Avalon » Publicystyka » Artykuł

Zvalony 2014

Kto w tym roku był najgorszy? Kto był najgorszym koszmarem? Zobaczcie wyniki tegorocznych Zvalonów.

Zvalony 2014


Jeśli chcecie przypomnieć sobie wszystkich nominowanych w poszczególnych kategoriach, odsyłamy tutaj.


Najgorszy Ongoing


ongoing7.jpg

Zvalony%20%281%29.jpg

Avengers Undercover (12) dość zdecydowanie zdobyło tytuł najgorszego ongoinga. Za plecami walczyło A+X (7) oraz Avengers A.I. (6).

Sążny: Avengers A.I. Brzydkie, durne, nikomu niepotrzebne i zapomniane. Taki komiksowy ekwiwalent gry video E.T.

Demogorgon: Bez zastanowienia, Avengers Undercover. Aż zacytuję tu Linkarę - "Mysl, że nienawidzę tego komiksu bardziej niz jakikolwiek inny, który w życiu recenzowałem. Bo jest kompletną antytezą wszystkiego, w co wierzę." Avengers Undercover dzieli ludzi na chodzące doskonałości, które nigdy ni popełniają błędów a każdy problem spływa po nich jak woda po kaczce, istną rasę panów, oraz wszystkich pozostałych, którzy doskonali nie są. I twierdzi, że tylko ci pierwsi mają prawo być bohaterami. Ta seria twierdzi, że jeśli odstajesz w jakikolwiek sposób od normy, choćby najbardziej powierzchowny, to jesteś bezwartościowy i twoje miejsce jest wśród kryminalistów. Ta seria twierdzi, że nastolatki są z natury złe, że przeżyta trauma albo kalectwo musi uczynić cię potworem, że takie rzeczy jak homoseksualizm czy posiadanie groźnie wyglądajacych talentów czynią cię złym. Traktuje kobiety jako pozbawione mózgu jędze, które potrzebują faceta aby za nie myślał o wszystkim prócz seksu i to właśnie ich kobiecość podaje za powód ich bezużyteczności. To jedyny komiks, który mnie w życiu przyprawił o wymioty. Przez ten komiks i Arenę było mi wstyd, że lubię medium, którym coś tak złego mogło zostać wydane. Wszystko, czego dotknął, skaził być może i na zawsze. Marvel, mam nadzieję, że jesteście z siebie dumni.

Darth: No przecież wiadomo że to będzie Avengers Undercover. Co mogę o niej więcej powiedzieć... napisać? Fatalna kontynuacja, fatalnej serii, która nikomu, może poza autorem nie była do szczęścia potrzebna. Fatalne główne postacie, zgraja durnowatych nastolatków z głupimi i okropnie przedstawionymi problemami(najgorzej wypada płeć żeńska). Fatalnie ukazana fabuła, pełna debilizmów jak milionerzy którzy dla rozrywki, zabijający się na oczach tysięcy. Fatalny główny zły, a właściwie to źli, bo Zemo i spółka. Fatalne zakończenie z ujawnieniem prawdopodobnie najgłupszego... a już na pewno top 10 najgorszych planów złoczyńcy w dziejach. Jeden z najgorszych powrotów zza grobu w historii, szast prast, szalenie ważna postać w historii Runaways tak po prostu sobie żyje, to takie leniwe i niewłaściwe. Bardzo słabe rysunki, tylko dopełniają obrazu tego potworka. Deklasacja konkurencji. Wielkie brawa.

Krzycer: A+X - niewątpliwie chała, ale każdy numer miał innych twórców i był o czym innym (nie licząc pięcioodcinkowej historii o Skrullach), więc nie bardzo mi to pasuje w kategorii "ongoing". 
Amazing Spider-Man vol. 3 - nie lubię, ale zdecydowanie nie było to takie złe.
Avengers Undercover - głupie, durne, denne, ale... trochę radochy z najcięższych idiotyzmów miałem. 
Captain America vol. 7 - uuu, blisko. Mocne drugie miejsce.
Legendary Star-Lord - meh. Mech, porosty i łajno renifera, ale... w sumie nieszkodliwe. 
Uncanny Avengers - wciąż utrzymuję, że ta seria jest diablo nierówna, ale miała wystarczająco wiele dobrych momentów, by w ogóle nie kandydować w tej kategorii. 
Wolverine and the X-Men vol. 2 - mocne trzecie miejsce. 
Wolverine vol. 6 - to nie była udana seria, ale przynajmniej miała konkretny, konsekwentnie realizowany pomysł... Nawet, jeśli była to diablo nieprzekonywująca realizacja. 
X-Men vol. 3 - kto wie, czy to nie byłby zwycięzca, gdyby imć Wood nie porzucił stołka scenarzysty? A tak, po jego odejściu seria zaczęła nieśmiało przekopywać się przez muł - może niedługo odbije od dna? 
Avengers A.I. - drogą eliminacji to jest zwycięzca. Nie dlatego, że była to wybitnie zła seria. Ale była wybitnie nudna, tak nudna, że pomimo obecności postaci, które kiedyś bardzo lubiłem (no, "którą kiedyś bardzo lubiłem", bo w sumie tylko Victor się łapie) po prostu od niej odpadłem. Komiks superbohaterski może być głupi, może być zły, może nawet być obraźliwy, ale kiedy jest tak nudny, że nie jestem w stanie go czytać - wtedy dopiero kompletnie zawodzi jako komiks superbohaterski.




Najgorsza Miniseria


mini7.jpg

Zvalony%20%282%29.jpg

Avengers & X-Men: Axis (24) zdominowało tą kategorię. Sześć razy więcej głosów niż kolejni nominowani - Axis: Revolutions oraz What if? Age of Ultron (4).

