łatwo rozpoznać(zwłaszcza z protezami), przez co i tak Tenfinger powinien zostać powiązany ze sprawą. Jeszcze poczekam, jak to się dalej rozwinie.
Krzycer: ...nie czuję tego. Rysunki są fajne, tak, ale... Nie wiem. Coś mi tu nie leży.

Darth Vader #14
Krzycer:
...znaczy, w zasadzie podoba mi się ta historyjka, ale... do tego i poprzedniego numeru można by już podłożyć muzykę z Benny Hilla, bo to całe ganianie zaczyna się robić komiczne.

Deadpool vol. 4 #4
Darth
: Hey Night Nurse. Cieszę się, że nadal jesteś aktywna. W sumie największy pozytyw tego numeru, który daje nam odpowiedź, kto stoi za atakami na kumpli Deadpoola i dlaczego. Zasadniczo to ma nawet sens, chociaż samo odkrycie pojawia się trochę zbyt nagle. Być może jest coś więcej w tej sprawie, ale to się jeszcze okaże. Niestety, zanosi się iż cały ten biznes z najemnikami, to jednak był, niezbyt dobrze przemyślany pomysł samego Deadpoola. Szkoda, bo można by było jakoś go sensowniej uzasadnić.

Extraordinary X-Men #4 
Darth:
Bitka w Limbo zakończona(rannych nie zarejestrowano) i można ruszyć ratować pojmanych towarzyszy. Niestety wypada to mało interesująco i żeby nie powiedzieć, zbyt łatwo. W dodatku poprzedzone takimi scenkami, nie do końca pasującymi do charakterów, jak Iceman sugerujący związek miedzy Loganem oraz Jean. Nie jestem tez pewien, czemu ten pierwszy ma taki uraz do Sentineli, które o ile się nie mylę nie miały aż tak dużego wpływu na jego życie. Sinister w swoim stylu bawi się kodem genetycznym mutantów, tym razem mając powód dla którego wielu mutantów może mu dobrowolnie pomagać, ale o jakimkolwiek dyskusji moralnej można zapomnieć. A i pod koniec wraca Cyclops(chyba, to może być jego klon lub coś podobnego). Wiecie, ten który był rzekomo martwy od pierwszego numeru ale tego nie widzieliśmy i został wrzucony, jako tani cliffanger, nie mający większego, emocjonalnego impaktu na czytelnika. Warstwa graficzna nadal słaba.
wolvie111: Jest lepiej niż wcześniej. Zakończono już walkę w Limbo i wreszcie przeszliśmy do Rasputinów. A tam bardzo ciekawie. Mister Sinister jest dupkiem, owszem, ale jednak na swój pokręcony sposób stara się mutantom pomóc. Wiem, że to pewnie głównie po to, by móc bez sobie poeksperymentować na innych, jednak podoba mi się ta jego sugestia. Podobał mi się też początek numeru, ten który dział się w głowie Piotra. Całe szczęście Illyana ma się w miarę dobrze, za to z Nightcrawlerem coś jest nie tak. Wychodzi na to, że Kurt znów jest jakimś religijnym fanatykiem, co może rozwinie się potem w ciekawy sposób. Samo zakończenie...Scott? Sorry, ale nie dam rady się przejąć lub wkurzyć, bo ciężko odczuć jego śmierć (choć to jeden z moich ulubieńców) skoro nawet dobrze nie wiem co on odwalił i jak zginął. Tak więc nie mam zdania, ale wygląda na tanią zagrywkę i pewnie wcale nie jest to do końca nasz Scott. Szata graficzna jest do zniesienia, generalnie wygląda lepiej niż ostatnio, może dzięki mniejszej ilości demonów z Limbo (?) Mam natomiast mały problem. Czytam tę serię, bo to jedyny w sumie łącznik z moimi ukochanymi mutantami na ten moment. I problem jest taki, że ich nie czuję. Wprowadzone zmiany mnie nie kupują, a postacie wydają mi się obce... Storm to inna osoba, która pewnie już zapomniała o swoim dość poważnym związku z Loganem. Ten natomiast to Old Man Logan, którego nadal nie lubię. Poza tym mamy nowego Icemana-homoseksualistę...litości! Nie mam nic przeciwko bohaterom LGBT, bo wielu z nich lubię i jakoś mnie nie obchodzi ich seksualność, ale czemu musieli do tej grupy dodawać Icemana? Czy tyle lat tej postaci na kartach komiksów nic nie znaczy? Czy każdy jego związek mam traktować jako głupotę i zapomnieć o nim? Cholera to wszystko jest totalnie out of character...jeszcze jego uwagi pt. diva thought, ktoś tu próbuje go zmieniać na siłę. Ja nadal mam w głowie jego road trip z Rogue (któryś numer z lat 90) i chemię między nimi lub fajny romans z Mystique czy nieszczęsny związek z Kitty. Mamy jeszcze na dodatek dziwacznego Kurta, postać która dodawała zawszę dozę entuzjazmu do drużyny. Ehh... Tak więc cały czas szukam swoich X-men w tej serii i tej drużynie. Ten numer jest dobry, wchłonąłem go w moment, ale nadal mam ten mały/duży problem... Daję 6/10.
