Avalon » Publicystyka » Artykuł

Avalony 2014

Głosowanie się zakończyło. Kto w tym roku był najlepszy i zdobył Avalona?

Avalony 2014


Jeśli chcecie przypomnieć sobie wszystkich nominowanych w poszczególnych kategoriach, odsyłamy tutaj.


Najlepszy Ongoing


New Avengers

avalony%20%281%29.jpg

New Avengers vol. 3 (17) obroniło tytuł najlepszego ongoinga i w odróżnieniu od porzedniego roku, X-Men: Legacy vol. 2 nie było mu w stanie dorównać, zajmując dopiero 4 miejsce. Na pozostałych stopniach podium z duża stratą: Ms. Marvel vol. 3 (10) oraz Moon Knight vol. 7 (9).

Sążny: Patrząc po różnych zestawieniach najlepszych komiksów zeszłego roku mój głos wyda się sztampowy, jednak jest jak najbardziej szczery. Tak, chodzi o Ms. Marvel. Przejdźmy obok wyznania bohaterki (oraz scenarzystki i edytorki), rozgłosu medialnego i szumu internetowego. Ważne jest bowiem, że tą serią Marvel pokazuje, że w dalszym ciągu jest w stanie tworzyć rzeczy, które są w stanie przekazywać treści ważne tu i teraz. Weźmy chociażby rozmowę Kamali z dzieciakami więzionymi przez Invetora w #10. Nie udało by się to, gdyby nie idealnie zgrany zespół ludzi i rozważne działania ze strony wydawniczej. Cholera, nawet Wolverine zaliczył w tej serii udany występ :P

Demogorgon: A dla mnie przecudowne Superior Foes of Spider-Man. Jakkolwiek konkurencja w tym roku była bardzo wyrównana.

Darth: Superior Foes of Spider-Man nie czytałem nadal (wiem, wiem boooo). A mój głos pójdzie na Moon Knight vol. 7. Seria ma bardzo dobry start, a pierwsze sześć numerów mogę w ciemno polecić każdemu. A co dalej aka z Woodem. No przyznaje że bardzo się obawiałem o poziom, właściwie to spodziewałem się kaszany, ale gdy go przeczytałem stwierdziłem... to jest niezłe. Nie jest to poziom z początku ale nadal przyjemna lektura. Dlatego tez na to pójdzie mój głos, bo lubię być przyjemnie zaskakiwany kiedy spodziewam się najgorszego. A to coś, co rzadko mi się zdarzało w tym roku.

Rodzyn: Najpierw mały komentarz odnośnie nominacji. "Avengers" to dla mnie pomyłka w tym zestawieniu, bo ciekawie zrobiło się tam dopiero gdy zaczęło się "Time Runs Out". Wielkimi nieobecnymi, nie tylko w tej kategorii, są "She-Hulk" i "Silver Surfer", dwie bardzo dobre serie, które pokazują, że tacy scenarzyści jak Soule i Slott potrafią obecnie zrobić coś interesującego dla Marvela. 
"Elektra" to jednak głównie świetne rysunki. "Moon Knight" po odejściu Ellisa nie czytałem. "Loki: AoA" był zabawny, ale nie na tyle dobry, bym go kontynuował po przerwie na historię związaną z Original Sin. W "Ms. Marvel" czegoś mi brakuje, chociaż jest to zdecydowanie debiut roku. "New Avengers" było dobre, ale mnie nie zachwyciło. "X-Men: Legacy" było świetne, ale z tak małą ilością numerów nie nazwałbym jej serią roku 2014. "Superior Foes of Spider-Man" (niepotrzebne gościnne numery) i "X-Force" (niedopracowane rysunki) były bardzo bliskie zdobycia głosu, ale przegrały z... 
"Secret Avengers". Seria ta nie zawiodła mnie żadnym ze swych numerów, a historia ciągnąca się od pierwszego numeru wciąż potrafi zaskoczyć. Nick Fury Jr. i Phil Coulson nie są tutaj wprowadzeni na siłę "bo MCU", ale odgrywają ważne role. Maria Hill jest dyrektorem S.H.I.E.L.D. jakim ten być powinna. M.O.D.O.K. w duecie z Hill, ale również osobno, to świetnie poprowadzona postać. Solowa seria Clinta Bartona, notująca kolejne opóżnienia, znjaduje tu godnego zastępcę jako żródło jego przygód. "Hawkeye vs. Deadpool" było dobrą miniserią, ale to tutaj otrzymujemy ich najlepszy duet. Występy Spider-Woman w towarzystwie Vladimira pozwalają zapomnieć o początkach jej solowej serii. To nie jedyne plusy tej serii, ale wystarczą, by stała się dla mnie serią roku 2014.

Krzycer: To tylko dwa numery. Ale jestem przede wszystkim fanem mutantów, a to były dwa najlepsze zeszyty komiksowe o mutantach z zeszłego roku. X-Men Legacy.

Dominik "Undercik" Nowicki: Nie wiem co wybrać. Secret Avengers vol. 3 i Superior Foes of Spider-Man czytam z półrocznym opóźnieniem i głównie przez to nie chce ich wybierać jako tej jednej najlepszej. No może SA miałoby większa szansę, ponieważ Foes miało dwa niepotrzebne numery. Avengers vol. 5 i New Avengers vol. 3 miały kiepski początek roku i chociaż podczas "Time Runs Out" obie serie kopią tyłki, to nadal pamiętam, że zaczynałem już się nudzić tym całym planowanie. Ms. Marvel vol. 3 jest przyjemna, ale jakoś nie na tyle, aby zachciało mi się nawet na "bieżąco" śledzić jej losy w Marvel Unlimited. Loki: Agent of Asgard to po prostu porządna seria, ale znów - mam opóźnienie przez czytanie jej w Unlimited. Za Elektra vol. 3 się nie zabrałem. Z X-Men: Legacy vol. 2 jestem w połowie serii. X-Force vol. 4 nie ruszałem. Zaś Moon Knight vol. 7 to tylko Ellis. Po Wooda nawet nie sięgnąłem. No właśnie, Moon Knight jest genialny, ale wiadomość o odejściu pierwszego duetu twórców sprawiła, że porzuciłem serie. Czyli wygląda na to, że zagłosuję na... Secret Avengers vol. 3! Tak, pół roku opóźnienia, ale każdy numer rewelacyjny. Świetny humor, potężna dawka absurdu. To lubię! Z innych wartych wyróżniania: Fantastic Four vol. 5 - może nie jest to wybitny komiks, ale bawię się przednie, a Robinson popisuje się sporą wiedza o rodzince, New Warriors vol. 5 - przyjemny komiks pisany przez Yosta, ale nadal żałuje kasacji. Scarlet Spider i Hummingbird to świetne postaci, All-New X-Factor - PAD bawi się w swojej piaskownicy i robi to znakomicie. Seria stoi na postaciach i ich interakcjach. Prawie perfekcja pod tym względem.