Sążny: Tan Eng Huat w "Deadly Hands of Kung-Fu" zafundował czytelnikom taką masakrę wizualną, że przyćmiewa ona zarzuty wobec innych konkurentów. Jednak na (nie)honorowe wyróżnienie zasługuje tutaj "Inhumanity: The Awakening", gdzie scenarzysta koncertowo wyłożył się na próbie uchwycenia komunikacji a'la Twitter na kartach komiksu.

Demogorgon: Niepotrzebne, stłoczone, robi z bohaterów idiotów i tło dla dwójki nowych, nieciekawych postaci, Inhumanity: Awakening to było gorzkie rozczarowanie. A co najważniejsze - Doom ma szkołę dla superzłoczyńców, gdzie szkoli swoich minionów I RESZTA ŚWIATA PRZYSYŁA MU REKRUTÓW!

Darth: Prościzna Axis. Event zrobiony zupełnie na siłę, bez pomysły i bez większego wysiłku ze strony scenarzysty, pełna ogłupionych postaci, dziur fabularnych, marnie ukazanych walki i rozwiązań z cyklu lazy writing. Avengers jako przeciwnicy są żałośni. X-Men jako przeciwnicy są żałośni. Twist dotyczący ojcostwa Magneto budzi tylko pusty śmiech i wyraźnie jest doczepiony do historii na siłę. Brother Voodoo wskrzeszony w zasadzie bo tak, bo na świecie nie ma innych magików, którzy mogliby go zastąpić. Beznadziejna konfrontacja Deadpoola z Evanem, która ostatecznie kończy się nawróceniem mocą miłości, blech. Sabertooth który w końcówce nagle staje się narratorem całości i próbuje się go nam sprzedać jako tego dobrego, jako coś naturalnego, za pomocą z pupy wyjętego falshbacku z Wolverinem: "widzę w tobie dobro", co jest tak prymitywne i sprzeczne że wszystkim co działo się z tą postacią że żal. W najlepszym wypadku cię zanudzi, w najgorszym doprowadzi do szału. Tyle na ten temat, a mogę tak wiecej.



Najgorsza Historia


"Axis"
Avengers & X-Men: Axis #1-9
Rick Remender, Adam Kubert, Leinil Francis Yu, Terry Dodson, Jim Cheung 

Zvalony%20%283%29.jpg

W tej kategorii "Axis" (26) znów "świętuje" zwycięstwo. "The Tommorow Soldier" (6) bezskutecznie próbowało coś uciułać, ale wystarczyło to tylko na resztę stawki, w tym "Descent and Going Native" (4) z najgorszego tegorocznego ongoinga.

Sążny: Wyróżnić trzeba Axis, gdyż historia ta pokazuje pazerność, przeładowanie eventami i chęć szybkiego zysku ze strony Marvela. Na szybko rozdmuchany story arc przeistoczył się w kocioł wydarzeń, w którym ani jedna nuta nie jest w stanie do końca tworząc wynaturzoną kakofonię. Naprawdę, less is more od czasu do czasu by nie zaszkodziło.

Demogorgon: Mimo narzekania na Cancerverse arc z Guardians, mój głos na Avengers Undercover #1-10, patrzcie pod najgorszy ongoing, najgorszego scenarzystę, najgorszego złoczyńcę i najgorszą postać żeńską dlaczego.

Darth: Kurde nie wiem! Naprawdę nie mam pojęcia która historia była aż tak zła że zasłużyła na zwycięstwo. Jak dla mnie każda z nich była zła z rożnych powodów i mogłaby zająć miejsce na najwyższym stopniu podium. Coś takiego nigdy wcześniej mi się zdarzyło. muszę to jeszcze przemyśleć, zastanowić się i postaram się zdecydować. Albo ostatecznie nie zagłosuje. Dobra już wiem, wybór pada "Descent and Going Native", skoro nie potrafię stwierdzić która jakościowo jest gorsza, postawię na tą która miała najwięcej numerów i przez to katowała mnie najdłużej, marnując swoje szansę na poprawę. Przewaga nad Axis jednym "punktem".

Krzycer: Szczerze mówiąc, zaskoczyłem sam siebie głosując na "Tomorrow Never Learns". Bo o ile "Axis" było złe (ale to event, eventy prawie nigdy nie są dobre), a "Descent and Going Native" - koszmarnie idiotyczne i miejscami po prostu koszmarne (ale to Hopeless, Hopeless najwyraźniej nie umi inaczej), o tyle "Tomorrow Never Learns" w pewnym momencie dało mi nadzieję, że będzie dobre. Nie było. Było chaotyczne, bezsensowne, a Jason Latour dokonał sztuki niebywałej - zarżnął sobie serię swoją pierwszą historią. Oh, jasne, WatXM vol. 2 ciągnęło się jeszcze drugie tyle numerów, tylko co z tego? Jakikolwiek był plan autora, nigdy się nie dowiemy, zwłaszcza że w obliczu trudności, jaką była kasacja serii, nie zakasał rękawów i nie zaoferował pospiesznego, ale jednak domknięcia wątków - nie, zaserwował dwa numery wspominania zmarłego Wolverine'a i pospieszył na bambus, zostawiając ostatni numer Frankowi Tieriemu. Żenada.



Najgorszy Numer


spider-woman_vol._5_1@m.jpg
Spider-Woman vol. 5 #1

Zvalony%20%284%29.jpg

Nominowanie wszystkich numerów Avengers & X-Men: Axis wzbudziło trochę kontrowersji. Mimo tak licznej reprezentacji, zwycięzko wyszedł kto inny - Spider-Woman vol. 5 #1 (12). Na drugim miejscu ex equo Avengers & X-Men: Axis i Avengers Undercover #10 (7).

