Avalon » Publicystyka » Artykuł

Avalon Pulse #429 (23.11.2015)

avalonpulse0.png
Poniedziałek, 23 listopada 2015Numer 35/2015 (429)


Kolejny Pulse, kolejne premiery. Jason Aaron rozpoczyna następny rozdział swojej opowieści o losach nowej Thor i jest on warty przeczytania równie mocno, co poprzednie odsłony. Pozostałe serie zbierają już mieszane opinie, z którymi zapoznać możecie się w rozwinięciu newsa. Znajdziecie tam również kilka zdań o najnowszym odcinku "Agents of S.H.I.E.L.D.", ponownie zaskakujących swoim poziomem.

18.11.2015

Astonishing Ant-Man #2
Darth:
Mocno średnio. To całe przypominanie, iż to flashback, a Scott jest w pudle nie sprawi że historia będzie ciekawsza, wręcz przeciwnie. Mamy okazję zobaczyć jakim dupkiem potrafi być tytułowy bohater, tylko że to nie jest czarująca bucowatość jak w przypadku O'Grady'ego, tylko taka sprawiająca, iż nie odczuwam do niego sympatii. Nowego magika-złoczyńcy mogłoby nie być, a to że cała ta afera(w większości) była ustawka jego byłej, jakoś mnie nie obchodzi.

Black Knight vol. 4 #1
Darth:
Dobra. Dam temu szansę. Analogicznie jak w przypadku wielu komiksów, dużo bardziej interesuje mnie to jak doszło do obecnej sytuacji, ale tutaj przynajmniej aż tak to nie boli, bo postarano się przynajmniej o pewne flashbacki, przedstawiające sytuację w potencjalnie interesującym świetle. I jest duża szansa, iż będziemy do tego wracać częściej i zobaczymy w pełni co się stało. Kobitka z Orginal
Sins, wydaje się potwierdzać teorię o "postępującej korupcji" Black Knighta, ale nadal może z tego być coś ciekawego. Ponadto, skalne trolle ziejące ogniem. Uwielbiam komiksy. 
wolvie111: Nigdy nie interesowałem się tą postacią, a po numer sięgnąłem, bo miałem ochotę na jakieś fantasty w klasycznym stylu, tak to się zapowiadało. No generalnie magii nie ma, ale perspektywa pojedynku z United Squad na pewno przyciągnie mnie na dalszy ciąg historii.

Captain America: Sam Wilson #3
Darth:
Po co była cała ta afera z Cap-Wolfem? Czemu w ogóle Malus zmienił go w wilka, miał jakieś plany? To wszystko dla paru nędznych docinek i śmianiu się z tego jak Sam ma pchły? Serio nie miało to żadnego wpływu na całą historię, więc po co w ogóle było to wyciągać? Jeśli to miało być nawiązanie do klasycznego Cap-Wolfa, to nie bardzo im to wyszło, skoro żadna z postaci w tamtej historii, nie brała w tym zdarzeniu udziału. A sam komiks powinien się skończyć wcześniej, tym jak Redwing używa swego sonicznego krzyku na samym początku starcia. Skoro mógł go skutecznie użyć potem, będąc zamkniętym w jakimś pudle, tym bardziej mógł to zrobić wcześniej. O, i chyba ten ptako-podobny mutant będzie nowym Falconem, tak zgaduje, chociaż nic na to nie wskazuje póki co.

Deadpool vol. 4 #2
Darth:
Dużo pseudo-Deadpooli, którzy jak się okazuje zaciągnęli się do nie przynoszącego zysków biznesu. Biorą udział w jakimś nalocie i oczywiście okazuje się, że wykonują jakąś "brudna robotę", na co rożnie i nieciekawie reagują. A zachowanie Terrora sprawia, że ponownie przeczytałbym historię, jak to połączył swoją cześć ciała z martwą żabą. To był komiks. Końcówce udało się nawet kupić moją uwagę, gdyż daje
nadzieje, iż ten cały biznes ma jednak więcej sensu, czy też szansy na logiczne uzasadnienie tego konceptu, niż to miało miejsce wcześniej. Oby tylko nie Evil Deadpool wyskoczył z szafy.