Najlepsza Miniseria


mini5.jpg

mini8.jpg

avalony%20%282%29.jpg

Kategoria która podbiły eventy. Co prawda Axis rządzi raczej w Zvalonach (które pojawią się na stronie jutro), nie przeszkodziło to Axis: Carnage (12) w zdobyciu pierwszego miejsca ex equo z Original Sin. Na trzecim stopniu podium autorska seria Jasona Aarona Man of Wrath (7). Wygląda na to, że opłaca się czytać miniserie autorstwa Jasona Aarona.

Sążny: Tym razem coś zupełnie nietrykociarskiego, czyli "Men of Wrath". Bo to zarówno kolejna okazja do lektury Aarona w klimatach, w których najlepiej się odnajduje, jak również możliwe światełko w tunelu dla imprintu Icon, który może na nowo się rozkręci i stanie się czymś więcej niż platformą wydawniczą dla autorskich serii Bendisa.

Rodzyn: Bez żadnych wątpliwości, głos na "Men of Wrath". Aaron w dobrej formie, Garney też widać nieźle się czuje w tych klimatach. Liczę na więcej podobnych miniserii od Icon.

Demogorgon: Original Sin: Thor & Loki: The Tenth Realm, jakkolwiek miało swoje problemy, Loki zdecydowanie uratował ten komiks. Reszty nie miałem okazji przeczytać.

Darth: To nie był dobry rok dla miniserii. Nie znam Marvel Knights Spider-Man i Men of Wrath, a pozostałe mini były w zasadzie tylko OK. Jeśli miałbym wyróżnić jedną to Axis: Carnage, dowód na to ze Axis mógł się udać... albo być bardziej znośny, gdyby ktoś nad nim przysiadł i nieco bardziej się postarał. Fakt, duża rola tutaj samej postaci Carnagea bo sama historia za szybko się kończy, ale mimo wszystko, zapisało się w mojej pamięci najlepiej. A może to dla tego ze jest w miarę świeża? Możliwe.

Krzycer: Żadna. Nie czytałem Dracula's Gauntlet i Men of Wrath, a z pozostałych żadna nie zasługuje na to wyróżnienie. Original Sin prawdopodobnie byłaby najbliżej? Tyle tylko, że przeczytałem całość i w dalszym ciągu nie byłem pewien, po co Fury urządził całą tę szopkę zamiast pogadać z wybranymi ludźmi przy steku, więc... Nic nie dostaje głosu.

Undercik: Mam trochę zaległości z niektórymi miniseriami, a za niektóre się nawet nie brałem, ale już wiem, że Original Sin raczej nic nie przebije. To może nie był jakiś wybitny event, ale historia broniła się zarówno scenariuszem jak i rysunkami. Owszem, znalazło się kilka głupotek, ale uwielbiam czytać o tym jakim badassem jest Nick Fury. Szczególnie, że całość trzymała się w fajnym klimacie.



Najlepsza Historia


"Time Runs Out"
Avengers vol. 5 #35-?, New Avengers vol. 3 #24-?
Jonathan Hickman, Kev Walker, Stefano Caselli, Valerio Schiti, Mike Deodato, Szymon Kudranski, Mike Perkins, Jim Cheung, Paco Medina, Nick Bradshaw, Dustin Weaver 


avalony%20%283%29.jpg

O tytuł najlepszej historii mieliśmy zażartą walkę. Ostatecznie jeden głos zdecydował, że wygrała niedokończona "Time Runs Out" (14), która rozgrywa się na łamach Avengers vol. 5 i New Avengers vol. 3. Z porażką mu się pogodzić Moon Knight i "From Dead" (13), oraz "We Are Many" z X-Men: Legacy vol. 2.

Sążny: Czwartoligowe postacie dostają niesamowitego kolorytu, akcja wykręcona jak majtki ułana, wszyscy chcą siebie nawzajem wykiwać i uwielbiają Katherine Heigl, a czytelnik parska śmiechem niemal na każdej stronie. Oczywiście, mowa o "Crime of the Century" z "The Superior Foes of Spider-Man.

Rodzyn: Nie mogłem się zdecydować, który numer tej serii podobał mi się najbardziej, oddaję więc głos na całość. "From Dead" Ellisa, Shalveya i Bellaire to świetna historia, a każdy numer to większa lub mniejsza perełka i miło się do nich wraca, by podziwiać umiejętności ich twórców. Dobrze, że wkrótce ten zespół dostarczy nam kolejne swe dzieło, szkoda tylko, że już nie w Marvelu.

Demogorgon: Gdyby to była cała historia z Superior Foes, zapewne by dostali mój głos. Ale tak, leci on do We Are Many - doskonały finał doskonałej serii.

Darth: X-Force vol. 4 #1-12 i "Time Runs Out" czekam na rozwój, tj zakończenie. "We Are Many" było świetne ale wolałbym tutaj wesprzeć coś stricte z tego roku. Mój wybór pada na "From Dead" Moon Knight vol. 7 #1-6. Można się spierać czy można to rozpatrywać jako jedną zamkniętą historię, ale uczciwe rzecz ujmując nawet gdybym miał wybrać tylko pojedynczy numer, to uważam ze byłyby na równi z dowolną umieszczaną tutaj historią. A jako całość, stanowią dla mnie kombinacje której nie da się przebić. Może za wyjątkiem finału X-Men Legacy, ale już napisałem dlaczego go wspierał nie będę.

Krzycer: We Are Many, bo: patrz "najlepszy ongoing". :)

Undercik: "Time Tuns Out" zasługuje na wyróżnienie, ponieważ to w tej historii odzyskałem wiarę w Wielki Plan Hickmana. Nie mniej nie jest jeszcze zakończona, a "From Dead" tak. Sorry, ale nie było w tym roku nic lepszego. Wszystkie numery na wysokim poziomie, z czego trzy numery (snajper, sen, budynek) to kosmos. Ellis i Shalvey pokazali jak można się bawić z komiksem i korzystać z jego atutów. Zdecydowanie pozycja roku.