Xavier83: No dobra. to już wiem więcej o co chodzi z tymi stronami numeru #5, które niedawno trafiły do Sieci. Mr. Sinister po tylu potyczkach z X-Men dał się podejść jak dzieciak, choć trzeba przyznać, że młoda Jean to zupełnie inne moce niż "zwykła" Jean. Old Man Logan ładnie to zrobił, szkoda, że ten złoczyńca dalej dycha. Ta mutantka z Marauders od czarnych dziur była świadkiem tego co zrobił Cyclops i widać, że to jej się nie spodobało. Rodzeństwo Rasputinów niby na bocznym torze, ale przynajmniej ich więź jest mocna. Storm z jakiegoś powodu pokazana tu jest przez scenarzystę jakby musiała udowadniać, że może być dowódcą zespołu. Why ? przecież na tym polu ma wielkie doświadczenie. Inna sprawa to w tym numerze Storm nie miała wizji Charlesa Xaviera, który kazał jej wstać i walczyć w poprzednim zeszycie, więc trochę ten wątek mnie zastanawia. Aha mogliby już wyjaśnić czym właściwie jest Cerebra w zbroi Sentinelsa bo to mnie denerwuje, że już zaczyna jakaś postać zdanie wymawiać i jest ucinane. Martwi mnie też stan Nightcrawlera. Co mu się z głową podziało. Long live Cyclops ! chciałoby się tak krzyczeć po tym komiksie, ale jakoś a dużo znaków zapytania: jak ? gdzie ? czemu ? Rysunki na umiarkowanym poziomie, wpadającym w zły. 7/10 za Cyclopsa
Krzycer: Seria powoli się rozkręca. Przynajmniej wszyscy są już w jednym miejscu. Ale to ganianie się po Limbo naprawdę można było skrócić. W ogóle jeśli o rozwój fabuły chodzi, mam wrażenie, że jesteśmy na etapie 2-3 numeru, a nie czwartego... Mimo to wydaje mi się, że Lemire zaczyna się wstrzeliwać, i będzie coraz lepiej.
jdtennesse: Na początku wydawało mi się, że polubię tę serię, miała taki posmak tradycji. Jednak po tym numerze mam więcej zastrzeżeń niż zachwytów. Pierwszym jest Ramos, który chyba tylko w pierwszym numerze się przykładał do swojej pracy, bo coraz więcej potworków mu się trafia. A jeśli chodzi o fabułę, to szybko im poszło z ochroną szkoły, tyle się to ciągnęło, to w sumie mogło się w końcu udać. Drużyna jest już prawie w komplecie, trzeba uratować resztę. Sinister chcący połączyć DNA mutantów i nieludzi to całkiem fajny pomysł, tylko zakończenie ze Scottem? Jeszcze się nie nacieszyłem jego nieobecnością, a tu znowu on. Przy czym liczę, że to jakiś klon albo inne cudo, które wyszło spod ręki Sinistera. Po ponownym przeczytaniu czterech numerów, znalazłem jeszcze kilka zarzutów – zmiany w originie Piotra? Mam wrażenie, że jak Xavier go rekrutował w Giant Size to nie było mu tam tak źle, co więcej jestem przekonany że kochał rodziców, pamiętam jego cierpienie po ich śmierci w polskich TM-Semicach. Storm z kolei rzuca piorunami jakby sama je generowała, a wiemy że potrafi tylko kontrolować pogodę dookoła siebie – czy w limbo jest taka atmosfera jak u nas? No i te okulary u Bobby’ego…? W jakim celu? A Kurt… Mam tylko wrażenie, czy nie powiedział ani jednego słowa jak normalny człowiek? Każda jego wypowiedź to cytat religijny stanowiący irytujący komentarz aktualnych wydarzeń. Z plusów, fajnie że młodzi mutanci się pojawiają, ale powinno ich być więcej, w końcu to szkoła jest ważnym elementem tej serii. Plus Anole chcący porozmawiać z Bobbym, może z tego coś jeszcze być. I gdybym się nie czepiał, to dobrze się ten komiks czyta, ale jest za dużo zastrzeżeń; chyba że są to mutanci z trochę innego uniwersum w nieco innej wersji. Ale czy są to wtedy ci X-Men, których polubiłem? Może zakończenie historii przyniesie odpowiedź na to pytanie.

