Avalon » Publicystyka » Artykuł

Avalon Pulse #405-406 (17.06.2015)

avalonpulse0.png
Środa, 17 czerwca 2015Numer 21-22/2015 (405-406)


Podwójne wydanie Pulse'a, a w nim opinie o trzecim numerze Secret Wars i kilku tie-inach.

03.06.2015

All-New X-Men #41
Krzycer:
No to się sprawa z Utopijczykami szybko rozwiązała. Więc w poprzednim numerze byli pisani jak stereotypowi złoczyńcy dla zmyłki. Kto by się spodziewał. Przy okazji, co tam robi Masque? Mam wrażenie, ze ostatnio kiedy występował był bardzo złym mutantem... Ale o co ja w ogóle pytam, przecież Bendis zrobił z Exodusa agenta SHIELD, "bo tak". My argument is invalid. No to czekamy na UXM#600, nie pozostaje nic innego. Przy okazji, czy tylko ja miałem wrażenie, że komuś się Random trochę z Maggotem pomieszał? Ten kolor skóry, te okulary...
jdtennesse: Trochę za szybko zakończyła się ta historia z Utopians. Wiemy już, że Bendis odchodzi, więc może musiał przyspieszyć rozwój wypadków, żeby wszystko zgrało się na Uncanny #600. Z jednej strony fajne jest takie „pokojowe” rozwiązanie sprawy między młodymi a Utopians, z drugiej można się spodziewać, że Hill podejmie jeszcze jakieś działania. Ogólnie, fajnie było zobaczyć kilka dawno nie widzianych postaci; pytanie tylko, czy zostali wykorzystani jednorazowo, czy może zadomowią się na dłużej w bieżących historiach. Ostatnia strona może sugerować nadchodzące zmiany, Jean zadaje pytanie, które w sumie od początku było podstawą historii mutantów – Dlaczego tak jest? (czyli źle między ludźmi i mutantami) i Co można zmienić? Zakończenie w Ucanny #600, ciekawe tylko czy zakończenie tej historii, zakończenie serii All-New, zakończenie wątków Bendisa? I być może nowy (odrębny) początek? Przyjemna lektura, szkoda że tak daleko do wspomnianego Uncanny #600, ale być może w Secret Wars wydarzy się coś, czego kulminacją będzie tenże rocznicowy numer? Pozostaje tylko czekać.

Amazing Spider-Man: Renew Your Vows #1
Krzycer:
Aj waj. Jakie lata dziewięćdziesiąte. Jaki ten Regent nudny, Avengers nijacy, a Venom - banalny. A mimo to... Ogromne zaskoczenie - Dan Slott potrafi pisać Parkera który nie irytuje. Tylko, po raz kolejny, nie jest to Parker-616. Czyli znowu, tak jak przy okazji Spider-Verse - to nie jest tak, że Slott nie potrafi pisać Spider-Mana, on po prostu wybrał, by pisać go jak mazgaja-fajtłapę. I od Brand New Day tego wyboru nie rozumiem. Przy okazji, zaczynam wreszcie pomału rozróżniać Kubertów. Wygląda na to, że Adam to ten Kubert, którego nie lubię. (Na marginesie, Adam Kubert nie potrafi rysować niemowląt... a przynajmniej nie potrafi ich rysować konsekwentnie - Annie na każdym kadrze jest w innym stadium rozwoju).
Gamer2002: To kto rządził w tym królestwie nim nastał Regent? I co Doom myśli o takim przewrocie? Generalnie takie sobie. Kwestie które rzucał przekozak Regent i Avengers były słabe. Lepiej było w wątku Parkerów i Venoma, z MJ skutecznie pomagającej Peterowi. Tak czy inaczej, na razie mamy set-up świata gdzie mamy tylko Petera, jego córkę oraz Regenta rządzącego okolicą.
Wolałbym historię o ponownym zaślubieniu oraz rozwiązaniu problemu z Mephisto. Ciotka też najwyraźniej nie żyje już, można było mieć dobrą scenę gdzie Peter godzi się z jej śmiercią.

Future Imperfect #1
Krzycer:
Już miałem napisać, że Land był w sumie bezbolesny w tym numerze, ale na ostatniej stronie jest taki szkaradny kadr z Janis, że mi przeszło. Choć i tak, jak na Landa, ten komiks wyglądał znośnie.
 Fabularnie jest... niezbyt ciekawie. Liczyłem, że obecność Ruby Summers coś wniesie, ale na razie to jest po prostu... Future Imperfect Redux, z Ruby Summers i panem z ostatniej strony. Powtórka z rozrywki i tyle. Ale może PAD wyciągnie z tego coś więcej.
 