Najlepszy Numer


new_avengers_vol._3_21@m.jpg
New Avengers vol. 3 #21

avalony.jpg

Zdecydowane zwycięstwo New Avengers vol. 3 #21 (17). Nawet gdyby zsymować wszystkie głosy oddane na numery Moon Knight vol. 7, to zwycięzca by się nie zmienił. Na drugim miejscu ex equo Moon Knight vol. 7 #4 oraz X-Men: Legacy vol. 2 #24.

Undercik: Ogólnie prawie każdy numer Moon Knight od Ellisa zasługuje na wyróżnienie i nie jest łatwo wybrać ten jeden najlepszy zeszyt. A może jednak łatwo? Moon Knight vol. 7 #2 to mistrzostwo w opowiadaniu historii na łamach komiksu. Do tego twórcy bawią się formą. Warto przeczytać ten numer, aby po prostu przekonać się, co takiego można zrobić na 20 stronach komiksu. Takie coś potrafią zrobić tylko najlepsi z najlepszych.

Sążny: Właściwie każdy zeszyt ellisowego "Moon Knighta" zasługuje na wyróżnienie, ale mi najbardziej zapadł w pamięć #4. Kadry z feerią barw grzybowego snu i przemierzającym go białym Moon Knightem zapierają dech w piersiach, a czytelnik tak jak główny bohater przeżywa odlot. Naprawdę, każdy zeszyt w tym runie był jak dobry strzał w pysk.

Rodzyn: W tej kategorii zwycięstwo każdego z nominowanych mnie zadowoli. Chciałbym zwrócić jednak uwagę na jeden tytuł, do którego wędruje mój głos. "Hawkeye vol. 4 #19", to najlepszy ubiegłoroczny numer serii mocno poszkodowanej opóźnieniami. Po mistrzowskim jedenastym numerze, Fraction i Aja ponownie ekesperymentują, tym razem wplatając do serii elementy języka migowego, przypominając tym samym o problemach Clinta ze słuchem. Fraction rozwija tu też relację braci Barton i przede wszystkim przygotowuje nas na wielki finał, który powinien w końcu ukazać się w tym roku.

Demogorgon: Chlibka, ciężki wybór. Okej, wyróżniam: Superior Foes #17 za genialny finał i DON'T MOCK THE SHOCKER, Moon Knight #5 za cały numer o biciu ludzi po twarzy i ucięcie sutków, New Avengers Annual za dobrą historię o Strange'u i X-Men: Legacy #24 za piękny finał pięknej serii.

Darth: Seria na finiszu, a my w przedostatnim numerze dostajemy numer gdy dochodzi do eskalacji, podbicia stawki, za sprawą wyłącznej narracji Legiona, która wypełnia ten numer. Praktycznie żadnej akcji tylko sama narracja, a i tak czyta się to świetnie. Oto X-Men: Legacy vol. 2 #23, żywy dowód na klasę scenarzysty.

Krzycer: Każdy z pierwszych sześciu numerów "Moon Knighta" był genialny - formalnie. Treść była różna - od średniej po bardzo dobrą - ale żaden nie ruszył mnie emocjonalnie. Finał "Superior Foes of Spider-Man" rozbawił mnie do łez - ale palma pierwszeństwa idzie do innych, zapewniam - bardzo męskich łez, jakie być może, niczego nie potwierdzam, mogły się pojawić przy lekturze "X-Men Legacy" #24. ;)



Najlepszy One-Shot


new_avengers_vol._3_annual_1@m.jpg
New Avengers vol. 3 Annual #1

avalony%20%284%29.jpg

Nominowany do grona najlepszych numerów New Avengers vol. 3 Annual #1 (9) miał problemy ze zdobycię tytułu najlepszego one-shota. Ostatecznie o jeden głos pokonał Uncanny X-Men vol. 3 Annual #1 (8) i potrójne trzecie miejsce zajęte przez OGNy - Spider-Man: Family Business, Thanos: Infinity Revelation oraz X-Men: No More Humans (5).

Sążny: "Thanos: The Infinity Revelation" to malutki wehikuł czasu. Nieprzekonanych do marvelowskiego kosmosu według Starlina nie nawróci, ale reszta może śmiało założyć kapcie i poczuć się jak w domu.

Rodzyn: Połowy z tych tytułów nie czytałem, ale wśród czterech pozostałych najmilej wspominam lekturę "New Avengers vol. 3 Annual". Przepiękne rysunki Rudy'ego i interesująca historia Franka Barbiere sprawiły, że zacząłem kibicować temu duetowi w ewentualnym otrzymaniu regularnej serii o Strange'u.

Demogorgon: James Stokoe jest geniuszem, koniec dyskusji. Nie zrobił tyle dla Marvela aby zapracować na inne nagrody, ale za cudownym 100th Anniversary Special: Avengers nagroda mu się należy. Drugie miejsce dla New Avengers Annual, chyba jedynej dobrej historii z udziałem Strange'a w tym roku - mam szczerą nadzieję, że to ci autorzy będą odpowiadać za jego nową serię.

Darth: Pozostaje mi iść za głosem większości New Avengers vol. 3 Annual #1, ze świetnymi rysunkami, bardzo dobrą fabułą i Dr. Strange, który ponownie pokazuje że zasługuje na swój solowy tytuł. Wyróżniłbym jeszcze 100th Anniversary Special Avengers, bo z całej serii był najlepszy(słaba rekomendacja to fakt) i Revolutionary War: Death's Head II, dla tego spotkania Death Headów było warto zrobić ten niby-event.

Krzycer: Szczerze mówiąc żaden z nich nie wkopał mnie w ziemię, ale Spider-Man Family Business "przynajmniej" było rysowane przez Del'Otto. 
Na marginesie: wiem, że głupio by było robić kategorię "Original Graphic Novels", bo w tym roku miałaby dwie kandydatury (S-M FB i X-Men No More Humans), ale jednak jakoś dziwnie widzieć bycze albumy zestawione z pojedynczymi zeszytami.

Undercik: Rocznicowy numer był całkiem przyjemny i miał genialne momenty (Jessica Jones!), ale jednak zawierał kilka nikomu nie potrzebnych historii. Annual Uncanny X-Men był spoko, ale Bendis robił już lepsze rzeczy z mutantami. X-Men: No More Humans czytało się dobrze. Jednak nic nie przebije Spider-Man: Family Business. To jest taki Pająk jakiego chcę czytać. Zawsze. Może jakoś specjalnie nie narzekam na run Slotta (poza Superiorem), ale jak przeczytałem FB, to widać było różnice klas.