Moon Girl And Devil Dinosaur #2
Darth:
Tak szczerze, to dość nudnawo to wszystko wyszło. Cały numer to pokazanie jak dinozaur rozbija się po Nowym Jorku(o dziwo nie zwracając uwagi żadnego lokalnego herosa), z dziewczynką trzymana w zębach i nie ma w tym nic wartego uwagi. Główna bohaterka dość szybko się dostosowuje i zaczyna traktować jak psa, a ten ją słucha z jakiegoś powodu. A gdzieś tam w tle małpoludy rozrabiają i kradną ciuchy. Temu wszystkiemu czegoś brakuje, aby wzbudzało moje zainteresowanie.
wolvie111: Całkiem zabawna ta seria. Główna bohaterka da się lubić i w sumie sytuacja jest dość ciekawa, bo wie, że jest Inhumanem, ale nie chce zmiany (która pewnie nadejdzie), więc próbuje wziąć sprawy w swoje ręce. Przyjaźń z Devil Dinosaur jeszcze nie kwitnie, ale razem stanowią ciekawy duet. Dobrze, że taka seria po prostu jest. Graficznie ok. Daję 6/10 

New Avengers vol. 4 #4
Darth:
Czyli Sunspot ma problemy zdrowotne jak rzekomo wszyscy mutanci. Ciekawe czy w innych numerach będzie to poruszane? A Squirrel Girl jest na to odporna bo... nie jest do końca mutantem/ Kurde, to właściwie najważniejsza rewelacja tego numeru, dlaczego cała historia nie kręci się wokół tego? Szkoda, bo to co otrzymujemy, sprawia wrażenie jakby skończyło sie za szybko. Kosmiczny Cthulhu zostaje ujawniony, Avengers i Knighty(których dokładna genezę poznajemy) go pokonują, a Hulking wraca na Ziemie, gdyż w zasadzie nie ma za wielu poddanych do rządzenia, a im to nie przeszkadza. Nie jest to do końca stracony czas, albowiem jest podbudowa pod przyszłe wydarzenia, min. heros opętany przez złe siły klisza, ale nadal można było poświecić temu więcej miejsca. Inny problem jest taki, iż warstwa graficzna, momentami mocno kulała i wpłynęło to na mój odbiór samego komiksu.
Krzycer: Trudno mi w to uwierzyć, ale chyba zaczynam się przyzwyczajać do rysunków? Na froncie fabularnym również postęp - dialogi wciąż są fajne, a na dodatek Ewing zaczyna wyznaczać konkretniejsze kierunki na przyszłość. Przede wszystkim dla Billy'ego i Teddy'ego, ale przy okazji wieszczy zagrożenie na przyszłość, i to na paru frontach. Kolejna seria, gdzie początek był taki sobie, ale pomału krystalizuje się coś dobrego.