Sążny: Mimo ton krytyki, które można wyłożyć wobec Axis, w każdym numerze udawało mi się znaleźć dobre sceny lub fajne pomysły. A w Spider-Woman vol. 5 #1 nawet tego nie było. Nie sprawdza się on ani jako zeszyt wprowadzający czytelnika w świat głównej bohaterki, ani jako tie-in do większej historii. Ba, nawet w sumie nie mamy tam za dużo Jessiki, co, niestety, sprawia, że Silk ma ciężko jeszcze przed startem własnej serii. Dodajmy do tego rysunki Landa i mamy niemal wzorową chałę.

Demogorgon: A ja wybiorę spoza listy, bo Avengers Undercover #7 było obrzydliwe, nei służyło niczemu innemu, jak zmieszaniu z błotem jednej z moich ulubionych postaci aby zmartwychwstały zboczeniec, zachowujący się jak czterdziestolatek podrywający uczennicę, mógł ją zaliczyć. 
Ale ponieważ nei ma tego na liście, głos na Spider-Woman #1, bo ponownie - okropne rysunki, okropny scenariusz a do tego sprzedałosię na tyle dobrze, że czeka mnie kolejny rok patrzenia z lękiem na newsy kiedy Dennis Hopeless ponownie powie o jakimś swoim pożałowania godnym marnowaniu drzew "Fani Runaways mogą być zaskoczeni kto się pojawi". Do diabła z fanami, którzy kupują każdy śmieć, bo event - przez was mamy coraz mniej dobrych komiksów a więcej takiego badziewia.

Darth: Tu będzie głos na inny. Starałem się przepchnąć w nominacjach Spider-Man and the X-Men #1, co się nie udało, ale mimo wszystko postanowiłem go wyróżnić w taki a nie inny sposób. Przyczyny: Spider-Man w szkole mutantów to dobry pomysł i przywołuje dobre skojarzenia z okresem przed OMD. Zapowiedź numeru trochę mnie zaniepokoiły ale pomyślałem sobie; poczekam aż to wyjdzie może będzie niezłe. Nie było. To było okropne. X-Men, przypominam jedni z najbardziej dyskryminowanych i niesłusznie oskarżanych grup Marvela, sami zachowują się jak banda rasistów i buców w stosunku do Spider-Mana. Sam Spider-Man zachowuje się jakby nigdy nie pracował z dziećmi, co jest bzdurą bo mieliśmy go nie tylko w normalnej szkole, ale jako wykładowca w Avengers Academy. Od początku istnienia szkoły tłucze się nam do głów, ze studenci nie są tu szkoleni tylko do walki, a tutaj okazuje się ze wręcz przeciwnie. I skąd tam nagle Toad, Glob Herman? Scenarzysta nie zajrzał co się działo w poprzedniej serii? I czemu znowu Unus żyję? Wszystkie moje nadzieje z tą seria, zostały zarznięte tym jednym numerem, a to spore osiągnięcie.

Krzycer: Avengers Undercover #10, bo gdzieś muszę zagłosować na ten tytuł.



Najgorszy One-Shot


death_of_wolverine_life_after_logan_1@m.jpg
Death of Wolverine: Life After Logan

Zvalony%20%285%29.jpg

W tej kategorii mieliśy jak narazie najbardziej wyrównane starcie. Ostatecznie zwycięzcą został one-shot Death of Wolverien: Life Adter Logan (10), tuż za nim 100th Anniversary Special: X-Men (8). Następnie ex equo pozostałe numery z tej serii (3).

Sążny: "Rocznicowe" one-shoty były tak samo nieprzemyślanym i niekonsekwentnym pomysłem jak axisowa inwersja. Coś może by się z tego wyciągnęło, gdyby nad tym posiedzieć, ale z racji tego, że nikt tak nie zrobił, rezultat końcowy był co najwyżej miałki. I o ile jestem w stanie coś przypomnieć sobie na temat zeszytów poświęconych Pająkowi, Fantastic Four, Avengers czy też Guardian of the Galaxy, tak przy o X-Men bez pomocy Google nawet tego nie jestem w stanie zrobić.

Darth: Death of Wolverine: Life After Logan postanowiłem sobie darować i jak widzę dobrze zrobiłem. W zasadzie można byłoby wyróżnić wszystkie 100th Anniversary Special z nominowanych, bo to idealny przykład słabych komiksów, zrobionych tak na zaś, a może ktoś kupi z powodu samej magicznej liczby 100. I tym samym zmarnuje się szansę na potencjalnych nowych czytelników. Marna reklamówka i i nic więcej. To samo można powiedzieć o Giant-Size Spider-Man vol. 2, który był kierowany tylko i wyłącznie do jakiś gimnazjalistów jeśli nie niżej i z tego typu podejściem jakoś się wybroni. Zostały dwa... tylko czemu nominowałem Captain America: Homecoming ? Był słaby i niepotrzebny, ale dlaczego akurat.... a już pamiętam, napisał go Fred Van Lente. To wiele wyjaśnia, zawiodłeś moje zaufanie Fred, potrafisz znacznie lepiej, a przy tym wyraźnie ci się nie chciało. Nieładnie.



Najgorszy Scenarzysta


Dennis Hopeless
All-New Captain America: Fear Him, Avengers Undercover, Axis: Revolutions, Cable and X-Force, Spider-Woman vol. 5

Zvalony%20%286%29.jpg

Po wynikach poprzednich kategorii można było się spodziewać kto będzie się liczył w tej kategorii. Ostatecznie wygrał Dennis Hopeless (19). Drugie miejsce dla Ricka Remendera (15). Podium uzupełnia Biran Michael Bendisa (6).