Extraordinary X-Men #2
jdtennessse:
Ogólnie mówiąc, powoli dozują nam wszystkie informacje, ale to akurat dobrze. Sprawia to, że chce się więcej, jestem póki co zainteresowany. Rodzeństwo Rasputinów wpada na Sinistera i jakichś mutantów w jakichś tunelach - przypomina to Morlocks... Jean spotyka się z Loganem, chociaż póki co, nie widzimy ich reakcji, wiemy tylko że się spotkają. Jest szkoła, są nauczyciele, jest hej na muties, stare
pomysły, ale w sumie jako "powrót do korzeni" to może i dobrze, jeśli będzie dalej działo się ciekawie i logicznie. Rzucają sporo różnych wątków, ciekawe jak je rozwiną i zakończą. Ramos chwilami nie daje rady, a szkoda, bo wiem, że potrafi. Mam nadzieję, że nie będą zbytnio rozbudowywać składu zespołu, niech każdy tytuł ma swój ustalony skład, i tego niech się trzymają. Może to ułatwi śledzenie przygód,
ale również ich pisanie. Na razie jest ok, ja tam tęskniłem za "normalnymi" przygodami mutantów.
Krzycer: Kiepska sytuacja mutantów, cywile linczujący każdego kto podejrzanie wygląda... Same old, same old, a jednak wystarczyło "jestem Inhumanem, nie dotykaj mnie, mutancie", by przekazać, że świat się zmienił. Wygląda na to, że cała ta historia będzie dość chaotycznym wykuwaniem drużyny, połączonym z odbijaniem Nightcrawlera z rąk Sinistera, więc tak naprawdę oceniać status quo będzie można dopiero po jakimś czasie. Chwilowo wciąż podoba mi się to, co widzę. Z palących pytań na które chciałbym poznać odpowiedź już teraz, autentycznie dręczy mnie tylko jedno - nie los Cyclopsa ani nic tak konkretnego, tylko: kto jeszcze jest w Instytucie? Widzimy garstkę uczniów (na razie mignęli Glob Herman, Ernst, Rockslide i Anole) i masę anonimowych mutantów, a co z 50+ dorosłymi X-Men, którzy jeszcze niedawno tam mieszkali? Co do nowego umiejscowienia Instytutu: mam pewne wątpliwości. Mam sporo wątpliwości. W świecie, który oferuje łatwy dostęp do mikrowersum (przypominam więzienie Big House), innych kieszonkowych wymiarów (co się stało z The World? Ostatnio był chyba wciąż po kontrolą Fantomeksa?), ba, nawet relatywnie bezpieczny kosmos (nikt nigdy tego nie nie wyciągnie z - ha ha - wydawniczego limbo, ale Carey zostawił na orbicie stacją kosmiczną z miliardem mieszkańców z długiem wdzięczności wobec X-Men) - mając mnóstwo alternatyw, zdecydowali się akurat na to? Przecież to jest proszenie się o kłopoty. (Czy to jest kalka z angielskiego? I don't even know anymore.) Podsumowując: Lemire wciąż ma u mnie kredyt zaufania, Ramos... nie bardzo. Nie jest bardzo źle, ale dobrze też nie jest.
Xavier83: Całkiem przyjemna lektura. bałem się, że będzie gorzej, ale Mister Sinister zawsze będzie u mnie ceniony. Los Cyclopsa wydaje się być przesądzony. Zwłaszcza to zdanie Storm pytające czy marzenie Xaviera umarło razem ze Scottem czy też to był ostatni cios ? Wiadomo, do póki nie zobaczymy ciała do póty nic nie jest pewne. Pytanie jakie mi się nasuwa to jakim cudem Cerebra zyskała świadomość i jakim cudem Forge "opatulił" ją w Sentinela ? Aha, czy Forge nie był ostatnio szalony i nie zginął przypadkiem przez to jakoś ? Widać, że fabuła zaczyna się rozkręcać. 8/10
wolvie111: Drużyna składa się do kupy. A więc Storm miała genialny plan ukrycia wszystkich mutantów tam, gdzie nie dojdzie ich zagrożenie mgły. A na dodatek ochronę kontroluje kompletnie tylko jedna osoba -.- Niezbyt mądrze. Plusem numeru jest akcja Jean i jej ujawnienie się jako mutant...trochę można poczuć klimat starych numerów o mutantach. Lubię też duet Rasputin i cieszy mnie powrót Sinistra. Aaa i niestety Cyclopsa szybko nie zobaczymy z tego co można wyczytać, no cóż przykro (bo to mój fav). Choć byłem negatywnie nastawiony do rysownika, to daje rade, a dynamiczny styl się sprawdza. Daję 6/10
Darth: Nie podoba mi się to co widzę. Ujmę to tak, jako osoba która przez lata śledziła jak X-Men starając realizować marzenie Xaviera, jakoś trudno mi zaakceptować to gadanie o jego końcu. W zasadzie tu chodzi o to, jak X-Men postanowili z niego zrezygnować. I tu jest sedno problemu, bo nawet nam nie pokazano co konkretnie doprowadziło do takiej decyzji. Żadnego pokazania, ze się starali, ale coś się zdarzyło, iż zmienili zdanie. Wszystko poszło off-panel i została okraszone jedynie wyświechtanymi komentarzami, to po prostu źle wygląda. Nawet nie mogę powiedzieć ze wywiesili białą flagę, bo to wymagałoby jakiegoś wysiłku z ich strony, poprzez jej wciągniecie na maszt. To się da naprawić, ale póki co strasznie mi to przeszkadza. Z innych rzeczy, Cerebra ma ciało Sentinala... dlaczego akurat robota dobrze znanego z eksterminacji mutantów? Nie mogli jej dać bardziej "przyjaznego" wyglądu? Jean ma swój moment i kończy z chłopakiem, bo nie była świadoma jego uprzedzeń. Widać przestała bezczelnie czytać ludziom w myślach, a przynajmniej dopóki nie spotkała Wolverinea. Nightcrawler traci ogon, co póki co jest bez większego znaczenia. Nie wiadomo gdzie reszta znanych nam mutantów. I mamy chyba największy idiotyzm tego roku. Mutanci mają znaleźć schronienie w Limbo. Wymiarze piekielnym, zamieszkałym przez demony. TO JEST GŁUPIE. Ale to jest
jeszcze lepsze. Pomijając już fakt, że mogli wybrać tysiące bezpieczniejszych miejsc, niż dominium jednego z Hell-Lordów, do którego łatwo może się też dostać inny władcy piekieł z całą swoja mocą, to osoba trzymającą magiczna barierę chroniącą, jest regularnie wysyłana na misję. A ze najwyraźniej wystarczy ją znokautować, aby pole siłowe osłabło lub przestało działać, narażając wszystkich mutantów na śmierć, ktoś tu wykazuje się skrajnym idiotyzmem że dopuszcza do takiej sytuacji. Niech siedzi w bazie i okazjonalnie służy tylko za transport, za dużo do stracenia, aby angażowała się w jakąkolwiek walkę.

