Avalon » Publicystyka » Artykuł

Living Tribunal #21 - Nextwave: Agents of H.A.T.E., vol. 1: This Is What They Want TP

Nextwave: Agents of H.A.T.E., vol. 1: This Is What They Want TP
Scenariusz: Warren Ellis
Rysunki: Stuart Immonen
Okładka: Stuart Immonen
Liczba stron: 144
Cena: 14.99$
Zawiera: Nextwave: Agents of H.A.T.E. #1-6, okładki numerów, konspekt serii autorstwa Warrena Ellisa, tekst hymnu Nextwave

11.jpgOzz: Nextwave to komedia sensacyjna (jeżeli można to tak określić) z udziałem drugo- i trzecioplanowych postaci Marvela, których Warren Ellis użył do opowiedzenia czasami absurdalnych, ale zawsze śmiesznych przygód oddziału antyterrorystycznego. Historia rozpoczyna się w momencie, kiedy nasi bohaterowie dowiadują się, że ich pracodawcy są dokładnie tymi, z kim powinni walczyć, więc postanawiają się zbuntować i wykorzystać wykradzione plany Niezwykłych Broni Masowego Rażenia, aby pokrzyżować plany złoczyńców.

Komiks jest złożony z dwunumerowych w historii (więc ten tom zawiera trzy), z których każda opisuje jedną misję zespołu. Poznajemy Nextwave w trakcie próby powstrzymania uwolnionego spod ziemi Fin Fang Fooma. Zmagania bohaterów z olbrzymim smokiem w fioletowych bokserkach doskonale wprowadzają w charakter komiksu, z jakim mamy do czynienia. Druga historia, która moim zdaniem jest najsłabsza (co nie znaczy, że jest zła – pozostałe po prostu są lepsze), przedstawia walkę drużyny ze skorumpowanym policjantem opanowanym przez cybernetyczny organizm. W ostatniej, były szef Nextwave, Dirk Anger, zastawia pułapkę na buntowników i wysyła przeciwko nim wszystko, co ma pod ręką, od morderczych niedźwiadków po pokraczne roboty-samuraje.

Po pobieżnych opisach historii widać, że nie należą one raczej do poważnych. Podobnie jest z bohaterami, którymi Ellis bawi się i czyni trochę innymi, niż byli wcześniej. Na przykład, Tabitha Smith, która wcześniej w New Mutants i X-Force przeważnie nie była interesującą postacią, tutaj da się lubić, ponieważ nie jest traktowana poważnie i w rezultacie otrzymujemy kleptomankę, która spędza większość czasu na rozmawianiu przez komórkę i szlajaniu się po nocnych klubach z Paris Hilton. Monica Rambeau, kiedyś nawet przywódczyni Avengers (o czym nie pozwala zapomnieć) próbuje ogarnąć chaos, jakim jest Nextwave, ale cóż ona może zrobić, mając za podwładnych napędzanego piwem robota, który nie lubi ludzi, niezniszczalną łowczynię potworów oraz trochę przygłupiego pijaczka z Brooklynu, który przypadkiem został obdarzony olbrzymią mocą przez kosmitów? Sposób, w jaki sobie radzą z przeciwnikami oraz obcują ze sobą członkowie Nextwave jest, podobnie jak cała seria, niepowtarzalny i niezwykle zabawny. A całkiem możliwe, że wszystko to przebija Dirk Anger, który jest niesamowity, cokolwiek by nie robił, nawet jeżeli tylko mówi o tym, w jaki sposób je kolację.

Poza pomysłami i dialogami Ellisa do sukcesu Nextwave przyczynił się również Stuart Immonen. Jego kreskówkowy styl nie każdemu może odpowiadać, ale do tej serii pasuje idealnie. Artysta jest bardzo dobry w przedstawianiu efektownej przemocy, a w tej serii ma do tego wiele okazji.