Wilsonon: Chciałem klasycznie zagłosować na Fractiona, ale w tym roku zrobię wyjątek. Głos na R. Remendera za stoczenie się na poziom wymienionego wcześniej szmaciarza. Zawiodłem się i to porządnie. Kiedyś wróżyłem mu objęcie kilku tytułów Avengers. Teraz wiem, że gdyby ta decyzja należała do mnie to popełniłbym niewybaczalny błąd. Jego X-Force było tylko udanym, genialnym wypadkiem przy pracy.

Sążny: Wybór był trudny, ale o ile praktycznie każdemu z wymienionych tutaj zdarzyły się w zeszłym roku jakieś przebłyski, tak Dennis Hopeless nie miał żadnego. Z pełnego bzdur, masakrowania jednych postaci przy jednoczesnym wywyższaniu innych oraz zakończonegp na chybcika w świetle cancela "Avengers: Undercover" zdołał przeskoczyć do "Spider-Woman", gdzie ciężko znaleźć jakikolwiek pozytyw i gdzie zęby zgrzytają z żalu zarówno przy weterance Jessice, jak i nowicjuszce Silk.

Demogorgon: Pomyślmy. Jego komiksy są tępe, opierają się na głupiej fabule i wywyższaniu postaci na piedestał, praktycznie ciągle jeździ na jakimś gimmicku i uparcie próbuje mieć ciastko i je zjeść (jak np. Jessica narzekająca jak creepy są jej moce i dalej ich używająca), przez co gra na kliszach i liczy, że mu ktoś wybaczy, bo puszcza do nas oko, że wie, jakie to głupie, co tylko pokazuje jakim jest leniem. A do tego dodajmy, że jego prace mają silny wydźwięk seksistowski, jego self-insert dwa razy pod rząd dostał character arc pod tytułem "atrakcyjna kobieta chce jego f" i to była jego całą rola w tym roku, sposób w jaki pisał Alexa i Nico wyglada jakby wyszedł spod ręki osoby wspierającej takie inicjatywy jak Nice Guys, MRA i Gamergate (innymi słowy: ludzi, których opinia na temat kobiet sprowadza się do tego mema), można też podejrzewać, że ma fetysz do Azjatek, do tego niepełnoletnich, a jego stwierdzenie, że lubi psotaciek tóre są "survivors" wydaje się sprowadzać do tego, że kręcą go kobiety, które są gotowe na każde poniżenie aby przetrwać, dał Nico disability superpowers, a jego seria z tego roku miała przesłanie, że jeśli ktoś nie jest chodzącą doskonałością, nawet jeśli jest to tylko czysto powierzchowne odstępstwo od tak zwanej normy, to jest bezwartościowy i nigdy nie będzie dobry, wyraźne dokopywanie postaciom które nie są białe aby białasy mogły wypaść lepiej....ogólnie rzecz biorąc, na podstawie jego komiksów (oraz dziecinnego zachowania na tumblrze) dochodzę do wniosku, że Dennis Hopeless jest nie tylko złym scenarzystą - on jest zwyczajnie złym człowiekiem.

Darth: Mocna konkurencja. Z tych istotniejszych: Soule na razie odpuszczam, ale wiele wskazuje na to że będzie miał kolejna swoją szansę za rok. Cornell zanotował wręcz olbrzymi spadek z czasów MI-13, ale też się wywinie. Humphries miał to szczęście że jego "dwie flagowe" serie skończyły się gdzieś na początku roku i męczył mnie tylko marnym Star-Lordem. Wood jest ratowany nawet niezłym Moon Knightem i konkurencją w postaci Hopelessa i Remendera. Ostatecznie głos pójdzie na Ricka Remendera, nie tylko dlatego że nadal zawodzi me nadzieje że wróci do dawnej formy, ale tez dlatego ze miałem kontakt z większością jego prac w tym roku i wszystkie ssały. Axis był do bani. Captain America utrzymał denny poziom do końca, a jego seria-kontynuacja nie wróży żadnej poprawy. Winter Soldier: Bitter March było słabe i nieciekawe. A Uncanny Avengers to czysty zmarnowany potencjał, a największą jego reperkusją jest cofnięcie Rouge w rozwoju sprzed Careya.... no co za #%#^@^.... ekhm.... ilość pokonuje jakość. Nic mu w tym roku nie wyszło i to w "wielkim" stylu.

Krzycer: Brian Wood. Nudził, wprowadzał idiotyczne konflikty między bohaterkami, olewał ich moce jak mu pasowało i co jeszcze, o czymś zapominam, a tak, wprowadził do Instytutu Johna Sublime'a i kazał Rachel Grey się w nim zakochać i nikt się słowem nie zająknął o krwi na jego rękach. Wiem i rozumiem, że "przeciwnik otrzymuje drugą szansę i sprawdza się jako X-Man" to wątek stary co najmniej jak X-Men Claremonta, co więcej - znam go i lubię - ale nie można go rozgrywać kompletnie olewając powody, dla których owa postać była wcześniej przeciwnikiem. 
Mocne drugie miejsce przyznaję Rickowi Remenderowi za magiczną różdżkę Inwersji dzięki której zaraz zrobi chyba identyczny manewr z Sabretoothem - a już teraz obdarował nas cudownym retconem wg którego Wolverine widział w Sabertoothie dobro... Jezusmaria ja chcę zmienić głos. Mogę zmienić głos? To jest jeszcze głupsze. Sublime "przynajmniej" powstał w XXI wieku i w sumie pojawiał się tylko w jednej serii, Sabretooth źlił od dziesięcioleci... ranyboskie, to jest jeszcze głupsze. Remenderowi odwaliło. 
A, Hopeless też jest beznadziejny.



