Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja komiksu - Superior Spider-Man: Ostatnie Życzenie - Radziu

SSM.jpg


W trzeciej fali komiksów z Marvel NOW od Egmontu ukazał się tom z lubianym w kraju nad Wisłą Człowiekiem-Pająkiem, mianowicie "Superior Spider-Man: Ostatnie Życzenie". Czy sięgnięcie po niego to rozsądna decyzja? 

Może najpierw pokrótce, czym w ogóle to całe zamieszanie jest. Tytuł ten zawiera numery 698-700 serii Amazing Spider-Man ze scenariuszem Dana Slotta i ilustracjami Richarda Elsona i Humberto Ramosa. Na końcu są wstawione dwie krótkie, niezwiązane z wcześniej przedstawionymi wydarzeniami, historie. Scenariusz do pierwszej napisał J. M. DeMatteis i narysował Giuseppe Camuncoli, a drugą stworzyły Jen Van Meter i Stephanie Buscema. Główna fabuła opowiada o Peterze Parkerze w ciele umierającego (bardzo bliskiego śmierci) Doctora Octopusa, próbującego odzyskać własne ciało przejęte przez tego złoczyńcę razem ze wszystkimi wspomnieniami. Oczywiście można się spodziewać, że ten bardzo mocno chce zachować nowo zdobytą tożsamość i zrobi wszystko, by ją obronić.

Nie będę owijał w bawełnę i bronił tej historii na siłę - nie zachwyciła mnie. Scenariusz nie zaskoczył mnie niczym w jakiś szczególny sposób, pozytywnie wybija się tylko zakończenie. Niektóre monologi (według mnie cecha charakterystyczna dla komiksów z tym superbohaterem) zwracają uwagę, ale nie jest to nic mocno odkrywczego. Przedstawienie sytuacji było niekiedy chaotyczne, co czasami utrudniało mi odbiór. Mówię o sytuacji, kiedy zadawałem sobie pytania: "Kto mówi - Peter Parker czy Otto Octavius? Czyje to są myśli i co to za wspomnienia?". Nie wiem, może nie nadaję się do czytania historii o przejmowaniu ciał jakichś postaci przez inne. Do rzeczy utrudniających mi lekturę dodałbym nieznajomość poprzednich przygód Spideya. Nie są to wątki uniemożliwiające poprawne zrozumienie, ale dla ludzi wrażliwych na to, że chcieliby znać całe tło opowieści - warto wspomnieć. Podsumowując warstwę scenariuszową: można przeczytać, jeśli ktoś bardzo chciałby wesprzeć polski rynek i/lub znać w miarę bieżące przygody Spider-Mana (nie jest to fatalny tytuł), ale z pewnością nie jest to pozycja obowiązkowa. 

Niby nie można nic wielkiego zarzucić Elsonowi i Ramosowi jeśli chodzi o rysunki, ale też moim zdaniem nie ma się czym zachwycać. Są to typowo przeciętne rysunki, które po prostu nie przeszkadzają w lekturze. Na plus należy zaliczyć schorowane ciało Otto i momenty, kiedy prezentowane są wspomnienia.

Na osobną minirecenzję zasługują dwie krótkie historie zaprezentowane nam po głównej historii. Szczerze mówiąc, nawet nie wiem, co o nich myśleć. Pierwsza to historia swojego życia opowiadana przez byłego Spider-Mana 13-letniemu prawnukowi. Wydawałoby się, że to może być Peter, bo wyraźnie widzimy MJ Watson jako partnerkę życiową, ale wnuczek go nazywa pradziadkiem Martinem... Inni superbohaterowie mają zmienione pseudonimy. Ta opowiastka nie jest ani śmieszna, ani ciekawa. W sumie podobne słowa można powiedzieć o kolejnej z nich. Jest to kilka scen o Felicii Hardy odwracającej uwagę policji od Spider-Mana walczącego z ogromnym, niezidentyfikowanym robotem. Tylko, że tej przynajmniej należy się pochwała za atrakcyjną i niespotykaną w komiksach dla dorosłych warstwę graficzną. I podczas czytania tej historii mimo wszystko pojawił się delikatny uśmiech na mojej twarzy. 

Mam też kilka uwag do tłumaczenia. Nieprawidłowości obecne tutaj dość mocno mnie zaskoczyły, bo tę pracę wykonał człowiek, którego kojarzę (pozytywnie) z tłumaczenia na przykład książek ze Świata Dysku Terry'ego Pratchetta - Piotr W. Cholewa. Jest ich kilka - na przykład tłumaczenie ze "Spider-Slayer" na "Spider-zabójca". Po co taka nienaturalna mieszanka języków? Albo trzeba było zostawić oryginalny pseudonim, albo przetłumaczyć całość na "Pająk- zabójca" lub "Pajęczy zabójca". Pojawiły się też 2-3 mało znaczące literówki, więc korekta również nie spisała się poprawnie w stu procentach. 

Odpowiedź na standardowe pytanie czytelnika recenzji dzieła popkultury: "Czy warto to kupić i przeczytać?" brzmi: raczej nie. Chyba, że należysz do którejś z grup wymienionych wcześniej w recenzji: zawziętych fanów Pająka, którzy chcą wiedzieć, co aktualnie dzieje się z tym superbohaterem za małe pieniądze lub ludzi, którzy bardzo mocno chcą wesprzeć inicjatywę Egmontu. Komiks ten jest nijaki pod prawie każdym względem - postaci, scenariusza, rysunków. Do tego dorzucone, moim zdaniem na siłę, dwa mało śmieszne dowcipy komiksowe. Według mnie "Superior Spider-Man: Ostatnie życzenie" zasługuję na ocenę dokładnie w połowie skali.

Radosław "Radziu" Szalek
 

Superior Spider-Man: Ostatnie Życzenie
Scenariusz: Dan Slott, J.M. DeMatteis, Jen Van Meter
Rysunki: Richard Elson, Humberto Ramos, Giuseppe Camuncoli, Stephanie Buscema
Wydawnictwo: Egmont
Tłumaczenie: Piotr W. Cholewa
Rok wydania oryginału: 2012
Liczba stron: 120
Format: 167x255 mm
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Papier: kredowy
Data wydania: wrzesień 2015
Sugerowana cena detaliczna: 39,90 zł

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za udostępnienie egzemplarza do recenzji.


SSM.jpg
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.