Avalon » Publicystyka » Artykuł

Naleśnikomania #8: Panie, przeczytaj pan mój fanfik

Naleśnikomania: Panie, przeczytaj pan mój fanfik

W kręgach w jakich się obracam częsta jest krytyka właściwie wszystkiego. I jak to z krytyką, zdarza się, że fani krytykowanych rzeczy rzucają w stronę krytyków nieśmiertelną frazę "jeśli jesteś taki mądry, to zrób to sam lepiej". Nie wierzę w takie gadanie - nie potrzebuję być stolarzem, aby móc powiedzieć, że stolik się chwieje. Jednakże myślę, że spróbować czasem napisać coś lepiej niż inny autor - może to wcale nie taki zły pomysł? To w najlepszym razie może być interesujące ćwiczenie, pozwalające nam spojrzeć na komiks i umiejętności samego autora z innej strony. No i może się czegoś przy okazji nauczę. Bo nie ukrywajmy, jestem niespełnionym scenarzystą komiksowym, który wciąż żywi marzenia o pisaniu kiedyś dla Wielkiej Dwójki. W tym eksperymencie chcę z jednej strony pokazać, z czego wynikają moje narzekania na pewnego popularnego autora w sposób bardziej, moim zdaniem interesujący niż zwyczajowe ględzenie oraz samemu, jakby to ten autor powiedział, uczynić krok w "mojej nigdy niekończącej się edukacji". W poniższym tekście postaram się najpierw stwierdzić jakie elementy, moim zdaniem sprawiają, że jeden niedawno wydany jego komiks nie działa, a następnie spróbuję go przepisać po swojemu.
A komiks ten to Avengers #41, wedle scenariusza Jonathana Hickmana. Uważajcie więc, bo poniżej znajdują się spoilery

Why It Sucks

Na początek muszę stwierdzić dlaczego ten numer mi się nie podoba, określić wady, które później usunę w poprawionej wersji. Musimy tu z miejsca zaznaczyć, że nie zdołam usunąć wszystkich problemów, jakie mam z tym zeszytem, ponieważ niektóre z nich wymagałyby o wiele bardziej dalekosiężnych zmian - w całej serii. Na przykład nie jest możliwe, abym zwiększył rolę kobiet w tym komiksie, ponieważ w tym celu musiałbym przebudować fabułę całej serii, aby dać im większą rolę, albo wprowadzić ich więcej. I tak, uważam, że kobiety nie odgrywają dostatecznej roli w runie Hickmana w Avengers i New Avengers, a już szczególnie w tym drugim.
Najważniejszy problem jaki mam z tymi komiksami to okropna kombinacja dwóch problemów. Hickman, jakkolwiek jest dobrym scenarzystą, cierpi na nadmiar pomysłów i na siłę wrzuca ile tylko zdoła do historii, przez co wiele razy musi niektóre z nich prasować i wręcz streszczać. Dramatyczne wydarzenia, materiały na cały numer, zostają sprowadzone do paru stron opisów a czasem nie więcej jak jednego panelu. Rzeczy jak Próba stworzenia drugiej Ziemi przez Illuminati, negocjacje z Celestials, zniszczenie Captain Britain Corps – historia cierpi przez to, że zostają nam one pominięte. I tak, wiem, że seria Avengers World ma na te wydarzenia przybliżyć, ale uważam za nieuczciwe wobec fanów, że sięgają po komiks oczekując pewnych rzeczy tylko, aby odkryć, że muszą sięgnąć po zupełnie inny. To jest złe postępowanie z continuity. Drugi problem Hickmana jest taki, że on wyraźnie pisze pod ostatnią stronę. Ma świetny pomysł na scenę końcową, taką, która wbije czytelnika w fotel. Tyle  tylko, że to, czego potrzebuje do zbudowania tej sceny mogłoby czasami spokojnie zająć połowę miejsca, jakie mu poświęca – on uparcie rozciąga historię aby tylko jego wyśniona scena była na zakończeniu. I to moim zdaniem jest problem, bo przecież wcale tak nie musi być. Gdyby pozwolić na nieco skompresowania danych, numery wydawałyby się bardziej napakowane, a zarazem bardziej imponujące, a byłoby miejsce na rzeczy, które zostały pominięte. Hickman potrafi stworzyć dobry cliffhanger, ale też nadużywa cliffhangerów. A ja przychylam się do opinii twórcy Gravity Falls, Alexa Hirscha - jeśli epizod nie jest satysfakcjonujący po wycięciu cliffhangera, to na niego nie zasługuje1. Moim zadaniem w tej zabawie będzie więc wziąć scenariusz i spróbować go spakować do mniejszej ilości stron, jednocześnie zostawiając ile tylko zdołam w takiej postaci, w jakiej je zastałem.


