Avalon » Publicystyka » Artykuł

Avalon Pulse #381 (08.12.2014)

avalonpulse0.png
Poniedziałek, 8 grudnia 2014Numer 49/2014 (381)


Jest jeszcze skromniej niż tydzień temu. Niestety Marvel nie dopisał z komiksami. Zdecydowanie najwięcej uwagi zebrała nowa seria o Angeli.

Wiadomości

05181104_ant.jpg
Darth: Pewnie zostanę okrzyknięty nieczułym bucem, fani postaci Cassie będą wieszać na mnie psy ale po prostu muszę to skomentować w taki a nie inny sposób. Po jaką cholerę musicie ją wskrzeszać? I zanim ktoś odpisze: "ale hej, to przecież daje szansę na nietypowy komiks, w którym bohater musi pogodzić bycie rodzicem z byciem herosem", od razu stwierdzę: OK, to brzmi obiecująco, ale czy nie da się tego zrealizować bez reanimowania trupa Cassie? Nie może być tak ze na przykład bierze pod opiekę jakąś sierotę, albo jakiegoś dzieciaka z Future Foundation? Czy to też nie byłaby dla niego powtórna szansa na bycie ojcem? Narzekam na to dlatego, że cały ten pomysł wygląda mi czysto "marketingowy" aby przyciągnąć fanów Cassie do komiksu, choć można dokonać realizacji aspektów serii jakie jej powrót ma wprowadzać, zwyczajnie umieszczając na jej miejsce kogoś innego. Podobnie ma się sprawa z Erikiem O'Grady, pachnie mi to chwytem marketingowym, ale ponieważ nie mam pewności czy chodzi mu o oryginała czy LMD-Black Ant z Secret Avengers jeszcze się wstrzymam. 
Przy okazji Taskmaster najbliższy bycia głównym wrogiem Scotta? Zmierzyli się może z 3 razy jeśli dobrze liczę i za każdym razem jakiś inny heros albo nawet kilku było wraz z nim, nie widzę żadnych większych uwagi antagonizmów miedzy nimi. Już prędzej Doom się nadaje no bo wiecie zabił mu córkę. I nawet jak wróci i okaże się że to zasługa Doom, to nie zmienia to faktu że pozostanie tym, który raz odebrał jej życie. Po prostu autor lubi Taskmastera i chce pretekstu by go pisać regularnie, nie żeby byłoby coś złego jeśli tylko uchwyci tą postać właściwie, ale nie mydlili fanom oczu. I na sam koniec pytanie do wasz koledzy nerdzi, kto wymieni złoczyńców należących do ekskluzywnej galerii Scotta Langa? Albo inaczej, kto wam przychodzi na myśl kiedy zada się wam pytanie: osobiści wrogowie Scotta Langa to ? Ja kojarzę może jednego takiego i on nie żyje, i nie mam na myśli jego byłej. Tak więc, optymistycznie kończąc, Langowi przyda się ta nowa, zapowiadana galeria łotrów, bo póki co takiej nie bardzo posiada.
Undercik: Ja tak na szybko napiszę - podoba mi się wizja Spencera. To co powiedział o serii kupiło mnie i już nie mogę doczekać się pierwszego numeru. Śmierci i powroty postaci przestały mnie ostatnio obchodzić, więc nie narzekam na powrót Stature. Oczywiście mam jeszcze kilka obiekcji, ale myślę, że będę zadowolony z Ant-Mana. Najwyżej zmienię zdanie po lekturze.
06012451_a.jpg

Undercik: Pewnie jak przyjdzie co do czego, to ominę tą historie, jak wszystkie crossovery pomiędzy wydaniami specjalnymi. Musze jednak przyznać, że jeśli chodzi o warstwę graficzną, może być naprawdę nieźle. Szkoda, że o historii za wiele nie wiadomo, co wskazuje raczej na pretekstową fabułę. Do tego nie kupuje nowego Kapitana (ale to wina AXIS, o czym kiedyś jeszcze napiszę), a obecna sytuacja Inhumans jest mi mocno obojętna. Może kiedyś w przyszłości rzucę okiem w Marvel Unlimited. Pod warunkiem, że wnętrze będzie tak ładne jak okładki, bo musze przyznać, że gdybym miał decydować tylko po nich, to bym sie mocno zastanawiał.