Najgorszy Artysta


Greg Land
Mighty Avengters vol. 2, Spider-Woman vol. 5

Zvalony%20%287%29.jpg

Po zażartej walce zwyciężył Greg Land (8). Tuż za nim Adam Kubert i Rock-He Kim (6).

Demogorgon: Wiecie, zdałem sobie sprawę, jak ważny jest rysownik w komiksie w którym scenarzysta gra długą grę i podrzuca subtelne wskazówki co do fabuły. Bo patrzę na jeden z numerów New Avengers i się zastanawiam czy oni nam sugerują, że Black Swan to starsza Valeria czy zwyczajnie Kev Walker nie potrafi rysować więcej niż jednej twarzy. Gorzej jest jeszcze w Undercover gdzie walnął tę samatwarz dwóm Azjatkom i białej dziewczynie i musiał pojechać w rasistowski stereotyp "Azjatka z farbowanymi włosami" aby móc odróżnić Nico od innych postaci, a do tego pakował ją w ciuchy, których by nie ubrała do ataku na bazę złoczyńców, ale w których może świecić cyckami (przypomnijmy, ona jest nieletnia). Dodajmy do tego szkaradne pozy (Black Panther przywalający Namorowi) , okropne miny (parada reaction faceów w New Avengers #22), fakt, że nawet jego potwory przestały mu wychodzić i do tej pory się nie poprawił. A tak w ogóle to poziom jaki on reprezentuje to nie jest poziom na którym może wymagać aby dawali mu co dwa numery przerwę. Kev Walker się skończył, połamał kredki.

Darth: Nie potrafię się przekonać do Chrisa Bachalo. Inaczej są komiksy które rysował i mi nie przeszkadzały, ale nie potrafię się przekonać do jego pracy w Uncanny X-Men vol. 3. Te karykatury zwyczajnie mi przeszkadzają od samego początku serii i często nie mam pojęcia, co się dzieje na kadrach, w przeciwieństwie do innych nominowanych. Tak więc przykro mi ale muszę tak a nie inaczej.

RemiRose: Po dłuższym namyśle postanowiłem oddać głos na artystę spoza listy i w tym roku wyjątkowo nie będzie nim Humberto Ramos. Ron Wimberly sprawił, że przez krótką chwilę miałem okazje dołączyć do grupy potępiających rysunki w She-Hulk. Będąc sporym entuzjastą kreski Pulido, zmiana artysty na Wimberly'ego była jak cios obuchem w głowę. Rysunki Amerykanina są według mnie okrutnie szkaradne i pierwszy raz w życiu ilustracje autentycznie zniechęcały mnie do czytania komiksu.



Najgorsze Okładki


Wolverine and the X-Men vol. 2 
Mahmud Asrar

Zvalony%20%288%29.jpg

Wolverien and the X-Men vol. 2 (9) wygrało o jeden głos z Avengers Undercover (8). Na trzecim miejscu dwie pozycje - Mighty Avengers vol. 2 oraz Nightcrawler vol. 4 (4).

Demogorgon: Może i rysownik ma talent, ale co z tego, skoro daje nam takie rzeczy jak pokaz lenistwa (#3, #8), bezmyślna próbę podpinania się pod coś popularnego, bo może ktoś będzie na tyle głupi aby to kupić (#9) czy sugerowanie nekrofilii ((7) albo pedofilii (#2). Avengers Undercover to porażka pod każdym względem.

Darth: Chwila szczerości. W zasadzie podobały mi się okładki do Avengers Undercover. To w zasadzie jedyna relatywnie dobra rzecz z tej serii. Natomiast mój głos idzie na Wolverine and the X-Men vol. 2. Dziwaczne, z marnie ukazanymi postaciami, z czego wiele umieszczano bo tak, dziwne proporcje, taka tam pomieszane z poplątanym różnorakich elementów.



Najgorsza Postać Męska


man6.jpg
Captain America [Sam Wilson]

Zvalony%20%289%29.jpg

Wasze serca podbił. TFU.. Waszych serc zdecydowanie nie podbił nowy Kapitan Ameryka (10). Wyprzedził dzięki temu poprzedniego Kapitana - Steve'a Rogerda (8) oraz Havoka (6). Całe podium dla postaci, którymi zajmował się Rick Remender. 

Demogorgon: Oczywiście Spider-Man, za jego egoistyczne zachowanie i niepomierną głupotę oraz ociekanie hipokryzją w Spider-Verse. Jest chyba najgorszą rzeczą w tym evencie, co o czymś świadczy. Wkurzył mnie bardziej niż Cullen Bloodstone, Chase Stein, Alex WIlder, Anachronism, Baron Zemo, Daimon Hellstorm i Arcade. A to o czymś swiadczy.

Kminek: Steve Rogers. W zeszłym roku jeszcze bym na niego nie głosował, ale po podróży w przeszłość w "Avengers" i polowaniu na Illuminati bez próby jakiegokolwiek zrozumienia ich intencji, jego krótkowzroczność i etyczność na poziomie skauta z Primary School przebija nawet odwróconego Sama Wilsona i Havoka. Sorry, Rogers!

Rodzyn: Sam Wilson był blisko zdobycia mojego głosu w tej kategorii, ale nie tylko otrzymał już mój głos przy okazji "najgorszego wydarzenia roku", ale także natrafił na "lepszego" kontrkandydata - Alexa Summersa. Havok to postać, którą zawsze darzyłem pewną sympatią. W rękach Remendera stał się on jednak kimś zupełnie mi obcym, a jego losy są obecnie niewarte śledzenia, póki wciąż będzie je pisał Rick.