Lets get it started!
Na początek postanowiłem ustalić co takiego ten numer nam właściwie przekazał. Gdyby wszystkie zebrane informacje przekazać w formie pojedynczych zdań, jak wyglądałaby ta lista? Moim zdaniem mniej-więcej tak:
a) Na Ziemi 1610 Nick Fury dał Reedowi Richardsowi pracę zwalczania apokaliptycznych zagrożeń w zalążku
b) Ten Reed wciąż jest złoczyńcą i jedynie udaje nawróconego 
c) Zajmuje się on również Inkruzjami które nawiedzają Ultimate Universe
d) Multiversum skurczyło się do zaledwie tuzina Wszechświatów.
e) Cabal przetrwało wydarzenia z poprzedniego numeru i uciekło do Ultimate Universe, gdzie wpadli na Evil Reeda
f) Kosmiczne Imperia w świecie 616 dowiedziały się o Inkruzjach i postanowiły zniszczyć Ziemię.
Dobra, kilka zasad wedle których zamierzam to zrobić – jeśli coś pozostawiam niezmienione względem tego jak wygląda w oryginale, nie piszę tego. Piszę tylko strony scenariusza, które należałoby zacząć od nowa, oraz co zmieniam na tych, które pozostają w głównej mierze niezmienione.
Na początek więc dwie strony z numeru, które pozostają prawie w całości takie same. Strony 12-13, Mentor informuje Gladiatora o Inkruzjach, a ten powiadamia inne imperia i postuluje o unicestwieniu Ziemi. Co ze stroną 11, która zaczyna tę sekwencję? A no nic, bo absolutnie niczego nie wnosi – nic nie tracimy usuwając to jak Mentor gapi się na gwiazdę w spowolnieniu. Jasne, buduje to niby klimat, ale tak naprawdę otwierając sekwencję na następnej scenie dalej mamy szansę wyczuć klimat i dostajemy wszystkie ważne informacje. Jedyne co bym zmienił to dodał małą ramkę narracyjną na dole strony 13, mówiącą "How many worlds have I killed now?".
I tutaj zaczyna się interesująca część.
Oto moja propozycja jak sprasować co zajmuje większą część numeru, w kilku stronach, w konwersacji między City (C) a Reedem (R).
Panel 1:
Tak zwany Estabilishing shot, pokazujący miejsce gdzie ma dojść do Inkruzji – pomniejszona wersja dużego panelu ze strony 13.
C: Sixty Seven.
R: In just six months. I'm getting too good at this.
Panel 2:
Statek Reeda lądujący w scenerii z poprzedniego panelu, mniej-więcej to, co na panelu 2 strony 13.
C: Superior lifeforms adapt and survive….and none more than you. 
C: You are the most advanced human in the history of the planet…it should be expected that you've also grown into its most proficient killer.
Panel 3:
Para rąk w czarnych rękawiczkach, podnosząca coś, co wygląda jak hełm. Zasłaniają jednak jego większość, przez co nie widzimy  dokładnie jego kształtu.
C: But if it's the repetition you tire of, you'll be interested in the final item I've prioritized.
R: Shouldn't have told you to start with the most boring one then. What's that?
Panel 4:
Para oczu przeglądająca się w niebieskim obiektywie hełmu. Nie możemy rozpoznać koloru skóry ich właściciela z powodu filtra, wydaje się jednak mieć ciemne oczy
C: I witnessed something through the Bridge today, something beyond our current understanding has occured.
C: Yesterday there were hundreds of thousands of Universes remaining in the Multiverse.
C: Today there are less than two dozen.
Panel 5:
Widzimy usta i dolną szczękę białego mężczyzny w wieku około dwudziestu lat, uśmiecha się on lekko.
R: Well, you're right…. That is interesting. 
C: Before the incrusion wall prevents communication, I'd like to make a query.
R: Go Ahead
Panel 6:
Para  rąk w czarnych rękawiczkach wkładająca hełm na głowę. Zauważamy, że hełm ma spiczasty, charakterystyczny koniec, taki sam jak hełm Ultimate Reeda w Ultimates.
C: Why haven't you re-engineered the Children to assist you in saving your world?
C: I've calculated multiple scenarios in which their existence presents a probability storm of favorable outcomes.
Strona 2
Panel 1:
Statek Reeda z poprzedniej strony, drzwi się otwierają, wysiada z nich postać, którą na razie skrywa cień.
R: Are you wondering if I haven't gone soft? Some love the charade. 
R: Even people like Fury, they see a man back on the side of Angels and immiediatelly hire him to build contigency plans for every doomsday scenario he can ponder.
R: I guess that's how addictive neurochemical payoff of nostalgia can be.
Panel 2:
Ten sam widok z oddalenia, tak aby ukazać więcej scenerii, widzimy postać wychodzącą z pojazdu jako sylwetkę mężczyzny około dwudziestu lat, w charakterystycznym hełmie.
R: I hate it. A man dreams a millennium into the future but, wakes to this.
R: I'm not an idea that can be erased on a whim. I changed… and there is no going back.
R: All things in time, city. 
R: Besides…
Panel 3:
Zbliżenie na nogi postaci, która idzie nad wodą po przerywanej niebieskiej linii, wydającej się być stworzoną z nieprzeźroczystego światła. Widzimy, że postać nosi przylegające do skóry czarne legginsy.
R: What father – upon losing a child – responds to that grief by attempting to re-create what's been lost?
R: No. This world is simply not yet worthy of our shining city full of perfect children.
Panel 4:
Maleńka sylwetka człowieka na tle wielkiego rozbłysku światła na niebie, zwiastującego nastanie Inkruzji.
R: Soon, though…
Panel 5:
Ten sam widok, ale teraz nad sylwetka widzimy obraz kolejnej ziemi, a cała sceneria zostaje zalana błękitnym światłem.
Panel 6:
Ponownie zbliżenie na usta tej nieznanej osoby, z którą spędzamy czas, które tym razem zawierają w wyrazie częściowego zaskoczenia.
R: Ah! 
R: Blue.
No i proszę. Zawarłem większość komiksu w dwóch stronach. Jak zaczynałem, byłem pewien, że będę potrzebował trzech. Udało mi się zmieścić tutaj większość informacji dotyczących Evil Reeda, za wyjątkiem tej jednej, że to właśnie on. Nie martwcie się, ta nadejdzie w swoim czasie. Ale za to zabawa z udawaniem, że nie wiemy kto to jest i nie pokażemy wam, ale damy kilka mało subtelnych wskazówek, może dodać nieco rozrywkowego elementu do czytania tych stron. Niekiedy wymagało to upchnięcia większej ilości dialogów w jeden panel niż bym uważał za stosowne, ale sądzę, że mogłoby to być dalej w granicach normy. W opisach nie uwzględniłem takich rzeczy jak dokładne ujęcie każdego panelu czy rozmieszczenie ich na stronie, bo wiem, że rysownicy wolą o nich decydować sami.
Dalsze strony byłyby przeniesione strony 17-23, z konkretnymi zmianami:
* Strona 17, usuwamy pierwszy panel. Wstęp jest tak naprawdę zbędny bo pokazujemy czytelnikom coś, co już miało miejsce w poprzednim numerze, a scenę dysputy Cabal można spokojnie pozostawić w domyśle – nie potrzebujemy jej aby wiedzieć, że mają powody być podejrzliwi wobec Namora. A ponieważ pierwszy panel tej strony spaja ją z poprzednią, możemy go usunąć, niczego nie tracąc. Z powodu usunięcia poprzedniej strony, zastąpiłbym w tej scenie Corvusa Glaive jego małżonką, Proximą Midnight – w ramach rekompensaty za wycięcie części dialogów jej i Black Swan.
* Strony 19 i 21, usuwamy narrację-monolog Black Panthera. Jest ona zbędna, ponieważ raz, że to kolejne powtórzenie czegoś, co wiemy a dwa, że służy jedynie pokazaniu w którym momencie to ma miejsce. Co jest głupie bo wychodzi na to, że Black Bolt i T'Challa stali tam jak durnie kiedy Cabal praktycznie na ich oczach odleciało i nie zauważyli drugiej Inkruzji.
* Stronę 20 usuwamy całkowicie, nie jest potrzebna w tej wersji a tylko wywołuje pytania o co chodzi z tym pokazywaniem wściekłości Namora. Rozumiem czemu miała służyć i jak działa jako odniesienie do sceny "śmierci" Cabal w poprzednim zeszycie, ale tutaj, moim zdaniem, tylko miesza w przekazie i czytelnik zastanawia się, czemu Namor teraz, nagle, tak się wścieka.
* Strona 23, dodajemy na górze pierwszego panelu ramkę narracyjną ze słowami "Earth 1610" a przy panelu drugim kolejną, ze słowami "Reed Richards of Earth 1610. Smartest man on Earth. World's greatest mass murderer." Finałowa strona zostaje tak, jak była, jedynie wreszcie potwierdzamy, że tak, to ten Reed Richards  którego fani oczekiwali i tak, to jest Ultimate Universe. Wszyscy to już odgadli, ale należy nagrodzić ich domyślność tak czy siak.
I proszę. Zmieściłem wszystko w 10 stronach. Pozostałych trzynaście można by przeznaczyć, aby podobnie sprasować inny zeszyt, albo dać sceny, które chcieliśmy zobaczyć, a które Hickman oddelegował do wydarzenia się off-panel. Jak śmierć Shuri albo zagłada Captain Britain Corps. Czy to naprawdę było takie trudne? No dobra, wiem, to co innego pisać scenariusz od nowa a co innego poprawiać po kimś, ale chcę tylko pokazać, że to dało się zrobić.
I teraz jak ktoś znowu zechce mi powiedzieć, że Hickman pisze wielką historię i nie ma miejsca pokazać wszystkich wątków, będę go odsyłał tutaj. Bo przepraszam bardzo, ale kurczę blade, zacznijcie ludzie patrzeć na to co właściwie jest w komiksie, a nie na to jaki fajny był cliffhanger.

Demogorgon



1 Cliffhangers are a lot of fun, but I think they can be easily abused if you're not careful. The test I use is this: "Would the episode have still been satisfying on its own, even without the cliffhanger?" If the answer is yes, then the storyteller has earned the twist. If the answer is no, you're making a soap opera—an endless trail of breadcrumbs but no actual bread. – Alex Hirsch, http://www.avclub.com/article/gravity-falls-alex-hirsch-his-shows-big-cliffhange-216411, wyświetlone dnia 02.04.2015
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.