Avalon » Publicystyka » Artykuł

Living Tribunal #247 - Punisher TP vol. 1 Black & White

lt247.jpgPunisher TP vol. 1 Black & White 
Scenariusz:
 Nathan Edmondson 
Rysunki: Mitch Gerads
Ilość stron: 136
Cena: 17,99$
Zawiera: Punisher vol. 6 #1-6

Rodzyn: Tuż przed sięgnięciem po zeszyty zawarte w tym tomie, zapoznałem się z wcześniejszą odsłoną przygód Franka, czyli Punisherem pisanym przez Grega Ruckę. Po przeczytaniu tamtej historii, która również graficznie trzymała wysoki poziom, ciężko mi było uwierzyć, że nowy scenarzysta zachowa poziom swego poprzednika lub w jakikolwiek sposób da radę mu dorównać. Tym bardziej, że za nową serię miał być odpowiedzialny Nathan Edmondson, o którym nigdy nic nie słyszałem. Na szczęście, gdy trochę o nim poczytałem, stwierdziłem, że pomysł dania mu przez Marvel aż dwóch serii sensacyjnych (drugiej o przygodach Black Widow) nie jest zły i może się udać. 

O czym jest więc pierwszy tom nowych przygód Punishera? Frank Castle przeprowadza się do Los Angeles, gdzie jego celem staje się lokalny kartel Dos Soles. Starcie z nimi nie jest jednak łatwe, gdyż po ich stronie jest jeden z superzłoczyńców, znany głównie jako przeciwnik Spider-Mana. Próba rozbicia kartelu staje się tym bardziej trudna, gdy Punisher musi także zacząć uciekać przed ścigającymi go Howling Commandos. 

Muszę napisać, że fanem Punishera jakoś nigdy nie byłem i nie kolekcjonowałem ani starych TM-Semiców z jego udziałem ani zeszytów wydawanych przez Mandragorę. Jedyną moją stycznością z tą postacią był jak do tej pory wspomniany ongoing Grega Rucki. Nie wiem, jak do serii podejdą fani Punisher MAX, ale mam wrażenie, że nie dostajemy tutaj drastycznej zmiany w postępowaniu Franka, wręcz przeciwnie. Nie tylko mi spodoba się w scenariuszu Edmondsona, to że gdy Punisher napotyka postać o nadludzkich zdolnościach, nie staje się niezniszczalny, lecz unika starcia, gdy wie, że nie ma z przeciwnikiem zbyt wielkich szans. 

Sposób prowadzenia Franka nie jest jedyną zaletą tego komiksu. Również drugi plan prezentuje się całkiem dobrze, w tym "zaopatrzeniowiec" Franka znany jako Tuggs i oficer Sammy Stone, która jako policjantka zaczyna przestawać wierzyć w skuteczność prawa i sympatyzuje z tym co robi Punisher. Także nowi przeciwnicy Punishera, choć niekoniecznie oryginalni, wypadają bardzo dobrze. 

Kto liczył na to, że dostanie zamkniętą historię, z pewnością się zawiedzie. Choć kilka wątków zostaje zamkniętych, wiele elementów wciąż zostaje nie odkrytych np. prawdziwy powód obecności Howling Commandos, a sama walka Franka z kartelem nie kończy się tak jak by chciał. Nie ma jednak powodów do obaw, bo historia zawarta w tym tomie jest naprawdę dobra i po jej przeczytaniu warto sięgnąć po dalszy jej ciąg. 

Nie wspominałem do tej pory o rysunkach, ale powód był dość prosty - nie mam nic do zarzucenia Mitchowi Geradsowi. Jego postaci wyglądają naturalnie, sceny walk dynamicznie, a to wszystko z dodatkiem świetnych kolorów. To, z jak bardzo dobrym artystą mamy do czynienia, widać już po samych okładkach powiązanych jednym motywem, które wyróżniają się na tle innych tytułów. Chociaż nie ukrywam, że nie każdemu mogą się takie rysunki spodobać. 

Podsumowując, warto zainteresować się tym tytułem i nie zrażać się tym, że nie otrzymujemy w pełni zamkniętej historii. Kto polubił Franka autorstwa Rucki, nie powinien mieć problemu ze śledzeniem jego nowych przygód. Edmondson pokazał, że potrafi poradzić sobie nie tylko z pisaniem postaci o bogatej historii, ale także stworzeniem ciekawego, pełnego akcji, sensacyjnego scenariusza. Razem z Mitchem Geradsem tworzy bardzo dobry zespół, podobnie jak ma to miejsce w "Black Widow" z Philem Noto. 

Premiera drugiego tomu nowych przygód Punishera już 20 stycznia. 

lt_45pts.png
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.