Darth: Captain America [Sam Wilson], w zasadzie to dużą role odgrywa tutaj sposób w jaki stał się capem i sytuacja która miała miejsce, ale w żaden sposób nie zmienia to mojego ogólnego zdania o postaci. Nie udało mu się mnie przekonać jako nowy Cap, to co wyprawiał w ramach Axis tez nie pokazało go z najbliższej strony, a pierwsze zeszyty z jego udziałem mi nie leżą. Plus, jakim cudem on może latać z tą tarczą? Chybiony pomysł i jeszcze gorsze wykonanie.

Krzycer: Hm. Tu też chyba nie zagłosuję. Serce każe mi wybierać między Future'em i Sublime'em, ale już zagłosowałem na Briana Wooda w innej kategorii, a z pozostałych... Tak jak nie cierpię Spider-Mana w interpretacji Slotta, mam wrażenie, że żadna z tych postaci nie była konsekwentnie zła przez cały rok.

wolvie: Od pewnego czasu nie cierpię Capa, a jako dziadek jest jeszcze bardziej nieznośny, ale to wystarczy tylko na drugie miejsce. Pierwsze zarezerwowane dla największego hipokryty ostatnimi czasy, czyli dla Beasta.

Gregoriano: Z przykrością, ale Havok. Głównie dlatego, że świetnie rokował jako charyzmatyczny przywódca na początku Uncanny Avengers, który wolał iść swoją ścieżką, niż przywdziewać retorykę Captaina M-urici. Niestety bliżej AXIS ten wizerunek zaczął się psuć co w konsekwencji doprowadziło do takiego idiotyzmu jak robienie badguya z goodguya na siłę. Lubiłem tego gościa i po cichu liczę na inwersję inwersji. I wizytę u doktora Szczyta.



Najgorsza Postać Żeńska


woman8.jpg
Scarlet Witch

Zvalony%20%2810%29.jpg

To nie był dobry rok dla Scarlet Witch (12). Odwróciło ją w AXIS, Magneto okazał się nie być jej ojcem, a na koniec zdobyła Zvalona. Walczyć o tą statuetkę próbowału jeszcze bezskutecznie Storm (9), Black Cat, Cammi i Jet Black (5).

Sążny: To, że niektórzy scenarzyści mają swoje postacie-pupili samo w sobie nie jest złe. Jednak, gdy scenarzysta jest kiepski, zaczyna dziać się naprawdę źle. A tak jest z ulubienicą Dennisa Hopelessa, czyli Cammi.

Demogorgon: Pamietacie Drax the Destroyer i Annihilation? Wiecie, kiedy Cammi była interesująca? Niestety, to minęło bezpowrotnie, teraz istnieje tylko nowa Cammi Denissa Hopelessa. Mała panna doskonała, która ma zawsze racje i zawsze podejmuje właściwe decyzje, nawet jeśli jest nią porzucenie jej tak zwanych przyjaciół na łaskę bandy neonazistów, bo ona chce zostać moralnie czysta. Każdy kto się jej sprzeciwia jest przedstawiany jako pozbawiony zdrowego rozsądku i oddający się w łapy złu. Ma uchodzić za jedyną rozsądną i sarkastyczną, a wychodzi na egomaniaczkę, która uważa się za lepszą od innych i dyryguje starszymi od siebie dzieciakami bo...plot tak każe, a jej sarkazm brzmi infantylnie i irytująco. No i w finale dosłownie łapie god mode, sama z palcem w czterech literach pokonuje Barona Zemo, podczas gdy pozostali muszą być ratowani przez Avengers, a potem odlatuje w kosmos bo jest taka superfajna. Hopeless zapewne nie zauważył, że to ostatnie zapewne załatwiło jej los Poochiego. Są dwa słowa na taką postać i są to Mary i Sue. Do diabła z nią, mam nadzieję, że kiedy następnym razem się pojawi, Corvus Glaive będzie grał jej głową w piłkę. 
Muszę też z cieżkim sercem wymienić jedną z moich ulubionych postaci, Nico Minoru, która w tym samym komiksie została tak zeszmacona przez Hopelessa, że nawet to co Bendis zrobił Scarlet Witch to przy tym pikuś. Serce mi pęka gdy widzę, że Marvel pozwolił aby zniszczenie tego stopnia, z którego może się nigdy nie otrząsnąć, spotkało tak dobrą postać. All hey, kgo obchodzi złożona, inteligentna, kreatywna, pełna współczucia czarownica? Jest teraz wściekła, to jej cała osobowość! Enjoy our stupid space commando loli. Nie ma sprawiedliwości na tym świecie.

Darth: Sądzę że najwyższy czas wytypować "Aniołki Wooda". Nie żeby dziewczyny Hopplessa specjalnie im ustępowały, z tym że w ich przypadku byłem już mentalnie bardziej przygotowany na to ze będą wkurzać mnie do reszty. Już bardziej ustępują im Black Cat (degeneracji tej postaci ciąg dalszy), Jet Black, Mystique, Scarlet Witch(znowu narozrabiała i wykręci się sianem, serio ona jest niebezpieczna) oraz Wasp (jakiż jestem szczęśliwy ze Bendis ją "wskrzesił). Tak czy siak pojedynek o pierwsze miejsce pomiędzy Rachel i Storm, obie zachowują się jak durne nastolatki kłócące się o pierdoły i zrobiły rzeczy za które miałem ochotę je udusić. Storm puściła wolno szalenie niebezpieczne przeciwniczki, tłumacząc się że to Arkea jest teraz ważniejsza, będę jej to wypominał za każdym razem gdy w przyszłości zrobią one coś złego zobaczycie. Mocne, ale i tak nie przebije Rachel Summers i jej niczym nie uzasadnionego afektu do Sublime, rzeźnika mutantów i mordercy jej matki.... wiecie o co mi chodzi..... do którego nie czuje ani grama nienawiści, a tylko popada w rozpacz kiedy się na nią obraża. Co za żal.

