Avalon » Publicystyka » Artykuł

Avalon Pulse #432 (14.12.2015)

avalonpulse0.png
Poniedziałek, 14 grudnia 2015Numer 38/2015 (432)


Secret Wars vol. 2 już o krok od finału, a mimo to miniseria ta przestała budzić takie same emocje, co na początku. W tym tygodniu swoją premierę miał również finał połowy trzeciego sezonu "Agents of S.H.I.E.L.D.", który ponownie wywołuje mieszane uczucia.   

09.12.2015

All-New Hawkeye vol. 2 #2 
Darth: Nadal nie ma podróży w czasie, ale to nawet lepiej. Numer wypada dobrze taki jaki jest, czyli dziejący się na dwóch płaszczyznach czasowych, które momentami nieźle się komponują. Na razie ciekawiej wypada to w przyszłości, bo jest więcej konkretnej i ciekawej akcji. Trochę mnie zaskoczyło, że Mandarin ma jednego z "dzieciaczków" za więźnia, spodziewałem się, iż to będą główni przeciwnicy, ale to jeszcze może się zmienić. To w teraźniejszości jest tylko nieco gorsze. Skupia się na bardziej na problemach w relacji tytułowych bohaterów, dobrze rozpisanych scenach i dialogach, mających nieco melancholijny klimat. Ogólnie nadal jest dobrze. 

Amazing Spider-Man vol. 4 #4 
Darth: Scorpio dostaje cynk, ze Zodiac pewien teraz coś zrobić i robią... coś co sprawia że SHIELD przeprowadza swoją operacje. Wiecie, w takich sytuacjach, przydałoby się jednak więcej detali. Nie rozumiem dlaczego Spider-Man jest im niezbędny w tej operacji i nie chcą mu pozwolić z niej zrezygnować, przecież nie jest agentem SHIELD, tylko z nimi współpracuje, na podobnej zasadzie co inni herosi przed nim. Aczkolwiek reaguje dość histerycznie, na widok dyniowych bomb. "That's means one thing"? Wcale nie, w swoim życiu napotkałeś z 10 rożnych goblinów, a w NY jest aktywna cała banda korzystająca z tego sprzętu, co implikuje iż każdy może mieć do niego dostęp. To może wiele znaczyć. Ponadto, jeśli twoi ochroniarze, nie są przygotowani na tego typu ewentualność, to Parker popełnił duży błąd. Serio, robiąc ze Spidera maskotkę swojej firmy, praktycznie wystawił na swoje placówki tarczę strzelnicę, dla setek ludzi którym podpadł. Skuteczna ochrona na wypadek nadludzi to powinna być podstawa. Anyway, Spider walczy z randomamami w strojach goblinów, o tyle plus że załatwia ich z pomocą inteligencji, ale oczywiście koniec końców ponosi porażkę, bo lokalni mieszkańcy już nie chcą Parker Industries u siebie i zamiast tego, wolą potajemnie układać się z Osbornem (międzynarodowym terrorystom, znanym jako Green Goblin). Sensowne? O, łącznie mamy już na łamach serii 4 osoby, które powinny być martwe, ale wróciły do życia. To się już robi niedorzeczne. Niech to będą jakieś LMD OK? 

Black Knight vol. 4 #2
wolvie111:
Jest lepiej niż poprzednio, bo zrobiło się o wiele ciekawiej. I to o dziwo nie za sprawą Uncanny Avengers, ale dlatego, że widać zmianę jaką przechodzi bohater. Relacja miecza i właściciela przypomina trochę tę z Lord of the Ring, gdzie każdy miał obsesję na punkcie pierścienia. To niewątpliwie plus. Nadal nie jestem fanem artysty, bo jak na Wierdworld to wygląda to dość ubogo. Daję 6/10
Darth: Aj, warstwa graficzna zdecydowanie się pogorszyła, czy też robi gorszę wrażenie niż ostatnio. Dodawanie elementów spoza Weirdworld, nie służy oprawie i w sumie scenariuszowi komiksu. Dowiadujemy się w zasadzie tego, co było dawno do przewidzenia. Black Knight traci nad sobą kontrolę i zabija jednego z kuzynów Juggernauta, co ma być główny powodem jego "wygnania". Reszta scen to walka(która w pewnym momencie zostaje przerwana bez powodu), co niestety nie wypada za dobrze przez wspomnianą grafikę. A na sam koniec zjawią się armia gigantów, Toad Men i .... małp kosmonautów? Wiem ze to Wierdworld, ale zastanawiam się, czy ktoś się troszku nie zapędził. 