03.12.2014

all-new_x-factor_17@m.jpg
All-New X-Factor #17 
Rodzyn: Dobrze mi się czytało ten numer, może i nawet lepiej niż dwie poprzednie odsłony tej historii, chociaż żaden z wątków nie zostaje zbytnio rozwinięty. Numer skupia się głównie na walkach, których jest tu mnóstwo, rysownik daje sobie jednak ze wszystkim radę. Powiązanie serii z obecnym eventem wciąż uważam za błąd,a pojawienie się pewnej postaci na ostatniej stronie (co zresztą jest powtórką sytuacji z innej obecnej serii o mutantach) trochę zepsuło mi wrażenie po lekturze całości. 
Gil: Eee... uh... yyy... serio? Czy ktoś nie powiedział Davidowi, o czym jest SIXIS? Albo może nie zrozumiał, bo to i tak sensu prawie nie ma...? W każdym bądź razie, roli Longshota i Sunfire'a w tym wszystkim nie rozumiem zupełnie. Tak samo, jak nie rozumiem, czemu Longshot nagle stał się Shrederem z TMNT, czy czymś takim... Powiedziałbym, że inwersja, ale to też bez sensu, więc mogę tylko powtórzyć: eee...? Jeśli pominąć brak sensu, bitka jest nawet w porządku... do momentu, kiedy znów nie mogą się zdecydować, czy moce Sunfire'a to ogień czy atom. No bo wiecie, reakcji atomowej brak tlenu nie zatrzyma. Może po prostu udawajmy, że to się nie wydarzyło? Bo inaczej musiałbym dać 3/10. 
Kminek: Fajnie się to czytało. Trochę się bałem, że twórcy nie wezmą pod uwagę informacji z Uncanny Avengers dotyczących mocy Sunfire'a, ale koniec końców wyszło to całkiem ok. Według mnie cliffhanger też jest dobry, zobaczymy, co z tego wyniknie. 


angela_asgards_assassin_1@m.jpg
Angela: Asgard's Assassin #1 
Gamer2002: Więc od kiedy Angela jest poza Niebem? Skoro uratowała niemowlę, a to niemowlę wyrosło na mężczyznę... Jestem skonfundowany. 
Poza tym, czemu mamy czytać serię Angeli? Czemu nie możemy czytać serii Sif? Na początku swego runu w JiM Sif była silnie rozżalona i przez to niemalże stała się obłąkanym berserkiem, ale i tak był sympatyczniejsza od wiecznie bucowatej Angeli. Jedyny moment, gdy Angela błysnęła czymś na kształt sympatyczności, było gdy zaczęła błagać króla by przyjął jej ofertę by nie musiała zrobić to co zrobiła. Rozumiem, że twórcy idą według rozumowania, że ona ma wściekle kapitalistyczną ideologie Aniołów wpojoną w siebie tak bardzo, że nie może z nią walczyć. Nie jest to jednak takie interesujące, bo ta ideologia jest dość strawmańska. Nie mówiąc o tym - czemu domagała się takiej a nie innej formy spłaty długu? 
Ale walki i rysunki są dobre. Niech będzie 7/10
Rodzyn: Od Gillena oczekiwałem czegoś więcej, chociaż nie jest to zły początek serii, a raczej taki, przy którym nie jestem pewien, czy coś dobrego z niego wyniknie. Z Angelą nie miałem do tej pory za wielkiej styczności (Tenth Realm jeszcze nawet nie skończyłem czytać), ale tutaj prezentuje się ciekawie, zwłaszcza w flashbacku. Najlepiej z całego zespołu twórców wypada Stephanie Hans ze swoimi przepięknymi rysunkami. Za to Jimenez mógłby dopracować pare stron, ale winę mogę po części zrzucić na inkera. Zajrzę do kolejnego numeru, ale nie wiem, czy długo poczytam tę serię, gdy zbliża się premiera ciekawszych serii. 
Demogorgon: Okej, trochę sie dziwnie zaczyna. Coś tym razem mi z Gillenem nie kliknęło tu. Narracja bardzo szybko robi się irytująca, a sama historia wydaje się rozciągnięta na siłę aby wcisnąć ten flashback. Ale trzeba pamiętać - Journey Into Mystery też miało słaby początek. W każdym razie tyle mogę powiedzieć, że bardzo ładne rysunki. Tylko błagam, niech ktoś da Angeli normalny kostium. 
Gil: Hm... ciekawe doświadczenie. Z jednej strony, mocno czuć w tym Gillena, z drugiej strony również trochę Gaimanowego klimatu da się wyczuć, ale najbardziej zaskoczył mnie lekki posmak Rosińskiego w grafice, który fajnie całość przyprawił. Już to mi wystarczyło, żeby ocenić, czy coś ciekawego z tego komiksu może wyjść. Zdecydowanie może... chociaż jeszcze nie wyszło za bardzo. Jak na pierwszy numer, nie był on specjalnie chwytliwy, bo za dużo było ekspozycji skontrastowanej z akcją dla samej akcji. Ale pod koniec już jakiś haczyk się znalazł. Czyżby Odyn i Freja aż tak wylewnie świętowali swoje zjednoczenie? A może to sztuczka, żeby umieścić Angelę w tytułowej roli? Na pewno chętnie się tego dowiem. Właściwie, jedyny prawdziwy problem, jaki mam z tym komiksem, to fakt, że spodziewałem się homara pod beszamelem, a dostałem langustę w białym sosie. Niby podobne, niby też dobre, ale jednak nie to samo. Nie będę więc kręcił nosem dla samego kręcenia, tylko odłożę oczekiwania na półkę i postaram się docenić to, co rzeczywiście dostałem. Na zachętę dam więc 7/10. 