Rodzyn: Zdecydowanie Jet Black. Na jej wady można było przymknąć oko przez cały okres trwania "Captain America" vol. 7. Remender starał się zdobyć dla niej odrobinę sympatii czytelnika, ale w ostatnim numerze serii ogłupił ją do tego stopnia, że jedyne co chcę teraz zrobić, to zapomnieć o jej istnieniu.

wolvie: Żałosne spiny Strom i Rachel gwarantują im miejsce na podium. Mój głos oddaję jednak na Szkarłatną Wiedźmę... nie da się już chyba nic zrobić żebym ją polubił.

Gregoriano: Storm - bo z wielkiej chmury mały deszcz. A poza tym, Scarlet Witch i tak ma już spory fanclub.

Undercik: Storm - puszczenie groźnych przeciwniczek (Madelyne Pryor, Selene), tylko aby złapać nową przeciwniczkę. Nie Nie Nie i jeszcze raz NIE.



Najgorszy Złoczyńca


v6.jpg
Red Onslaught

Zvalony%20%2811%29.jpg

Red Onslaught (24) bez trudu wygrał w tej kategorii. Nie pomogły mu siły zjednoczonych odróconych bohaterów (10). Podium uzupełnia Future (8).

Sążny: Future. Mało pamiętam już z historii z jego udziałem, jednak pomimo tego wyparcia jego ksywa na tej liście sprawiła, że od razu musiałem oddać na niego głos.

Demogorgon: Baron Zemo. Koleś, jaki był twój plan? Porwać grupkę dzieciaków, wrobić je w morderstwo, kusić przez trzy miesiące, zawalić skałę na Avengers, aby...ukraść Helicarrier i wygłosić przemowę o tym jak to rząd szpieguje Amerykanów i ci muszą wstać i walczyć. Którą to wygłaszasz ubrany jakbyś wrócił z przyjęcia niespodzianki, które ty i inni oficerowie Wermachtu urządziliście dla Heinricha Himmlera? Żałosne, absolutnie żałosne.

Kminek: Odwróceni bohaterowie. Za co? Za to, że Marvel sprowadził ich moralność do poziomu "czarne-białe". I za durne zagrania Wandy, za Kluha, którego jakimś cudem nie było w WWH, kiedy Hulk był wnerwiony na maksa. Stark to trochę za mało, by ich uratować przed moim sądem ( :P )

Darth: O matko, to może być najtrudniejszy... drugi najtrudniejszy wybór z całego plebiscytu. Spójrzmy wprawdzie w oczy, fatalnych złoczyńców w tym roku było od groma. The Inheritors to nieciekawy kolektyw pozbawiony interesującej osobowości(+ niezbyt podoba mi się ich orgin). Arkea i Future w zasadzie lecą na tym samym schemacie "jakiż to są mega super-mocni i groźni", a w rzeczywistości budzą tylko żal i irytacje. Ana Cortes, tak odmawiam tytułowania jej jako Lady Deathstrike, pod tym pseudonim kryje się jakieś zagrożenie, a nie porażka którą że sobą reprezentuje. Arcade miał mniej czasu antenowego, ale trzeba przyznać że Hopeless wiedział jak go wykorzystać, aby znów został negatywnie zapamiętany. W przypadku Hellstorma liczę ze to jakiś demoniczny klon, dzięki czemu choć nadal wypada słabo, to przynajmniej nie rujnuje przeszłości postaci(nadzieje mam, nadzieje mam). Odwróceni bohaterowie...... o matko, zło nie znaczy automatycznie że coś jest głupie do kroćset. Red Onslaught.... no popatrzcie tylko na niego, tuż to chodzący absurd. Ale po ciężkiej walce głos dostaje inny nazista Baron Zemo.... trzeba było zostać po dobrej stronie. Jest autorem jednego z najgłupszych planów złoczyńcy jakie widziałem w życiu. Niepotrzebnie skomplikowany, po którym oczekiwał nie wiadomo czego. Jeśli chciałeś dokonać rewolucji, trzeba było użyć czegoś mocniejszego albo zaopatrzyć się w jakiś super-złoczyńców kontrolerów do pomocy(ma ich całą armie jakiś się znajdzie), aby uzyskać zamierzony efekt. I ktoś taki rzekomo przejął władzę nad Bagalią, całym cholernym państwem zasiedlonym przez superłotrów... nie, zwyczajnie tego nie widzę i w to nie wierze.

Krzycer: Bardzo mocna konkurencja, dobrze obsadzona kategoria, ale... jednak Future. Pozostali przynajmniej albo coś osiągnęli (nawet jeśli wyznaczyli sobie absurdalnie głupie cele, jak Hopeless Zemo), albo dali popis mocy (nawet jeśli pod każdym innym względem byli beznadziejni, jak Arkea). Future był po prostu idiotyczny.

Gregoriano: Hey, Red Onslaught, dzwonił 1996 i chce Cie z powrotem. Że co? 2014 to nowy 1996? Nah człowieku, Rick Cie zremenderował*. 
* (copyrighted)



Najgorsza Nowa Postać


man1.jpg
Future

Zvalony%20%2812%29.jpg

Nie udało się zostać najgorszym złoczyńcą, to udało się zdobyć statuetkę za najgorszą postać. Future (18) zdobył dwa razy więcej głosów niz drugi Deamos (9) i trzy razy więcej niz trzecia Silk (6).

Sążny: Bez dwóch zdań Future. Im więcej staram się przypomnieć sobie o historii z jego udziałem, tym gorzej go postrzegam. Wyjątkowo źle (bo wcale) skrojony złoczyńca.

