Avalon » Publicystyka » Artykuł

Pieniądze to nie wszystko…Czyżby?

W dzisiejszym świecie (zresztą dawniej było podobnie) realną i wymierną siłą jest pieniądz. Ludzie są niesamowicie mocno zapatrzeni w pieniądz i bezgranicznie w niego wierzą. Dlatego postanowilismy zajrzeć w portfele tych największych wytwórni i dowiedzieć się, kto i ile zarobił na tak ostatnio popularnych filmach o superbohaterach. Mamy nadzieję, że tego typu zestawienie rozjaśni nieco obraz w kwestii czysto finansowej. Jest to niewątpliwie temat godny uwagi, bowiem pieniądze decydują o tym, czy powstanie kolejny film, czy nie. Tak więc do dzieła.
Zanim przejdziemy do analizy poniższego zestawienia, chciałbym wyjaśnić kilka kwestii. Po pierwsze, jak pewnie zauważyliście, ten Box Office odnosi się jedynie do Stanów Zjednoczonych. Jest tak, a nie inaczej, z dwóch przyczyn - USA jest kolebką przemysłu komiksowego i przez to swego rodzaju zwierciadłem popularności danego tytułu, zarówno w wersji papierowej, jak i wielkoekranowej. Producenci wykładający grube pieniądze z niecierpliwością oczekują pierwszych wyników z rynku USA, gdzie fani potrafią być bardzo surowi i wymagający. Drugą przyczyną są trudności w odnalezieniu światowych wyników kasowych dla interesujących nas tytułów. Nie ma jednak rzeczy niemożliwych i postaram się jak najszybciej dodać tabelkę uwzględniającą wyniki z reszty świata.

clip_image002.gif



Już na pierwszy rzut oka widać, kto jest wielkim zwycięzcą w wyścigu po ciężko zarobione dolary. Pierwsze trzy miejsca zajmuje trylogia Spider-Mana. Machina marketingowa, ogromne emocje wśród fanów i fakt, że to Spider-Man pojawi się na dużym ekranie spowodowało, że pierwsza część zarobiła najwięcej spośród tytułów Marvela. 403,706 mln dolarów to znakomity wynik (w trakcie otwarcia, czyli pierwszy weekend wyświetlania, film zarobił bagatela 114,844 mln dolarów) i przez długi czas nie był przez nikogo pobity.

"Spider-Man 2" zarobił już nieco mniej (pomimo iż jest to najlepsza część cyklu). Można to tłumaczyć małym rozczarowaniem w stosunku do pierwszej części (głównie kiepski design Green Goblina). Odbiło się to również na wyniku otwarcia ("marne" 88 mln zielonych). Mniej nie oznacza, że źle. Wręcz przeciwnie. 373 mln przypieczętowało tylko sukces Człowieka Pająka i uświadomiło producentom, że mają do czynienia z bardzo dochodowym produktem. Marką, nad którą trzeba czuwać, aby w przyszłości przynosiła kolejne miliony dolarów.

Na trzecią część przyszło nam czekać blisko 3 lata. Nikt nie chciał popsuć tematu i odpowiadać za zarżnięcie kury znoszącej złote jaja. Rozdmuchana machina reklamowa, dwóch nowych wrogów (w tym uwielbiany i długo wyczekiwany Venom) zrobiły swoje. Rewelacyjne otwarcie (151 mln dolarów to nowy i do dzisiaj nie pobity rekord) zwiastowało bajeczny wynik końcowy. Tak się jednak nie stało. Wiele nieprzychylnych opinii (że to najsłabsza część, że Venom nie taki, że za długi, przegadany i z małą ilością akcji) zastopowało tytuł na 336 mln. O blisko 80 mln mniej niż jedynka, ale wciąż z wielkim zyskiem dla wytwórni, producentów i Marvela.

Na kolejnych trzech miejscach mamy następną trylogię, a mianowicie X-Men. Tylko, że tutaj w odwrotnej kolejności. O dziwo najsłabsza część (według mnie), czyli "X-Men: The Last Stand", zarobiła najwięcej, bo aż 234 mln dolarów. To daleko od Pajęczaka, ale wciąż wystarczająco dużo, aby myśleć o kolejnych częściach. Wynik ten był nawet zaskoczeniem dla tęgich głów wykładających pieniądze. Perturbacje związane ze zmianą reżysera nie wróżyły najlepiej temu filmowi. Do katastrofy nie doszło, a znakomite otwarcie (102 mln) wydatnie pomogło tytułowi i pozwoliło mu się rozpędzić i złamać magiczną barierę 200 mln dolarów.

Dwie poprzednie części spod znaku X ("X-Men" i "X2: X-Men United") również wykonały swoje zadanie i z bardzo dobrymi wynikami kasowymi ustanowiły X-Men jednym z najbardziej dochodowych cyklów. Spider-Man i X-Men to wizytówki Marvela i wyraźny sygnał dla wytwórni filmowych, że na adaptacjach komiksowych można zarobić i to dużo.

Jednak żeby pieniądze zaczęły płynąć szerokim strumieniem, należy je najpierw odpowiednio zainwestować. Trudno to powiedzieć o "Elektrze" (miejsce nr 16, zysk 24 mln). Film okazał się totalną klęską pod każdym względem. Już marne 12 mln podczas otwarcia wyraźnie uświadomiło wszystkim, że widzowie nie dadzą się oszukać. Także "Punisher" się nie popisał i ze słabymi 33 mln dolarów wspiął się jedynie na 15 miejsce. Szkoda tych tytułów, bowiem nie wymagały one nie wiadomo jakich nakładów finansowych na efekty specjalne. Obie postacie są nietuzinkowe i aż się prosiły o dobrze nakreślony scenariusz. Niestety nie doszło do tego, a efekty widać czarno na białym. Również film "Daredevil", pomimo niezłych 102 mln, można wpisać w poczet nieudanych eksperymentów Marvela.

"Hulk", "Ghost Rider", a nawet "Fantastic Four" to filmy zasługujące na kilka osobnych zdań. Ich wyniki wskazywałyby, że nie poniosły ani spektakularnej porażki, ani oczekiwanego sukcesu. Tu właśnie tkwi ich problem. Pomimo, iż zostały dobrze przygotowane i nakręcone, to z niewiadomych przyczyn nie wspięły się na wyżyny. Średnio dobre rezultaty spowodowały jednak, że producenci chcą zainwestować w kolejne części (FF2 już powstało, a Hulk 2 właśnie jest kręcony). To dobry znak dla fanów tych bohaterów.

Nieco inaczej należy podejść do postaci Blade’a. Jest to mało znany bohater universum Marvela, a mimo to odniósł bardzo istotny sukces. Istotny, ponieważ dzięki niemu świat na nowo odkrył herosów w kinie. Jego bardzo dobry wynik kasowy (biorąc pod uwagę niewielkie pieniądze, jakie zainwestowano w ten projekt) zwrócił uwagę wytwórni na tę część wielkiego tortu zwanego rozrywką, jaką są komiksy. Od Blade’a rozpoczął się pochód komiksowych adaptacji na dużym ekranie. Z lepszym lub gorszym skutkiem trwa on po dziś dzień i nie widać jego końca (z czego osobiście bardzo się cieszę).

Na tym chciałbym zakończyć tę analizę (Howard the Duck to raczej ciekawostka, niż poważny argument w dyskusji na temat zysków płynących z filmów o superbohaterach). W niedalekiej przyszłości postaram się poszerzyć temat o wyniki kasowe w skali globalnej.


Autor: Janio15
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.