Najlepszy Scenarzysta


Jonathan Hickman
Avengers vol. 5, Avengers World, New Avengers vol. 3

avalony%20%285%29.jpg

Jeżeli zdobyłeś Avalona za najlepszy ongoing i numer (a to jeszcze nie koniec) to nic dziwnego, że jesteś najlepszym scenarzystą. Jonathan Hickman (24) zdobył dwa razy więcej głosów niż drugi Simon Spurrier (12), poza tym nie liczył się nikt. Na trzecim miejscu ex eqquo cztery osoby: Jason Aaron, Nathan Edmondson, Warren Ellis oraz G. Willow Wilson (4). To już trzecie z rzędu (!) zwycięstwo Hickmana w tej kategorii. Warto wspomnieć, że od początku przyznawania Avalonów, czyli edycji 2009, Jonathan Hickman jest zawsze w pierwszej piątce tej kategorii. Pod tym względem chyba warto zaufać mu przed "Secret Wars".

Sążny: Ellisa, Wilson i Davida trudno oceniać po zaledwie jednej serii. Dlatego głos poszedł na Edmondsona, który odnalazł swoją niszę w Marvelu, w której świetnie sobie radzi prowadząc Punishera, Black Widow i Deathloka, jednocześnie nie popełniając autoplagiatów. Takich solidnych scenarzystów należy doceniać.

Rodzyn: Z najlepszej w ubiegłym roku trójki, czyli Ellis, Edmondson i Spurrier, głos mój trafia do tego ostatniego. Nie tylko zakończył w świetnym stylu "X-Men: Legacy", ale tworząc nową serię utrzymał się na bardzo dobrym poziomie. Simon Spurrier pokazał, że można pokazać nową ciekawą historię o mutantach i zaskakiwał w kolejnych numerach "X-Force". Godna uwagi jest również jego krótka historia umieszczona w jednym z numerów "AXIS:Revolutions" dotycząca Doctora Strange'a.

Wilsonon: Spurrrrier! Za pomysły, które wyrywają z monotonii czytania innych, coraz to nudniejszych serii. Za zaskakiwanie co numer a nie, jak większość, co dwa trade'y. Za odkopywanie zakurzonych postaci i za tworzenie nowych. Za brak nudy i ten sam wysoki poziom w każdym zeszycie.

Demogorgon: Nie rozumiem co ludzie widzą w Edmondsonie. Dla mnie albo Warren Ellis albo Simon Spurrier. I głos na Spurriera, bo o ile Ellis wyprodukował świetne rzeczy, o tyle zrobił to tylko w jednej serii. A jednak połączone siły X-Men: Legacy i X-orce przeważają nad jego sześcioma, jakkolwiek doskonałymi, numerami Moon Knighta.

Darth: Hickmana prawdziwy okres próby nastąpi w 2015 roku, wiec poczekajmy. Szkoda ze Ellis nie zrobił więcej numerów Moon Knighta, to bym nie miał wątpliwości. Musze pochwalić Ewinga, bo udaje mu się utrzymać całkiem dobry poziom swoich serii. G. Willow Wilson chwaliłem już za kreację postaci, ale musi zwyczajnie ustąpić miejsca: Spurrierowi. Finał X-Men Legacy mógłby wystarczyć, no dobra nie wystarczyłby, ale potem doszło X-Force w którym po raz kolejny udowodnił ze trzyma formę, oby tak dalej.

Krzycer: To nie jest obiektywne, to nie jest przemyślane, ale - Spurrier. Bo niesamowicie zakończył sagę Legiona, a i w X-Force zaskakiwał mnie co krok.

Undercik: Sześć numerów Moon Knighta to jednak mało aby głosować na Ellisa. Za to Hickman napisał dużo i może na początku roku zaczynałem wątpić w jego plan na Avengers, ale "Time Runs Out" doprowadziło mnie do porządku. Tak, za swój konkretny i przemyślany plan, który w najnowszej historii sprawia, że szczęka mi opada na podłogę, idzie głos na Jonathana Hickmana. Chociaż gdyby Ellis dalej pisał Moon Knighta, to głosowanie wyglądało by inaczej.



Najlepszy Artysta


Esad Ribic
Thor: God of Thunder

avalony%20%286%29.jpg

W tej kategorii także wygrywa ubiegłoroczny zwycięzca - Esad Ribic (14). Tuż za nim Mike Del Mundo (13), a znacznie dalej David Aja (6), któremu na pewno nie pomogły opóźnienia Hawkeye vol.4.

Sążny: Mike del Mundo, dzięki któremu "Elektra" wznosi się o kilka jakościowych poziomów wyżej. A nie było to takie oczywiste, gdyż nie zawsze dobrzy twórcy okładek odnajdują się przy rysowaniu właściwego komiksu. Del Mundo jest jednak w stanie pożenić oryginalną technikę i eskpresyjność z pomysłowością oraz dobrym storytellingiem.

Rodzyn: Jeżeli zacznę się zastanawiać, na numery jakiej serii czekałem co miesiąc, by zobaczyć genialne rysunki, to na myśl przychodzi mi od razu "Elektra" i plansze wykonane przez Mike'a Del Mundo. Artysta pokazuje, że potrafi stworzyć nie tylko świetne okładki, ale także pomysłowe i piękne kadry.

Demogorgon: Delcan Shalvey bo bez niego Moon Knight Ellisa by naprawdę wiele stracił.

Darth: Mike Del Mundo to dla mnie murowany faworyt. Uwielbiam jego styl i niezwykłą plastyczność, jakby tworzył obrazy dla galerii. To jest główna siła serii Elektra, zasługująca na najwyższe wyróżnienie.

Krzycer: Bardzo lubię del Mundo - okładki X-Men Legacy były rewelacyjne, a i wnętrza Elektry w jego wykonaniu są super. Do tego stopnia, że kiedy kto inny rysuje ten tytuł, moje zainteresowanie spada o połowę. To samo mogę napisać o Aji w Hawkeye'u. Ale o ile uwielbiam ich rysunki, o tyle zawsze mam wrażenie, że są one niejako... "obok" scenariusza, czy nawet "pomimo niego". Rysunki i scenariusz nie splatają mi się w jedną całość - a przynajmniej nie w takim stopniu, jak w sześciu numerach "Moon Knighta" Ellisa i Shalvey'a.

Undercik: Phil Noto. Moi coroczni faworyci - Young i Aja w tym roku nie natworzyli za dużo, a Noto daje czadu w Black Widow. Owszem, przeczytałem tylko dwa numery, ale jak patrzę na jego okładki czy przykładowe strony z serii, to zawsze na chwilę się zatrzymuję. Te pastele są po prostu przepiękne.