Mighty Thor vol. 2 #1
Xavier83:
Gdybym miał mieć prenumeratę jakiegoś jednego komiksu to byłby to ten właśnie. Świetne rysunki. Bardzo dobra fabuła. A Loki znowu przechodzi samego siebie. 9,5/10 
wolvie111: Dostajemy od Marvela coraz to różniejszych bohaterów i coraz więcej zmian. I o tyle, o ile nie przekonuje mnie koncepcja bohaterki ciężarnej/matki, w wykonaniu Jessici Drew, to bohaterka borykająca się z poważną i wyniszczającą chorobą w wykonaniu Jane jak najbardziej mnie rusza i przekonuje. Sam wstęp, gdzie towarzyszymy naszej Thor, tak słabej, otoczonej kroplówkami i chorymi zrobiło na mnie wrażenie. Tym bardziej, że jak się okazuje ciężar młota może być dla niej po prostu za duży, gdyż druga tożsamość przeszkadza jej w terapii, którą ma walczyć o życie. Przechodząc dalej szykują nam się bardzo ciekawe wydarzenia. Wojna wisi w powietrzu, Jane reprezentuje Midgard na czymś w rodzaju Kongresu Światów, Thor jest poszukiwana, a Odin jak to Odin jest starym głupcem. Podoba mi się jak Aaron prowadzi historię i jestem pełen optymizmu na przyszłość. Wielkim plusem jest oczywiście Dauterman, który tworzy świetne kadry i wprost znakomicie ogląda się jego pracę w zeszycie. Po prostu lubię Jane jako Thor, to girl-power jest jak najbardziej na plus. Daję 9/10
Darth: Malekith ma jednak klasę, w pewnym sensie i wie jak widowiskowo dać sygnał, iż zaczynają się kłopoty. Na razie to tylko wstęp do wydarzeń, ale zapowiada się naprawdę dobrze. Jest intryga, gry polityczne, ciągły konflikt, główna bohaterka aktywna na dwóch płaszczyznach, pionki zostają porozstawiane i zbiera się Rada Zła. No co, nazywają się Dark Council, mogę używać takich zwrotów. Chociaż mogłoby ich być nieco więcej, jestem pewien że kilka stronnictw więcej chętnie ich poprze. No i witamy ponownie Loki. Mam nadzieje ze twój powrót mnie nie zawiedzie.