Giant-Size Little Marvel: AvX #1
 jdtennesse:
Tak się zastanawiam, czy ten komiks czemuś służy? Zarobieniu na fali ciągłych waśni między mutantami i mścicielami? Zarobieniu na zamiłowaniu ludzi do baby-wersji bohaterów made by Young? Jedyne co mi się podobało, to Magik i moment, kiedy żegna się z demonem i idzie na obiad. No dobra, kilka uwag, które się pojawia jest celnych – Cyclops i brak poczucia humoru/ brak zrozumienia jego poczucia humoru/ jego w ogóle, bliźniaki na końcu – Fox vs Marvel anyone? Ale największą celną uwagą jest tzw. całokształt – kłótnie typu AvX są bezpodstawne i bezsensowne. Zarówno A jak i X chcą przyciągnąć Toada i Bloba? Dlaczego akurat ich? Jeśli ma to być metafora przyciągania czytelników (a tak to wygląda), to mogli wybrać jakieś ciekawsze postaci. Rysunków nie ma co komentować, bo jaki Young jest każdy widzi i wie.

Guardians Team-Up #6
Krzycer:
Przyznaję bez bicia, złapali mnie na okładkę. Zazwyczaj nie tykam Guardians Team-Up, ale z Nightcrawlerem najwyraźniej wezmę wszystko. I cieszę się, że to zrobiłem. Dostałem rozrywkowe czytadełko z klasycznym Nightcrawlerem-swashbucklerem, które dało mi sporo radochy. Gdybym miał się czepiać, to dwóch rzeczy - rozmowy przy pierwszym spotkaniu Kurta z Gamorą, która jest napisana dla zmylenia czytelnika, ale nawet w tym kontekście nie wypada dobrze - oraz tego, jak niezwykle przegadany jest ten numer. Za dużo było tych nieszczęsnych komentatorów. Ale i tak bawiłem się dobrze.

Secret Wars vol. 2 #3 (Of 8 )
Krzycer:
No, to się wyjaśniło... prawie wszystko. Miło. (Aczkolwiek, gdyby się czepiać... minęło osiem lat, ale wszyscy są w tym samym wieku? Nawet Valeria?) Podoba mi się relacja Dooma ze Strange'em. Najwyższa pora, by coś zaczęło się dziać.
Gamer2002: Więc jednak Szeryf Strange to nasz Stefcio który jest z Doomem na ty. Oraz przez trzy lata trzymał statek bohaterów w hibernacji. Ribic narysował nam też twarz Dooma, mam nadzieję że Hickman jednak trzyma się tego co było na ten temat w Triumph and Torment. Poza tym, Sue jest faszystką. Generalnie jest dobrze, jak na marvelowskie eventy bardzo dobrze, pora jednak żeby fabuła w końcu ruszyła do przodu.
czarny_samael: czyli zgadłem i szczerze mówiąc mam z tego powodu satysfakcję, bo uznawałem to za jedyne racjonalne wyjaśnienie, które do tego sprawia że mogę z większym spokojem czytać event. Chyba komiks Bendisa najbardziej mnie na to naprowadził (biała Emma). W takim wypadku nie ma też co oceniać samego komiksu, ale wiem jedno - nic innego mnie w SW nie obchodzi. Kompletnie nie potrafię w sobie wzbudzić zainteresowania tymi komiksami, ale za to chyba wszystko co ważne dla fabuły rozegra się tutaj, więc problemu nie widzę.
Kminek: Dalej jestem zachwycony i stroną graficzną i prowadzeniem akcji, ale pojawia się kilka "ale" - historia z Human Torchem zamienionym w słońce jest ekstra, ale szkoda, że nie pokazano, jaki stosunek mają do tego Valeria i Franklin (chociaż wnioskując po niebotycznym uwielbieniu mamusi dla Dooma, podszytym odpowiednią dawką miłości i współczucia, mogę wnioskować, że pewnie i oni go uwielbiają). Fajnie, że wreszcie ukazali twarz Dooma, ale wychodzi na to, że Victor ma mniejszą moc niż podczas "Children's Crusade" (wtedy, o ile pamiętam, sam się uzdrowił). Wszyscy pragną tego, by coś się wreszcie zaczęło dziać... Szczerze mówiąc, ja też, ale ja bym chciał zobaczyć reakcję Reeda i Namora, kiedy dowiedzą się, że Sue wybrała Dooma. Poza tym, cieszę się, że jakoś starali się wytłumaczyć połączenie różnych linii czasowych. Nawet jeśli zrobiono to dosyć oględnie. A tekstem numeru pozostaje "Scott, stałeś się feniksem!" - no nowość!
jdtennesse: Całkiem fajny numer. Póki co wszystko rozwija się powoli i nie ma się wrażenia, że na siłę zmierzamy do jakiegoś starcia. Najbardziej podobają mi się relacje między Doomem i Sue oraz Strange’m. Niepewny i wystraszony młody Thor też jest ciekawą wariacją na swój temat. Pojawiają się w końcu bohaterowie ze statku, którzy pamiętają co się wydarzyło, ale nie wiedzą jak obecnie wygląda świat. Czyta się przyjemnie, nie ma, póki co, zbędnych nawalanek i wielkich rozrób. Nie jestem przekonany co do Phoenix-Cyclopsa, ale zobaczymy jakie są dla niego plany. Ogląda się równie przyjemnie, co czyta, bardzo dobre, dopracowane rysunki. Tylko czekać na więcej.