Najlepsze Okładki


Elektra vol. 3
Mike Del Mundo

avalony%20%287%29.jpg

Rok temu zwycięzkie były okładki X-Men: Legacy vol. 2. Tym razem Mike Del Mundo przeskoczył do Elektra vol. 3 (10) i znów zgarnął Avalona. Podium uzupełniają Hawkeye vol. 4 (9) oraz Daredevil vol. 3/4 ex equo z Original Sin (7).

Rodzyn: Wszystkie z nominowanych tytułów to przykłady interesujących okładek. Mój głos nie mógł jednak trafić do kogoś innego niż Kris Anka, który jest obecnie jednym z moich ulubionych artystów (szkoda jedynie, że nie pokazuje pełni swoich możliwości tworząc plansze). All-New X-Factor może i miało problemy z fabułą, grafika nie zaskakiwała, ale okładki zawsze były świetne.

Sążny: Korciło mnie, żeby wybrać Del Mundo, tak jak zrobiłem to w przypadku głosowania na rysownika, ale zdecydowałem, że docenię tutaj Chrisa Samnee za jego okładki do "Daredevila". Proste, często z jednolitym tłem, jednak zawsze pomysłowe i świetnie oddające zawartość zeszytów. Czego chcieć więcej?

jdtennesse: Elektra wygrała. Ekspresyjne i malownicze okładki Del Mundo są fantastyczne. Zastanawiałem się nad Anką, ale wszystkie postaci są podobne i zbyt ładne, czasem bez wyrazu.

kuba g: Wybór jest między Shalveyem, Samnee i Del Mundo... ale głosuję na Daredevila Samnee'go jako tego, który w swoich pracach najbardziej zbliża się do moich dwóch mistrzów, Willa Eisnera i Alexa Totha.

Darth: Dla mnie zdecydowanie wygrywa Elektra vol. 3 . To była pierwsza seria którą zgłosiłem bez wahania. Del Mundo jest świetny. I co z tego że nie wszystkie okładki były fajne, te które były przyćmiły dla mnie konkurencje w wystarczającym stopniu.

Krzycer: All-New X-Factor. Same rysunki były zazwyczaj średnie, ale podobały mi się charakterystyczne kolory i pomysł, by na każdej okładce umieszczać cytat z komiksu. Zawsze fajnie zachęcały w ten sposób do lektury.

czarny_samael: Thor: God of Thunder Vol 1 Większości street levelu nie czytałem, ale sprawdziłem okładki. To nie dla mnie. A tu mam swój ulubiony styl idealnie wpasowujący się w klimat opowieści o nordyckim bogu gromów. 

Undercik: Mike Del Mundo pokazał już w X-Men: Legacy vol. 2, że potrafi tworzyć genialne okładki. Nie inaczej jest przy Elektrze. Co prawda jeszcze się nie zabrałem za czytanie serii (głównie przez odejście Wellsa od projektu), ale okładek po prostu nie mogę nie docenić. Szczególnie tej do pierwszego numeru. Mistrzostwo.



Najlepsza Postać Męska


man6.jpg
Namor

avalony%20%288%29.jpg

Kolejna zwycięzka kategoria dla Jonathana Hickmana. Namor (18) zniszczył konkurencje zdobywająć ponad dwa razy więcej głosów niż drugie miejsce, na którym znaleźli się ex equo Legion i Moon Knight (7).

Sążny: Niektórzy zarzucają Hickmanowi, że w niezliczonych trybach jego wielkich planów i epickich wydarzeń giną charaktery postaci. I choć miejscami można się z tym zgodzić, tak sposób, w jaki prowadzi on Namora niemal od początku swojego runu w "New Avengers" daje naprawdę spektakularne rezultaty. Balansowanie na granicy dobra i zła, a właściwie przemierzanie oceanu szarości przez tę postać sprawia, że niemal każda scena z księciem Atlantydy jest godna zapamiętania.

Rodzyn: Podobnie jak w roku ubiegłym i tym razem zrobię wyjątek w tej jednej kategorii, by docenić kogoś spoza grupy nominowanych. Głos mój wędruje do Franka Castle, czyli Punishera, który w rękach Nathana Edmondosona prezentuje się nie gorzej niż w poprzedniej odsłonie serii pisanej przez Grega Ruckę. Frank to silna postać, ale znająca swoje ograniczenia w walce z takim złoczyńcą jak Electro. Każdy numer z jego udziałem był dla mnie porządną lekturą, szkoda, że nie załapał się do nominacji zarówno tu jak i w kategorii "najlepszy ongoing".

Demogorgon: No, trudna decyzja, ten rok miał naprawdę wiele świetnych kandydatów. Na miejscu trzecim dla mnie ex aequo Legion i Loki, na miejscu drugim Moon Knight, ale miejsce pierwsze idzie do jedynego w swoim rodzaju króla cwaniaków - Boomeranga.

Darth: Mój głos idzie na Lokiego, za wyjątkowe szczęście. Poważnie, znowu zmianie uległ piszący go scenarzysta i nadal konsekwentnie jest fajną i interesująca postacią, utrzymującą się wśród moich ulubieńców. Nie każdy może się pochwalić taka dobra serią. Tuż za nim Namor i Moon Knight.

Krzycer: Byłem przekonany, że zagłosuję na Legiona, bo miał rewelacyjne zakończenie. No i cieszy mnie obecność Gambita, nawet jeśli, umówmy się, powiedzmy to sobie szczerze... przez całe ANXF praktycznie nic nie zrobił. Ale Namor po prostu rządził po królewsku.

Undercik: Tyle dobrego w tym roku i mógłbym oddać głos na kilka postaci, ale tylko jedna jak dla mnie wybiła się specjalnie w tym roku - Quicksilver. W końcu pojawił się na niego pomysł i PAD sprawnie go realizował na łamach All-New X-Factor. Nawet Axis Remendera nie położyło się cieniem na tym bohaterze. Strasznie podobało mi się jak David pokazał rozwój Pietra. Zarówno jego relację z Polaris, Havokiem, resztą drużyny czy Luną. To był udany rok dla Quicksilvera i szkoda, że czeka go teraz Uncanny Avengere vol. 2, a All-New X-Factor zamykają.



Najlepsza Postać Żeńska


woman7.jpg
Ms. Marvel

avalony%20%289%29.jpg

Ms. Marvel (24) podbiła serca fanów w swoim debiutanckim roku. Ponad trzy razy więcej głosów niż druga Beetle (7). Podium uzupełnia Black Widow (6).

Sążny: Pomimo całej sympatii dla Kamali, chciałbym poprzez mój głos wyróżnić Beetle, która doczekała się w "The Superior Foes of Spider-Man" specjalnie poświeconego jej zeszytu, gdzie w koncertowy sposób dzięki Spencerowi i Lieberowi przeistoczyła się z czwartoligowej poczwarki w pięknego żuczka.