Contest Of Champions vol. 2 #3 
Darth: Szczerze to dość nudnawo. Orgin Guillotine z początku wydaje się wciśnięty na siłę, biorąc pod uwagę że już mieliśmy historyjkę o jej genezie i wystarczyło tam dodać te stronicę. Pozbywamy się Iron Mana, który w zasadzie nic nie wniósł do samej historii, Maestro przypomina nam ze coś kombinuje, Ares chcę zemsty na Sentrym(nie rozumiejąc że to inny Sentry) i tracimy czas na przedstawienie genezy Hulk-Jonesa. Brakuje temu wszystkiemu polotu i jakieś sensowniejszej podbudowy, aby mnie obchodziło co się stanie. A i Hulk-Venom na koniec. To nie jest zbyt zachęcające. 

Deadpool vol. 4 #3 
Darth: Ze wszystkich scenek, pokazujących jak ciężko jest najmitom Deadpoola bez stałego dopływu gotówki, najbardziej ucieszyło mnie to że Stingrayem. Dostał bowiem w miarę sensowny powód by być w tej bandzie i sam Rogers postanowił mieć oko na gości z wątpliwą reputacją. Ponadto, wciąż ma taką samą żonę jak wcześniej i rozwód im raczej nie grozi. Hej, w uniwersum Marvela, to teraz rzadkość. To co się dzieje z samym Deadpoolem i jego starcie z drugim poolem mało interesujące, min. przez fakt, że nie jestem pewien o co mu chodzi, więc nie wiem czy atak na transportowiec ma jakiś sens. Nadal nie wiem kim on jest, ale mam przeczucie, ze jest ich jednak więcej. Ogółem, średniawo, ale dość przyjemnie. 

Guardians Of The Galaxy vol. 4 #3 
Darth: Dostrzegam pewien związek z innym obecnie tworzonym dziełem Bendisa, Iron Manem. Mianowice, tutaj też szalenie mało konkretów się dzieje, a nawet jeszcze mniej niż w przypadku przygód blaszaka. Hala rozwala Spartax, a Guardians uciekają. Nie obchodzi mnie to, bo sama planeta i jej mieszkańcy mało mnie obchodzą. A sama Hala jest zbyt nudna, aby oglądał to z jakąś przyjemnością. A i jeszcze Brood rekrutuje "Destroyera of destroyers"(poważnie tak się określa), bo chyba chce stworzyć własnych Guardians czy coś tam. Przy okazji okładka kłamie. 

Hercules vol. 4 #2 
Darth: Po numerze wprowadzającym, mamy jeszcze trochę wprowadzeń i zalążki budowania intrygi na kolejne numery. Muszę powiedzieć, że odpowiada mi to nowe spojrzenie na Herculesa, jako kontrowersyjnego celebryty, który stara się zmienić swą reputację na lepsze i dopasować się do obecnych standardów typowych dla herosa. Herc rzucający picie i balowanie, jest inny, aczkolwiek wydaje się naturalna próbą rozwinięcia postaci, zachowując jednak jego najważniejsze cechy charakteru. Starcie z Gigantami, w zasadzie dla samej akcji i w zasadzie przerywnik z interesującą dyskusją między Gilem a Gagliardi wypada ciekawiej, tak samo wizyta u wieszczki. Athena wygląda inaczej niż zapamiętałem i coś czuję, ze będziemy świadkiem pojawienia się, "nowych bogów lub półbogów". Poziom utrzymany tylko tak dalej.