Ms. Marvel vol. 4 #1
Darth:
Hej Kamala tęskniłem. Jak widzę galeria twoich wrogów powiększyła się o Wojowniczego Gryzonia Ninja i Wielka Żabę. OK doki. Spojrzenie na sytuację z perspektywy dziewczyny, która "nie uważała co się dzieje", może nie jest oryginalne, ale działa z punktu widzenia czytelnika. Jej reakcje na dziewczynę Bruna są przewidywalne, ale nadal uroczę. Tak przy okazji, postarano się o kilka scenek pokazujących jak
to się zaczęło i od razu lepiej to wygląda. Pokazujcie nam zdarzenia a nie opowiadajcie autorzy. A ponadto zła firma, która bezczelnie wykorzystuje jej wizerunek i to sprawia że miejscowi myślą że się sprzedała. Jeśli to ich plan na wyłączenie jej z gry to oryginalny. Kilka zabawnych scenek i po prostu typowa Ms. Marvel. Choć momentami graficznie wypadało to trochę nierówne. Ale jestem zadowolony.

New Avengers vol. 4 #3
Darth:
Średnio. Jest trochę chara development, głównie zza sprawą Pod, kosmiczny Cthulhu na razie jest za mała konkretny w swych działaniach, a sam koncept Knights of the Infinite, w zasadzie nawet mi się podoba. Choć podążanie za przepowiednią to dość oklepany schemat. Było kilka udanych scen komicznych, zwłaszcza ten old-schoolowy moment z wyciąganiem miecza. Zobaczymy co wyjdzie z tego Hulkinga jako pana wszechświata, póki co samozwańczego tak po trochu. Szkoda tylko, że graficznie zaczyna kuleć bardziej niż zwykle. Z innej beczki, pada kwestia że Skrullowie to nadal rasa rządzona przez kilku różnych władców, czyżby nie wszyscy uznali Kl'rta za swoje cesarza?

Spider-Woman #1
wolvie111:
Nie przekonuje mnie koncept ciężarnej superbohaterki i nie wiem w sumie do kogo ten komiks jest kierowany, bo nie przyciąga tu nic. Plusem jest na pewno impreza u Jessicy i jej starcie z Tonym, ale reszta raczej mnie odpycha. Międzygalaktyczne ciężarne...meh. Graficznie też zupełnie nie moja bajka. Może zajrzę tu Jess urodzi, ale na tę chwilę odpuszczam. Wgl wstęp o tym jak to Jessica nigdy nie
chciała mieć dzieci a jednak jej się trafiło jest tak oklepany, że aż się do siebie uśmiechnąłem. Daję 3.