AXIS: Revolutions #3 
Gil: Spojrzałem na okładkę i pomyślałem sobie: "Ała! Ale strzał w stopę!" Ale żeby nie czepiać się bezpodstawnie, najpierw się upewniłem i odkryłem, że rzeczywiście Kitty była w Genoshy. Pojawiła się na jednym panelu w numerze pierwszym SIXIS, w scenie zbiorowej, wyglądając, jakby dorysowali ją w ostatniej chwili. Ale była. Tymczasem wygląda to tak, jakby ją wyobracało najbardziej ze wszystkich, bo zachowuje się jak złooooo z piosenki Jachimka. Fabułę tej części można podsumować cytatem z pierwszego filmu: "a co gdyby dziewczyna przechodząca przez ściany postanowiła wejść do banku?" To już wiecie. I nawet jest w tym parę momentów. Część druga również wyglądała na dzień dobry jak strzał w stopę, ale tym razem udało im się wybrnąć fabularnie. I chociaż wygląda to dość naiwnie, to można akurat w przypadku Sandmana przełknąć tego typu odmianę. Jeśli wcześniej się przełknie jego zmienność charakteru pod tym względem. Sama historyjka dość nudna, ale morał zaskakujący i choćby dlatego warto zerknąć. Może nie powala, ale i tak jest lepsze od głównej mini. Dam zwyżkujące 5/10.

axis_revolutions_3@m.jpgdeath_of_wolverine_the_weapon_x_program_3@m.jpgguardians_3000_3@m.jpg

Death Of Wolverine: The Weapon X Program #3 
Gil: Meh... still don’t care.

Guardians 3000 #3 
Gil: Tym razem coś trochę innego niż zgraje Badoon. I dobrze, bo to się dość szybko nudzi. A jeśli chodzi o AI Ironmanów, istnieje przynajmniej taka szansa, że coś więcej się za tym kryje. Oprócz tego odchodzimy nieco od głównego wątku, ale za to dostajemy na pocieszenie Rael Rider, czyli Novę 3000. Ciekawe, czy ta pani jest po linii Ryśka, czy jego brata? Zobaczymy. W sumie fajnie, że pojawia się więcej takich nawiązań, bo główną wadą serii jest brak tak silnej obsady, jaką Abnett miał do dyspozycji we współczesnych Guardians. Ale czyta się nieźle i coś się dzieje, więc 6/10 wyciągnie. 