Scarlet Witch #1
wolvie111
: Gdy zobaczyłem strój dla Wandy zaprojektowany przez Wade to już wtedy pomyślałem, że chętnie przeczytam tę serię. Nie zawiodłem się. Liczyłem na numer bardziej magiczny (jak na czarownice przystało) niż superbohaterski i taka Wanda mi się podoba. Rysunki świetnie tworzą klimat, nowa rezydencja Wandy robi wrażenie, a czy główny wątek będzie równie dobry to trzeba będzie jeszcze poczekać, bo ten numer jest jedynie wstępem. Swoją drogą okładka D. Aja wygląda świetnie. Daję 7/10

Secret Wars vol. 2 #8 (Of 9)
Xavier83:
Kurcze, myślałem, że więcej ekscytacji wywoła u mnie ten numer. Fakt, rysunki są trochę lepsze od poprzedniego numeru. Nawet przesadnie szczegółowe na ostatniej stronie gdy Black Panther wkracza z Namorem i gdy się spojrzy na krocze tego pierwszego. Fabularnie jest całkiem, całkiem choć nie powala. Jeden śmierć efektowna. Druga efektywna. Ciekawe tylko jak ta druga ma się do mini serii Infinity Gauntlet bo coś mi nie pasuje tu. Szczerze to nie widzę powodu do robienia dodatkowego numeru po tym zeszycie. Widać, że pionki są rozstawione do finalnej bitwy. 7/10
wolvie111: Niestety ale, gdy czytam ten numer to zastanawiam się tylko jak fajne emocje by we mnie wzbudzał, gdyby pojawił się z dwa miesiące wcześniej. Jak mam się teraz ekscytować epickością numeru, skoro rozwiązanie jest już w jakimś znacznym stopniu znane? To chyba największy minus, bo nie pozwala cieszyć się bardzo udanym eventem. Plusy to oczywiście Ribic, Groot, który powstaje i niszczy zamek, pojedynek Bena i Franklina czy potraktowanie Thanosa z należytym szacunkiem. Doom wyjmuje mu szkielet jedną ręką, a potem boi się nadchodzących zombie? Tu jest coś nie tak. Ale za to wejście Panthera i Namora jest nienaganne. Ogólnie daję 7/10, dałbym więcej ale emocje już trochę opadły.
Darth: Jest wiele fajnych scen jak Thing vs Galactus, Star Lord używający Groota, Thanos krytykujący Dooma za wykorzystanie zdobytej mocy, wejście zombie wspólnie z Pantherem oraz Namorem. Problem leży w tym, iż nadal odczuwam pewne istotne braki w mojej wiedzy na temat tego co się dzieje, co sprawia iż nie mogę w pełni cieszyć się tym co widzę. Wrażenie to potęguje choćby obecność Terraxa na polu bitwy, którego nigdzie nie mogłem wypatrzyć wcześniej oraz to jak Apocalypse nagle leży, najwyraźniej załatwiony off-panel. I to właśnie jest w tej chwili największy problem, wrażenie otrzymania niekompletnej wersji eventu, który został pocięty z niektórych wydarzeń na potęgę. Innymi słowy, mam dokładnie takie same odczucia, jak w przypadku poprzednich numerów. 

The Ultimates vol. 4 #2 
Darth: Więc tak wygląda dokładny orgin Galactusa? Nie mam pewności jak powinienem o tym myśleć. Potrzebuje czasu, aby to wszystko sobie przemyśleć dokładnie. Podobnie z dość istotną zmianą, jakiej dokonano teraz na Galactusie, który stał się swoim kompletnym przeciwieństwem. Zastawiam się czy nie poszło zbyt łatwo, ale to się dopiero okaże, czy nie nastąpią jakieś skutki uboczne. Mam tylko nadzieje, że teraz nie jest w stanie odbudowywać nawet rozbitych na kawałki planet i mieszkańców, bo to by było przesadzone. Cóż, komiksowi udało się kupić moja uwagę na kolejne numery, więc to jest jakiś sukces. 