Secret Wars: Battleworld #2 (Of 4)
Krzycer:
Hrabia Kaczula? Serio? Jest coś dowcipnego w Bladzie polującego na wampiry w Kaczogrodzie, ale... to jest dowcip na jedną stronę, a nie całą historyjkę. Druga historia była nudnawa, z przewidywalnym zwrotem akcji, ale w sumie podoba mi się ta wersja Arcade'a. I prztyczek w kierunku Areny a propos zabijania dla podniesienia sprzedaży.

X-Tinction Agenda #1
Krzycer:
Biorąc pod uwagę, że to Guggenheim, spodziewałem się nudy, a dostałem... coś w miarę ciekawego. Właściwie nawet całkiem ciekawego, i fajnie nawiązującego do klasycznej Agendy. Choć to trochę dziwne, że to kontynuacja tamtej historii, jednocześnie będąca jej odbiciem, bo znowu mamy porywanie X-Men. I nawet dialogi mi się podobały, a zazwyczaj Guggi pisze swoim bohaterom nienaturalne kwestie. Niestety, całość ciągną w dół dwa aspekty. Po pierwsze, świat się trochę rozlatuje gdy wychodzimy poza Genoshę. Ta mutancia utopia pasuje jak pięść do nosa. Jest mowa o mutantach, którzy "zginęli przez te wszystkie lata", i widzimy rzędy nagrobków, ale - kiedy minęły te lata? Chodzi o te pięć lat między bitwą o Genoshę a stanem obecnym? Bo wydaje mi się, że dialogi sugerują jakiś większy upływ czasu, tylko nigdzie go nie widać. Postaci się nie postarzały. No i moje ulubione "co ja paczę" z tego komiksu - ktoś zaszalał przy nagrobku "Amandy Wagner-Parker, Spider-Crawler". Patrzę, patrzę i sensu nie widzę. Po drugie, rysunki mnie bolą. Jasne, to jest celowa stylizacja na lata 90, bo takie są założenia historii, ale... to nie wygląda dobrze. Więcej, to wygląda bardzo, bardzo źle. I czemu właściwie Wolfsbane jest dwa razy wyższa od Rictora? Na jednym kadrze?
jdtennesse: Minęło kilka lat od oryginalnych wydarzeń na Genoshy, a dostajemy powtórkę z rozrywki. Znowu jest atak na X-Men, znowu atakiem dowodzi Alex, znowu jest Hodge (który zapewne wróci do życia w następnym numerze). Z innej epoki mutantów – znowu mamy ich w odosobnieniu, tym razem jest to X-Topia (ha). Z jeszcze innej epoki – mamy wirus atakujący mutantów. Z jednej strony rozumiem, że te nawiązania do oryginału to taki trochę hołd, ale z drugiej strony można było się wysilić na coś nowego, a nie dokonać zlepku historii z różnych epok mutantów (podobieństwo do całego świata Secret Wars, prawda?). Przynajmniej jest zachowana jednolitość świata Dooma, mamy barona Rachel Grey, mamy Dooma z jego typową uprzejmością. I mamy mutantów, których problemy nikogo nie obchodzą i muszą sobie radzić sami. I są „zarazą” dla świata. Czy trzeba większego podsumowania?