Star-Lord #1
Xavier83
: W sumie kupiłem sobie ten zeszyt bo a) lubię tego gościa i b) dla okładki alternatywnej hip hop. Rysunki są na naprawdę wysokim poziomie. Fabularnie poznajemy początki naszego kochanego awanturnika. I zapowiada się naprawdę solidna jazda. 7/10

Uncanny Avengers vol. 3 Annual #1
Darth:
Czyli zajawka nowej serii Scarlet Witch, do której dodamy nic nie wnoszących Avengers, aby usprawiedliwić taki tytuł i ściągnąć tym samym więcej czytelników. Zajawka która kompletnie mnie nie zachęciła do nowej serii. Nie ma nic ciekawego. Avengers kręcą się gdzieś w tle, nowe postacie są nieciekawie przedstawienie, sceny akcji ucięte lub idące off-panel i nie widzę sensu na te skoki czasowe i ponowne zbieranie drużyn dla randomowych zagrożeń. Ten cały Emerald Warlock mnie nie obchodzi i nie jest odpowiednio przedstawiony, by mnie jakkolwiek obchodziło to, czemu robi to co robi i czy na to to wygląda. Strata czasu rzekłem.
 
Uncanny Inhumans #2 
Xavie83:
Black Bolt naprawdę potrafi namieszać. czy to w swojej rodzinie, czy to w swojej rasie. Złoczyńca z tego komiksu, który finalnie objawia się na ostatniej stronie, jest dla mnie ciekawym i zaskakującym pomysłem. Trójkąt miłosny też fajnie jest prowadzony, ale Human Torch chyba zrozumiał lekcję jaką dał mu Black Bolt. Ilustracje jak zwykle przykuwają uwagę. Zwłaszcza Beast bardzo mi się podoba jak został stworzony i gada też z sensem. Zapowiada się ciekawa historia na najbliższe miesiące 8,5/10
wolvie111: Bardzo solidny numer, który o wiele bardziej przekonuje mnie do pozostania przy tej serii. Kang jako przeciwnik zawsze był niebywale niebezpieczny, jednak przyznam, że nie znam dokładnie jego dokonań w walce z Avengers na przestrzeni lat, ale to co robi z Inhumans jest brutalne. Brutalne ale wypada świetnie, bo rzeczywiście czuć rangę tej postaci, tej potyczki i tego numeru. Poza tym wszystko
ubrane jest w świetnie pasujące do klimatu serii rysunki McNivena. Podoba mi się to, że czuć presję jaka nagle spada na bohaterów oraz wykorzystanie Beasta, który jest tu rzeczywiście istotnym elementem zespołu. Obiecujące jest również zakończenie i na prawdę czekam na następny numer. Chyba UI będzie moją stałą pozycją. Daję 8/10
Darth: Emmmm. Kang eliminuje Inhumans z historii, niszcząc Mezopotamskie świątynie, pancerniki i zabijając Mongołów? Nawet jeśli uznam, iż to działa na zasadzie każda zmiana wpływa na obecną sytuację, to jednak pasowałoby wyjaśnić, jak te randomowe zdarzenia wpływają na rasę, która tysiące lat żyła w izolacji i ukryciu. To jest coś co wymaga wyjaśnień. A jak Inhumans uchronią się przed wymazywaniem z
czasu? Beast okazuje się wyczulony na nagłe zmiany w strumieniu czasu bo niby kiedyś go badał(to nie jest do końca wyjaśnione) i akurat ma pod ręką specjalny generator pola siłowego, chroniącego przed byciem wymazanym z czasu. Jaki to był angielski zwrot na taką sytuację? A tak. Lazy Writing. Szczęśliwcy ocalali i ruszyli na Knaga, a raczej Ahurę w stroju Kanga, który byłby może niezłym twistem, gdyby, nie postanowiono go z miejsca ujawnić zamiast potrzymać czytelnika w niepewności. Ciekawe czy postarają się o uzasadnienie villianowosci tej neutralnej(ostatnio nawet heroicznej) postaci sensownym flashbackiem, czy jak romans Human Torcha i Medusy, zostanie on nam jedynie streszczony w dialogach dla gorszego efektu?


Zgadzasz się z opiniami, a może wręcz przeciwnie? Skomentuj na forum, w temacie New Spoilerownia - 2015.11.18.

