Avalon » Publicystyka » Artykuł

Living Tribunal #246 - Doctor Strange vs Dracula: Montesi Formula TP

lt245.jpgDoctor Strange vs Dracula: Montesi Formula TP 
Scenariusz:
 Steve Englehart, Marv Wolfman, Roger Stern 
Rysunki: Gene Colan, Dan Green, Steve Leiaoha 
Ilość stron: 128
Cena: 19,99$
Zawiera: Doctor Strange: Master of the Mystic Arts #14, #58-62, Tomb of Dracula #44 

Demogorgon: Noc. Od zawsze napawała człowieka niemalże niewytłumaczalnym lękiem. Pora gdy nasz podstawowy zmysł, wzrok, jest niemalże bezużyteczny we wszechogarniającej ciemności. Ciemności, w której każdy ruch może być przemykającym drapieżnikiem, czy to dzikim, czy miejskim. Albo czymś o wiele gorszym. Dwóch mężczyzn, eleganckich i dystyngowanych, spowitych w charakterystyczne płaszcze, przemierza nocne ulice. Jeden jest naszym obrońcą, drugi poluje na nierozważnych jak zwierzynę. Jest więc oczywiste, że mistyk i nieumarły musieli prędzej czy później stanąć twarzą w twarz. Ściągnijcie więc przez ciemne zaułki, me dzieci, ku arenie skrytej gdzieś w podziemnych korytarzach. Przybądźcie na walkę wieczoru. W lewym narożniku mistrz sztuk magicznych, Sorceer Supreme, Doctor Strange. W prawym narożniku król wampirów, Vlad Palownik – Dracula. 
Ten zbiorek to całkiem przyjemny dla oka zestaw. Zawiera dwie historie – "The Tomb of Doctor Strange", crossover między seriami obydwu bohaterów, oraz późniejsze "Montesi Formula", które rozegrało się już w całości na łamach komisów o Stephenie. 

Architektami "The Tomb of Doctor Strange", gdzie Stephen musi użyć całej swej przebiegłości, aby ocalić Wonga i samego siebie przed zostaniem niewolnikami władcy wampirów, są Steve Englehart oraz Marv Wolfman. Historia jest w sumie silnie skoncentorwana na Draculi, ponieważ nawet jej część dziejąca się na łamach serii Engleharta, odnosi się do wątków z "The Tomb of Dracula". Dzieje się tak zapewne, ponieważ Marv Wolfman był nie tylko scenarzystą komiksu o niemarłym, ale też edytorem "Doctor Strange: Master of the Mystic Arts". Wydaje mi się, że cała historia to jego dziecko. Z jednej strony to dobre, bo obie części mówią wspólnym głosem, z drugiej mam wrażenie, że Englehart został zmuszony do napisania cudzej historii. Nie zdziwiłbym się nawet jakby tutaj zaczęły się jego konflikty z Wolfmanem, przez które w końcu porzucił pisanie serii o czarodzieju. Ale to już inna historia. 

Za "Montesi Formula" odpowiada Roger Stern, by było zabawniej, ten sam scenarzysta, który swój run w "Doctor Strange: Master of the Mystic Arts" zaczął od posprzątania bałaganu, jaki narobili Wolfman oraz Jim Starlin po odejściu Engleharta. Jego historia czerpie mocno z wątków z "Tomb of Dracula" i w pewnym stopniu stanowi zamknięcie i zwieńczenie tamtej serii. Strange, wspierany przez znane z tamtej serii trio – Hannibala Kinga, Franka Drake’a oraz Blade’a – a nawet okazjonalnie przez Scarlet Witch i Monicę Rembeau, ponownie musi użyć całego swego sprytu i mocy, ścigając się z Draculą o Darkhold – magiczną księgę, która może uczynić wampira niepokonanym, albo być jego zgubą. Stern mocno osadza swoją historię continuity, odnosząc się do wcześniejszych przygód, czasem nawet nieco w tym przesadzając. Niemniej, opowieść jest dalej zrozumiała dla czytelnika który nie kojarzy przywoływanych wydarzeń. 

Zebranie tych historii razem pozwoliło stworzyć ciekawy obraz rywalizacji między tytułowymi bohaterami. Chociaż ci dwaj więcej się już nie spotkali, doskonale uzupełniają się jako przeciwnicy. Dracula jest potężny, ale jego głównym atutem jest niewiarygodna wręcz determinacja i siła woli, które sprawiają, że jest gotów na wszystko, byle osiągnąć swój cel. Jest dokładnie takim wyzwaniem, jakiego w owych czasach Strange potrzebował – kimś, kogo nie może pokonać w bezpośredniej alce i kto zmusza go do wysilenia szarych komórek niemalże tak samo, jak antagoniści z czasów Stana Lee i Steve’a Ditko. Widok Stephena ponownie używającego magii aby przechytrzyć przeciwnika to coś, czego naprawdę bardzo mi brakowało przez długi czas. Z drugiej strony moc czarodzieja stanowi prawdziwe wyzwanie dla władcy wampirów i ten ma szansę zaprezentować swą niezwykłą siłę ciała i ducha przeciwko jego zaklęciom. Nie wspomnę już, że jest coś najzwyczajniej w świecie przyjemnego w oglądaniu jak najsłynniejszy wampir świata staje do walki naprzeciw człowieka, którego pierwowzorem była ikona klasycznego horroru – Vincent Price. 

Za rysunki w pierwszej historii odpowiada Gene Collan a w drugiej Dan Green i (w ostatnim numerze) Steve Leiaoha. W obydwu przypadkach reprezentują oni styl rysunku w dzisiejszych czasach zdający się zanikać. Rysunki są realistycznie, ale nie jest to ten przesadzony hiperrealizm, jaki widać w każdych komiksach. On w sobie bardzo sporo mrocznego klimatu, który dzisiejsze rysunki nie zdołałyby uchwycić. 

Ten tomik to gratka dla miłośników horroru i w pełni zasługuje na porządne osiem magicznych ksiąg na dziesięć. Każdy miłośnik horrorów będzie zadowolony z posiadania go na swojej półce. No dalej, moje dzieci, spróbujcie. Nie gryzie. MUHAHAHAHA!  

lt_4pts.png
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.