Avalon » Publicystyka » Artykuł

X2 - recenzja Killaha

Wreszcie się doczekaliśmy. Po kilkunastu miesiącach (pierwsze wieści z planu zostały opublikowane w czerwcu zeszłego roku) oglądania trailerów, fotosów, czytania newsów mogłem sam przekonać się, czy Singer & Co. sprawili mi ładny prezent na 18-ste urodzinki. Przyznaję, bałem się na początku, wchodząc do kina, czy przypadkiem nie opuszczę sali zawiedziony. Już teraz mogę powiedzieć, że nie.

X2 - RECENZJA KILLAHA

Sekwencja rozpoczynająca po prostu wgniata w fotel! Swietnie wprowadza w nastrój filmu, a ten jest mocno klimatyczny. Gdy po raz pierwszy ujawnione zostało, kto będzie głównym czarnym charakterem, pomyślałem sobie: "Czy on (Singer) oszalał!?" Spośród całego panteonu niezwykle interesujących postaci, które mogłyby nieco utrudnić życie "Iksmenom", jak choćby Apocalypse, czy Sinister, on wybiera osobnika praktycznie nieznanego przeciętnemu entuzjaście mutantów. I nie zawodzi. Stryker (w tej roli Bryan Cox), który jest byłym komandosem, wykorzystuje (zresztą potajemnie zorganizowany przez niego samego) zamach na prezydenta Stanów Zjednoczonych, posługując się w tym celu omamionym Nightcrawlerem. Kilka słów o Kurcie: poza faktem, że charakteryzatorzy wykonali kawał dobrej roboty upodabniając go do naszego ulubionego "pluszowego elfa", Alan Cumming nadaje mu ogromnej głębi, rozwijając znany z komiksu motyw chrześcijańskiej wiary, cechującej pana Wagnera. Więź, jaką nawiązuje ze Storm to jedna z lepszych scen emocjonalnych w filmie. Inną jest śmierć jednej z głównych bohaterek oraz pocałunek Jean Grey i Logana. O tym, że tych dwojga łączy coś więcej niż przyjaźń wiemy choćby z "The Uncanny X-Men", jednakże Singer, kręcąc film, nie trzymał się sztywno ram wyznaczonych mu przez serię komiksową. Dodaje swoje własne elementy do całości fabuły, jak choćby wymyślenie Mutanta 143, kontrolującego umysły. Niektóre wątki przeinacza, na przykład motyw Phoenix, istoty wchodzącej w ciało Jean Grey. W komiksie postać ta pomogła naszym bohaterom ujść cało z katastrofy promu kosmicznego, lecz tu wykorzystuje swoją moc, aby wyprowadzić Blackbirda z kompleksu Strykera nad jeziorem Alkali.

Kilka linijek należy się także efektom specjalnym. Te po prostu odzierają oglądającego ze skóry. Czy to opancerzona forma Colossusa, wygląd X-Jeta, czy choćby promienie optyczne wystrzeliwane z oczu Cyclopsa, wszystkie wyglądają po prostu kosmicznie i nadają filmowi niepowtarzalnego smaku. Aż trudno sobie wyobrazić, jak Singerowi udało się nakręcić niektóre sceny wiedząc, że musiał sobie to wszystko wpierw wyobrazić, a dopiero potem komputerowo nałożyć efekty.

Jeśli dotarłeś, Drogi czytelniku, do tej części recenzji, pewnie wiesz już, że film jest naprawdę godny polecenia. To, jak bardzo Ci się spodoba zależy jednak od tego, jaki jest Twój stosunek do świata mutantów Marvela: Żadnego X-Fana nie trzeba namawiać dwa razy na udanie się do kina. Pewnie sam wykupi wszystkie miejsca na sali, co by mu nikt przypadkiem nie przeszkodził w oglądaniu filmu chrząknięciem. A reszcie? Jeśli jesteś po prostu fanem dobrego kina, to jest szansa, że obejrzysz go z dużą przyjemnościa, lecz bez zbytniego zachwytu. Na koniec powiem jeszcze, że pewne wątki dość wyraźnie dają do zrozumienia, co będzie nam dane obejrzeć w ewentualnej kontynuacji.
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.