Rodzyn: Nie jest to łatwy wybór, bo rok 2014 był bardzo dobry dla kobiecych bohaterek Marvela, o czym świadczyć może wysoki poziom ich solowych serii, mowa tu oczywiście o "Black Widow", "She-Hulk" czy też "Ms. Marvel". Wśród nominowanych muszę tym razem docenić Hope Summers, która w rękach Spurriera stała się wreszcie ciekawą postacią i wartościowym elementem obecnej inkarnacji X-Force. Mam nadzieję, że kolejni scenarzyści nie zmarnują potencjału, jaki tu zaprezentowała.

Demogorgon: Sążny powiedział juz za mnie dlaczego Beetle.

Darth: Ms. Marvel dostała mój głos w kategorii debiut, to tutaj wesprzyjmy kogoś innego. Kogoś czyjej obecności kompletnie się nie spodziewałem. Hope Summers. Pamiętacie jaka była wkurzająca jeszcze tak nie dawno? Ja tez i tym bardziej nie mogę wyjść z podziwu co udało się jej zrobić Spurrier'owi. Dzięki niemu zyskała "drugie życie" i w końcu można o niej powiedzieć coś więcej (pozytywnego) niż "była i chyba nadal jest mesjaszem mutantów". Moim zdaniem warte wyróżnienia.

wolvie: Miejsce trzecie dla Ms Marvel, bo to nowa postać, ale bardzo fajnie wprowadzona, tak, że od samego początku ją lubię. Drugie dla Polaris, zawsze lubiłem jej skomplikowany charakter, osobiście lubiłem też całą serię X-Factor (pamiętny wypad na miacho z siostrą Wandą i Danger). 
Miejsce pierwsze dla postacie młodej (również stażem), ale z bardzo skomplikowaną przeszłością (przyszłością?) i niewątpliwie jeszcze bardziej pokręconą mocą, czyli Tempus. Dla mnie najciekawsza z nowych X-men, poza tym historia jej podróży w czasie to dla mnie jedna z najlepszych historii w tym roku. Tak więc punkt na Australijki.

Krzycer: Beetle, za bycie najinteligentniejszą postacią otoczoną przez nieudaczników w Sinister Six... która sama jest na swój sposób nieudacznikiem. A i tak chce się jej kibicować, nawet kiedy jest cynicznie złośliwa i gra na telefonie. A może właśnie dlatego. 
Co niezwykłe, nudna i nieciekawa Hope Summers też plasuje się w tym roku na podium - Spurrier jest cudotwórcą. Pierwszą trójkę uzupełnia Ms. Marvel, z oczywistych powodów. Mógłbym złożyć alternatywne podium czy nawet top 5 z różnych moich ulubienic - Danger, Hummingbird, Blindfold - ale obiektywnie muszę przyznać, że albo nie zrobiły wiele, albo moje uwielbienie dla nich koloryzuje mój odbiór tego, jak fajne tak naprawdę były.

Undercik: Znów tyle dobrego: Beetle, Hummingbird, Polaris, Danger czy Tempus. Ciężko mi się zdecydować. No to może drogą eliminacji. Hummingbird - jednak mniej jej było niż w poprzednich latach. Tempus - mimo dwóch Annuali przez większość czasu była zrzucona do tła. Beetle - Foes jeszcze nie skończyłem, a i numerów dużo się nie ukazało. I tak, był jeden jej poświęcony, ale nie przekonał mnie on aż tak, aby na nią zagłosować. Polaris - wszystko fajnie, ale zabrakło tego czegoś. Wychodzi na to, że Danger - postać do której nigdy nie przywiązywałem uwagi i ani Whedon, ani Fraction, ani Carey, ani Gillen nie potrafili mnie do niej przekonać. Zrobił to PAD i zrobił to świetnie. Zdecydowana wartość dodana w All-New X-Factor.


Najlepszy Złoczyńca


man1.jpg
Doctor Doom

avalony%20%2810%29.jpg

Nawet jeśli Doctor Doom (12) nie występuje w roli klasycznego złoczyńcy to i tak nie ma problemu zdobyć Zvalona. Doom. Always Doom. Tuż za nim Boomerang (10) oraz Sinister Six (9). Gdyby nie to rozdzielenie, zwycięzca mógłby być inny...

Rodzyn: Niedawne zakończenie "Superior Foes of Spider-Man" sprawia, że muszę w tej kategorii docenić cały zespół Sinister Six, chociaż M.O.D.O.K. był bliski zdobycia mojego głosu (może w przyszłym roku). Spencerowi udało się stworzyć interesującą drużynę, której przygody czytało mi się z niemałą przyjemnością. Również osobno każdy z członków Sinister Six pokazał w ostatnich numerach serii na co ich stać. Szkoda, że to już koniec. 
A tak już na marginesie, wśród nominacji brakuje mi Bloody Lips z "Elektry", jednego z oryginalniejszych przeciwników debiutujących w roku ubiegłym.

Sążny: Na Sinister Six (Five? Four?) nie ma mocnych. Ze Spider-Manowych popychadeł przeistoczyli się w zespół (niez)zgranych krwistych postaci. Rzadko kiedy na kartach komiksu perypetie tak złych są tak zabawne.

Demogorgon: Chciałem zagłosować na złowieszczych, ale jednak mimo wszystko, marginalne, minimalnie naprawdę, przebił ich Old Loki. Jest zwyczajnie coś takiego w tym gościu, taka dobra kombinacja która sprawia, że zdołał przebić nawet najlepszy zespół villain protagonists ostatnich lat.

Kminek: Doctor Doom był moim faworytem od czasu kolacji z Namorem w "New Avengers" i cóż nie zepsuły tego nawet zawirowania z AXIS, niewykorzystany potencjał tkwiący w zmianach politycznych Latverii, a nawet podpisanie paktu z jakimś bóstwem, by ratować trzecioligowego Avengera. All hail Doom!

Darth: Old Loki całkiem dobrze się prezentuje ale poczekam jeszcze trochę. Orb był nadspodziewanie fajny, ale mój głos idzie na konto The Inventora. Sam jego orgin jest dość absurdalny mówiąc lekko, ale on sam jest zaskakująco niestandardowy i skuteczny w swoim planowaniu. Dostrzegam pewne podobieństwo z główna bohaterka, bo tak samo jak ona, mógł zostać łatwo zaszufladkowany i ostatecznie stać się parodią złoczyńcy, ale stało się inaczej. Potrafię tego gościa traktować poważnie i to osiągniecie zasługuje na wyróżnienie.