AgentsOfShieldBanner.jpg


Agents of S.H.I.E.L.D. - 03x08 "Many Heads, One Tale"

Utek: Brawo! Jestem zachwycony, powiązanie ze sobą dwóch tak by się wydawało różnych wątków, wyszło bardzo zaskakująco! Wielkie brawa dla twórców tego serialu. W tym odcinku dostaliśmy, kilka zdrad, ale też kilka znaczących odpowiedzi. Rewelacja goniła rewelację. Otrzymaliśmy też kilka bardzo ciekawych scen akcji na czele z Wardem (tak nareszcie pokazał na co go stać) oraz agentką Bobby (która znów zabłysnęła nie tylko umiejętnościami ale zaprezentowała kolejny nowy gadżet). Największe zaskoczenie to powiązanie Hydry z ... a to już musicie odkryć sami, oglądając "Many Heads, One Tale". Rosalind i Coulson, najciekawsza relacja kilku ostatnich odsłon produkcji Agents od Shield, od przyjaźni, po zauroczenie a może i coś więcej. Dostaliśmy także pewien trójkąt ale nie matematyczny, bardziej biologiczny, jeśli wiecie co mam na myśli. Działo się, na wielu frontach i płaszczyznach, nie mogę zapomnieć także o gościnnym występie Marca Dacascosa. Hunter jako komputerowy haker, tego się nie spodziewałem. Nieoczekiwanych sojuszy, tym bardziej. Odcinek zasługuje na mocną 9/10! Dostaliśmy także nawiązanie do nowej odsłony Bonda i to zaraz na początku tego odcinka - no nie mówicie, że nie wiecie o co mi chodzi, bo było to tak bardzo oczywiste.
Krzycer: No dobra, jedno temu serialowi przyznam - zdarza się, że nie rozciąga wątków w nieskończoność, i wszystkie podejrzenia i zwroty akcji odnośnie relacji Coulsona i Constance Zimmer, które wieszczyłem w zeszłym tygodniu, upchnięto w ten jeden odcinek. To miło.
radzio78: Oglądało mi się to świetnie, parę fajnych scen akcji, zaskakujące zwroty akcji, trochę wszystkiego. Brakuje mi tylko tego humoru rodem z MCU, który kiedyś był częściej obecny. Dla mnie odcinek mocne 9/10.
kuba g: Spoko ten odcinek. Spoko bo wywołał we mnie chwilowy nerdrage (gdy mówiąc o przeszłości Hydry nikt nie postanowił wejść w kwestię The Hand) i milion teorii, które sam musiałem sobie wybijać z głowy po minucie (Czyli na tamtej planecie to był Gorgon? nie, Gorgon był mutantem! No ale może przerabiają go na Inhumans? Nie, przecież łapy na nim trzyma FOX! Ech).
stott3r: Świetnie spięli dwa główne wątki kilku ostatnich odcinków, martwi mnie tylko, że pewnie ponownie Ward nabierze większego znaczenia, nadal jest nieprzekonujący, nudny i chyba komuś zabrakło pomysłu na tą postać. Jednocześnie spełniły się moje obawy co do wątku budowania teamu przez Skye - wątek Lasha całkowicie to pochłonął i wydaje się, że zakończył. Za to pojawił się nowy gadget Mockingbird która może wreszcie nabierze większego znaczenia i wypchnie całkowicie bzdurną postać Melindy na choć odrobinę dalszy plan. Scena z brytyjskim "hackerem" genialna, oby takich więcej. Co do rozciągniętych wątków to mam nadzieję, że skończą karuzelę między Simmons, a Fitzem szczególnie, że wątek główny będzie teraz bardzo blisko ich relacji.
Nadia: Odcinek świetny, tylko mnie znów zabolał rozdział od mutantów. tam było takie świetne miejsce do Hellfire Clubu. I w sumie ja też założyłam, że Hand to biegało w DD, a nie było sługusami Hydry.


Zgadzasz się z opiniami, a może wręcz przeciwnie? Skomentuj na forum, w temacie AoS - 03x08 "Many Heads, One Tale".
Redaktor prowadzący: Rodzyn
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.