Uncanny Avengers vol. 3 #3 
Darth: Więc to z Quicksilverem, było po to, aby podłożyć fundament pod umowę Voodoo z diabłem czy innym cholerstwem, co zostanie pewnie wykorzystane w przyszłości. Ciekawe czy seria jednak potrawa na tyle długo by do tego powrócić. Serio, mam wątpliwości. Zjawia się Cable (z McGuffinem) i oczywiście, nikt nie raczy sprawdzić, czy to ich znany Cable czy może jakiś inny. Chociaż może tekst Rouge "suspected terrorist", ma to sugerować... chociaż nie, prędzej to jest błędne ujęcie postaci i olanie ich wzajemnych relacji z przeszłości przez scenarzystę. A na sam koniec, mamy jeden z najgorzej przedstawionych rewelacji w historii komiksu. Główny bad guy, jest dziadkiem Synapse. No wiecie, tej postaci, którą nadal nie znamy z nazwiska, nie mamy pewności co do tego jakie moce posiada, jaką ma osobowość i w ogóle poznaliśmy jakieś dwa numery temu. Rozumiecie w czym problem? Dajcie nam czas na poznanie postaci i dopiero wtedy wyskakujcie z czymś takim, już pomijając iż to rewelacja praktycznie z pupy.


Zgadzasz się z opiniami, a może wręcz przeciwnie? Skomentuj na forum, w temacie New Spoilerownia - 2015.12.09.

AgentsOfShieldBanner.jpg


Agents of S.H.I.E.L.D. - 03x010 "Maveth"

Utek: Finał jesieni, przynosi ze sobą zakończenie długo oczekiwanego wątku - ale i zarazem początek czegoś zupełnie nowego. To był finał słodko gorzki, nie każdy z bohaterów wyszedł bez szwanku. Znów mamy otwarty wątek Lasha, dostaliśmy przebitkę na ruiny pewnego miasta, mam nadzieję, że wątek ten jeszcze powróci w tym sezonie. Sporo się działo momentami było czuć zagrożenie. Mack jak zastępca Coulsona okazał się całkiem dobrym pomysłem scenarzystów. Pewnego trójkąta miłosnego już nie zobaczymy. Sam epizod zakończył wiele wątków budowanych na przestrzeni, tego sezonu ale i zarazem otworzył kilka nowych. Czas na przerwę, by Agenci mogli powrócić już w marcu z nowymi odcinkami.
lunatik: Mieszane uczucia. Niby połowa sezonu, niby odcinek był niezły ale końcówka mnie podłamała. W ostatniej minucie wiele się działo i wszystkie zajmowały więcej niż minute. Poważna muza, Sky i pikachu nagle polecili w slinę, wielki groźny co wszystkich zabijał okazuje się robakiem i przejście z sali głównej którym dziewczyny się bezproblemowo wydostały w niecały kwadrans. I główne rozczarowanie - Ward(¿) zyje. Poza tym było ok.
Krzycer: Ależ to wszystko było przewidywalne. Choć znowu muszę przyznać twórcom, że przynajmniej nie marnują mojego czasu rozciąganiem wątków. Nawet dziecko by się domyśliło, że martwy Ward wróci jako nowa skóra Mrocznego Zła, ale przynajmniej pokazali to od razu, a nie trzymali tego jako "wielkiego zaskoczenia" przez kolejnych parę odcinków.
Misiael: Ale mnie wkurzyło to kompletnie bezsensowne odwołanie do Power Ranger. Finał jak finał - całkiem przyzwoity jak na standardy tego serialu. Nie oczekiwałem wiele i, w sumie, niewiele dostałem, więc moje oczekiwania zostały spełnione. Mam nadzieję, że planeta Willa powróci jeszcze w serialu. Zombie-Ward - o rany, ileż można.
radzio78: Fakt, Tatooine najlepszy moment. Za to nawiązanie do drugiej marki na punkcie której mam fioła, Power Rangers, beznadziejne. Byłem ciekaw, Misiael, czy się zgodzimy pod tym względem, ale widzę, że jak najbardziej. Sam odcinek dobrze się oglądało jako serial akcji, ale żeby mnie to czymś zaskoczyło? W żadnym razie. Pochwały należą się za reżyserię, bo te "dramatyczne" sceny wyszły naprawdę dobrze (np. moment gdy survivors trafili na statek i te wszystkie przytulenia, pocałunki i spojrzenia), jakkolwiek tandetne i oklepane techniki to by nie były. I nie tylko te sceny.


Zgadzasz się z opiniami, a może wręcz przeciwnie? Skomentuj na forum, w temacie AoS - 03x10 "Maveth".

Redaktor prowadzący: Rodzyn
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.