Jak mówiła zapowiedź pierwszego numeru, „jeżeli lubisz cokolwiek, pokochasz Nextwave”. Chyba, że absolutnie brakuje ci czegoś takiego, jak poczucie humoru.

TheNewlyAwoken: Nextwave to grupa superbohaterów, założona na potrzeby antyterrorystycznej organizacji H.A.T.E. (Highest Anti-Terrorist Efford), przeznaczona do wykonywania zadań specjalnych. Gdy jednak jej członkowie wchodzą w posiadanie planu marketingowego Beyond Corporation (w którą przekształciła się terrorystyczna organizacja S.I.L.E.N.T.), zakładającego wykorzystanie H.A.T.E. do wypróbowywania eksperymentalnej, niekonwencjonalnej broni masowego rażenia, postanawiają zbuntować się i powstrzymać plany terrorystów. Fabuła, zakręcona jak precelek, jest jednak tak naprawdę tłem dla dużej ilości wybuchów i wymyślnych potworów, z którymi zmagają się bohaterowie.

Nextwave nie próbuje nawet pretendować do miana tytułu ambitnego – wręcz odwrotnie, Ellis i Immonen eksponują jej kiczowatość i głupotę. I to właśnie czyni ją tak świetną. Sam pomysł dysfunkcyjnej grupy trzecioligowych bohaterów z wątpliwym poczuciem misji ratowania świata już zapowiada nam klimat całej serii – prześmiewczy, absurdalny i po prostu niepoważny. Sytuacje i wrogowie, z którymi zmagają się nasi karykaturalni bohaterowie, są równie nonsensowne: wielki, pozbawiony genitaliów, lecz o wysokim libido smok w fioletowych gatkach próbuje umieścić w nich jedną z bohaterek; drużynowy android nie znosi ludzi i nazywa ich z obrzydzeniem „cielesnymi”; wirus pod postacią bezdomnego kota zmienia niecnego policjanta w wielkiego robota, rozsmakowanego w „uroczych, bezbronnych dzieciach”; główny antagonista – neurotyk, lubiący przebierać się w sukienki swojej matki, wysyła przeciwko herosom armię krwiożerczych, pluszowych misiów. Wszystko to w celu wyśmiania i napiętnowania klasycznych superbohaterskich historii, często przepełnionych niepotrzebnym patosem i niekonsekwencjami, ukrytymi pod przykrywką szybkiej akcji.

Sami bohaterowie całej reszty świata Marvela też nie zostali zachowani od wyśmiania i przedstawienia w krzywym zwierciadle – z bardziej konkretnych postaci pojawiają się (choć tylko na bardzo krótko) Avengers, Celestials i Cable, ale oberwało się także pewnym stereotypom: wszechpotężnym, kosmicznym istotom, które nie są wcale tak majestatyczne, na jakie próbują się kreować; dzielnym bohaterom, stawiającym ponad wszystko etykę i dobro innych, choć tak naprawdę widzącym niewiele poza czubkiem własnego nosa; ich niewzruszonym moralnym kręgosłupom, które są tak naprawdę kruche jak lód na wiosnę, a wszystko to w oprawie absurdalnego, uderzającego z najmniej spodziewanej strony, częstokroć czarnego humoru, którego Ellis jest niewątpliwym mistrzem. Całości dopełniają wspaniale wpasowujące się w klimat serii kreskówkowe, jaskrawe rysunki Immonena, wzmagające uczucie szybkości, akcji i odrobiny chaosu – takich samych, jak w warstwie fabularnej.

Sam humor – który jest przecież podstawą całej historii – jest wielopłaszczyznowy, przemyślany i, co najważniejsze, śmieszny – a tego nie zawsze możemy uświadczyć w innych komediowych seriach. Nextwave jest samo w sobie zjawiskiem nadzwyczajnym w dzisiejszym superbohaterskim nurcie komiksowym i zasługuje na uwagę. A że można się podczas lektury zdrowo pośmiać, tylko poprawia sprawę.

LTplus.jpg
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.