Years Of Future Past #1
Krzycer:
Kolejny ciekawy komiks... Nie, wróć. Inaczej. Nie tyle "ciekawy", co "mamy do czynienia z ciekawostką". Bo Marguerite Bennet - która pomagała Claremontowi przy "Nightcrawlerze" - pisze tutaj coś nie tylko nawiązującego do Claremonta, co wręcz naśladującego jego styl, a jednocześnie - nieco go uwspółcześniającego. Postacie "mówią" Claremontem, ale nie recytują w nieskończoność tych samych formułek, tekstu w dialogach i narracji jest dużo, ale nie jest go przerażająco dużo... Ma to swój urok, nawet jeśli historia niespecjalnie mnie wciąga. W wielu innych miniseriach nie przeszkadza mi to, że historia rozgrywa się "tylko" w domenie Battleworldu a nie "pełnowymiarowym świecie", ale tutaj świadomość, że dzielnicę dalej jest Monarchy of M, a obok - "X-Topia" - jakoś podkopuje tę opowieść.
jdtennesse: Obawiałem się tego komiksu ze względu na sympatię, jaką darzę oryginalną historię DoFP, która jest legendą wśród historii o mutantach. Ale po dwukrotnym przeczytaniu stwierdziłem, że jest bardzo dobrze. Zachowany został klimat oryginalnej historii, jesteśmy oczywiście w świecie Dooma, ale trzon historii jest taki jak był. W sumie dostajemy ciekawe rozwinięcie do oryginału, bo uważam, że śmiało można uznać to za (prawie) kontynuację historii Claremonta. Rysunki również pasują do atmosfery „starej” historii, wszystko mi się tu zgadza. Komiks robi wrażenie już od pierwszej strony, gdzie na plakatach przedstawiono celny opis sytuacji mutantów i stosunku władz do nich. Bardzo fajnie, że główną postacią jest młoda Chrissie, córka Kate, tak jak w oryginale była młoda Kitty. Brakuje mi tylko Storm, o której wspominają bohaterowie, ale wszystko wskazuje na to, że pojawi się w następnym numerze. Na który to już teraz nie mogę się doczekać.


Zgadzasz się z opiniami, a może wręcz przeciwnie? Skomentuj na forum, w temacie New Spoilerownia - 2015.06.03.

10.06.2015

1602 Witch Hunter Angela #1
jdtennesse:
Całkiem dobry numer. Angela jako łowca czarownic to ciekawy pomysł. Mimo, że zazwyczaj nie przepadam za historiami z przeszłości, to ta historia czytała się bardzo dobrze. Pierwsza część trochę słabsza, zarówno pod względem rysunków, jak i historii – nie mogę oprzeć się wrażeniu, że to takie przymusowe wprowadzenie w ogólny zarys tego świata i roli Angeli; a do tego słaby pomysł z „Wolverinem-Jamesem-królem”, który należał do witchbreed… Drugą część zdecydowanie lepiej się czyta i bardzo dobrze ogląda; dostajemy intrygującą historię, ciekawy zwrot akcji i (jeszcze raz to podkreślę) świetne rysunki. Ogólnie – zaskoczenie, że jest tak dobrze. Dostajemy to, co obiecuje tytuł, co obecnie rzadko się zdarza.

Inferno #2
jdtennesse:
Pierwszy numer mnie rozczarował, ten jest trochę lepszy. Ale to pewnie dlatego, że zacząłem to wszystko traktować jak zabawę. Bawi mnie Maddie, wychodzi całkiem nieźle, kiedy knuje i łączy siły z Piotrem. Nadal twierdzę, że głupotą są te jego próby uratowania siostry, która nie chce być uratowana, ale skoro mamy czerpać z tego przyjemność, to czemu nie, taki kabaret. Bawi mnie również Havok i Cable, wymarzona rodzinka z piekła rodem. Trochę Neena tu nie pasuje, bo nie było jej w oryginalnym Inferno, ale domyślam się, że jest to nawiązanie to niedawnego "romansu" Piotra z Domino, więc nie będę się czepiał. Trochę urwany wątek Boom Boom, nie wiemy kto się nią "zajmie", ale pewnie można podejrzewać, że będzie to Sinister. Piotr i miecz Magik? Czemu nie, w końcu to ta sama krew… Tak jak napisałem na początku, to ma być czysta zabawa, tym też będzie dla mnie ta (mini)seria. Należy ją chyba traktować z dystansem, tak jak większość tych wszystkich Secret Warsowych serii. Bo czy rzeczywiście wyniknie z nich coś znaczącego…? Wątpię.


Zgadzasz się z opiniami, a może wręcz przeciwnie? Skomentuj na forum, w temacie New Spoilerownia - 2015.06.10.
Redaktor prowadzący: Rodzyn
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.