Krzycer: Boomerang. Bo to chyba jedyny rok w całej historii Marvela, kiedy mogę to zrobić, i nie jest to dowcip czy dziecinne nabijanie się z głosowania. 
Nawet, jeśli nie jestem pewien czy Boomer i reszta Sinister Six w tym roku autentycznie powinna występować w kategorii "Najlepsi złoczyńcy". 
Z pozostałych: 
Doc Doom praktycznie nie źlił w tym roku, z tego co pamiętam. Jasne, knuje i spiskuje, ale chyba tym razem w dobrym celu, być może ewentualnie? 
Evil "Złoty Goblin" Xavier był fajny, ale... czy on odgrywał jeszcze jakąś rolę w finale "X-Men Legacy"? Jakoś tego akurat nie pamiętam. 
MODOK był super przez cały rok, ale podobnie jak Doom - chyba tym razem jest po stronie tych dobrych? 
Orb "I'm just here to watch" - nie. Po prostu... nie. Brrr. Nie. 
The Inventor - nie jestem w stanie brać go na poważnie. 
Sinister Six - umówmy się, że jako zespół nie wskórali wiele. ;) 
Old Loki - jest fajną postacią, ale na razie praktycznie niczego nie osiągnął. Jedyne, co wyszło z jego interwencji, to fakt, że Odyn powiedział na głos, że kocha swoich synów. Co za zło! 
Beetle - Beetle była super. Drugie miejsce po Boomerangu. 
Lady Bullseye - ...co ona tu robi?

Undercik: Doom, always Doom. Tyle, że w zeszłym roku za dużo nie "poźlił" sobie, a raczej przebywał w strefie szarości. Tylko dlatego głos idzie na Orba - Aaron miał na niego naprawdę ciekawy pomysł i udanie wprowadził 8-ligowego złoczyńcę do wydarzeń pierwszej ligi.



Najlepsza Nowa Postać


woman7.jpg
Ms. Marvel

avalony%20%2811%29.jpg

Zdziwiłbym się, gdyby Ms. Marvel (26) nie wygrała tej kategorii, jeżeli zdobyła już Avalona za najlepsza postać żeńską. Za jej plecami ForgetMeNot i Silk (8).

Rodzyn: Robbie Reyes, Spider-Gwen, ForgetMeNot i Vladimir zaliczyli świetne debiuty, ale rok ten należał zdecydowanie do Ms. Marvel. Kamala okazała się być nie tylko sympatyczną postacią, ale także odpowiedzialną i pełną zapału superbohaterką. Inni twórcy powinni zacząć brać przykład z G. Willow Willson, która pokazała, jak powinno się tworzyć intersujących nastoletnich superbohaterów.

Sążny: Stawka jest naprawdę mocna, ale skoro wyróżnić można tylko jedną postać, to będzie nią Kamala Khan. Superbohaterka na nasze czasy, która z miejsca zdobywa sympatię czytelnika, zarażając go swoim entuzjazmem.

Demogorgon: Oczywiście Robbie Reyes. Wszystko w tym kolesiu sprawia, że nie mogę wyjść z podziwu. Z jednej strony jest niezwykle dojrzały jak na nastolatka, z drugiej bardzo zagubiony a czego chce najbardziej to dobrego życia nie dla siebie, ale dla swojego brata. W ciągu tych kilku numerów pokazał się z naprawdę dobrej strony wiele razy i mam nadieję, że zobaczymy go w czymś innym wkrótce.

Darth: No, tu musiałem się zastanowić. Nie bardzo rozumiem fenomenu Spider-Gwen, w przypadku Eliego czekam jeszcze na więcej, Slik zaczęła mnie drażnić... niekoniecznie z swojej winy, Volga zaskoczył na plus, Vladimir to w zasadzie jedyna rzecz z SA która przypadła mi do gustu, ale nie tak mocno. Wybór pomiędzy ForgetMeNot (oryginalny wygląd i możliwość bycia chodzącym łataczem plot-holów z wydarzeń z przeszłości), nowy Ghost Rider (robi na mnie pozytywne wrażenie, choć jeszcze za nim nie szaleje) i Ms. Marvel... tak głos na tą ostatnią. Bardzo łatwo można było zawalić tą postać, robiąc z niej biedną wieczną ofiarę herosów działających dla rządu, przez to że jest muzułmanką jak zrobiło pewne konkurencyjne wydawnictwo "khe, khe" DC Comics - Simon Baz "khe khe". Na szczęście zrobiono z nią postać szalenie sympatyczną, która nawet gdyby nie została herosem, jestem pewien że byłbym w stanie z przyjemnością czytać jej przygody. Oto prawdziwa siła. 

wolvie: Ms Marvel miała na prawdę wspaniały rok i jestem pewien, że wygra, ale boję się, że wszyscy zapomną o ForgetMeNot, więc głos dla niego. Niesamowita postać, świetny pomysł i na prawdę przykra historia.

Krzycer: 
Eli Morrow - porzuciłem "Ghost Ridera". 
ForgetMeNot - sorry, nie. Gość jest śmieszny, ale zrobienie z niego kanonicznej postaci to o jeden krok w stronę absurdu za daleko. 
Ghost Rider - patrz "Eli Morrow".
Ms. Marvel - 'nuff said. Nie, serio, 'nuff said. W tym roku nie ma konkurencji. 
Silk - Najlepsze, co mogę napisać o Silk to to, że pomimo występów w "Spider-Woman" Hopelessa nie jest zła. Tyle tylko, że na pewno nie jest szczególnie dobra, interesująca czy choćby zapadająca w pamięć. 
Spider-Gwen - doceniam entuzjazm i w ogóle, ale Spider-Gwen to w dalszym ciągu w 99% zapadający w pamięć kostium i tyle. 
Vladimir - to sporo mówi o konkurencji, jeśli Vladimir to w tej kategorii mój #2. :D "I could postpone". :) 
Volga - dajcie spokój. Wąsaty mafiozo posługujący się spurrierowym broken Englishem - Spurrier pisał już ciekawsze osobowości Legiona niż Volga.

RemiRose: Przez dłuższy czas zastanawiałem się na kogo oddać głos. Choć nominacji było sporo, pod uwagę brałem wyłącznie dwie postaci. Mimo wielkiego zamiłowania dla najsympatyczniejszej bohaterki roku, Kamali, mój głos powędrował do pewnej bomby ze skłonnościami samobójczymi. Postać Vladimira jest cudownie absurdalna, a jego interakcje ze Spider-Woman to jedne z największych zalet Secret Avengers.