Hulk vol. 3 #9 
Gil: Podstawowe pytanie, które zadałem sobie już na wstępie to: czemu Kitty? Jakiś tydzień męczenia Kotka mamy, czy co? Po co i w jakich okolicznościach miałaby się tłuc z Hulkiem? Rzeczywistość okazała się jeszcze dziwniejsza. Bo czemu Hulk miałby przychodzić akurat do Kitty na ręczną operację mózgu? No, ale dobra... jakiś pretekst znaleźli i dalej potoczyło się to całkiem zgrabnie. Nawet powiem, że moment, w którym myślała, że go ubiła i oferta pomocy od Illyany mógłbym uznać za scenę tygodnia, gdybyśmy coś takiego wybierali. Późniejsza konfrontacja z Bannerem również wypada fajnie, a finał numeru jest bardzo sugestywny. Chociaż każe mi zadać jedno ważne pytanie: jak to do cholery jest z tymi włosami u Hulków? A tymczasem mogę dać całkiem mocne 6/10. 

hulk_vol._3_9@m.jpginhuman_9@m.jpgiron_fist_living_weapon_7@m.jpg

Inhuman #9 
Gil: Wyobracanie przez SIXIS miało zdecydowanie pozytywny wpływ na gust Medusy. W tym designie wygląda naprawdę badassowo, a włosy uformowane w bicz bojowy z końcówkami a’la ogon skorpiona sprawiają, że wierzę na słowo, gdy mówi, że jest najgroźniejszą bronią Attilanu. Szkoda, że fabuła nie dorównuje tej zmianie, bo jej nagły kaprys rozpętania wojny wypada… no, jak nagły kaprys. Lepiej wychodzi wątek Readera i Xiayoi. Poza głupim pseudonimem, jaki jej wymyślili… Iso, jak w izobarach, bo manipuluje ciśnieniem. Chyba ktoś tu nie wie, która część tego słowa wskazuje na ciśnienie. Ale sama historia daje radę i nawet zainteresowała mnie bardziej niż wątek teoretycznie główny. Aha, i plus za występ Kamali. Jak zwykle niezbyt lubię Stegmana, tak tutaj muszę go pochwalić za wspięcie się na wyższy poziom. A całości dam 6/10. 

Iron Fist The Living Weapon #7 
Gil: Chyba sobie odpuszczę, bo Andrews poszedł już tak daleko w krzaki, że nie nadążam za nim. Zgubiłem gdzieś po drodze ciągłość (o ile w ogóle była) i teraz mam wrażenie, jakbym czytał zlepek krótkich historyjek z jakiejś mangi, w dodatku w wersji SD. Na początku trochę zahaczyły moją uwagę stwory w kapturach, a na końcu mechaniczna pięść, ale nie pamiętam niczego, co wydarzyło się pomiędzy. Nie dam więcej niż 3/10. 

Legendary Star-Lord #6 
Gil:
Spora część tego numeru była męcząca. Silenie się na humor w sytuacjach raczej absurdalnych nie wyszło autorowi zdecydowanie. Nawet sami bohaterowie przyznają nie raz, że te sytuacje i teksty są straszne. Miało to być zabawne, ale paradoksalnie wyszło jak potwierdzenie moich odczuć. Cóż, przynajmniej na koniec pojawiła się jakaś rewelacja… chociaż też mógłbym ją skwitować raczej przeciągłym „pfffff…” No dobra, ale przynajmniej wiemy z zapowiedzi, że do czegoś to będzie prowadziło. Chyba. No i Kitty to the resque! Coś może z tego być, ale sytuacja pozostaje absurdalna. To może być najwyżej 4/10.
Kminek: Zaczyna mnie męczyć ciągła obecność Kitty. To jeszcze nie jest jakoś specjalnie irytujące, ale naprawdę zabawne to "to" było w początkowych dwóch numerach i w ostatnim numerze GotG. Całe szczęście, że jest szansa żeby wreszcie skończyły się przygody, które można śmiało nazwać "Legendary Star-Lord & Digital Kitty Pryde". Co do samego Knife'a to jednak liczyłem, że twórcy cholera wpadną na bardziej błyskotliwy pomysł. No, ale nic... Wszystko zostaje w rodzinie. Tym razem niestety.