Patsy Walker AKA Hellcat #1
Darth:
Hmm. W porządku. Nie jestem do końca pewien, czy nie przesadzają z przedstawieniem Hellcat. Jej prezencja, zachowanie przygody i problemy, przypominają mi bardziej nastolatkę niż dorosła kobietę po przejściach, ale w sumie to mój jedyny poważniejszy zarzut do tego komiksu. Cieszy mnie sięganie po postacie z innych serii, a także z przeszłości głównej bohaterki, humor wypada dość dobrze, problemy związane z finansami, brakiem pracy oraz wykorzystaniem bez zgody swego wizerunku, znane, ale na razie porządnie wypadają. Warstwa graficzna, wydaje się dostosowywać, do niezbyt poważnego tonu. Pierwsze wrażenie, raczej pozytywne, choć bez szału. Zobaczymy jak to będzie dalej.
Krzycer: Ze wszystkich tytułów ocierających się o indie, jakie Marvel ostatnio rzuca na rynek, ten chyba najbardziej mi pasuje. Przy czym momentami absurdalnie roztrzepana bohaterka do mnie nie przemawia, podobnie jak transformacje postaci w wersje chibi. Czyli przy tej serii pewnie też nie zostanę, po przetestowaniu pierwszych numerów Squirrel Girl, ostatniej wersji She-Hulk czy Howarda, Hellcat była najbliższa czemuś, co mogłoby mnie zainteresować.
wolvie111: Zainteresowałem się, bo dawno nie działo się nic z Hellcat, a zawsze Patsy wydawała się ciekawą postacią. Poza tym wpływ na zainteresowanie miał też serial Jessica Jones. Z serialem zbyt wiele wspólnego nie ma (na pewno na to nie liczyłem), bo styl numeru jest bardzo lekki i zabawny, zarówno dialogi jak i sam rysownik to potwierdzają. Generalnie to podoba mi się. Czyta się szybko, rozbawiło mnie parę razy, a i sam pomysł na serię wydaje się ciekawy. Więc Patsy zrobi swoją wersję Hero For Hire, tyle, że dorzucić trzeba do tego pare elementów jak: życie singielki w wielkim mieście, śmieszny wątek niewygodnej nastoletniej popularności, nowy przyjaciel gej plus wypady na drinki ze znajomymi. Trochę wychodzi z tego serial dla kobiet, ale lekka forma przekonuje mnie i chyba będę tę serię kontynuował. Daję 7/10

Venom: Space Knight #2
Darth:
Ziew. Zasadniczo mogę powtórzyć wszystko to co napisałem w poprzednim numerze. Seria nadal nie oferuje niczego wartego uwagi, a warstwa graficzna cierpi na braki dynamizmu. Wprowadzenie jakiś tam złych ufoków i nowych agentów kosmosu, kompletnie mnie nie interesuje i zasadniczo tylko irytuję, bo nadal czerpie z wersji symbiotów przedstawionych przez Bendisa, której nie trawię.


Zgadzasz się z opiniami, a może wręcz przeciwnie? Skomentuj na forum, w temacie New Spoilerownia - 2015.12.23.

Redaktor prowadzący: Rodzyn
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.