Demogorgon: Inheritors, czy, jak ja ich nazywam, Morluny, są nudni, nieciekawi i bez potencjału, ale większość ma cokolwiek, co pozwala ich jakoś odróżnić. Daemos jest tylko większą, głupszą, bardziej sadystyczną, pozbawioną klasy kopią oryginalnego Morluna. Kto tak nudny nie zasługuje aby zgładzić tyle ciekawych postaci.

Darth: Matthew Malloy to specyficzny przypadek, bo wkurza nie tym co robi, ale jak jest traktowany przez innych, więc mu odpuszczę tym razem. Chciałbym dać upust mojej niechęci do spider-Verse i wszystkiemu co ze sobą prezentuje, także w przypadku prowadzenia postaci: Slik aka pupilka Slotta, której poświęca czas i miejsce kosztem Spider-Girl, albo The Inheritors + Daemos, którzy są dla mnie wyraźną wadą całej historii, za sprawą bycia strasznie nieciekawymi postaciami, nie wykraczającymi poza klasyfikacje "zwykły tank". Tylko że Future jest zdecydowanie najgorszy z nich wszystkich. W złoczyńcach miał silną konkurencję, ale tutaj wygrywa w przedbiegach, tak bardzo jest źle napisany. Chyba tylko Arkea albo lepiej Ana Cortes mogłoby go pobić, ale skoro jej nie ma głos na niego. Hmmm ale jest opcja inny... a zresztą to i tak idzie na konto Wooda więc bez znaczenia w sumie.

Krzycer: Future. Żałosna żenada i tyle.



Wydarzenie Roku


Przesyt eventów

Zvalony%20%2813%29.jpg

W tym roku zmęczył Was przesyt eventów (14). Pokazuje to cały skład podium - Axis wydane na siłę, nieprzemyślana Inwersja (13) i Sam Wilson nowym Captain America - niewykorzystanie potencjału postaci i jej złe wprowadzenie poprzez odwrócenie w Axis (11).

Sążny: Pewnym punktem, w którym skupiają się różne zarzuty, które można wystosować wobec działalności Marvela w zeszłym roku jest wprowadzenie Sama Wilsona jako nowego Kapitana. W pędzie od eventu do eventu, od Marvel Now! przez All-New Marvel No! po Avengers Now! zabrakło odpowiedniego zbudowania atmosfery pod decyzję Rogersa oraz szansy na zaprezentowanie postawy Falcona, który przez axisowe machinacje niemal z miejsca zaczął bycie Kapitanem jako postać negatywna. A i należy zadać sobie pytanie, jak długo status quo utrzyma się w świetle Secret Wars i tego, że Remender często sam sprząta po swoich wątkach. Wiem, że podobnych przykładów jest wiele, ale ten wyjątkowo jaskrawo pokazuje obecną pogoń za nowym numerem jeden, nowym eventem, nowym hasłem reklamowym, nowym tym i owym.

Demogorgon: Miałem zagłosować na jatkę w Spider-Verse, ale zdałem sobię sprawę, że to tylko pochodna od "Za dużo bezmyślnego zabijania dla shock value". Marvel zdecydowanie oszalał na tym punkcie - ubzdurał sobie, że jeśli będzie mordował ciekawe, dobre, interesujące postacie, to ich ani się wściekną i kupią komiks aby to zobaczyć. W eekcie z każdym trupem ich świat staje się mniej interesujący, traci nieskończony potencjał, a co najgorsze, to nawet nie są dobre śmierci. A to tylko po to aby szokować. Wiecie co? Obwiniam Avengers Arena. Gdyby ten komiks upadł, nie mielibyśmy tej plagi. Nie mielibyśmy tej jatki w Spider-Verse gdybyście wszyscy ruszyli pośladki i protestowali przeciwko tamtemu badziewiu, zamaist się rozciągać wygodnie b przecież "Naszych bohaterów to nigdy nie spotka". No i macie, zaczęło spotykać, na pierwszy ogień poszedł Spidey, ale w X-Men te się to zaczęło pojawiać (Nie wybaczę tym pałom Elixira). To wszystko wasza wina. First they came for the communists, jak to mówią.

Rodzyn: Głos na "Sam Wilson nowym Captain America - niewykorzystanie potencjału postaci i jej złe wprowadzenie poprzez odwrócenie w Axis". Pomysł był dobry ale wykonanie niestety jednym z najgorszych z możliwych, co jest dziełem Remendera, który konsekwentnie niszczy postać w trzeciej już serii.

Darth: Tu może być tylko jeden wybór, za dużo zabijania dla shock value. Niedawno wdałem się w dyskusję z Demo (witamy z powrotem swoja drogą), na temat przywracania postaci do życia, także tych niższego szczebla(odpowiedni temat na forum). Wyraziłem tam sprzeciw przeciw takim praktykom, a to co wybrałem na najgorsze wydarzenie tego roku, jest własnie przyczyną takich działań. Marvel nie potrafi powiedzieć ostatnio stop, bezmyślnemu wyrzynaniu swoich postaci, naiwnie licząc ze to podniesie sprzedaż, a ww razie czego będzie można zabitego znowu przywrócić, co w końcu skutecznie doprowadzi do zabicia całej frajdy z czytania. Inna sprawa że sam trup to nie wszystko, trzeba to odpowiednio podbudować. Przykład Spider-Verse, jest tam kilkunastu różnych spiderów, których kompletnie nie znam i wkrótce potem mamy starcie i bam nie żyją. I co ma mnie to ruszać? Gorzej jest jak widzę postać którą znam i lubię, tylko po to by się przekonać jak zostaje gładko ubita, bo dram, bo budowanie zagrożenia blablabla. Jak ktoś nie potrafi tego osiągnąć bez mordowania na prawo i lewo, to jest marnym scenarzystą. 

Undercik

Została zachowana pisownia oryginalna.

Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.