Undercik: Ms. Marvel fajna, ale jeszcze mnie do siebie nie przekonała, Silk udanie zadebiutowała i do tej pory zastanawiam się, czy zacząć kupować jej ongoing, Spider-Gwen oprócz designu komiksu i przyzwoitego komiksu jeszcze nic wielkiego nie pokazała, a Vladimir - przeczytałem z nim tylko jeden numer. Reszty nie czytałem. Wychodzi więc na to, że nie mogę zagłosować na nikogo innego niż Vladimira. Tak, Vladimira. Ten jeden występ powalił mnie na ziemię. "I could postpone".



Wydarzenie Roku


marvel-studios-logo-103174.jpg

Ogłoszenie trzeciej fazy Marvel Cinematic Universe

avalony%20%2812%29.jpg

Marvel Cinematic Universe także i w naszym plebiscycie pokazało, że nie ma sobie równych. Wygrało ogłoszenie trzeciej fazy (13), zaraz potem Sukces Guardians of the Galaxy (10) a na trzecim miejscu ex equo All-New Marvel NOW i jażke by inaczej - Premiera "Guardians of the Galaxy" (8)

Rodzyn: Ubiegłoroczne premiery filmowe były pozytywnym zaskoczeniem, cieszył mnie również sukces i wzrost popularności Guardians of the Galaxy i Ms. Marvel. Głos idzie jednak na All-New Marvel NOW!, towarzyszącą nam od początku roku inicjatywę, dającą początek wielu świetnym seriom m.in. tym walczącym obecnie w kategorii "najlepszy ongoing", czyli Elektra, Moon Knight, Ms.Marvel, Secret Avengers i X-Force.

Sążny: Wielu wieszczyło, że "Strażnicy Galaktyki" będą pierwszą poważną wtopą Marvel Studios, a już na pewno mało kto spodziewał się, że będzie to najlepiej zarabiający film w amerykańskich box office w 2014 roku. Pomimo historii prostej jak budowa cepa sukces tej produkcji daje nadzieję na rzucenie większego światła na mniej znane postacie, na kontynuację wplatania do kina superhero elementów kina gatunkowego oraz na silne, autroskie wizje.

Demogorgon: Zwiększenie uwagi na postacie drugiego i trzeciego szeregu? Gdzie to niby miało miejsce? "Avengers Nazis" Hopelessa? W sumie ta jedna seria kompletnie przekreśla prawdziwość by Marvela cokolwiek te psotacie obchodziły - gdyby było inaczej, nie pozwoliliby mu pisać tego badziewia. Dodajmy do tego śmierć Elixira i jatkę w Spider-Verse i muszę się zapytać co to robi na liście. To jakiś chory żart? 
A tak w ogóle głos na Ogłoszenie trzeciej fazy Marvel Cinematic Universe, bo wreszcie się pojawiły tam tytuły, które mnie obchodzą, a nie tylko Avengers i Avengers.

kuba g: Ja jednak dam taki zbiorczy głos na All-New Marvel Now. Powód jest prozaiczny. Startując ze swoimi dwiema inicjatywami Marvel za każdym razem zaserował cały wachlarz tuytułów, z których naprawde mogłem wybrać pokaźną ilość takich stworzonych jakby pode mnie. Więc gdy prawie 1/2 premierowej oferty pasuje pod moje oczekiwania estetyczne uważam to za spory sukces... zwłaszcza na tle ich głównego konkurenta, który ma spory problem z zainteresowanie mnie swoimi produktami. All-New Marvel Now mocno nadwyrężyło mój portfel i w sumie traktuję to jako najlepszą recenzję jaką mogę wystawić tej inicjatywie.

Darth: Po namyśle zostawię tym razem świat komiksów i skupie się na dużym ekranie jakim jest Ogłoszenie trzeciej fazy Marvel Cinematic Universe . Uczciwe rzecz ujmując, nie interesowałem się zbytnio dalszymi planami Marvela filmowymi, gdyż spodziewałem się kontynuacji Avengers, Guardians of the Galaxy, Capa, Thora i ewentualnie jednej postaci, co dostanie szansę jak Ant-Man. A tu się okazało że pojawiły się w zasadzie trzy: Doctor Strange dostaje w końcu (prawdziwą) szansę, Black Panther oraz Captain Marvel do tego jeszcze Inhumans, których wprowadzenia w sytuacji z F4 jestem ciekaw. Nakręciło mnie to szalenie pozytywnie i choć nic o filmach nie wiem, jestem zadowolony z samych informacji że powstaną. Plus reakcje fanów DC(i moje wyobrażenia rekacji szefostwa filmowego DC) na forach dotyczących trzej fazy bezcenne.

wolvie: Jestem bardzo zadowolony z filmowych sukcesów Marvela, jeszcze bardziej z ogłoszenia trzeciej fazy. Ostatni słaby film jaki pamiętam to, bardzo kiepski Cap America: Pierwsze starcie, a od tego czasu jest coraz lepiej. Uwielbiam też GotG, przyznam się, że bardziej spodobała mi sie ta drużyna niż Avengers. 
Głos jednak oddam na telewizyjną działalność Marvela. W połowie pierwszego sezonu Agents of SHIELD prawie przestałem oglądać, ale jakoś wytrzymałem mierny poziom i bardzo dobrze się stało. Drugi sezon jest bardzo dobry, a ostatni odcinek, przed mid-sesonem był genialny. Serial idzie w coraz lepszym kierunku, więc wyróżnię go głosem. 
Coraz lepsze Agent's of SHIELD +1

Krzycer: Mam nadzieję, że nie okaże się to wyborem na wyrost. Sukces Ms. Marvel - bo wreszcie zupełnie nowa postać, nawet jeśli podpięta pod starą markę i ogólnowydawniczą akcję pt. Inhumanity, odnosi sukces, odbija się echem w mediach spoza branży... i, przede wszystkim, cały ten szum dotyczy autentycznie, obiektywnie dobrego komiksu. Oby był to powiew świeżości, który przewieje co bardziej zatęchłe zakątki wydawnictwa (czyt. ojejku jej, ile bym dał za podobnie pomysłową, dobrze wykonaną serię o mutantach...)

Undercik: Ogłoszenie trzeciej fazy MCU. Nic w tym roku nie obiło się większym echem jeśli chodzi o newsy. Nawet sukces "Guardians of the Galaxy". Marvel zmiażdżył DC na całej linii i złamał internet na pół. Oj, tego dnia internet się popsuł.


Undercik

Została zachowana pisownia oryginalna.

Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.