legendary_star-lord_6@m.jpgthanos_vs_hulk_1@m.jpg

Thanos vs Hulk #1 
Demogorgon: Więc to się dzieje przed Infinity, zapewne też przed Infinity Revelation, ale w okresie Indestructible Hulk Waida, ale Annihilus jest dalej dzieckiem....Do diaska, niech mi ktoś tu pomoże. 
A tak ogólnie - trochę dziwnie. W sumie to największym problemem jest tu Hulk - który wydaje się zbędny (a to miała oryginalnie być historia w Savage Hulk) - Annihilus wykorzystał Pipa do zrobienia czegoś złego, ten się boi odwetu Avengers więc wkręcił Thanosa w sprawę - po co tu Hulk? Hulk jest McGuffinem we własnej historii.
Gil: Cóż za strata czasu… Już po paru stronach straciłem orientację, kiedy to się dzieje. Po następnych kilku straciłem również zainteresowanie. Cały zeszyt upływa pod znakiem zapytania, kończącym takie sformułowania jak „ojej, a cóż to się dzieje?”, „któż to taki?”, „a co my z tym zrobimy?” i inne banały, nie zawierające żadnej fabuły. Chyba rzeczywiście chcą zrobić cztery zeszyty o czymś, co powinno się zakończyć jednym bitchslapem. Ja dziękuję i wysiadam już tutaj, podsumowując oceną: 2/10.

Men Of Wrath #3 (Of 5) 
Rodzyn: Podoba mi się ta miniseria, ale i tak lepszą lekturą jest "Southern Bastards". Ciekawi mnie, w jakim kierunku to wszystko zmierza. Z konkretną oceną wolałbym jednak wstrzymać się aż do ukazania się ostatniego numeru.
Kuba G.: Garneyowi musiała się bardziej podobać historia w tym zeszycie bo jakoś nawet nie czuję potrzeby krytykować go tak jak przy numerze 2. Rysunki są już mniej "na odwal się" a okładka tego numeru staje się dla mnie jednym z faworytów tego roku, małe cudo, które chyba wyląduje w ramce na ścianie. 
Mogę zrozumieć czemu Garneyowi mogło rysować się to lepiej (choć to dalej nawet nie 1/10 poziomu, który pamiętam z Ultimate Captain America). W tym numerze scenariuszowo Aaron ograniczył się głównie do akcji, która w okazyjnych dialogach ustawia nam tylko dalszy obraz rodziny Rathów, a co jak co, Garney zawsze miał talent do scen przemocy i przedstawiania napięcia tuż przed wybuchem tejże. Tak ważne dla tej historii retrospekcje zostają tu ograniczone do minimum (ale dalej dotyczą krwawej przeszłości Rathów). Klimatycznie wciąż trzymamy się południowej groteski, która spokojnie pozwoliłaby tej historii rozgrywać się 200 lat wcześniej, a każdemu z bohaterów mieć na głowie kapelusz z wielkim rondem i brudne podarte ponczo. 
I to jest ważne zaznaczenia dla tej historii - bez odrobiny miłości dla "Za kilka dolarów więcej", czy całej masy westerenowej dekonstrukcji, trudno wgryźć się tak w pełni w Men Of Wrath. To dobry komiks, ale tak mocno związany z konkretną estetyką, że niestety trudno go skierować do przesadnie szerokiego grona czytelników. 
Teraz mam tym bardziej nadzieję, że nastepny autorski projekt Aarona to będzie western, bo niestety od czasu Loveless trochę brakuje tego na rynku... a Django w team-upie z Zorro (od Dynamite i Vertigo) to stanowczo za mało.


Zgadzasz się z opiniami, a może wręcz przeciwnie? Skomentuj na forum, w temacie New Spoilerownia - 2014.12.03.
Redaktor prowadzący: Dominik "Undercik" Nowicki  
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.